Queer queen

Źródło: www.galasound.com

Źródło: www.galasound.com

Prawie każda i każdy z nas słyszał kiedyś piosenkę „Freed From Desire”, która w latach 90-tych święciła triumfy w całej Europie.  Do dziś ten kawałek jest ikoną muzyki dance i grany jest w klubach i największych stacjach radiowych na świecie. Mało kto zna jednak autorkę tego evergreena. Mowa o Gali Rizzatto, lub po prostu Gali – pięknej Włoszce od lat mieszkającej w Nowym Jorku.

Gala nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa w branży muzycznej i nie zniknęła ze sceny jak wiele sezonowych gwiazd. Dziś ta urocza diva po raz kolejny szturmuje listy przebojów, tym razem ze swym najnowszym singlem – „Lose Yourself In Me”. Polscy słuchacze niewiele wiedzą o tej artystce, warto więc nadrobić zaległości. Tym bardziej, że Gala widzi świat tak samo jak my – tęczowo.

Książę i sny

Gala uchodzi za osobę, która zawsze miała silny charakter i ugruntowane poglądy. Od najmłodszych lat towarzyszyła matce na feministycznych spotkaniach, słuchała Anne Lennox, Joan Jett, Depeche Mode i przede wszystkim Prince’a. To właśnie na jednym z jego koncertów postanowiła, że  zostanie wokalistką i sama będzie występować na scenie. „Książę” był dla Gali nie tylko muzycznym objawieniem – jak sama przyznaje, uwielbiała w nim to, że łączył w sobie pierwiastki męskie i kobiece. Gala wierzy bowiem w biseksualność i jest głęboko zafascynowana androgynią. Gdy była dziewczyną, podkochiwała się z równą mocą w chłopakach, jak i dziewczynach ze swojej klasy i nie widziała w tym nic złego. Narzucane przez społeczeństwo stereotypowe postrzeganie związków i miłości głęboko ją dotykały i dusiły. Gala była otwarta nie tylko na inne rodzaje miłości, ale również na inne kultury i ogólnie pojętą „inność”, dlatego opuściła rodzinny Mediolan w 1991 roku, w wieku 16 lat, i wyruszyła na podbój świata.

The Tunnel

Zatrzymała się najpierw w Bostonie, potem na Manhattanie. W czasie swego pobytu w Ameryce skończyła szkołę artystyczną, studiowała taniec i fotografię. W wolnym czasie rozczytywała się w feministycznych książkach, a nocami odwiedzała najgorętsze nowojorskie kluby, fotografując „ludzi nocy”: didżejów, klubowiczów i ekscentrycznych postaci undergroundowej sceny gejowskiej. Jedno z tych zdjęć – plakat przedstawiający całujące się kobiety z nieistniejącego już klubu The Tunnel – znajduje się na oficjalnej stronie artystki. Choć młoda Włoszka była rockowo-punkową duszą w klubowym świecie, dała się uwieść dance’owym brzmieniom i elektronice. Gala też chciała tworzyć muzykę, ale jako kobiecie trudno było jej się przebić. Kluczem do muzycznego świata okazała się fotografia. W zamian za zaprojektowanie okładki płyty jednego z didżejów, w 1995 roku Gala nagrała swoje pierwsze demo – „Everyone Has Inside”.


Szybka sława

Dzięki  „Freed From Desire” z dnia na dzień Gala stała się ikoną muzyki dance. Udowodniła, że pomimo braku muzycznego wykształcenia, ma ogromny talent i charyzmę, by podrywać ludzi do tańca. Gala sama uwielbiała tańczyć i chciała, aby przy jej muzyce ludzie dobrze się bawili. A ponieważ była inteligentną dziewczyną, denerwowały ją dance’owe piosenki o niczym. Sama starała się pisać swoje teksty „prosto, ale nie prostacko”. Każda piosenka Gali opowiada ma jakieś przesłanie. W warstwie treściowej autorka odwołuje się do uniwersalnych wartości, a także do swoich przemyśleń, emocji, czy przeżytych wydarzeń. Wspomniane pierwsze demo Gali – „Everyone Has Inside” –  było niespodziewanym hitem 1995 roku, a także pierwszym przesłaniem do osób LGBT. W into słyszymy, że bohaterka piosenki stara się wejść ze swoją dziewczyną do klubu, a dalsze słowa opowiadają o tym, aby się nie poddawać: Through this way is hard / Open your wings and fly / Follow your heart / Don’t try to hide and lie. Następny singiel (1996 r.) zawierał w sobie buddyjską modlitwę: Freed from desire / Mind and sences purified, która w połączeniu z elektryzującą, wciągającą muzyką okazała się przepisem na wielki sukces. Kawałek „Freed From Desire” – bo o tym przeboju mowa – zapisał się złotymi literami w historii muzyki tanecznej i do dziś jest grany w klubach i największych stacjach radiowych na całym świecie.



Do It Yourself

W latach 1996-1998 scena muzyki dance leżała Gali u stóp. Artystka występowała w programach telewizyjnych (w tym w gejowskim Pink TV), dawała niezliczone koncerty i otrzymała wiele ważnych muzycznych nagród i nominacji. Ten ogromny sukces mogła zawdzięczać tylko sobie. Gdyby nie jej determinacja, ciężka praca i nieustanna walka z przeciwnościami i „szklanym sufitem”, nie osiągnęłaby tak wiele. Debiutancka płyta Gali „Come Into My LIfe” wyszła w 1997 roku pod szyldem małej włoskiej wytwórni Do It Yourself. Jak wspomina artystka, praca w tym miejscu wyglądała dokładnie tak, jak brzmi jego nazwa, czyli „zrób to sam”. Gala sama komponowała muzykę, a do tego równocześnie zajmowała się produkcją, aranżacją, promocją i organizowaniem koncertów. Sama wykonała okładkę płyty i teledyski. Jak podkreślają fani, Gala była (i jest) wyjątkowa, niezależna, tajemnicza i pociągająca, przez co łamała zarówno męskie, jak i kobiece serca, gdziekolwiek się pojawiła. Przyjęła minimalistyczny styl ubioru i zachowania, śpiewała niskim głosem zbliżonym do mówionego. Jej muzyka była wręcz uzależniająca, a teksty głębokie i szczere – nie sposób było przejść wobec niej obojętnie.

„Let A Girl Fly”

Następne single „Let A Boy Cry” i „Come Into My Life” dopełniły wizerunku Gali jako artystki niezależnej, o silnych poglądach oraz osobowości i zyskały dozgonne uwielbienie fanów, zwłaszcza z kręgu LGBTQ. „Let A Boy Cry” opowiada bowiem o zamianie ról płciowych, albo po prostu o tym, żeby pozwolić chłopcom być wrażliwymi, a dziewczynom twardymi. Tekst jest również swoistym hymnem niezależnej i silnej kobiety: Reflected onto the wet pavement / Can you see what I see? / The trembling image of my eyes / That are still free (…) And they say silver / I choose gold / I’m not afraid to be alone / They say silver / I choose gold / I’ve never done as I’ve been told. Clip do utworu “Let A Boy Cry” obrazuje wnętrze domu, w którym chłopcy i dziewczyny mogą zachowywać się swobodnie, nie obawiając się oceniającej krytyki opinii społecznej. Widzimy więc dziewczyny grające w koszykówkę, chłopców malujących usta, czy parę gejów siedzących na kanapie. Na płycie „Come Into My Life” znalazły się jeszcze dwa inne utwory mówiące o „innej miłości”. W piosence „Summer Eclipse” słyszymy: We know the truth, it’s hard to lie / We try to avoid each others eyes / They say our hands should never touch / The rules of love that kill so much / I’ll wait for you if this can’t be / We’ll meet again in a dream. Kolejnym “tęczowym” utworem jest “10 O’clock”, piosenka będąca refleksją nad nieodwzajemnioną miłością.



“As An Artist I Refuse Your System”

Wraz z końcem lat 90-tych Gala zaczęła dopiero się rozkręcać. Poznała Steve’a Fargnoliego, menadżera Prince’a, który postanowił ją reprezentować. Wynikiem tej współpracy było podpisanie kontraktu z Universal Records. Niestety wkrótce potem Fargoli zmarł, pozostawiając Galę samą w walce z wytwórnią blokującą jej rozwój i narzucającą własną wizję muzyki. Artystka nie godziła się na taki system, zerwała zatem kontrakt i powróciła do NYC, tym razem osiedlając się w Brooklynie. Gala świadomie zrezygnowała z wielkich pieniędzy i sławy, które mogłaby osiągnąć związując się z globalną wytwórnią. Nie chciała jednak być produktem na sprzedaż, ale królową dance, która  samodzielnie zarządza własnym życiem i twórczością. Z tego powodu postanowiła założyć własną wytwórnię muzyczną, by móc się realizować swoje pomysły. Gala była tez zmęczona faktem, iż w przemyśle muzycznym ludźmi „na stanowiskach” byli tylko mężczyźni. Postanowiła, ze w jej wytwórni będą pracowały same kobiety. Nadała swej wytwórni nazwę Matriarchy Records, by podkreślić obecność kobiet w przemyśle muzycznym. Dzięki decyzji o samodzielnej produkcji płyt Gala powróciła na scenę jeszcze silniejsza, pewniejsza siebie i na swoich własnych zasadach. W 2005 roku wydała nowy singiel „Faraway”, opowiadający o stracie kogoś bliskiego, którego wciąż się kocha. Rok później wyszedł „I’m The World”, do którego teledysk zawiera fragmenty wideoinstalacji argentyńskiego artysty Sebastiano Mauri. Sebastiano jest także autorem sławnego w kręgach genderowych klipu „Love Has No Gender”.

„Tough Love”

Następnie Gala poznała producenta Marcusa Bella, z którym nagrała płytę „Tough Love”. Drugi duży krążek artystki, a zarazem pierwszy spod jej własnej wytwórni, ukazał się w 2009 roku i można go było pobrać z platformy iTunes. „Tough Love” muzycznie odbiega od „Come Into My Life”, gdyż jest zapisem muzycznych poszukiwań i eksperymentowania ze stylistyką, by znaleźć gdzieś swój własny głos. W utworach na płycie słychać wpływ rockowego Brooklynu i inspiracji takimi artystami jak Prince, Pat Benatar, Patti Smith czy nurtu Riot Grrrl. Gala wciąż czuje się jak „punk soul in pop music”, co wyraźnie ukazuje „Tough Love”. Artystka kontynuuje powziętą wcześniej drogę indie – sama zajmuje się produkcją, dystrybucją i promocją swojej muzyki. Publikuje ją głównie w internecie i zachęca fanów, by rozprzestrzeniali jej muzykę dalej. Społeczności LGBT szczególnie przypadną do gustu dwa utwory z tej płyty: „DKOL” oraz „She Really Wants To Try It”. Oba fantastyczne pod względem muzycznym mówią o „innym rodzaju miłości”. „Different Kind Of Love” to szczególnie bliska dla Gali piosenka, dlatego zanim ją zaśpiewa na koncercie, zwykle mówi kilka inspirujących słów do publiki.  Natomiast „She Really Wants To Try It” to po prostu seksownyi utwór śpiewany przez kobietę do kobiety: You need it, you want it / You know that you can get it / Alone in my room / Are you gonna go for it? (…) Just Try me / Take me / Touch me / Taste me…



“Come Into My Life”

Gala ma chyba najwięcej fanów wśród społeczności gejowskiej, lesbijskiej i queer. Nic w tym dziwnego, jeśli weźmie się pod uwagę jej poglądy i zainteresowania. Artystka jest stale obecna na swoim Twitterze i oficjalnej stronie, na których opisuje to, co jest dla niej ważne, o czym myśli lub co właśnie robi. Większość z tych wpisów porusza kwestie feministyczne lub LGBTQ, dlatego jeśli ktoś z was jeszcze tego nie zrobił, powinien jak najszybciej odwiedzić www.galasound.com, a poczuje się jak w domu.

Gala obecnie pracuje nad trzecią płytą, jednakże nie przywiązuje wagi do terminów, ponieważ to nie pieniądze są jej motywacją, a muzyka sama w sobie. Komponowanie i pisanie tekstów są dla niej radością i tę radość chce przekazać dalej, dając swym słuchaczom dopracowane muzycznie i wizualnie utwory. Gala uwielbia koncertować i kontaktować się z fanami, jednak wielu organizatorów uważa ją za piosenkarkę lat 90-tych i nie chce, by śpiewała nowe piosenki. Tymczasem Gala woli wziąć mniej pieniędzy za występ, ale zaśpiewać wraz zespołem swoje nowe utwory, a nie tylko przeboje sprzed ponad dekady. Gala jest prawdziwą artystką, a nie piosenkarką jednego sezonu. Rozwija się muzycznie, codziennie szuka czegoś nowego i świeżego, współpracuje z różnymi instrumentalistami i didżejami, tworzy muzykę i pragnie dzielić się nią z publicznością przychodzącą na koncerty.

Teraz jest ku temu okazja, ponieważ właśnie rozpoczęła się promocja najnowszego singla z nadchodzącej płyty – „Lose Yourself In Me”. Singiel wyszedł oficjalnie we Francji (gdzie Gala do dziś cieszy się największą popularnością) i jest dostępny na iTunes za niespełna euro.



Na początku lipca br. Gala miała dwa koncerty w Belgii, potem w połowie miesiąca będzie występować w Nowym Yorku i Francji. Gdziekolwiek się pojawia, rozpala publikę do czerwoności i zjednuje sobie fanów swym niewątpliwym urokiem osobistym. Artystka mówi, ze sama obecność w internecie jest niewystarczająca, trzeba wychodzić do ludzi, spotykać się z fanami na koncertach. Gala z chęcią odwiedziłaby inne kraje, ale ponieważ nie ma w nich swojej agencji, czeka na zaproszenie. Zatem możliwość zobaczenia Gali na żywo w kraju nad Wisłą jest wciąż sprawą otwartą.

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa