- homiki.pl - https://homiki.pl -

Piątek w piątek: Działanie przynosi efekty

Dziś będzie znowu o USA, Obamie i homomałżeństwach. Trudno o tym nie pisać, nawet jeśli – co słyszałem już nie raz i nie dwa – nasze środowisko jest podobno zmęczone tematem związków, a o wyborach amerykańskich pisaliśmy już kilkakrotnie. Szkoda byłoby jednak nie wspomnieć o historycznych wydarzeniach za oceanem, których byliśmy świadkami. Warto je zapamiętać, bo dowodzą, że upominanie się o wolność i prawa nigdy nie trafia w próżnię i prędzej czy później przynosi pozytywne efekty.

[1]Wygrana Baracka Obamy jest historyczna przede wszystkim z tego powodu, że kandydat Demokratów oficjalnie opowiadał się w kampanii wyborczej (ale też w trakcie swego urzędowania w pierwszej kadencji) za poszerzeniem praw gejów i lesbijek. I „tęczowi” wyborcy Obamę w większości poparli – nie za te otwarte deklaracje i obietnice, ale za wsparcie urzędu prezydenta dla spraw LGBTQ w ostatnich czterech latach. To, że Obama uwzględnił w swoim programie homospołeczność tylko wzmocniło przekaz, że geje i lesbijki również są obywatelami, których potrzeby powinny być zaspokajane przez państwo. To poparcie, jak widać po wynikach wyborów, nie przeszkodziło Barackowi Obamie w reelekcji, co powinni sobie zapamiętać politycy z naszego polskiego podwórka. Okazało się bowiem, że Ameryka nie jest tak purytańska, jak to zwykło się uważać w naszym kraju.

Co więcej – obywatele tego kraju otwierają się coraz odważnej na inności, o czym świadczą efekty prężnych kampanii ideowych i wyniki referendów w sprawie małżeństw homoseksualnych. Większość mieszkańców Maine i Marylandu zdecydowała na „tak”. W stanie Waszyngton wyniki jeszcze nie zostały podane do wiadomości, ale badania exit polls wskazują na to, że również i tam referendum zakończy się sukcesem. W Minnesocie natomiast konserwatyści przegrali swoje referendum, które miało ustanowić definicję małżeństwa jako związku wyłącznie kobiety i mężczyzny.

Dzień 6 listopada 2012 r. jest godny zapamiętania nie tylko ze względu na Obamę i referenda (obywatele Massachusetts, Colorado i stanu Washington wypowiedzieli się też w sprawie legalizacji marihuany – za!). Prócz prezydenta obywatele wybierali również senatorów i członków Izby Reprezentantów. Po raz pierwszy w historii tak wielu kandydatów do reprezentowania obywateli w Kongresie otwarcie mówiło o swojej homoseksualnej tożsamości. Ameryka będzie mieć sześciu gejowskich/lesbijskich kongresmenów w Izbie Reprezentantów. Do Senatu natomiast dostała się lesbijka Tammy Baldwin, pierwsza homoseksualna polityczka w historii izby wyższej parlamentu Stanów Zjednoczonych. Co ważne, w kampanii wyborczej to nie homoseksualizm pani Baldwin był tematem numer jeden, a jej kompetencje!

Wydarzenia z wyborów amerykańskich napawają mnie nadzieją, dlatego je uważnie śledziłem. Pokazują bowiem, że mozolna praca edukacyjna w społeczeństwie (i wśród polityków), cierpliwe szukanie i znajdowanie politycznych sprzymierzeńców, lobbowanie, upominanie się o prawa i godność przynoszą widoczne efekty. Prędzej czy później. Dlatego nie zniechęcają mnie, ani nikogo w redakcji Homików.pl, narzekania, że w Polsce nigdy nie będzie dobrze. Będzie, tylko trzeba na to zapracować.

Oczywiście nie da się przeszczepić automatycznie doświadczeń organizacji LGB zza Atlantyku do Polski. Nasze kraje różni i historia, i mentalność mieszkańców, struktura społeczna, a także ustrój i zakorzenienie tradycji demokratycznych. Z wydarzeń amerykańskich płynie dla nas taka nauka, że cierpliwość i wytrwałość popłaca. A także to, że nasze działania muszą przebiegać wielotorowo: edukacja społeczeństwa i własnego środowiska, współpraca z rządzącymi elitami, współdziałanie z niegejowskimi organizacjami pozarządowymi, z którymi nam po drodze, przy projektach np. wspierających rozwój społeczeństwa otwartego, wychodzenie z inicjatywami prawnymi, wykorzystanie siły internetu w działaniach emancypacyjnych. To wszystko już się zresztą dzieje i jakoś posuwa naprzód. Brak jest jeszcze (i pewnie długo jeszcze będzie) mocnego wsparcia ze strony globalnych korporacji, których kodeksy etyczne zakładają wsparcie osób i grup LGBTQ. Nie ma też u nas tęczowych mediów – są portale, blogosfera, social media. Nie ma jednak ani prasy, ani nadawców radiowych i TV, a są to przecież ważne kanały komunikacyjne, którymi dotrzeć można do gejów i lesbijek obojętnych wobec sprawy. Trudno tu będzie jednak cokolwiek zmienić. Istniejące niegdyś pisma wykraczające poza goliznę upadły i wydaje się, że nie ma na razie rynku na takie tytuły.

Inaczej niż w USA, trudno liczyć w Polsce na pomoc ze strony instytucji religijnych. Dominujący u nas Kościół Katolicki jest doktrynalnie przeciwko emancypacji homoseksualistów w ogóle. Brak jest nad Wisłą prężnych kościołów na wzór Kościoła Episkopalnego czy dziesiątków małych kościołów protestanckich, które nie tylko akceptują homoseksualnych wiernych, ale też udzielają im ślubów. Na szczęście Polska należy do Unii Europejskiej, która zmusza rodzimych polityków do uchylania drzwi na obyczajowe i prawne nowości, a także eliminuje większość ataków – przynajmniej wśród polityków pierwszego szeregu. Myślę, że bez członkostwa w UE jako środowisko nie mielibyśmy nawet projektu ustawy o związkach, a nasze tematy pojawiałyby się w mediach jako ciekawostki i skandaliki.

Czy doczekamy się kiedyś w Polsce prezydenta/premiera/szefa głównej partii tak przychylnego emancypacji obywateli LGBT i tak zdecydowanego jak Obama w USA? Nawet jeśli nie, to i tak kiedyś osiągniemy nasze cele.

[fot. fanpage Obamy na FB, Newsweek]

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek [2]

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.