- homiki.pl - https://homiki.pl -

Podwójne wykluczenie. Wokół debaty oksfordzkiej o biseksualist(k)ach

Naukowcom wychodzi, że ich jest najwięcej, ale tak naprawdę ich nie ma. Po prostu nie ma i koniec. Bo czy Ty, drogi czytelniku i czytelniczko, znasz jakąś zdeklarowaną osobę biseksualną? Na początku niektórzy znajomi coś tam przebąkują, że „jestem bi”. Ale potem deklaracje są jasne: kocham kobiety, jestem lesbijką. Skrót LGBT jest o jedną literkę za długi – jakie bi, skoro nikogo bi nigdzie nie widać?

W dyskusji organizowanej przez KPH Wrocław i Falanster, która odbyła się w ubiegłą środę, Janusz Boguszewicz zauważył, że w literaturze można prześledzić wątki homo, ale tych biseksualnych nigdzie nie widać. Dlaczego?

Mimo że ukończyłam filologię polską, ja też nie wiem, dlaczego „tych bi” w literaturze nie widać. W malarstwie – Frida Kahlo. W muzyce – David Bowie. Koniec mojej wyliczanki, pora przejść do argumentów dwóch grup, które próbowały udowodnić bądź obalić tezę debaty oksfordzkiej, która brzmiała: „biseksualizm to wygodna orientacja”.

Bi to asekurancka latawica

Osoba homoseksualna może całe życie nie mieć żadnych stosunków seksualnych. Jeśli jednak określi się jako gej lub lesbijka, to jej tożsamość nie podlega dyskusji. Skoro mówisz, że jesteś gejem, to jesteś. Jeśli osoba biseksualna ma stosunki tylko z jedną płcią – na przykład płcią przeciwną, to jest hetero. Na nic tu jej wewnętrzne poczucie, że jest bi. Skoro nie sypiasz z jednymi i drugimi (najlepiej naraz) to jesteś hetero. Po co więc udajesz, że jesteś bi? Chcesz zaszokować towarzystwo, być modna/y, zwrócić na siebie uwagę, coś ugrać.

Jeśli osoba biseksualna zdradzi – szczególnie osobę homoseksualną – z osobą płci przeciwnej – jest tylko asekurancką latawicą. Zostawia sobie uchyloną furtkę, żeby na czas zwiać do świata hetero, zanim posypią się kamienie. Wykorzystuje gejów i lesbijki. Wciąż nagina swoją tożsamość, bredzi coś o płynności tożsamości, ma stracha, żeby się zdeklarować i opowiedzieć po którejś ze stron w tej wojnie. Po prostu z kimś się prześpi, bo jej tak wygodnie, a potem nie pójdzie na paradę, na marsz, nie będzie walczyć o związki i małżeństwa jednopłciowe – bo jej nie zależy. Bo już uwiła gniazdko z obrzydliwym heterykiem.

Czy wygodnie być bi?

Moja koleżanka, która wiele lat spędziła w związku z kobietą, dziś przez środowisko LG określana jest jako „biszkopt”. Dlaczego? Bo się związała z biologicznym mężczyzną. Który psychicznie jest w dużym stopniu kobietą. Moja koleżanka, która związała się z transwestytą, przeżyła odrzucenie środowiska. Jej przyjaciel nawet jej tłumaczył, że „zdradziła homoseksualizm”.

Podwójne wykluczenie

W środowisku LGBT, nienormatywnym i queerowym osoby bi czasem się pojawiają. A potem jakoś znikają. Bo przecież, skoro ona od dwóch lat ma żonę i jest jej wierna, to jest lesbijką. Skoro on miał żonę, ale się z nią rozwiódł dla faceta, to wiadomo, że jest gejem. Fakt, że osoby biseksualne są w związkach jednopłciowych w sposób jednoznaczny wymazuje przeszłość. Dla większości to nie jest wartościowa przeszłość, tylko heteroseksualna pomyłka. Osoby biseksualne, które są w homoseksualnych związkach, często są postrzegane, jako te, które się „nawróciły” lub w końcu odważyły jasno się określić. Jeśli są wierne, jeśli od lat żyją z partnerami tej samej płci – ich biseksualność zanika. Tak samo jak zanika tożsamość osób biseksualnych, które żyją w związkach hetero. Wspomnianą Fridę kojarzymy chyba głównie z jej mężem Diego Riverą. Jej partnerki-kobiety, to tylko smaczek, wybryczek, kaprysik w jej życiu. Specjalnie używam form spieszczonych. Gdyż i biseksualność często się „spieszcza”.

Was nie można traktować poważnie!

Osoby biseksualne są infantylizowane. Traktowane zupełnie niepoważnie. Bo – „stanowią zagrożenie”. Bo „nie mogą się zdecydować”. Bo „nie wiadomo, czego się po nich spodziewać”. Takie właśnie padały argumenty w naszej dyskusji. Nie możemy was traktować poważnie, bo wy sami jesteście niepoważni, nie umiecie, nie chcecie się określić. „Spójrzcie na Mercurego – przecież mówił, że jest bi, ale był gejem!” – to był jeden z zarzutów. „No i już wiemy, kto robi zły PR biseksualistom – ripostuje grupa przeciwna – geje, którzy boją się przyznać, że są gejami”.

Poliamoria a biseksualność

Poliamoria (trwałe związki więcej niż dwóch osób) to nie jest to samo, co biseksualizm. A jednak biseksualistom przypina się łatkę osób żyjących w trójkątach i wielokątach i orientację seksualną łączy z rozwiązłością seksualną! Argument taki sam jak ten, że osoby homoseksualne są rozwiązłe i nie potrafią stworzyć stałego, wieloletniego związku. Absurdalny? Ale jak bardzo żywy! Jak częsty! Ile razy padał! Słuchając dyskusji, doszłam do wniosku, że treścią orientacji biseksualnej jest skłonność do zdrady. Kiedy jedna z dyskutantek zadała pytanie, czy osoba biseksualna może być wierna i żyć w monogamicznym związku, na chwilę zapadła cisza. A potem padło ciężkie „tak”. Ach, jak trudno nawet pokusić się o wyobrażenie sobie sytuacji, w której biseksualna kobieta tworzy udany, wieloletni związek z lesbijką! Przecież wiadomo, że to się nie uda, bo prędzej czy później odejdzie do faceta…

Dychotomiczny świat

Mamy dwie płcie. Transgenderycy nie istnieją. Mamy dwie orientacje – homo i hetero. Biseksualiści to po prostu ci, którzy chcą się zabawić albo też brak im jaj, żeby się przyznać, że są gejami. Biseksualiści to też ci, którzy po prostu mają tożsamość jajka – i w zależności od okoliczności – przybierają kształt naczynia, w którym im wygodniej. Łatwiej i bezpieczniej.

Biseksualiści to wcale nie ci skomplikowani emocjonalnie i tożsamościowo ludzie, którzy czasem przeżywają dramaty zawężania swojej tożsamości do „bycia” homo lub hetero, żeby innym żyło się łatwiej. Żeby nie musieli obcować z człowiekiem, który siedzi okrakiem na płcie, bo taka już jego natura. Biseksualiści to nie ci, którzy przeżywają odrzucenie przez środowisko, najpierw – heteroseksualne (ciot nie lubimy), a potem homoseksualne (co to za gej, który miał żonę?). Ani nie ci, którzy w heteronormatywnym świecie, próbują żyć, łamiąc „odwieczny” i „święty” dychotomiczny podział.

Smutna prawda (?) jest taka, że większości osób bi nie widać, gdyż – jeśliby w końcu wyszli z szafy – nagle by się okazało, że świat jest zbyt skomplikowany i różnorodny, jak na nasze nerwy. Czarno-biały świat, nawet w tym towarzystwie, jest łatwiejszy do zaakceptowania, niż ten tęczowy, którego niby nam by się chciało. Lecz, kiedy głowę wychyla osoba trans, biseksualna lub – przegięta w paragraf – jest zbyt dziwaczna (chciałoby się rzec: queerowa), żeby wpuścić ją do uporządkowanego homo-światka, który trwa w opozycji do świata heteryków. Cóż, ci bi to są jednak w połowie przecież hetero…

Konkluzja po debacie

Przewagę zdobyła grupa obalająca tezę, według której „biseksualizm to wygodna orientacja”. Ale mam wrażenie, że to tylko poprawność polityczna na chwilę wzięła górę… W środowisku LGBT jest tyle stereotypów na temat osób biseksualnych, że aż trudno w to uwierzyć, kiedy o wszystkich się pomyśli. Większość osób bi jest przezroczysta – nie zauważa się ich, więc nie ma komu odczarowywać stereotypów. Może to właśnie im zależy na tym, żeby uchodzić za „porządną i zdeklarowaną osobę homo”, a nie wiecznie niezdecydowaną , no i – „latawicę”!

Voca Ilnicka – wolontariuszka KPH Wrocław


Foto: Joanna Zimmermann

***
Debata oksfordzka – pozwala zarówno na dokładne rozważenie argumentów za i przeciw danej tezie, jak i na doskonalenie argumentowania, uczy kultury dyskusji. Dwa kilkuosobowe zespoły („za” i „przeciw”) na przemian zadają i odpowiadają na pytania przeciwników, odpowiadają również na pytania publiczności. Przed rozpoczęciem debaty sprawdza się ile spośród zgromadzonych wśród publiczności osób popiera dane stanowisko. Po zakończeniu głosuje się ponownie. Zwycięża zespół, którego poparcie wzrosło.

W cyklu debat organizowanych przez KPH Wrocław we współpracy z księgarnio-kawiarnią Falanster omawiamy różne obszary życia ważne dla lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i queerowych. Społeczny odbiór i znaczenie marszy i parad, homorodzicielstwo, comming-out, związki partnerskie, zmiana płci czy postrzeganie biseksualności – to tylko niektóre z nich. W każdą ostatnią środę miesiąca bierzemy pod lupę argumenty pojawiające się w mediach i dyskursie publicznym. Tworzymy przestrzeń, w której można wyrazić swoje zdanie, zmierzyć się z wątpliwościami i nauczyć argumentować.

Jeśli nie brak Ci wiedzy i odwagi – weź udział (zgłoszenia i propozycje kontrowersyjnych tematów można wysyłać na: debatyoksfordzkie.KPH@wp.pl). Jedynym warunkiem uczestnictwa jest zgoda na publiczne prezentowanie poglądów (czasem sprzecznych z własnymi – stanowisko jakie prezentują uczestniczki i uczestnicy jest losowane przed debatą).

Od red.
Debaty odbywają się w ostatnią środę miesiąca! Na pewno poinformujemy o kolejnej!