- homiki.pl - https://homiki.pl -

Pożegnanie z queer

[1]

Wywiad Mariusza Kurca z Samuelem Nowakiem pochodzi z najnowszego numeru „Repliki”. „Replika” w Internecie: http://www.kph.org.pl/www_replika/ [2]

Mariusz Kurc: Sam zaproponowałeś tytuł wywiadu jeszcze zanim się umówiliśmy. Dlaczego chcesz się pożegnać z teorią queer?

Samuel Nowak: Teoria queer – szczególnie w polskim wydaniu, ale nie tylko – ma paraliżującą moc. Jej niechęć do rozwiązań instytucjonalnych, prawnych szkodzi tym, za którymi się upomina – osobom nieheteroseksualnym. Obawa przed wszelkim “my” odbiera głos, a wtedy za osoby LGBT bardzo chętnie wypowie się ktoś inny, zwłaszcza konserwatyści.

Queer proponuje strategie parodiowania heteronormy i działań na mikro- /indywidualnym poziomie, z góry dodając, że tkwimy w systemie po uszy, więc poważniejsza zmiana nie jest możliwa. Proszę cię! To tak, jakby maltretowanym kobietom zaoferować strategię dystansu i więcej poczucia humoru. Piszą o tym krytycy queer – m.in. Martha Nussbaum, Max Kirsch. Sama Butler, fundatorka queer, nie pofatygowała się podać przykłady proponowanej strategii, więc właściwie nie wiadomo, na czym to parodiowanie heteronormy miałoby polegać. I to jest ten paraliż działania.

Zakochani faceci trzymający się za rękę na ulicy…?

To raczej sentymenty, jak pisze Donald C. Hall, a nie strategia. Według queer to nie jest parodia heteronormy, tylko jej reprodukcja. Nie rozsadza systemu, replikuje go. Widzimy jednak, że ma to sens. Nie tylko jako afirmacja ich miłości, ale jako polityczny gest – sposób na wkluczenie niestandardowej seksualności, pokazanie „fuck you” obowiązującej konwencji. Homonormatywność – czyli na przykład dwaj mili geje w monogamicznym związku – wbrew temu, co głosi queer, według mnie też ma wywrotowy potencjał.

Piszesz pracę doktorską „Media a tożsamość gejowska”.

Tak. Zaczynam od tego, że to kapitalizm umożliwił rozwój współczesnej tożsamości gej/les. Efektem kapitalistycznej rewolucji był wzrost znaczenia pracy najemnej, którą można było dostać w ośrodkach przemysłowych. To spowodowało destabilizację tradycyjnej rodziny – ludzie opuszczali swe rodzinne domy w poszukiwaniu pracy. Jednocześnie szybko rosły aglomeracje miejskie. Tylko w takich warunkach mogła rozwinąć się tożsamość gej/les – osoby homoseksualne mogły się poznać. Największą rolę odegrały i nadal odgrywają jednak media. Współcześnie Internet jest głównym narzędziem umożliwiającym powstanie wspólnoty LGBT. Roboczo posługuję się nawet terminem ”gej cyborgiczny” – to jest postać, której tożsamość homoseksualna jest dużo bardziej widoczna w sieci, niż w realu.

A o queer piszesz: „Na gruncie teorii queer dekonstrukcja (tożsamości seksualnej) skutkuje wzmocnieniem polityk, przeciw którym sie zwraca”.

Bo przestajemy się interesować rzeczywistym wykluczeniem, starając się budować totalizujący model, który ująłby wszystkich. Próbując załatwić wszystko, nie załatwiamy nic. Drepczemy w miejscu. Myślenie takie opiera się na fałszywej przesłance, że wykluczeni mają jakiś wspólny interes. Nie mają.

Nic dobrego nie ma w teorii queer?

Oczywiście jest (śmiech). Dzięki niej mamy świadomość, że podejście tożsamościowe, sztywne kategorie „gej”, „lesbijka” i inne, ma swoje wady. Wiemy już, że system, w którym osoby hetero- i homoseksualne żyją w harmonii i bez dyskryminacji, nie może być „punktem dojścia”, bo na „zewnątrz” pozostaną inne wykluczane grupy, choćby osoby interseksualne. Skrót LGBT, choć pojemniejszy niż „osoby homoseksualne”, też zostawia wiele niestandardowych seksualności za burtą – możliwości jego wydłużania jest więcej niż liter w alfabecie.

Dlatego wolałbym działania polityczne, które będą skuteczniejsze, jeśli wrócimy do zaniedbanych studiów gej/les wzbogaciwszy je o wrażliwość, której nauczył nas queer.

To znaczy?

W końcu przecież nie jest tak, że co rano budzimy się kimś innym, to byłaby jakaś neuroza. Jestem gejem, moja seksualność nie jest płynna z dnia na dzień. I moja tożsamość, również seksualna, też nie jest.

Ale ludzie odczuwający popęd do ludzi tej samej płci mogą mieć zupełnie inną od twojej tożsamość, również seksualną. Na przykład żonaty gej załatwiający potrzeby seksualne pokątnie, z przygodnymi facetami.

Co jednak nie oznacza, że jesteśmy tak zindywidualizowani, jak sugeruje już przywołany Hall czy Morley. Każdy jest inny i niepowtarzalny, ale jednak da się złożyć jakieś szersze opowieści o nas, znaleźć wspólne mianowniki. Nie jestem jedynym gejem, który miał dylematy związane z coming outem albo cierpi z powodu mowy nienawiści. Ani też jutro nie stanę się nagle kimś innym.

Skrajna indywidualizacja niesie inne niebezpieczeństwo – rzuca nas w objęcia wolnego rynku. Jeśli łączenie się w grupy z góry skazuje nas na pułapkę wykluczenia kogoś, to każdy musi radzić sobie sam, tak? I zamożniejsi dadzą sobie radę – kupią sobie wolność. Zamieszkają na strzeżonych osiedlach, zarabiać będą w korporacjach, taksówkami jeździć do centrów handlowych i modnych klubów. Odizolują się od homofobii. A ci w gorszej sytuacji materialnej?

Ryszard Giersz nie mieszka na strzeżonym osiedlu, spotkał się z homofobią i… rzucił wyzwanie polskiemu systemowi prawnemu podając do sądu lżącą go sąsiadkę.

Właśnie! Jego działanie – zaskarżenie mowy nienawiści – było wywrotowe, ale nie na gruncie queer. Np. Butler jest przeciw ustawom o mowie nienawiści.

Teoria queer opiera się na słusznym założeniu, że tożsamość jest konstruowana społecznie – jest performatywna, odgrywa się ją. Wyciąga jednak błędne wnioski, gdyż ta tożsamość, nawet jeśli odgrywana, to wywiera realne skutki. Giersz czuł się upokorzony i nie mógł funkcjonować tam, gdzie mieszkał. Ja też czułbym się bezpieczniej, gdyby państwo w takich sytuacjach stawało po mojej stronie. Potrzebne są m.in. tymczasowe zmiany w prawie.

A dlaczego „polskie wydanie” queer paraliżuje szczególnie?

Bo queer u nas bezrefleksyjnie i wybiórczo ogranicza się do jednej autorki. Zamiast zastanowić się, czym ta teoria i jej odmiany mogłaby być nad Wisłą, próbuje się z nas zrobić kolonię queerowania z USA.

Kto próbuje?

Funkcjonujący w polskiej myśli akademickiej sposób uprawiania teorii, gdzie za horyzont przyjmuje się ustalenia Butler i jej komentatorów. Polski queer ignoruje podstawową lekcję teorii postmodernistycznej: normatywność też jest dyskursywna, czyli względna. Zapomina też, że każda teoria, w tym queer, jest dzieckiem swojego czasu i miejsca i nie ma uniwersalnego zastosowania.

Czyli?

Kiedy w Polsce geje i lesbijki weszli na polityczną wokandę? Dopiero na początku XXI wieku – wraz z akcją Niech Nas Zobaczą z 2003 r., projektem ustawy o związkach partnerskich senator Szyszkowskiej, wraz z zakazywanymi paradami. Teoria queer na polskich uniwersytetach pojawiła się na przełomie wieków – wcześniej niż do słownika politycznego weszły słowa „gej” i „lesbijka”. W Stanach było odwrotnie – tam queer stanowiło krok naprzód po 20 latach afirmacji tożsamości LGBT, po kilkunastu latach od Harveya Milka. Hekatomba AIDS z lat 80. pokazała, że po pierwsze sama „gay pride” nie wystarcza, bo trzeba zmian w prawie, by uczynić z osób homoseksualnych pełnoprawnych obywateli. a po drugie – wkluczenie gejów i lesbijek to zaledwie początek demontażu heteronormatywnego systemu. Amerykańskie queer dało nową energię, a polskie queer zaszyło się na uniwersytetach, ma zerową polityczną moc i… jest z tego zadowolone. A kiedy przychodzi do debaty publicznej sięga po argumenty… liberalne! Jasne, na uczelni musi być miejsce na metarefleksję. Ale nie na totalny odjazd.
Tak jak feminizm akademicki ma za zadanie dostarczać narzędzi do rozwiązywania realnych problemów kobiet – ma odpowiedzieć na pytanie, jak zmienić system, w którym kobiety zarabiają mniej, są ofiarami przemocy, czy, jak w przypadku lesbijek, są prawie zupełnie niewidoczne itd. – tak polski queer powinien odpowiedzieć na pytanie, co zrobić, by rozwiązać problemy osób nieheteroseksualnych w Polsce.

Przez homofobię większość polskich gejów i lesbijek wstydzi się swojej orientacji i ukrywa ją – według mnie to główny problem.

A niektórzy teoretycy queer sugerują, że coming out jest pojęciem z epoki afirmatywnej polityki tożsamościowej, czyli anachroniczny, jest kategorią, która tylko wzmacnia heteronormę. Jest jednak odwrotnie: odmawianie coming outu to legitymizowanie systemu, który już wcześniej odebrał nam głos. To kontynuacja milczenia i niewidzialności.

I tu następna kwestia. Wytworzyła się fałszywa opozycja: narracja queerowa, w myśl której „gej” i „lesbijka” to tylko społecznie wytworzone iluzje i narracja, nazwijmy ją, transhistoryczna, która mówi: geje/lesbijki istnieli zawsze, tylko przez wieki się nie ujawniali – tę historię trzeba odkryć i pokazać tak, jak robi to wystawa „Ars Homo Erotica”.

Dlaczego ta opozycja jest fałszywa?

Osoby, które odczuwają pociąg seksualny do przedstawicieli swojej płci, istniały zawsze. Oczywiście pożądanie nie było kiedyś, tj. przed kapitalizmem, przyczynkiem do budowania tożsamości. O tym badacze, jak np. J. D’Emilio, pisali już w latach 70. Poza tym studia gej/les wciąż funkcjonują wspólnie z teorią queer na gruncie studiów kulturowych. Wynika to z tego, że różne założenia przyświecają różnym problemom badawczym.

A twoja tożsamość jak się tworzy?

(śmiech) Ja sam jestem w dużej mierze dzieckiem akcji Niech Nas Zobaczą.

I chyba też jej synem marnotrawnym?

Poczekaj, poczekaj. To akcja Niech Nas Zobaczą sprawiła, że będąc 19-latkiem na I roku kulturoznawstwa na UJ – postanowiłem zaangażować się w walkę z homofobią. Zgłosiłem się do Tomka Szypuły, do KPH.

I przez sześć następnych lat organizowałeś w Krakowie festiwal Kultura dla Tolerancji.

A na III roku studiów dostałem szóstkę z dekonstrukcyjnej pracy krytykującej „Niech Nas Zobaczą”, o to Ci pewnie chodziło, tak? Głupio mi teraz (śmiech).

Jacek Kochanowski w „Spektaklu i wiedzy” też ją krytykuje.

Ta krytyka jest spójna na gruncie teorii queer i w jej optyce trudno się z nią nie zgodzić. Promocja grzecznej homomonogamii, sielanka. No, ale co z tego, skoro ta akcja – jak pokazała praktyka czyli bardzo agresywne reakcje – trafiala w samo sedno uprzedzeń. Z ogromnym społecznym wydźwiękiem. Akcja, którą – wbrew queerowemu odczytaniu- należałoby uznać za akcję o niesamowitym potencjale wywracającym heteronormatywność. Jestem tego żywym przykładem, bo mój heteronormatywizm wywróciła, dzięki niej się zbuntowałem, wyoutowałem, zacząłem działać. Akcji w kluczu queer pewnie bym nawet nie zauważył.

Co więc postulujesz?

Polityczne działania skierowane na zmianę prawa oraz projekty instytucjonalne.
Zwróć uwagę, że wśród osób żyjących w związkach jednoplciowych są i tradycjonaliści/-stki. Dwie konserwatyne kobiety pragnące po przyrzeczeniu sobie w majestacie prawa dozgonnej miłości i wierności wychowywać dzieci w schludnym domku na przedmieściach – powinny mieć taką możliwość. Dlaczego nie? Queer mówi: małżeństwa homo czy związki partnerskie to też reprodukcja heteronormy. Takie myślenie jest ponadto ślepe na kwestie ekonomiczne. A realia są przykładowo takie: jako doktorant jestem ubezpieczany przez mój uniwersytet. Mój partner, który ma wolny zawód, nie jest ubezpieczony. Gdybym miał żonę, uniwersytet by ją ubezpieczył. Ale mam chłopaka, który na gruncie tego prawa nie może zostać moim mężem. No i co?

Dupa blada.

A ja bym chciał, żeby uniwersytet płacił ZUS za Łukasza, tak jak płaci za żony i mężów innych osób na moim uniwersytecie.

Samuel Nowak, doktorant w Instytucie Sztuk Audiowizualnych UJ, studiował także na Universiteit Antwerpen oraz King’s College London, gdzie przebywał pod opieką prof. Richarda Dyera. Stypendysta m.in. Tokyo Foundation, Rektora UJ, Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W latach 2003 – 2009 związany z krakowskim Festiwalem Kultura dla Tolerancji.
/foto: Tomasz Kaczor/

***
„Replika” dostępna jest w najlepszych klubach gej-les, oddziałach KPH w całej Polsce oraz prenumeracie!

Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 48 zł. Co dwa miesiące otrzymasz „Replikę” prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 35 2130 0004 2001 0344 2274 0001, z dopiskiem: Replika – prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu.

“Replika” w internecie: www.replika.kph.org.pl [3]
Najnowszego i archiwalnych numerów szukaj na allegro.pl

Autorzy:

zdjęcie Replika

Replika [4]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 336; nazwa: Replika