- homiki.pl - https://homiki.pl -

Homo i nacjonalizm – niebezpieczne związki, cz. 2

[1]

Jasbir Puar, czyli homiki złapane w pułapkę

Po artykule na temat „gejowskiego imperializmu” czas na jego teoretyczne rozwinięcie w postaci pojęcia „homonacjonalizm”. Termin ten opanował ostatnio zwłaszcza europejską dyskusję o związkach między ruchem LGBT a nacjonalizmem, rasizmem i radykalną prawicą. Jessica Hoffmann w połowie grudnia 2010 roku opublikowała na Bilerico [2] krótki artykuł z wakacji w Europie. O czym pisała? Zapraszam do lektury:

W listopadzie spędziłam kilka tygodni w Szwecji, Niemczech i Austrii. (…) w każdym miejscu, które odwiedziłam, aktywiści – ci kolorowi i ci biali – mówili o homonacjonalizmie. Wcześniej chyba nigdy nie wiedziałam zbyt dokładnie, czym tak naprawdę jest homonacjonalizm – jak jest przerażający i jak bardzo pokazuje różnice pomiędzy amerykańskim i europejskim klimatem politycznym (zarówno w Europie i Stanach istnieje antyimigracyjny rasizm i przemoc, ale ich formy i źródła narracji są inne).

Zatem czym jest homonacjonalizm? Można go definiować na wiele sposobów (większość raczej teoretycznych), tutaj chciałabym jednak wskazać, jak rozumiem to zjawisko w kontekście europejskim dzięki rozmowom z queerowymi działaczami w wielu miastach, uznającymi Unię Europejską za „antyimigracyjną fortecę”, jak powiedział mój znajomy z Wiednia. Podczas gdy niektórzy zapewne myślą o Unii jako o wspólnocie pozbawionej granic, trzeba wiedzieć, że tak jest tylko pomiędzy państwami członkowskimi, które wspólnie starają się wzmocnić granice wspólnoty by ograniczyć napływ ludzi z zewnątrz. (…)

Właściwie nie jestem specjalistką w tym temacie, po prostu zaniepokoiło mnie to, czego dowiedziałam się w czasie podróży. Kontekst europejski jest inny od amerykańskiego, ale warto zwrócić uwagę na tę sytuację w szerszym sensie – związków pomiędzy antymigracyjną polityką i przemocą, tworzeniem normatywnych homo-obywateli, neoliberalną ekonomią i rasizmem na całym świecie.

Skąd zatem wziął się „homonacjonalizm”? Zjawisko to zostało kompleksowo opisane przez Jasbir K. Puar w książce „Terrorist Assemblages. Homonationalism in queer times” (2007). Puar zajmuje w niej stanowisko, które można streścić następująco:

Od kiedy zachodni ruch LGBT zaczął wyrażać żądania zmian politycznych, musiał dopasować się do politycznych nurtów – skanalizowało to wszelkie radykalne działania wynikające ze zjawiska queerness, a następnie wprowadziło ruch LGBT na drogę szowinistycznego rasizmu. Puar zwraca uwagę na to, że przez wiele lat dyskurs o prawach osób LGBT był dyskursem białych mężczyzn, podobnie jak dyskurs feministyczny był dyskursem białych kobiet. Poprzez tworzenie zbiorczego wyobrażenia o „muzułmanach”, którzy są homofobami i zagrażają wolnościom obywatelskim politycy i działacze dokonali podziału na dobrych i złych i nie znaleźli w nim miejsca dla osób, które są nie-hetero – lesbijek-muzułmanek czy gejów-sikhów. Puar zwraca uwagę na postkolonialny charakter przekazów społecznych skierowanych do osób LGBT w krajach muzułmańskich. Wszystkie one upatrują wroga w tym właśnie, co jest składnikiem tożsamości także osób LGBT tam mieszkających – w tradycji. Zatem by stać się członkiem światowej społeczności osób LGBT ludzie ci musieliby porzucić tradycję, a to wymaganie jest brutalne i pozbawia godności. Wsparcie dla takich pomysłów przyszło od polityków, którzy zorganizowali „wojnę z terroryzmem”. Po 2001 roku nasiliły się ataki na muzułmanów od lat mieszkających w Stanach. Poczucie „amerykańskiego ekscepcjonalizmu” (American exceptionalism [3]) podzieliło ludzi na „terrorystów” i ich ofiary. Kim w tym dyskursie są osoby LGBT? Terrorystami, bo mają „niewłaściwy wygląd”, ale też domniemanymi ofiarami, gdyż podlegają muzułmańskiej opresji, z której Ameryka i cywilizacja musi je wyzwolić. Zatem by uzyskać „dostęp” do bycia „innym” najpierw trzeba zrzucić okowy tradycji. Przekładając to na bardziej zrozumiały język – mimo swojej inności nieheteroseksualni muzułmanie nie są traktowani przez zachodnią społeczność LGBT jako równorzędni partnerzy. Społeczność ta obawia się bowiem, że normy muzułmańskie, które w domyśle zawierają homofobię, zagrożą jej istnieniu. To, że nie wszyscy muzułmanie są homofobami już nikogo nie interesuje. Zatem ruch LGBT stworzył normę tego, kto może być „LGBT”[1] i kto ma dostęp do queerness. Oto trzy przykłady takich działań:

Po 11 września 2001 roku rozpoczął się proces stygmatyzacji wszystkich osób pochodzenia arabskiego. Mubarak Dahir, reporter, ujawniony gej i muzułmanin pisał: Od września 2001 roku czułem się związany ze swoim środowiskiem [muzułmańskim] związany niż kiedykolwiek wcześniej. Działacze i działaczki z grupy SANGAT/Chicago (organizacja LGBT skupiająca osoby z krajów Azji południowo-wschodniej) zwracali uwagę na to, że są teraz o wiele milej widziani jako liderzy środowisk muzułmańskich w ogóle – heteroseksualni muzułmanie uznali, że uda się wykorzystać taką odmienność, którą uważali za bardziej akceptowalną dla Amerykanów, aby uniknąć łatki „terrorystów”.

W 2006 roku World Pride miała odbyć się w Jerozolimie. Koalicja organizacji z Nowego Jorku zaprotestowała przeciwko tej lokalizacji w myśl hasła „No Pride without Palestinians”. InterPride, organizacja koordynująca World Pride, ma swoją siedzibę w Stanach i jest zdominowana przez białych Amerykanów i Europejczyków. Decyzja Izraela o goszczeniu World Pride wpisywała się w politykę pokazywania tego kraju jako tolerancyjnego i różnorodnego, mającą na celu zatarcie złego wrażenia spowodowanego łamaniem praw człowieka. Co ważne – wśród walczących o zmianę lokalizacji WP byli zarówno amerykańscy Żydzi, jak i Palestyńczycy skupieni w inicjatywie Queers Undermining Israeli Terrorism.

W 2005 roku brytyjska organizacja OutRage! wzywała do „queerowej fatwy” przeciwko brytyjskiemu „islamskiemu fundamentaliście” Omarowi Bakri Mohammedowi podczas manifestacji w Londynie w Międzynarodowym Dniu Kobiet. OutRage! przygotowało również ulotki z hasłami: „Solidarność z islamskimi kobietami” i „Nie dla państwa islamskiego kraju! Nie dla prawa szariatu!”. Puar ocenia to jako pierwszy sygnał dla kobiet i osób LGBT z krajów islamskich, że są dobrze widziane w ruchu feministycznym czy LGBT jedynie wtedy, gdy mieszkają poza granicami swoich państw lub z nimi walczą. Podczas marszu na rzecz Wolnej Palestyny (21.05.2005) OutRage! szło z hasłami „Izrael musi przestać prześladować Palestyńczyków! Palestyna musi przestań prześladować osoby LGBT!”. Podkreśla to „nowoczesność” Izraela jako kraju, który nie ma nic przeciwko osobom nieheteroseksualnym (co nie jest prawdą), a stygmatyzuje Palestyńczyków. Po takich hasłach wydaje się, że to nie Izrael prześladuje osoby LGBT z Palestyny, a sami Palestyńczycy. Puar pisze, że konotacja iż Izrael prześladuje Palestynę tak samo jak Palestyńczycy osoby LGBT jest nieuprawniona i niesprawiedliwa dla Palestyny, a także bardziej wpisuje się w politykę Izraela, niż się jej sprzeciwia. Nawet burmistrz Londynu po protestach OutRage! (jeszcze w 2004 roku) przeciwko wizycie w Londynie Yusufa al-Qaradawiego (showman, teolog muzułmański, ostatnio słynny z nałożenia fatwy na Kadafiego) powiedział, że jest w tych protestach „powiew islamofobii”. Tutaj w sukurs przyszły takie organizacje LGBT jak The National Studenst Black LGB czy Lesbian and Gay Coalition against Racism.

Analizując tego typu wydarzenia Jabir K. Puar dochodzi do wniosku, że nieheteronormatywność, która miał być właśnie „poza normami”, nabrała charakteru normatywizującego; „homonacjonalizmem” nazywa ona wszystkie wątki w polityce i współczesnej kulturze, w których prawo do bycia innym uzyskuje się przez zaakceptowanie norm ustalonych przez zachodnią cywilizację. Polityka ukształtowana na strachu (Puar używa określenia „zwrot afektywny”) wobec inności połączyła w jedno samobójcę z bombą, Sikha w turbanie, torturowanego muzułmanina, kobietę w burce i południowoazjatycką drag-queen. Sprawiła, że „LGBT” stało się równe „terroryzmowi”. Proces ten jest na rękę prawicowym ugrupowaniom politycznym, które wykorzystując strach przed obcością zyskują nowych wyborców, a w konsekwencji prowadzą do rozbicia środowiska LGBT, o czym jeszcze Puar pisać nie mogła, bo dopiero wydarzenia z dwóch-trzech ostatnich lat pokazały, że homonacjonalizm doprowadzi do największego chyba w historii kryzysu społeczności LGBT. O tym kryzysie w następnym artykule.

[1]Puar posługuje się terminem „queer” w znaczeniu politycznym, stąd zmiana w polskim tekście na „LGBT/nieheteroseksualne”, bardziej odpowiadające polskiej metodologii (red.).

 

 

 

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot [4]

rocznik 86, pracownik, księgarz