- homiki.pl - https://homiki.pl -

Mężczyzna homoseksualny (16)

[1]

Mężczyzna homoseksualny…

… – pierwszy spotkany homoseksualny mężczyzna – tego się nie zapomina. Tak samo jak pierwszego przelotu samolotem. Lub pierwszych par jeansów. Jego spojrzenie, jego chód, to jak był ubrany – wszystko to decyduje o obrazie homoseksualisty, który nosimy potem w sobie całe życie. Dotyczy to każdego, bez względu na to, czy prowadzić będzie potem homo czy też hetero życie.

Niedawno w pociągu ICE na trasie między Frankfurtem a Berlinem nawiązałem rozmowę z młodym człowiekiem i zeszliśmy (cóż za przypadek!) szybko na temat homoseksualizmu. Młodzieniec wyznał mi, że nie lubi pedałów. Właśnie był skończył piętnaście wiosen, a jakiś mężczyzna, „który był co najmniej dwa razy starszy niż ja wówczas”, podarował mu różę. A przy tym jeszcze uśmiechał się złośliwie! Złośliwie? – Od tej pory święcie przekonany jestem, że wszyscy homoseksualiści to szczwani, podstępni faceci, który tych drugich (hereto?) pozostawiają w niepewności, co do swych prawdziwych, niecnych zamiarów.

– No i? Czy ja także uśmiecham się złośliwie? – spytałem kokieteryjnie i zmusiłem się do uśmiechu. – Co? Pan…? Pan jest… też taki? – Młody człowiek pospiesznie cofnął rękę z oparcia dzielącego nasze fotele. – No… w to to nie uwierzę! – jego wielkie oczy wpatrywały się we mnie ze zdumieniem, aż w końcu młodzieniec odwrócił się nagle i wstał. – Proszę wybaczyć! – Wyszedł z przedziału i wrócił dopiero wtedy, gdy minęliśmy Wolfsburg.
– Proszę nie brać mi za złe mego zachowania, – powiedział cicho – ale… wytrącił mnie Pan z równowagi. Byłem przekonany że nigdy nie zmienię mojego wyobrażenia o pedałach. Zawsze byłem o nich złego zdania, trzymałem się tego, a teraz nagle muszę to wszystko sobie przewartościować.

– Rozumiem Pana doskonale – odparłem i opowiedziałem mu o moim pierwszym homoseksualnym mężczyźnie, a – by być tu pedantycznie dokładnym – było ich dwóch. Pierwszym był handlarz warzyw; koło jego straganu przechodziłem codziennie w drodze do szkoły. Patrzył na mnie, jak nikt inny nie mógł tak patrzeć na trzynastolatka. Ten facet mógł być tylko pedałem, byłem o tym przekonany, nie wiedząc właściwie co to słowo tak naprawdę znaczy.
– A ten drugi? – tu musiałem się uśmiechnąć. – ten drugi to był Vico Torriani, swego czasu bardzo popularny piosenkarz. Czy był gejem? Nigdy o tym nie słyszałem, nigdzie żadnych plotek. Ale widziałem jego zdjęcie, na którym trzymał w lewej ręce warząchew, z której coś właśnie kosztował ustami. Paluszek prawej dłoni odstawał charakterystycznie, zaś kciuk oraz palec wskazujący złączone razem sygnalizować miały, że próbowane „coś” naprawdę mu smakowało. Była to najbardziej niemęska poza, jaką w życiu widziałem. Ten facet nie był mężczyzną, on musiał(!) być pedałem.
– Oczywiście w ciągu całego mojego życia spotykałem naprawdę wielu, bardzo wielu gejów. – ciągnąłem moją opowieść – i często przyłapywałem się na tym, ze szukałem w nich zawsze bądź to tęsknego spojrzenia sprzedawcy warzyw, bądź też przegiętego na maksa gestu słynnego piosenkarza. U wszystkich napotkanych gejów. To we mnie gdzieś, w mojej głowie ciągle tkwiło. Tak łatwo się tego nie pozbędziesz.

Znajomy z pociągu z ulgą oparł się o poręcz fotela. Teraz nadal może się obawiać, każdego złośliwego spojrzenia, każdej podstępnej różyczki, Nie musi jednak zaraz, tak od razu, od nich panicznie uciekać.

Taz 02.09.2008. ELMAR KRAUSHAAR, tłum. jbog