- homiki.pl - https://homiki.pl -

Marsz w Ponaniu już przeszkadza.

Przypomnijmy o co w poznańskim marszu chodzi. Marsz ma zwrócić uwage na niemiłe aspekty naszego życia – dyskryminację ze względu na wyznanie, płeć, wykształcenie, pochodzenie czy orientację seksualną. Wszelka dyskryminacja i stygmatyzacja raz do roku w Poznaniu znajdują się pod pręgierzem.

Tymczasem szara sieć marsz poznański zakwalifikowała jako kolejny spacer tych okropnych lesb i pedałów. Oburzali się radni PiS, dziś parlamentrzyści, zestawiali w jednym zdaniu homoseksualizm i pedofilię czy nawet zoofilię. Potem policjanci ministra Dorna po marszu się dosłownie przejechali. Prasa donosiła, że tylu wykształciuchów na komisariatach jak po marszu w zeszłym roku to od stanu wojennego nie było. Do legendy polskiego ruchu LGBT przeszedł list Tomka Szypuły opublikowany w Wyborczej, w którym to działacz KPH opisał wrażenia z suki więzennej i ścierzek zdrowia A.D 2005. Potem, przez kolejne miesiące szliśmy w pochodzie w akcji „Marsz Równości Idzie Dalej”, w proteście przeciw takiej rzeczywistości.

A gdzie idea marszu?

W tym roku do grona „przyjaciół” marszu dołączają działacze miejscowej Platformy Obywatelskiej. Panów z PO oburza, że marsz zaczynałby się na placu Mickiewicza:

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3716374.html [1]

Marek Sternalski i Mariusz Wiśniewski z PO w piśmie do prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego piszą, że pl. Mickiewicza to symbol walki mieszkańców z narzuconym siłą systemem politycznym. „Nie wolno zatem podpierać się autorytetem ofiar Czerwca '56 – realizując cele wąskich grup społecznych” – przekonują i apelują, by Grobelny zmienił trasę marszu.

– Prawo na to nie pozwala – odpowiada prezydent. – Uważam jednak, że pl. Mickiewicza nie jest dobrym miejscem. Byłoby niezwykle miło, gdyby organizatorzy zmienili miejsce rozpoczęcia marszu.

Podobnie uważają politycy PiS i LPR, powołując się na pamięć Czerwca '56. Popierają ich kombatanci Czerwca. – Ten marsz absolutnie nie powinien się zaczynać pod Poznańskimi Krzyżami – mówi Aleksandra Banasiak, szefowa jednego ze związków kombatantów. – Pl. Mickiewicza jest uświęcony przez uczestników Czerwca. Niech organizatorzy odpuszczą sobie to miejsce.

Jednak Agata Teutsch z komitetu organizacyjnego Marszu Równości nie chce zmieniać planów. – Nie chcemy dzielić ludzi i dlatego zamierzamy ruszyć z miejsca upamiętniającego ideę solidarności i walki o wolność. W tym roku główne hasło marszu to „Solidarnie przeciw dyskryminacji” – tłumaczy.

Rafał Drozdowski, socjolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza: – Nie wiem, czy organizatorzy Marszu Równości nie podczepiają się nieco pod symbolikę pl. Mickiewicza. Ten plac jest dla mieszkańców Poznania placem studentów (tu przecież odbywają się wszelkie absolutoria) i placem Poznańskich Krzyży upamiętniających bohaterów Czerwca'56.

Krzysztof Podemski, również socjolog z UAM, komentuje: – Mamy do czynienia przede wszystkim z konfliktem o prawo do przestrzeni publicznej. Czy Poznańskie Krzyże należą tylko do kombatantów 1956 r. i „Solidarności”, czy może tylko do osób o „słusznych” poglądach i orientacjach, czy też do wszystkich mieszkańców? To bardzo poważny i trudny problem. Przypomina się zgrzyt, który zdarzył się podczas obchodów 50. rocznicy Czerwca. Na uroczystościach pokazał się abp Juliusz Paetz, na którym ciąży poważne podejrzenie, że dopuścił się molestowania swoich podwładnych. Ten fakt wzburzył poznaniaków, a elity milczały. Mamy zatem do czynienia z jakąś podwójną moralnością. Tym bardziej że homoseksualizm nie jest przestępstwem, a wykorzystywanie stanowiska do zaspokajania potrzeb seksualnych jest.

[podkr redakcji]

I mamy klops, bo znów warto rozmawiać co wolno a co nie wolno, co wypada a co nie wypada. A może ten marsz ma jakieś hasła? Może o nich pomówmy?

Przypomnijmy parę faktów:
1. To nie jest wbrew życzeniom panów radnych love krowe parada prosto z Berlina.
2. Trybunał Konstytucyjny wyraźnie powiedział, że paradować wolno, a włodarzom nic do tego.
3. W Warszawie debatowano zawzięcie, czy wypada robić koncerty na Starym Mieście, bo „tam w powstaniu ginęli ludzie”. Idąc tym tropem wszyscy w Warszawie powinni fruwać, bo tu wszędzie ginęli ludzie, nawet w Mańkach – Wojdach (to taka dzielnica nieco na uboczu).
4. Byli już tacy, co uważali, że obecność geja w środę popielcową uraża uczucia religijne, byli też tacy, co uważali, że obecność geja na warszawskim Krakowskim Przedmieściu uraża uczucia religijne bo tam tyle kościołów. Ten dowcip znamy i juz nas nie śmieszy.
4. Geje i lesbijki też cierpieli za komuny. A nawet za zaborów! A nazwt za III RP!! Też byli w Poznaniu, Radomiu, Ursusie, w Stoczni. A dziś są między innymi w PO.

Pozwolą państwo, że nad Platformą tym razem znęcać się nie będę, zbyt często zaczepiają mnie jej działacze, którzy koniecznie chcą mnie na PO nawrócić, no bo „tuż tuż i PO was gejów zaakceptuje”. Dziękuję, nie tańczę.

Tymczasem nad kandydatami w wyborach samorządowych „znęca” się akcja WYBIERAM TOLERANCJĘ, nagłaśniana ostatnio w Życiu Warszawy. Chcesz mieszkać w pięknej, skanalizowanej i oplecionej bezprzewodowym Internetem wiosce, a na dodatek wolałbyś, by pan wójt nie nazwał Cię zboczeńcem? Wybierz świadomie!

http://www.wybieramtolerancje.pl/ [2]

Marsz zaplanowano na 18 listopada.