- homiki.pl - https://homiki.pl -

Wybory prezydenckie 2010 – na kogo oddasz swój głos?

[1]

Zanim jednak przejdziemy do ankiety, dwa słowa:

1. pojawiła się inicjatywa www.zadamydebaty.pl [2], w ktorej młodzi ludzie (m.in. Tytus Hołdys) domagają się, by kandydaci zaczęli wreszcie traktować nas poważnie i nie ukrywali się za zasłoną „pięknej” stylizacji:

Mamy prawo wiedzieć, w których punktach nasze oczekiwania są zbieżne z zapowiedziami kandydatów, a w których mamy odmienne zdanie. Chcemy usłyszeć, jaki jest stosunek kandydatów do edukacji, udziału polskich wojsk w operacjach międzynarodowych, reformy służby zdrowia, aborcji, podatków, bezrobocia, stosunków międzypaństwowych.

Nie chcemy czerpać wiedzy z propagandowych plakatów i lanserskich wypastowanych spotów telewizyjnych.

Chcemy wiedzieć, KOMU powierzymy nasze losy.

Zgadzamy się w 100%, dołączamy do akcji (też możecie się włączyć na portalach społecznościowych, na stronie są linki). Męczy nas kampania wyborcza bez kandydatów. Tym bardziej że zostało niewiele czasu do wyborów.

2. Ewa Tomaszewicz w najnowszej blotce na świetnym blogu www.trzyczesciowygarnitur.blogspot.com [3] zarzuciła portalom branżowym, że nie wspominają o wyborach i odcinają się od próby dyskusji na ten temat:

(…) mam nadzieję, że i nasze portale do debaty przedwyborczej się włączą. Bo nawet jeżeli nie będzie to miało wpływu na wynik wyborów (a raczej nie będzie), to przynajmniej będziemy mieć szansą na stworzenie zalążka realnej siły, jaką teoretycznie jesteśmy (mityczne 2 miliony głosów), a z którą może ktoś kiedyś zacznie się liczyć.

Tutaj zaczyna się problem dla wielu z nas – brak kandydata, który sprawiłby, że chciałoby się na niego oddać głos. Ciąży nad nami fatum sondażowe, że już w głosy zostały oddane, a w zasadzie – rozdane. A to przecież nieprawda (o czym przekonał się Donald Tusk, gdy przegrał z Lechem Kaczyńskim). Sami decydujemy kto zostanie prezydentem RP. Po wtóre – coraz większą sympatią cieszy się „odmieniony” Jarosław Kaczyński, dość mocno „nietykalny” przez swoją osobistą tragedię, a z drugiej strony maksymalnie oddalający włączenie się do bezpośredniego kontaktu z wyborcami. Chcecie powtórki z rozrywki? Tym bardziej że główny oponent Kaczyńskiego prowadzi mdłą i niewyraźną kampanię (ponoć jeszcze nie zaczął…). To przynajmniej zmobilizuje po raz kolejny antykaczy elektorat, zapewne także nas samych. Ale ileż razy można głosować przeciw kandydatowi, wybierając „mniejsze zło”?

Co na to Ewa?

Nie lubię Komorowskiego (bo to ponoć on ma szansę). Nie zgadzam się z nim niemal pod każdym względem i nie zamierzam mu dokładać mojego punkcika poparcia. Pójdę na wybory, bo zawsze chodzę, ale jeżeli będę miała wybór między panami na K., oddam pusty głos (w drugiej turze, bo co do pierwszej, to może jeszcze dam się przekonać do innego wyjścia niż pusty głos). I pewnie to nie będzie w tym roku ani w następnych, ale może w końcu kiedyś liczba pustych głosów stanie się tak duża, że nikt już nie będzie mógł bajać o tym, że jakaś tam większość na niego głosowała, a za to ktoś zacznie się poważnie zastanawiać, co z tymi głosami zrobić.

I tu dochodzimy do sedna – Na kogo oddacie swój głos w nadchodzących wyborach prezydenckich 20 czerwca 2010 r.? Czy zgadzacie się z taką postawą obywatelskiego oburzenia (jak interpretuję gest oddania nieważnej karty do głosowania)? Czy każdy pusty głos oznacza zwiększenie się szans Jarosława Kaczyńskiego? Czy pojawią się wreszcie kandydaci i kandydatki, których poprzemy? Jakie postulaty decydują o tym, którego kandydata popieramy? Czy może faktycznie, gdy druga tura zaistnieje (4 lipca 2010), można równie dobrze wyjechać na wakacje, bo „i tak wiadomo, kto wygra”?

„Pogonieni” (zainspirowani) przez Ewę Tomaszewicz, zapraszamy zatem do ankietki i oczywiście do komentowania. Zobaczmy, jak rozkładają się nasze wyborcze oczekiwania i decyzje. Jeśli uważacie, że nie warto głosować, to oczywiście także zachęcamy do podania uzasadnienia.

Kliknij, by wypełnić ankietkę! [4]

Oczywiście uzyskane wyniki nie będą reprezentatywne dla mitycznej większości „środowiska”, ani nie przełożą się na rzeczywistość. Zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego propozycja ankiety niech będzie po prostu naszym wewnętrznym głosem w dyskusji.