- homiki.pl - https://homiki.pl -

Kevin w szalu boa!

Zbliżają się Święta, więc skoro heterycy mogą pisać do Polsatu, by nie zabierał im przyjemności z oglądania Kevina samego w domu, to i my mamy prawo do obejrzenia Scota (koniecznie przez jedno „t”!), który walczy z przeciwnościami losu nie mniej odważnie.

„Śniadanie ze Scotem”, kanadyjska produkcja z 2007 roku, to kolejna propozycja Tongariro Releasing, tym razem reprezentująca niemal klasyczne kino familijne, gdyby nie to, że bohaterami czyni parę gejów i chwilowo zostawionego pod ich opieką chłopca. Takie przedstawienie treści ociera się jednak o banał. Czas więc na kilka drobiazgów, które czynią ten film atrakcyjną propozycją na grudniowy wieczór.

Widz wnika w sam środek spokojnego życia pary gejów wchodzących w wiek średni. Eric, były hokeista, który sportową karierę był zmuszony zamienić na pracę telewizyjnego dziennikarza sportowego i Sam, prawnik (w tej roli aktor znany z „Aniołów w Ameryce”), mieszkają w domku i wiodą dość szczęśliwy żywot przedstawicieli klasy średniej. Obaj mogliby być śmiało Polakami, bo też jest to życie tak urządzone, by nie budziło niczyich skojarzeń, by nikt się nie domyślił, by nie było nic widać. Są więc do przesady męscy, twardzi i do bólu zębów heteryczni.

W ich życiu nagle pojawia się wspomniany Scot. Jego ojciec, brat Sama, wiedzie bujne życie towarzysko-erotyczne w Brazylii, zaś matka niedawno zmarła. Oto więc para gejów, bez zabiegania o to, dostaje na dwa miesiące przed świętami do wychowania dziecko. No i w tym momencie ich życie wywraca się do góry nogami.

Scot śpiewa już w październiku kolędy, a zamiast interesować się sportem, woli musicale. W bagażu ma lśniące boa, które z upodobaniem nosi na szyi, i odpowiednie kosmetyki – dobytek, jakiego nie powstydziłaby się największa nawet gwiazda sceny drag queen. Zakupy kurtki w domu towarowym stają się spektaklem, w którym jedenastoletnia gwiazda błyszczy i zwraca uwagę wszystkich.

Przyzwyczajono nas, że geje nie powinni wychowywać dzieci, żeby i one nie „zaraziły się” homoseksualną orientacją. W „Śniadaniu” jest dokładnie na odwrót – obaj opiekunowie panicznie chcą „wyleczyć” Scota z jego zbyt zniewieściałego stylu bycia, który sugeruje, że wyrośnie na geja. Próbują go więc skłonić do gry w hokeja, strofują na każdym kroku a nauczycielka proponuje nawet, by Scot więcej czasu spędzał na oglądaniu telewizji, bo zobaczy tam „normalne wzorce”.

Film, mimo lekkiej formy, jest też satyrą na konserwatywne próby właściwego wychowywania, ignorujące wrodzoność orientacji seksualnej. Scot nie wszedł na drogę budowania gejowskiej tożsamości z powodu opiekunów–gejów ani też nie uda się go z tej drogi sprowadzić. On był i pozostaje sobą – przegiętym zniewieściałym dzieciakiem, który zawstydza swoich opiekunów natrętnym outowaniem ich przed obcymi.

„Śniadanie ze Scotem” to urocze kino familijne – doskonałe na grudniowy wieczór, dające rzadką szansę przyjrzenia się, jak może wyglądać rodzina złożona z dwóch facetów i dziecka. Ale nie jest to w żadnym stopniu poważny głos w dyskusji nad tą kwestią. To jedynie dowcipne kino mające służyć relaksowi, choć nie jest ono pozbawione momentów smutnych.

Scot początkowo śmieszy, może chwilami niektórych irytować. Z czasem widz zaczyna go rozumieć i mu współczuć. Na końcu pojawia się podziw, bo ten biegający w boa chłopiec jest w gruncie rzeczy bardzo dojrzały. Choć tak bardzo odstaje zachowaniem od swoich rówieśników, to on ostatecznie przekonuje ich do siebie szczerością i otwartością.

Ten mały chłopiec potrafi wywalczyć dla siebie miejsce – tego nie dali rady uczynić jego dorośli opiekunowie. Scot jest wszakże sobą, a oni przez całe życie udają, że nie są gejami. Mały chłopiec udowadnia, że można być sobą, bez względu na reakcję otoczenia. Co więcej, to otoczenie w końcu przed demonstrowaną innością ustąpi.

Ale jest coś jeszcze, co film zdaje się widzom przekazywać – dzieci bywają okrutne, bo dziedziczą po dorosłych złe stereotypy i kalki zachowań. Gdy te same dzieci zostawić w swoim gronie, okazuje się, że dotychczasowe bariery znikają i pozostaje „naturalna” otwartość.

To w lekkiej formie studium genezy orientacji seksualnej i niejednoznaczności płci, to analiza świata rządzonego przez stereotypy i obraz skutków asertywności (lub jej braku).

***
„Śniadanie ze Scotem” od dzisiaj do zobaczenia w kinach studyjnych w całej Polsce. Gorąco polecamy!

Film wyświetlany jest od 3 grudnia 2010 w kinach studyjnych:
• Poznań, Kino Apollo, Muza, Rialto
• Kraków, Kino pod Baranami
• Łódź, Kino Charlie, Kino Cytryna
• Warszawa, Kino Wisła i Kinoteka
• Katowice, Kino Światowid
• Rzeszów, Kino Zorza (od 5 grudnia)
• Olsztyn, Kino Awangarda (od 10 grudnia)
• Bydgoszcz, Klub Mózg (jeden seans 16 grudnia)
• Zielona Góra, Kino Newa (od 17 grudnia)
• Tychy, Kino Nove (od 17 grudnia)
• Wrocław, Kino Warszawa sala NOT (od 17 grudnia)
• Toruń, Kino Centrum (od 7 stycznia)

„Śniadanie ze Scotem”
Kanada 2007
Reż. Laurie Lynd

Zobacz zwiastun tutaj [1].

Zapraszamy do kin!


Autorzy:

zdjęcie Krzysztof Halama (Walpurg)

Krzysztof Halama (Walpurg) [2]

Bloger (Walpurg.pl, Walpdrive.pl), witkacolog-amator, w sztuce lubiący groteskę, w ludziach – indywidualizm, w partnerach – testosteron, zapalony eMKaeMowiec (miłośnik komunikacji miejskiej). Mimo wszystko mężczyzna. Życiowe motto: „Lepiej być kanciastym Czymś niż okrągłym Niczym” (C.F. Hebbel)