Spis treści
ToggleMarina Łuczenko – dla jednych influencerka i żona piłkarza, dla innych wciąż niedoceniona artystka. Jednak mało kto wie, że kiedyś była o krok od zagrania jednej z najbardziej ikonicznych ról w Studio Buffo. Mowa o Julii z musicalu „Romeo i Julia” w reżyserii Janusza Józefowicza.
Marina – nie tylko „żona Szczęsnego”
Dziś Marina kojarzy się głównie z czerwonym dywanem, sesjami zdjęciowymi i luksusowymi wakacjami. Jednak swoją przygodę z showbiznesem rozpoczęła znacznie wcześniej. Na początku trafiła do obsady serialu „39 i pół”. Potem przyszedł czas na muzykę – album „Hard Beat” i współpraca z Mają Sablewską dała jej ogólnopolską rozpoznawalność i rzeszę fanów. Młoda Marina stanęła też przed szansą zagrania Julii w musicalu Buffo. Miało to miejsce w Ojcówku. To tam Janusz Józefowicz przygotowywał swoje największe produkcje. I to właśnie tam odbywał się casting do „Romea i Julii”.
Chciałem, żeby Julia była młoda, taka 13-, 14-latka jak u Szekspira. Zebrałem taką młodzież i pojechaliśmy do Ojcówka. To jest takie miejsce odcięte od świata. Zacząłem z tymi ludźmi pracować. Było tych Julii kilka albo kilkanaście – wspominał Józefowicz.
I w tym gronie pojawiła się Marina. Józefowicz miał jeden warunek. Chciał zobaczyć prawdziwe emocje. A dokładnie – łzy.
Jedna scena, jedna emocja…
Reżyser w trakcie castingu rzucił wyzwanie:
Marina miała scenę. Ja powiedziałem: ‘A teraz się rozpłacz’, ona: ‘Jak to?’, odpowiedziałem: ‘No, normalnie, chcę zobaczyć, jak płaczesz’, na to ona: ‘Ale ja nie umiem’. Siedzieliśmy tak ze dwadzieścia minut, a ona siedziała na tym krzesełku na środku. Była rozmowa o tym, jakie to są emocje, o czym opowiadamy, o jakim rodzaju miłości i tak dalej. Ona nie wycisnęła z siebie łezki i nie zagrała Julii.
Kuba Wojewódzki podczas rozmowy z Józefowiczem zapytał:
Czy to, że ona dzisiaj jest żoną Wojtka, spełnioną mamą, powoduje, że straciliśmy jakiś wybitny talent twoim zdaniem?
Ona wokalnie była świetna. Wyglądała świetnie, tylko za mało była gotowa wtedy na to, żeby się aż tak otworzyć przed ludźmi, przed widzem, przed nami – odpowiedział Janusz.
Jak potoczyłoby się jej życie, gdyby wtedy udało jej się rozpłakać przed Józefowiczem i resztą ekipy? Czy byłaby gwiazdą musicali?

Cześć. Nazywam się Iwona Samulska-Cegielska i jestem dziennikarzem. Specjalizuję się w tematyce show-biznesowej. Chcesz mi coś powiedzieć? Napisz na: kontakt@homiki.pl
POWIĄZANE WPISY:
- Ola Tomala chciała wyeliminować Agnieszkę Kaczorowską. Czemu nie mogła?
- Pniewski zarzuca Górniak, że ta się na nim mści, gdyż… ODRZUCIŁ JEJ ZALOTY
- Pniewski do Górniak o jej synu, Allanie: „ODZYSKAŁAŚ SWOJEGO NIEWOLNIKA”
- Edyta Górniak szczerze o rodzinnym dramacie, który rozgrywał się na jej oczach: „To się rozsypało jak domek z kart”