- homiki.pl - https://homiki.pl -

Jak godnie reprezentować środowisko LGBT?

[1]

Powszechnie wiadomo, że jest deficyt osób godnie reprezentujących środowisko LGBT, dlatego powstał pomysł opracowania kanonu cech dobrej reprezentantki.

Grupa Inicjatywna ds. Wizerunku Godnej Reprezentantki postanowiła opracować kryteria osoby optymalnej do reprezentowania środowiska LGBT.

Kobiety rozsiadły się przy kawie i herbacie w fotelach u Blanki i Kasi w ich żoliborskim mieszkaniu. Czuły powagę sytuacji i ciężar zadania. Postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce, by środowisko było wreszcie godnie reprezentowane.

Renata włączyła najnowszą płytę Przemykowej, przyjętej ze wzruszeniem wszystkich zebranych w urządzonym rekwizytami IKEA mieszkaniu gospodyń.

Duży ekran LCD budził zachwyt przybyłych i był dumą Blanki i Kasi, które postawiły go na wprost przywiezionych ze sklepu kolonialnego, mebli.

Kasia roznosiła drinki, a szwedzki stół zachęcał do rozkoszowania się kanapkami oraz nalewkami, jakie z nabożeństwem przygotowywała Blanka.

– Dobrze, to zaczynajmy – Irena była jak zwykle „dominą” spotkania. – Zebrałyśmy się tutaj, bo chcemy wreszcie wybrać osobę, która będzie nam najbardziej pasowała do reprezentowania godnie naszego środowiska.

– No tak, bo nie chcemy już uduchowionego Niemca, bo wszyscy pomyślą, że geje i lesbijki są tacy sami.

– I nie chcemy Biedronia, który nosi ostatnio niemodne kołnierzyki.

– Osoba, która nas reprezentuje nie powinna się rozbierać.

– I przebierać.

– Co za okropność! – obrzydziła się Klaudia – Jeszcze heretycy pomyślą, że lesbijki zachowują się tak na co dzień!

– I dobrze by było, żeby taka osoba była w długoletnim związku, żeby sobie ludzie nie pomyśleli, że nie potrafimy utrzymać związków.

– I taka osoba powinna wyglądać ładnie.

– I fryzury muszą być kobiece, bo już mam dość tych chłopięcych wyglądów, jakby nie było ładnej, zgrabnej, kobiecej… – rozmarzyła się Ewelina.

– I w sukienkach powinny się pokazywać.

– A faceci w garniturach!

– I mogliby być bardziej macho.

– Ale Biedroń pokazuje się w garniturku.

– Tak, ale on się ciągle śmieje, a nasz reprezentant powinien być poważny!

– I budzić szacunek.

– Tak jak Marzena Chińcz.

– Ale ona zostawiła Lesbijka.org heterykom. I podkreśla, że nie jest działaczką LGBT.

– Albo jak Kostrzewa. Mnie się podoba jak ona się wypowiada – dodaje Karolina.

– No tak, ale ostatnio ma niedobrą fryzurę. Wolałam ją w innej – oponuje Krystyna.

– No, ale ubierać się zaczęła normalnie. Wcześniej to wyglądała fatalnie.

– No, powinna założyć czasami sukienkę…

– Albo chociaż spódnicę.

– Tak. I na pewno nie chcę, by ktoś wyglądał tak idiotycznie jak Anka Zet.

– Ona to przegina na całej linii. Założyła ten hełm i mówi, że nie zdejmie go, dopóki w Polsce będą łamane prawa kobiet i mniejszości.

– Kompletnie jej odbiło. Wstyd mi za nią, bo zaraz wszyscy moi znajomi pomyślą, że wszyscy nosimy hełmy i zakładamy jakieś wyciągnięte i wypłowiałe tęczowe sweterki.

– Właśnie, a wiecie, że w Arkadii jest teraz wyprzedaż? – wtrąciła Blanka. – Wszystkie ubrania zaczynają się od 5,99 zł!

– Tak. Byłam i kupiłam sobie trochę ciuchów.

– Widziałam reklamę, ale jeszcze nie dojechałam. Muszę się kiedyś urwać z pracy, żeby zdążyć na wyprzedaż.

– Ja też chcę. Możecie podać mi szczegóły?

– To może potem, wróćmy do naszej listy cech.

– Nie chciałabym, żeby reprezentowały mnie takie kobiety jak z Barbie Girls…

– Co ty opowiadasz? One mają fajny ten kabaret – wtrąciła nieśmiało Blanka.

– Ale jak one wyszły na okładce „Wysokich obcasów”? Widziałyście?! Po co ludzie mają utrwalać sobie taki wizerunek lesbijki?

– Słuchajcie, a paznokcie jakie mają być? Długie czy krótkie? – pyta Kasia.

– Długie… ładne, i koniecznie pomalowane – rozmarza się Ewelina, przyglądając się krótkim paznokciom Blanki.

– No coś ty! – oponuje Kasia – Jeszcze ludzie sobie pomyślą, że my się kochamy tylko z tymi, tfu!, dildo albo wibratorami! Ohyda!

– No, krótkie, jak u każdej lesbijki.

– Ale wtedy ktoś sobie pomyśli, że robimy to językiem, a „oral” jest niewskazany w polskim społeczeństwie.

– To jak my mamy to robić? – pyta rzeczowo milcząca dotąd Dorota.

– Tak jak wszyscy: „robić to w domu po kryjomu”.
Kobiety zachichotały.

– Ale jak? – Dorota próbuje poznać odpowiedź.

– Nie pytaj, nie pytaj. W szkole Ci nie mówili?

– Cholera, to jakie mają być te paznokcie, bo muszę wpisać do rubryki – upomina się Irena.

– No i zeza nie może mieć osoba, która nas reprezentuje. Mam już serdecznie dość tych zezujących spojrzeń Anki Zet.

– Ale ona mówiła, że tylko w dzieciństwie nazywano ją „okularnicą” i „zezulcem”.

– To niech wie, że my też nie akceptujemy zeza. Przecież może coś z nim zrobić, jeśli chce nas reprezentować. Teraz są takie możliwości. No właśnie, ile Blanko zapłaciłaś za odsysanie tłuszczu?

– A okulary? Powinny być czy nie?

– Okulary tak, bo zawsze dodają inteligencji. Tylko nie przeciwsłoneczne, co za maniera.

– Krzywy zgryz też jest nie do zaakceptowania.

– Słuszna uwaga. Jak ktoś ma nierówne zęby, to niech zacznie nosić aparat nazębny. Nie może nas reprezentować ktoś, kto nie ma ładnego uśmiechu…

– To może niech sobie też wybieli zęby?

– Zgadzam się. Dopisz, że zęby muszą być wybielone.

– A taka Anna Laszuk?

– Co Laszuk? Przecież ona jest ładna i kobieca.

– No właśnie. Ja bym chciała, żeby ona mnie reprezentowała.

– I ja… – zabłysły oczy Blance.

– I ja też…

– To dobry pomysł.

– Ale ona chyba jest za poligamią? – Ewelinie udaje się na chwilę ostudzić entuzjazm.

– Cóż… Wolałabym się podzielić takim tortem, niż…

– …jeść czerstwe pieczywo? Nie miałam ciebie na myśli, kochanie – zreflektowała się Kasia, całując swoją partnerkę w policzek.

– A u nóg? Jakie mają być paznokcie?

– Nie przesadzaj – Irena zwraca się do Doroty.

– Ale przecież latem je widać!

– A propos, a wymagamy rajstop na nogach?

– Rajstopy to podstawa!

– No, a henna i regulacja brwi to konieczność.

– I makijaż musi być. Marta Abramowicz ma makijaż.

– I kolczyki ma – zauważa Kasia i dodaje, z westchnieniem: – Takie kobiece.

– Nie widziałam.

– Bo takie, jak u Ygi to mi się nie podobają. Jakieś okropne, w brodzie…

– Ale Marty Abramowicz nikt nie kojarzy.

– Ona w ogóle nie ma przebicia.

– A buty? Szpilki nie są wygodne, może wystarczy lekki obcas?

– Ale na obcasach można utykać, a nasza reprezentantka musi mieć równy i zgrabny krok.

– I pamiętajcie, że musi być szczupła. Wpisz, że trzeba sprawdzać BMI.

– Koniecznie zaznaczcie uszy. Muszą być drobne, dużych, wyglądających jak męskie, nie tolerujemy.

– I uszy muszą być nieodstające za bardzo.

– I powinna chodzić na basen i na siłownię, żeby utrzymać formę.

– Ale to dużo kosztuje! Skąd ma na to wziąć pieniądze?

– Jak ma parcie na szkło to powinna w siebie zainwestować.

– I fajnie byłoby, gdyby umiała ładnie tańczyć. I wolne i szybkie kawałki.

– A dlaczego?

– Bo Wszechpolacy mieli swojego reprezentanta, który tańczył w telewizji i ja też bym chciała mieć…

– To dopisz, że musi zgrabnie wyglądać, bo te tancerki mają takie śliczne kostiumy, więc nasza reprezentantka też musi być ładna w tym tańcu.

– A co z dziećmi?

– Jak to co? Dzieci są podstawą narodu, więc musi je mieć. I męża.

– Chyba przesadziłaś?

– No coś ty, to przecież lesbijka. Jeszcze za wcześnie, by lesbijka miała dzieci. Heterykom się to nie spodoba.

– To wykreślamy dzieci. Bierzemy tylko te bezdzietne.

– Musi być wysoka. Badania wykazują, że bardziej ufamy wysokim ludziom.
Irena skrupulatnie notowała uwagi i zapisywała w tabelce.

– OK. To zebrałyśmy już wymagane przez nas idealne cechy godnej reprezentantki środowiska. Zatem wyślijmy taką informację do portali, że potrzebujemy takiej właśnie osoby.

– Podpiszmy to – Irena podaje listę pierwszej z brzegu kobiecie.

– Ale jako kto ja mam to podpisać? – poproszona pyta z trwogą.

– Jako środowisko LGBT – ze spokojem wyjaśnia Irena.

– Ale ja jestem spoza środowiska.

– Ja też nie podpiszę, bo nie jestem ze środowiska.

– Ja też nie chcę być ze środowiska i nawet chciałabym, żeby moja dziewczyna była spoza środowiska!

anka zet kobieta ceniąca wartości rodzinne, jakie we własnym podwórku od przeszło 14 lat ze swoją – nadal nieślubną – żoną uprawia. Niestrudzona edukatorka, wierząca, że dzięki ustawicznej pracy dojdziemy do wielkich zmian. Potyka się czasami o przeszkody, ale strzepuje pył i podąża z uśmiechem i hełmem na głowie wśród bardziej lub mniej zawiłych korytarzy życia. www.comingout.pl [2]

Autorzy:

zdjęcie Anna Zawadzka (anka zet)

Anna Zawadzka (anka zet) [3]

kobieta ceniąca wartości rodzinne, jakie we własnym podwórku od przeszło 13 lat ze swoją – nadal nieślubną – żoną uprawia. Niestrudzona edukatorka, wierząca, że dzięki ustawicznej pracy dojdziemy do wielkich zmian. Potyka się czasami o przeszkody, ale strzepuje pył i podąża z uśmiechem i hełmem na głowie wśród bardziej lub mniej zawiłych korytarzy życia.