- homiki.pl - https://homiki.pl -

Geje w Berlinie i Warszawie – studium porównawcze

W ramach cyklu „Przystanek Warszawa-Berlin” stołeczny dodatek do Gazety Wyborczej prezentuje niewielkie studium porównacze świata gejowskiego Berlina i Warszawy – wywiad z Tomaszem Bączkowskim pt. „Berlin to Mekka gejów”.*

Obraz wyłaniający się z jego wypowiedzi nie zaskakuje nas w zasadzie niczym – u nas jest kieeeepskawo, za zachodnią granicą życie buzuje i kipi. I dotyczy to nie tyklo klubów i knajp, w przypadku których jest to oczywiste: Przed zjednoczeniem wszyscy mieszkańcy Berlina Zachodniego byli zwolnieni z służby wojskowej. Więc z całego kraju ściągali tam nie tylko geje i lesbijki, ale także anarchiści i inne grupy mniejszościowe..

Bujne jest też to, co u nas szwankuje poważnie – życie społeczeństwa obywatelskiego: Poza dużymi instytucjami takimi jak u nas Kampania przeciw Homofobii czy Lambda istnieje cała masa malutkich grup formalnych bądź nieformalnych. Myślę, że jest ich ok. tysiąca. Działa gejowski klub szachowy, są kluby nauczycieli homoseksualistów, istnieje turystyczny przewodnik miejski dla gejów i lesbijek itd. W Warszawie mamy raptem trzy instytucje. Jednak polskie społeczeństwo jest w ogóle raczej nieuczestniczące. Nie lubimy się zapisywać do partii politycznych, klubów, związków. Nie wiem, czy to zaszłość socjalistyczna, czy mentalna, polska. Natomiast w Niemczech każdy gdzieś należy.

Berlin w wypowiedzi pana Bączkowskiego jawi sie nieomal jak raj na ziemi… Weźmy taką Młodzież Wszechpolską albo publiczne wypowiedzi niektórych ministrów. Tam tego nie ma. Oczywiście przypadki homofobii zdarzają się na całym świecie, więc czasami ktoś zostanie pobity, ale system pomocy wspierany z kasy miasta jest dużo lepszy. W berlińskiej policji funkcjonuje specjalna jednostka, która zwalcza przestępczość przeciwko gejom i lesbijkom. W senacie Berlina jest komórka do spraw zwalczania dyskryminacji w szkołach na tym tle.

Tomasz Bączkowski porównuje również wspólpracę z władzami miasta przy orgnizowaniu imprez, polaryzację życia kulturalnego i klubowego i jej brak, berlińską i warszawską paradę. Warto poczytać [1]

Jako bonus – wypowiedzi berlińskich gejów o Polsce 😉 [2]

Bardzo zachęcamy Czytelników do podzielenia się wrażeniami – jeśli macie doświadczenia Berilna i Warszawy z perspektywy osób LGBTQ – piszcie 🙂

*A na marginesie:
Autorka niniejszej notki dostała jak zwykle piany na pysku z jednego prostego powodu. Gdzie tu są lesbijki? Doceniam wysiłek pana Bączkowskiego, który mówiąc o społeczności LGBTQ używa praktycznie zawsze sformułowania „geje i lesbijki”. Nawet pani dziennikarka, prowadząca wywiad, używa zamiennie określenia „geje i lesbijki”, „osoby homoseksualne” czy wręcz „osoby LGBT”. Ale sama gazeta popisuje się jak zwykle uproszczeniem irytującym – tytuł w wersji drukowanej („Berlin to mekka gejów”), podtytuł, „zajawki” na pierwszej stronie – zawierają wyłącznie słowo „gej”.

Podejrzewam, że nie pozostaje nam, kobietom, nic innego jak przejść na metodę amerykańską i mówić o sobie „I’m gay”, zamiast frustrowac się nieobecnością lesbijek w przestrzeni społecznej…

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik [3]

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.