- homiki.pl - https://homiki.pl -

Londyn: pogoda dla homików

[1]
W pierwszą sobotę lipca Londyn mienił się tęczowymi kolorami. Heteroseksualna mniejszość zeszła do podziemia, a ulicami przeszła ponad półmilionowa demonstracja homików.

„Niestety, tędy nie ma przejścia. Za chwile przejdzie tędy gejowska procesja i ulica jest zamknięta” – informuje nas policjant i odsyła do podziemnego przejścia. Na szczęście my chcieliśmy zostać. Niestety, zdezorientowani turyści musieli ominąć Regent Street. Podobnie jak w sobotnie popołudnie musieli omijać Oxford Street, czy Piccadilly Circus.

Heteroseksualna populacja przez kilka godzin musiała tłoczyć się w podziemnych przejściach i zaułkach. W tym czasie na powierzchni trwała homicza fiesta i cale miasto było jej podporządkowane. I nic w tym dziwnego. W końcu dla Londynu to jedno z ważniejszych wydarzeń w roku. Poza tym w Wielkiej Brytanii homikom się nie odmawia.

Dawno, dawno temu…

Tak dzieje się zresztą od 38 lat. Pierwsza demonstracja w Londynie odbyła się w 1970 roku i liczyła zaledwie 80 osób. Już dwa lata później w marszu wzięło udział 2 tys. uczestników. W tym roku ulicami Londynu przeszło ponad pół miliona ludzi.

Wydawać by się mogło, że już nic nie może się więcej wydarzyć w kraju, w którym inność jest rzeczą naturalną, a pary jednopłciowe mogą korzystać z przywilejów związków partnerskich. A jednak tegoroczna parada była przełomowa i to aż z dwóch powodów. Po pierwsze na czele marszu szedł znany ze swoich konserwatywnych przekonań nowy burmistrz Londynu Borys Johnson. Po drugie – była to pierwsza parada, w której uczestniczyli przedstawiciele wojska, marynarki wojennej i służb publicznych, w pełnym umundurowaniu.

Jeszcze kilka dni temu prasa huczała, że Borys Johnson (foto: drugi od lewej) nie weźmie udziału w paradzie. Jednak burmistrz „zaryzykował” i, jak później sam przyznał, nieźle się bawił. – To było ekscytujące iść wraz z ludźmi w różnym wieku, o różnym kolorze skóry i różnych orientacjach seksualnych. Było fantastycznie. Na pewno w przyszłości będę wspierał to przedsięwzięcie – mówił po paradzie Borys Johnson. Pewno nie wiedział, że kilkadziesiąt metrów za nim grupa uczestników wykrzykiwała, mówiąc delikatnie, brzydkie hasła pod jego adresem.

Zresztą, w przeciwieństwie do Polski, politycy nie boją się wyciągnąć przyjacielskiej dłoni w kierunku do mniejszości seksualnych, a nawet gest taki uważają za swój obowiązek. Tuż przed samymi uroczystościami, organizatorzy parady dostali list od Davida Camerona, lidera Partii Konserwatywnej. „Jest mi niezmiernie miło móc przesłać najlepsze życzenia wszystkim uczestnikom tegorocznej parady” napisał Cameron. Nawet premier Wielkiej Brytanii Gordon Brown znalazł czas na spotkanie się z Benem Sumerskillem, przewodniczącym Stonewall – największej organizacji gejowski i lesbijskiej na Wyspach, aby porozmawiać o zapobieganiu homofobii w szkołach.

Jak w bajce

Przy takim wsparciu i błogosławieństwie można było się martwić tylko o pogodę, obiekt codziennych rozmów i utyskiwań Brytyjczyków. Jednak ta dopisała. Z pewnością dzięki magii słynnego Gandalfa, czyli Iana McKellena (foto), który z podniesionym czołem zachęcał „Dziś jest doskonały dzień, aby ujawnić się i powiedzieć całemu światu: Jestem gejem, jestem lesbijką i jestem z tego dumny!”

W tłumie wypatrzyliśmy też wiele innych znanych osób, choć nie do końca prawdziwych. Była, a raczej były m.in. Amy Winehouse (doliczyliśmy się sześciu osób łudząco podobnych do brytyjskiej piosenkarki). Swoje wdzięki prezentowały także Paris Hilton i Dolly Parton. Ideą tegorocznego marszu były „bajki, mity i legendy”, stąd w paradzie przeszła rzesza starożytnych rzymian, królowa Kleopatra i, jak to w bajkach, krasnale. Był także pies Pluto ze swoim masterem i nawet królewska para. Maszerowali bardziej poważni – wspomniani już – żołnierze, policjanci, strażacy, lekarze, pielęgniarki, związki zawodowe, studenci, bankowcy, organizacje religijne. Swoje platformy mieli studenci, emeryci, ale też sportowcy i tancerze. Swoją odmienność demonstrowali także geje i lesbijki z Indii i Afryki.

Z trudem jednak wypatrywaliśmy Polaków. Byliśmy przekonani, że, jako najliczniejsza grupa emigrantów z nowych krajów unijnych, będziemy mieli – przy najmniej – kilkuosobową reprezentację. Jeszcze przed paradą próbowaliśmy skontaktować się z polską organizacją gejowską działającą w Wielkiej Brytanii. Niestety, takie tu nie istnieją. A ponoć Wyspy zostały wręcz zalane polskimi homoseksualistami. Szacuje się, że żyje ich tu nawet kilkadziesiąt tysięcy. I gdzie oni wszyscy byli w sobotnie popołudnie? Mamy nadzieję, że uczestniczyli w paradzie w przebraniu z bajki o czapce niewidce.

* * * * *

Policja czuwała nad bezpieczeństwem uczestników parady.


Szacunek dla tęczowych niepełnosprawnych.


Pierwszy raz w pełnej gali: wojsko, marynarka wojenna, policja, straż pożarna.


Wróżka na wrotkach.


Amy Winehouse rozmawia z Amy Winehouse.


Wesołe jest życie staruszka.


Brytyjskie NFZ we wszystkich kolorach tęczy.


Britney? Paris? A może Ania z Zielonego wzgórza?


Agencja Ochrony Środowiska zielona z dumy. W paradzie maszerowali też Urząd Imigracyjny, Urząd Pracy, Archiwum Państwowe i Ministerstwo Sprawiedliwości.


Swoją platformę miało schronisko dla bezdomnych zwierząt.


Można być homikiem i wierzyć! W paradzie wzięli udział wyznawcy hinduizmu, islamu, chrześcijaństwa, a także unitarianie i realianie.


Córeczka pod opieką troskliwych tatusiów.


Amnesty International przypominała, że nie wszędzie jest tak kolorowo jak w Londynie.


Mniejszości etniczne. Tu platforma Homowood.


Ich Królewskie Mości.


Z tarczą, czy na tarczy?


Tęczowa flaga na kościele św. Marcina (Trafalgar Square).


Przed państwem sir Ian McKellen. Zabawa dopiero się zaczyna…

foto: Piotr Bukowski i Paweł Walczak

Przeżyjmy to jeszcze raz…

Zródło: Youtube.com
Autor: PatrickWLondon

Autorzy:

zdjęcie Piotr Bukowski i Paweł Walczak

Piotr Bukowski i Paweł Walczak [2]

wrocławianie na występach gościnnych w Londynie. Kochają dalekie spacery, bieganie i dobrą kuchnię. Nie mają marzeń, tylko cele do zrealizowania. W przyszłości zamierzają ukończyć maraton, nauczyć się hiszpańskiego i objechać świat dookoła (parę razy). Razem od 10 lat.