- homiki.pl - https://homiki.pl -

Afera po prowokacji Heterofoba

[1]

Otrzymaliśmy wczoraj fantastyczny pokaz sztuki dziennikarskiej, dziedzina „jak zrobić bombę medialną z (prawie) niczego”.

Mamy fakt: Arkadiusz K., autor bloga heterofob.republika.pl opisuje procedurę, przy użyciu której geje mogą „zdobyć” dziecko. Czy jest świadom, że jest ona sprzeczna z prawem – nie wiadomo, na pewno jednak świadomie działa prowokacyjnie.

Ktoś w Rz. wyłapuje tę informację, wyczuwa smaczek (homoseksualiści i dzieci – temat zawsze nośny) i w tym momencie sprawa obiera jeden tor, z którego nie da się jej już zawrócić. Informacją zajmuje się publicysta Naszego Dziennika Wojciech W., od niedawna w szeregach Rz., w którego rękach ewoluuje ona w wytwór zepsutego moralnie umysłu, nawołującego (wręcz, jak napisano w jednej z notek, „nakłaniającego”) do popełnienia przestępstwa (Homoseksualista szuka dzieci w Internecie, Geje mogą ominąć procedurę adopcyjną i uzyskać prawa do ojcostwa. Państwo jest bezradne), gdyż nielegalność zaproponowanej przez A.K. procedury potwierdzają przepytani przez Rz. eksperci. Ktoś, kto nie będąc biologicznym ojcem, uznaje dziecko, popełnia przestępstwo – mówi „Rz” Piotr Kwiecień, prawnik i specjalista ds. prawa rodzinnego. – Można przyjąć, że jest to próba wyłudzenia lub sfałszowania aktu notarialnego.

(Nawiasem mówiąc – niżej podpisana oniemiała z osłupienia na wieść, że uznanie za swoje dziecka niebiologicznego to przestępstwo, bo jest sobie w stanie wyobrazić kilka życiowych sytuacji, kiedy ludzie – chyba – po prostu tak robią: mężczyzna wiąże się z kobietą będącą już w ciąży z innym; kobieta będąca w związku pada ofiarą gwałtu i decyduje się urodzić, zagmatwane kwestie wyznanych zdrad małżeńskich też przychodzą do głowy… Niżej podpisana pozostaje jedna ze swymi wątpliwościami sama, nie chcąc podważać opinii ekspertów.)

Tak więc dziennikarz ND-Rz. widzi nakłanianie do przestępstwa. Nic to, że informacje takie bagatelizują indagowani policjanci – Przedstawiciele Komendy Głównej Policji w Warszawie problem bagatelizują. – Odnosząc się do ogłoszenia na Naszej-Klasie (Arkadiusz Karski tam szukał chętnych matek – red.), formalnie ten mężczyzna nie popełnia przestępstwa – mówi „Rz” młodszy aspirant Agnieszka Hamelusz z biura prasowego KGP. Należy sięgnąć po pomoc publicysty znanego ze swojego emocjonalnego stosunku do homików, który wytoczy cięższe działo. Zdaniem Tomasza Terlikowskiego, katolickiego publicysty, sprawą powinny się zainteresować służby, bo to według niego propozycja handlu ludźmi. – Wydaje mi się niemożliwe, żeby w grę nie wchodziły jakieś gratyfikacje dla zrzekającej się praw do dziecka matki – mówi.. O to zapytani eksperci nie mogą już sprawy bagatelizować – na tak postawione pytanie odpowiadają stanowczo: […]młodszy aspirant Agnieszka Hamelusz z KGP zapewnia: – Przy takich podejrzeniach policjanci mogą podjąć czynności operacyjne pozwalające ustalić, co się dzieje z dziećmi. (Co ciekawe, w tej samej notce, z której pochodzi ten cytat, nagle pojawiają się anonimowi eksperci … W dodatku eksperci, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że anons na Naszej-Klasie, w którym Arkadiusz Karski nakłania kobiety, by zgodziły się na uznanie przez niego dziecka, jest przestępstwem.).

Aby osiągnąć efekt należy naturalnie, oprócz podania wyważonego komentarza jednego działacza LGBTQ i zupełnie oderwanej (czyżby wyrwanej z kontekstu?) uwagi innego działacza, ostatnią notkę o sprawie zakończyć opinią uzyskaną od najbardziej chyba kontrowersyjnego medium gejowskiego: Sprawę skomentował portal Gay Life: „Najwyższy już czas, aby przestano traktować nas jak obywateli drugiej kategorii. Powinniśmy mieć takie same prawa jak heterycy i to bez wyjątku. Powinny one dotyczyć także opieki nad dziećmi, wykonywania zawodu nauczyciela czy wychowawcy w przedszkolu oraz adopcji dzieci”. News na miarę tabloidu gotowy!

A przecież temat ten można było ująć zupełnie inaczej… Naturalnie nie spodziewałabym się tego po Rz., więc wyżej opisana strategia zupełnie nie jest dla mnie zaskoczeniem, co najwyżej budzi niechęć jak każdy przypadek tworzenia „faktu medialnego” z niczego (częstotliwość popełniania tego grzechu rozkłada się zresztą dość równomiernie na wszystkie media w Polsce). Jednak pomysł Heterofoba można potraktować jako dramatyczną próbę zwrócenia uwagi społeczeństwa na odium społeczne posiadania (czy własnych, czy adoptowanych) dzieci przez osoby LGBTQ i próżnię prawną, w której żyją zarówno tęczowe rodziny, jak i pary nie-hetero pragnące adoptować dziecko. Niestety, takiego ujęcia nie można oczekiwać po konserwatywnym, skręcającym w prawo dzienniku – ciekawe, czy inne medium mainstreamowe się na to poważy.

Nie ukrywam jednak, że prowokację Heterofoba uważam za mocno przesadzoną. To prawda, prowokacja w samej swej definicji jest przesadzona i ma wywołać reakcję gwałtowną – ale czy autor aby dokładnie ten efekt chciał wywołać, który wywołał? Przedstawienie naszego „dzieciowego” problemu wyłącznie w negatywnym świetle? Dodatkowe wzmocnienie tego, co nazywam „triadą straszaka homofobicznego homoseksualista=pedofil=zoofil”? Wodę na młyn krytyków jakichkolwiek rozwiązań prawnych dla tęczowych rodzin? Inicjatywy poselskie utrudniające już i tak skomplikowane procedury przysposabiania? Należało się liczyć chyba z tym, że temat podejmie medium „nie do końca przyjazne” osobom LGBTQ. Mieszkając na Węgrzech łatwo prowokować homofobicznych (a nawet tych neutralnych, czy wręcz skłaniających się ku akceptacji) Polaków. Tylko trzeba się zastanowić nad potencjalnymi skutkami. I rozważyć wszelkie za i przeciw.

Mam nadzieję, że Heterofob naprawdę nie zamierzał osiągnąć takiego efektu, jaki osiągnął.

PS. Wszelkie cytaty pochodzą z notek Rz. opublikowanych w Internecie.

Informujemy jednocześnie, że mozolne przygotowywanie pozwu w Naszej Sprawie 2 na finiszu! Zapraszamy na stronę [2] po szczegóły.

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik [3]

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.