- homiki.pl - https://homiki.pl -

Relacje medialne z I Marszu Równości w Katowicach

Katowicki dodatek do Gazety Wyborczej [1] donosi:

To miała być pierwsza na Śląsku parada równości. – Witam wos gryfnie, po śląsku, żeby nie było, że homoseksualizm przyszedł do nas z Warszawy czy z Holandii. To, że jest nas tak mało świadczy ino o jednym: geje i lesbijki wciąż boją się wyjść z szafy – przemówił do zgromadzonych Rafał Janowski z Kampanii Przeciw Homofobii, organizator imprezy.

Było niespełna 100 osób, kilkanaście spoza Śląska, m.in. liderki środowisk nieheteroseksualnych Anna Zawadzka i Yga Kostrzewa. – Nie przewidywałam, że będzie aż tyle ludzi. W Warszawie na pierwszym takim marszu było kilka osób – cieszyła się Zawadzka.

W południe manifestanci ruszyli w kierunku pl. Wolności. Zawadzka szła w tęczowej koszulce, machała biało-czerwoną flagą: – Jestem patriotką, kocham swój kraj. Polska ma tolerancyjne korzenie, nigdy nie karała za homoseksualizm.

Obok niej szedł mężczyzna w koloratce. Niestety, tylko przebrany za księdza.

– Polska katolicka! – darli się nacjonaliści. Z transparentami „Zakaz pedałowania” przeszli przez miasto i stanęli pod Skarbkiem. Było ich około 50, młodzi (tylko jedna kobieta w średnim wieku), wśród nich kilka dziewcząt. Podzielili się na 14-osobowe grupy (bo dopiero 15 osób tworzy zgromadzenie, które wymaga zgłoszenia). Ale policja otoczyła ich kordonem i każdego wylegitymowała. Musieli skakać, żeby było ich widać.

Mundurowi towarzyszyli również manifestantom po bokach, z przodu i z tyłu, zwartym szykiem aż do końca, do pl. Szewczyka, a potem odprowadzili na skrzyżowanie Dworcowej i Mariackiej.

– To dobrze, bo jest bezpiecznie. I smutno, że pokojową demonstrację muszą ochraniać antyterroryści. W Niemczech paradę otwiera i zamyka po dwóch policjantów, w zwykłych koszulach. Ale u nas też kiedyś tak będzie, takie marsze to zmieniają – ma nadzieję Kostrzewa.

– Czujemy się nieswojo. Co to będzie, jak marsz się skończy? – przyznały Ania Piotrowska i Karolina Golimowska z Krakowa. – W Krakowie nacjonaliści rzucali w nas jajkami i petardami, ale było nas więcej. W tłumie raźniej.

Policja jednak i tu nie zawiodła – chętnym oferowała osobistą eskortę. Jeszcze po marszu wozy policyjne długo kręciły się po centrum miasta. – Było nas ponad 300. Nie doszło do żadnego incydentu – zapewnia Jacek Pytel, rzecznik śląskiej policji.

Oto relacje ze strony TVP Katowice [2]:

Pierwszy – marsz równych szans – zaplanowano z okazji Światowego Dnia Walki z Homofobią, czyli w dzień sprzeciwu wobec przemocy dotykającej osoby homoseksualne. Kolejny marsz i pikieta odbyły się przeciwko temu pierwszemu. Podobne marsze i kontrmarsze organizowano również w Warszawie, Krakowie i Poznaniu. Ale jak to z miłością, czasem bywa nieodwzajemniona. To właśnie z obawy przed wyśmianiem, niezrozumieniem i przemocą homoseksualiści – jak mówią – często ukrywają swoją tożsamość przed innymi. A marszem chcą zaznaczyć swoją obecności w społeczeństwie. Problem w tym, że nie wszyscy chcą ich widzieć.

Na Śląsku wybrali marsz, bo takimi metodami wiele lat temu kobiety wywalczyły swoje prawa. Teraz organizacje gejowsko-lesbijskie walczą z homofobią, która nie dotyczy tylko środowiska homoseksualnego, ale też ludzi innych wyznań czy koloru skóry.

A relacja telewizyjna TVP3 do obejrzenia tutaj [3].

A na deser filmik: Fundacja Anka Zet Studio wspólnie z AI składa u RPO skargę konstytucyjną na nierówne traktowanie lesbijek i gejów, osób transseksualnych:

(mt)