- homiki.pl - https://homiki.pl -

Pierwszy w Polsce turniej siatkówki LGBT

[1]
Nie ma to być raport więc nie zacznę od daty i adresu. Nie ma to być rozprawa naukowa więc nie będę definiował tu pojęć. Nie ma to być esej więc nie postawię pytania przewodniego. Ma to być prosty wyraz subiektywnych ludzkich emocji, osadzonych na wydarzeniach realnych. Pisząc o siatkówce, chcę tak naprawdę oddać od(u)czucia – własne, ale mam nadzieję, że nie tylko.

Wszystkim tym, którzy uważają, że sport to już zupełnie skomercjalizowana gałąź współczesnego przemysłu i wszystkim tym, którzy w sporcie widzą tylko wysiłek i pot, chciałbym powiedzieć czym sport może być dla zwykłego polskiego geja. Geja, który długo marzył o czymś, co teraz musi zredefiniować.

A było to tak… W gościnnej Warszawie odbył się pierwszy w Polsce turniej siatkówki gejowskiej. Był to naturalny odzew na rozwój kolejnych po Warszawie drużyn siatkarskich, w których większością są geje (bo oczywiście nie zamykamy się na inne orientacje, płcie i kultury – jesteśmy tolerancyjni). Wydarzenie miało miejsce 16 lutego, a poinformował o tym nawet TVN24 (co teraz wiemy już z oficjalnych źródeł!). Mimo, że w sąsiednich Niemczech takie turnieje odbywają się już od ponad 20 lat, to w Polsce była to pionierska inicjatywa.

Pojawiło się aż 9 drużyn z całego kraju – trzy z Warszawy, dwie z Trójmiasta, dwie ze Śląska i po jednej z Wrocławia i Łodzi. Niestety nie udało się spotkać z funkcjonującą już drużyną z Poznania i tworzącymi się drużynami z Zielonej Góry, Krakowa i Rybnika. Zanim jednak o planach na przyszłość, najpierw parę słów o historii.

Program turnieju przewidywał bezpośrednie spotkania każdej drużyny z każdą. W sumie każda ekipa rozegrała więc po osiem meczy. Dało nam to możliwość nie tylko solidnego pogrania w siatkówkę i sprawdzenia swoich możliwości sportowych, ale i poznania nowych, ciekawych osób. Przebieg większości meczy był bardzo emocjonujący i nie zabrakło wyśmienitych zagrań ze strony każdej z drużyn. Ostatnią obiektywną obserwacją, którą chciałbym się podzielić było to, że poziom znanych mi drużyn podniósł się od czasu, kiedy ostatnio widziałem je w akcji, co bardzo cieszy, szczególnie gdy ma się wykształcenie trenerskie…

Teraz jednak o odczuciach… Typowy kibic zapytałby na tym etapie o wyniki turnieju i zwycięzców. Powiem więc, że wynikiem była obecność ponad pięćdziesięciu osób, a zwycięzcami wydają mi się wszyscy, którzy tam byli. Dlaczego? Dlatego, że to, jak zakończyły się mecze to jedno, a to co turniej ten stanowić może w biografiach jego uczestników, to coś zupełnie innego. Ta druga kwestia wydaje mi się ważniejsza. Przede wszystkim dlatego, że turniej wyznaczył pewien szlak, który w Polsce dotychczas nie był znany. Turniej był uosobieniem tego, o czym nie pisze się w książkach z zakresu queer studies. Niektórzy geje i niektóre lesbijki pewnie już dawno temu uprawiali/ły sport. Funkcjonowali więc homoseksualiści w sporcie (najczęściej „ukryci”) i pewnie nadal funkcjonują i funkcjonować będą. Po turnieju w Warszawie wydaje mi się jednak, że kwestia sportu dla homoseksualistów pojawi się w świadomości szerszej grupy ludzi. Że sport pojawi się w przestrzeni publicznej wycofując się wreszcie z przestrzeni prywatnej. Że nie będę już musiał być gejem w heteronormatywnej drużynie siatkarskiej, a będę mógł być i jestem siatkarzem w drużynie gejowskiej. Oczywiście nie jestem aż takim fanatykiem, by uważać, że sport queer stanie się powszechny i wszechobecny, ale wiem na pewno, że po tym turnieju nabrał w Polsce kształtów „przyszłościowych” i że nie będzie już rozpatrywany jako chwilowa i ulotna pasja wąskiej grupy ludzi. Ten turniej wyznacza kierunek zupełnie nowy w polskiej świadomości queer. Pozwala dostrzec, jak ważne jest miejsce sportu w tożsamości sporej grupy osób homoseksualnych.

Gdybym miał określić swoją tożsamość pięcioma rzeczownikami, to oprócz swojej orientacji seksualnej i zawodu zapewne wymieniłbym słowo „siatkarz” jako jedno z pięciu kluczowych. To rewelacyjne uczucie realizować prawdziwość swojej tożsamości na wielu gruntach jednocześnie – być gejem i siatkarzem w tym samym miejscu i w tym samym czasie. I czuć się z tym najzwyczajniej w świecie, jakby nie różniło się to od bycia blondynem wśród osób lubiących muzykę klasyczną. Doświadczyłem tego wraz ze swoimi kolegami ze Śląska dzięki wysiłkom chłopaków z warszawskiej drużyny. I teraz apostrofa do wyżej wymienionych: tworzycie historię chłopaki i dziękujemy, że możemy się w nią bezpośrednio wpisać!

grafika: Jacek

Autorzy:

zdjęcie Siatkarz

Siatkarz [2]

felietonista, pisarz, wykładowca przedmiotów psychologicznych, tłumacz literatury słowackiej, a także aktywista promujący sport w środowisku LGBT. W życiu osobistym miłośnik sportu, dobrej książki i spokojnych pubów.