- homiki.pl - https://homiki.pl -

List do ‚Gościa Niedzielnego’

Sz. P. Franciszek Kucharczak, redakcja „Gościa Niedzielnego”

Bycie homofobem, nie jest w Polsce, chwała Bogu, karalne. O ile jednak mi wiadomo, tzw. „kłamstwo oświęcimskie”, a więc twierdzenie, iż Holokaust nie miał miejsca lub miał znacząco mniejsze rozmiary, karze już podlega.

Katolicki magazyn „Gość Niedzielny” to bardzo poczytny tytuł, który głosi zasady katolicyzmu otwartego, jest sprawnie redagowany, porusza nieraz nieobecną na łamach innych tygodników opinii tematykę, atrakcyjny graficznie może przyciągać i przyciąga czytelników. Nie jestem katolikiem i niejednokrotnie nie zgadzam się z wyrażanymi na jego łamach opiniami, ale poczytać, owszem, gdy wpadnie mi w ręce lubię.

Właśnie tak, przypadkowo wpadł mi w ręce numer z 12 lutego br. Przeglądałem go z zainteresowaniem, godny uwagi wydał mi się szczególnie artykuł „Walentynki po Bożemu” czy przeprowadzony przez mojego kolegę z roku, Szymona Babuchowskiego, wywiad z Aleksandrem Prugerem. Fajny, jak mówią młodzi, pozytywny przekaz aż do momentu, gdy przeczytałem krótką zatytułowaną „Święty Ernst i towarzysze” notkę na redagowanej przez Sz. P. Franciszka Kucharczaka 48 stronie. Włos mi się zjeżył! W pierwszej chwili nie dałem wiary, wydawało mi się, że nie zrozumiałem. Przeczytałem więc jeszcze raz, i jeszcze raz… Nie, niestety nie pomyliłem się, kolejne odczytywania nie odkryły przede mną głębszych sensów, poza tym pierwszym, dramatycznym i dosłownym.
Co mnie tak w nim zbulwersowało? Proszę, cytuję w całości:

„W Berlinie naprzeciw monumentu ofiar Holocaustu, ma w końcu powstać pomnik poświęcony prześladowanym przez Trzecią Rzeszę niemieckim homoseksualistom. Pewnie chodzi głównie o szefa S.A. Ernsta Röhma i jego kolegów z władz partii faszystowskiej, bo to oni byli pierwszymi gejowskimi ofiarami Hitlera. Inni geje też specjalnie nie zasłużyli się w ruchu oporu, ale w końcu zginęli z rąk faszystów. Przy braku odkrytych przez Putina „niemieckich antyfaszystów” dobre i to.”

Pańska notka, Panie redaktorze, jest na swój sposób arcydziełem – w 67 słowach (wliczając przyimki) udaje się Panu pomieścić niezmierzone wprost ilości nienawiści, pogardy, kłamstwa.

Nie wiem, na ile mój głos będzie słyszalny, ale wyjaśnijmy kilka spraw. Otóż, Drogi Autorze: Ernst Röhm i inny przywódcy SA rzeczywiście byli homoseksualistami. Ich aresztowanie podczas konferencji w Wannsee, znane jako „noc długich noży”, uświadamia nazistowskiej elicie jak łatwo można unieszkodliwić przeciwników politycznych oskarżając ich o homoseksualizm. Dwa lata po „nocy długich noży” – pozwól, że Ci przypomnę – reżim hitlerowski próbuje tą samą metodą, przy pomocy tych samych argumentów, pozbyć się niewygodnych duchownych katolickich! [1] Nie, naprawdę nie chodzi o szefa SA i jego towarzyszy!

Wiedz, że chodzi o dziesiątki tysięcy ludzi, o ich cierpienie, poniżenie, nieraz męczeńską śmierć. Szanowny Publicysto, nie spierajmy się o konkretne liczby, tak naprawdę ich nie znamy: szacunki wahają się od 10 tysięcy zamęczonych w kacetach do nawet miliona – taką liczbą pozbawionych życia osób homoseksualnych przechwalał się w 1944 r. Heinrich Himmler [2]. Choć w dobie mordów masowych liczby jakby przestały do nas przemawiać, zgódźmy się, Ironisto, że wielu, bardzo wielu, spośród tych, którzy nosili w obozach znak różowego trójkąta, zginęło. Nie podoba Ci się pomysł upamiętnienia tych ludzi? Nie przekonują Cię liczby, pozwól więc, że opowiem Ci bardzo skrótowo i oszczędzając drastycznych wspomnień ludzi, którzy piekło obozu przeżyli, jak wyglądał los uwięzionych homoseksualistów:

„Z uwagi na szczególne warunki, w jakich żyją w obozach homoseksualiści, śmiertelność wśród nich jest wyższa niż wśród innych więźniów. Piętnem, jakim kierownictwa obozów znaczą więźniów pederastów, jest naszywany na ubraniu różowy trojkąt. […] Trójkąt wyróżniający homoseksualistów ma jednak większe rozmiary niż u innych grup więźniów. Pederaści nie mogą solidaryzować się z innymi więźniami. Mężczyznom z różowym trójkątem nie jest nawet dana niewielka ochrona, jaką zapewnia jednostce grupa jako całość. Również solidarność między więźniami pederastami jest niewielka z obawy, że pomagając sobie nawzajem, ponownie narażają się na zarzut homoseksualizmu, a tym samym na dalsze szykany ze strony personelu obozowego. Za pomocą odpowiednio dobranych środków kierownictwa obozów dbają o to, żeby jak najmniej homoseksualistów pozostało przy życiu. Adnotacja ‘R.u.’ – powrót niewskazany – w aktach więźniów pederastów sprawia, że dla obozowych tyranów są idealnymi kandydatami do kompanii karnych. […] Ci, których siła robocza jest niezbędna do funkcjonowania obozu, nie trafiają do transportów przeznaczonych do komór gazowych. W zamian za to sami muszą wystąpić o własną kastrację.”[3]

Na tym gehenna się nie kończy. Wiosną 1945 r. wojska sprzymierzonych wyzwalają z obozów Żydów, Cyganów, więźniów politycznych. Ale nie więźniów z różowymi trójkątami, dla nich dzień wolności nie nadszedł – w oczach nowych władz ich odmienność jest godna pogardy i zasługuje na karę. Przez jakiś czas jeszcze nie mogą opuścić miejsc, w których doświadczyli największych udręk i najwięcej się nacierpieli.[4] I to jednak jeszcze nie jest końcem ich prześladowania: homoseksualne ofiary Trzeciej Rzeszy stanowią jedyną grupę, której władze RFN odmówiły finansowej rekompensaty po zakończeniu II wojny światowej ze względu na utrzymujący się ich nielegalny status.[5]

Możesz nie lubić homoseksualistów, ale nie możesz, jeśli pamiętasz o przykazaniach Twego Boga, odmawiać tysiącom ludzi, którzy, podobnie jak Żydzi, Polacy, katolicy, protestanci, pacyfiści, komuniści i wielu innych, cierpieli i ginęli w obozach, prawa do pamięci. Nazizm był chyba największym złem w dziejach ludzkości – chcesz je umniejszyć? Śmiesz jego ofiary nazywać „towarzyszami” tych, którzy go powołali do życia? Naprawdę tego chcesz?
Tyle chcę Ci powiedzieć o faktach, których chyba po prostu nie byłeś świadom pisząc swą notkę. Ta niewiedza to poważne zaniedbanie, ale Ty popełniasz coś gorszego – dopuszczasz się, nie waham się użyć słowa, wstrętnej manipulacji. Otóż o osobach homoseksualnych będących ofiarami nazizmu piszesz: „geje”. Wiesz dobrze, że mitologizowanych „gejów” Twoi czytelnicy się boją i czują do nich niechęć. Korzystasz z tego strachu: „W Berlinie stawiają gejom pomnik” znaczy w Twoich ustach: „W Berlinie stawiają pomnik zboczeńcom”, lub: „W Berlinie stawiają pomnik mniejszości dewiantów, którzy są wszędzie i chcą nami rządzić”. Otóż nie! „Gejów”, a więc ludzi otwarcie manifestujących swój homoseksualizm, w Trzeciej Rzeszy nie było! Bycie gejem równałoby się w warunkach państwa policyjnego samobójstwu. Zamiast gejów byli homoseksualiści: szantażowani, prześladowani, wcielani do karnych kompanii, przymusowo kastrowani, wysyłani do obozów, poddawani nieludzkim eksperymentom medycznym! Im stawiany jest pomnik! Ani nie współczesnym gejom, ani nie „towarzyszom” z SA!

Nie dość Ci tego, w Twojej krótkiej notce pojawia się okrutne lekceważenie, haniebna ironia. Piszesz: „Inni geje też specjalnie nie zasłużyli się w ruchu oporu, ale w końcu zginęli z rąk faszystów”. Co znaczą słowa „też specjalnie nie zasłużyli się w ruchu oporu”? Skąd wiesz, że nie? Jak wyobrażasz sobie „specjalne zasłużenie się w ruchu oporu”? Nikt o zdrowych zmysłach nie zarzuca prześladowanej i ściśle skatalogowanej przez gestapo mniejszości, że nie sprzeciwiła się nazistom. Nierzadkie są jednak zarzuty, że potężna i niezależna ponadnarodowa organizacja, jaką jest Kościół Katolicki, pod kierunkiem roztropnego papieża Piusa, dość skrupulatnie „umyła ręce” i starała się nie widzieć, co czynią ci, którym na klamrach pasów błyszczało chełpliwe „Gott mit Uns”! Co znaczą słowa „w końcu”? Czy Twoim zdaniem, nazistowski aparat represji podjął się eksterminacji osób homoseksualnych z ociąganiem, na końcu, jakby od niechcenia, z rozpędu? Tak nie było. Nie chcę zabierać Ci cennego czasu, który możesz spożytkować na szlifowanie błyskotliwych point, by zaprzątać ci głowy nudnymi faktami, które masz w zwyczaju lekceważyć, ale przypomnę Ci tylko, że osoby homoseksualne były jednym z pierwszych celów nazistowskiej polityki eksterminacyjnej – zaczęło się już w 1935 roku od drakońskiej nowelizacji kodeksu karnego, a w 1936 roku powstała specjalna komórka, której celem było prześladowanie osób homoseksualnych – Centrala Zwalczania Aborcji i Homoseksualizmu. Wyjaśnij mi proszę, co znaczą słowa „w końcu”, bo one wydają mi się najstraszniejsze w tym, co napisałeś! Słowa te sugerować mogą bowiem, że Twoim zdaniem akcja eksterminacyjna prowadzona przez nazistów wobec osób homoseksualnych prowadzona była zbyt opieszale.

Publikujesz w katolickim tygodniku, który czytają rzesze czytelników i nie czujesz żadnej odpowiedzialności za słowo?! Nie ty jeden, wielu dziennikarzy jej nie czuje, ale zakładam, że jesteś katolikiem i obowiązuje Cię nauka Twojego Kościoła. Jeśli tak, to chyba także i o niej zapomniałeś. Pozwól zatem, że Ci przypomnę, co głosi tekst Waszego Katechizmu:
„2358. Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża […].”
Trwa Wielki Post, podczas którego ludzie poświęcają czas poważnym rekolekcjom i rachunkom sumienia. Sądzę, że to dobry czas na spokojne przemyślenie sprawy i przeproszenie za nikczemność, której dopuściłeś się wobec milczących ofiar nazizmu.
Z poważaniem,
Twój bliźni, Wojciech Śmieja

PS. Pan Kucharczak, któremu wysłałem ten list, uprzejmie mi odpisał. W swojej odpowiedzi bronił swego stanowiska, twierdząc, iż stawianie pomnika homoseksualnych ofiar Holocaustu jest instrumentalizacją ich cierpienia przez tzw. „lobby gejowskie”.
Rozumiem, że można sądzić, iż stawianie pomnika jest wyrazem obecności określonego dyskursu czy ideologii w przestrzeni społecznej. Staram się zrozumieć przyczyny, dla których Pan Kucharczak chciałby usunąć z tej przestrzeni współczesny dyskurs mniejszości seksualnych. Nie rozumiem jednak jak może swoją absurdalną nienawiść do osób homoseksualnych (która tak wyraźnie przebija z treści jego notki) godzić z głoszoną przez jego religię miłością bliźniego.

Przypisy:
[1] S. Maiwald, G. Mischler, Seksualność w cieniu swastyki, przeł. R. Wojnakowski, Warszawa 2003, s. 43.
[2] The Encyclopaedia of Homosexuality, hasło: Holocaust, ed. W. R. Dynes, New York 1990, s. 549.
[3] S. Maiwald, G. Mischler, dz. cyt., s. 150-151.
[4] Por., tamże, s. 153.
[5] The Encyclopaedia of Homosexuality, dz, cyt., hasło: Nazism, s.882.

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Śmieja

Wojciech Śmieja [1]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 116; nazwa: WojciechŚmieja