- homiki.pl - https://homiki.pl -

Blog nasz powszedni 2: czytamy blogi dla tygrysów (albo prawie)…

W drugim numerze już legendarnej rubryki „Blog nasz powszedni” będzie mmmm… gorąco, ostro i wilgotno… Wymęczymy blogi erotyczne… No, prawie…

Na początek wskażmy na klasyczkę gatunku, Olę i jej męskie_spytki, które doczekały się nawet artykułu w tygodniku Polityka. Ola bawi się wybornie na rozmaitych czatach – kosztem jej rozpalonych, dość dziwacznych rozmówców. Ach, ci heterycy! Zaiste, zwierzęta i zboczeńcy! Zapraszamy do lektury osoby o mocnych nerwach i niebanalnym poczuciu humoru, zacznijmy od takiej notki [1] (tylko w linku).

***

Nie tylko miłośnicy internetowych hetero-amorów powinni mieć się na baczności. W sieci grasuje, oprócz Oli, także Jacuś, co miłego w sobie ma cuś, zwany też poszukiwanym. Na gejowie.pl (zwanym też innąstroną.eu, oj nieładnie! A fe, nieuczciwa konkurencjo [2]!) wyszukuje wyjątkowo sympatyczne ogłoszenia towarzyskie. Oto próbka:

[ogłoszenie z gejowa.pl / innejstrony.eu:] Nie posiadam wielu znajomych czy przyjaciol „z orkiestry” Szukam przyjaciela, nieprzegietego faceta w podobnym wieku, chetnie grubszego do wspolnych dyskusji, na piwo, wyjazdu w gory. […] Wsrod moich zainteresowan sa podrozowanie, gorskie wedrowki, obserwowanie przyrody, zamki (cale jak i zrujnowane) oraz wszystko co wiaze sie z rycerstwem i sredniowieczem. Pozdrawiam czytajacych ogloszenie

Dopisek bloggera: Z chęcią się spotkam. Zrujnujemy coś? Rycerz

Albo takie wyczaił ogłoszenie:

Zapraszam do zapoznania się z możliwościami jakie daje Medycyna Naturalna. Jeśli zawsze chciałeś spróbować, masz jakiś zdrowotny problem, a masz opory i nie lubisz chodzić do lekarzy to przyjadę do Ciebie. W zaciszu Twojego domu pokażę Ci co potrafią zdziałać metody naturalne w zakresie bólu, stresu, różnych schorzeń, nałogów…

Trafne spostrzeżenie blogmastera: Jak można dyskretnie zareklamować delikatne sado-maso?

He he. To na zakończenie tego wątku:

Hej. Szukam Azjatów z Lublina na dobry seks.

A autor bloga dodaje od siebie, jak zwykle tryskając humorem: Da się wyczarować za drobną opłatą. Sztukmistrz.

Jak chcesz, poczytaj [3].

***

Teraz będzie jeszcze bardziej pikantnie. Kolejny blog anonsowany jest milusimi panami w krawacikach głoszącymi hasło I don't believe in love… I believe in FUCKING!. No dobra, kowboju, hm hm, pokaż, co masz do zaoferowania…

(Acha, pan od bloga lansuje się jako krakowski Brian Kinney [4]. Ojojoj, a ja taka nieuczesana! No, dobra, czytamy…)

Facet podjechał pode mnie (wypasiona Toyota, może być!), pojechaliśmy do Galerii Kazimierz, zjedli hot-doga i poszli na koszmarnego hollywoodzkiego knota, „Życie od kuchni” (przewidywalny w 100 % już po 5 minutach).

Podjechał pode mnie? Mmmmm… Czy to metafora? Po hot-dogu i kuchni od życia, nadal gotujemy:

[ciąg dalszy:] Potem zaprosił mnie do siebie do domu, ugotował włoską kolację, prosciutto, pasta, sałata, wino i do łóżka. Fajny szpakowaty misiek z bródką. Jeżeli mam jakiś fetysz, to właśnie te przyprószone skronie.

…. No i? I co? I co??

W taki to sposób po raz pierwszy od lat trzech bodajże byłem na randce. Z kinem, kolacją, winem, seksem w ŁÓŻKU i śniadaniem do niego podanym. I spaniem w czyichś (szerokich) ramionach. Minusy: za dużo gadał i mieszkał w BLOKU, a ja dostaję klaustrofobii w mieszkaniach niższych niż 3 metry.

Eeeeeeee ………. Bian Kinney…? Na pewno chcesz mieć taką ksywę? A, ten seks w łóżku… Zwykle na żyrandolu?
No dobrze, może jakieś śniadanko?

Rano jednak sytuacja skomplikowała się. Zaglądnąłem do drugiego pokoju – biblioteki i zamarłem. Było tam kilka tysięcy książek religijnych. Modlitewniki, hagiografia, historia kościoła. A w szafie (oczywiście w takiej sytuacji musiałem być wścibski) wisiała sutanna i jakieś fioletowe szaty (prałata?). Psycholog tłumaczył się, że mieszkanie kupił 10 lat temu po zmarłym księdzu (…).

…………
o mamo…………..

Gratulujemy pierwszej od trzech lat randki, drogi lanserze! Ale było gorąco! Let's believe in fucking with Brian Kinney from Kraków – jak rzekłby anglojęzyczny bohater poprzedniego wydania tej rubryki [5]! Tutaj ten blog [6] (zaznaczony jako od lat 18, choć ja bym mu dał „dla czytelników w wieku 18 – 18,5 lat”). O wiele bardziej ekscytujące są – nawet dla mnie – telewizyjne „Dziewczyny w bikini” [7]

***

A na zakończenie blog z wyjątkowo odrażającym layoutem i następującą treścią (acha, bohater przebywa w Hiszpanii na wakacjach):

Nasze wspólne włuczenie się po gejowskim Torremolinos i Sitges. Jeszcze raz piękni faceci, ich szerokie ramiona, wąskie jędrne tyłeczki… Kluby a raczej ich dziesiątki wypelnione męskimi półnagimi ciałami. Ubikacja w klubie gdzie myślałem, że stoję przy pisuarze a ponad nim lustro, a to była tylko iluzja. Na cieńkiej ściance działowej zawiesone 6 pisuarów, po trzy z każdej strony. Załatwiam się, podnosze wzrok i co widzę…? [Tutaj zróbmy przerwę. Autor stara się bowiem (oj tak, stara się) opisać, co widzi, a widzi to, co zwykle można zobaczyć przy zatłoczonym pisuarze, ale kulturalne osoby się nie rozglądają. Dodatkowo, wycinam przez szacunek dla czytelników, którzy właśnie jedzą.] Pózniej na sali, lekkie klepnięca w tyłeczek, ręce na ramionach… rozmowa przed klubem z paroma ladnymi Włochami… Te słowa; You look like a brothers, but you are very cute… spojrzenie głębokie w oczy, dobrze zaalkoholowany mózg…
… i mogło być tak przyjemnie, tak niesamowicie, ta ciemna karnacja, ten zarost, te paręnaście minut rytmicznych ruchów i parenaście minut przyjemności….
… a jednak nie stało się tak…

Prawda, że piękne? To nie był pisuar… To była iluzja… A oto piękny tytuł bloga: http://tulipanpana.blox.pl/ [8] (też niby od 18 lat…)

Czy Czytelnik zauważył, że netowi blogerzy to bardzo często erotomani-gawędziarze? Oj, a mogłoby być tak pięknie… Może by było, gdybyś, autorze bloga, nie marnował czasu przed komputerem…?

***********************************************

To już prawie koniec, jeszcze tylko blogowe newsy!

Otóż portal gazeta.pl lansuje videoblog niejakiego Miłosza (nie mylić z Czesławem.) Videoblog to taki blog, na którym zamieszczane są wideo. W wydaniu Miłosza polega to na tym, iż autor siedzi i mówi prosto do kamery różne rzeczy. Tu możesz pooglądać, może się spodoba. http://milosz.blox.pl/html [9] Specjalne pozdrowienia dla manekina pojawiającego się gościnnie w odcinku „Wspomnienia z wakacji”.

Do widzenia niebawem w trzecim odcinku!