- homiki.pl - https://homiki.pl -

Polski coming – out

Drodzy,

Pozwolę sobie jeszcze na ciut wynurzeń spod fotela o Wielkim Zwycięstwie, jakim były Dni Równości z paradą na pierwszym planie. Nie ukrywam, że po tygodniu obaw, zastanawiania się, nawet strachu (straszku?) – ciarek na plecach, zawładnęło mną zadowolenie, spełnienie, wielka satysfakcja, oszołomienie, szczęście. 11 czerwca 2005 na pewno będzie stanowił ważną datę w moim życiorysie. Doświadczenie pokoleniowe? Być może. Na pewno pierwsze tego typu przeżycie dla wielu gejów i lesbijek, ich rodzin i przyjaciół w Polsce.

Na paradę przyszło bardzo wiele osób, które w innych okolicznościach najprawdopodobniej nie chciałyby wziąć udziału w tego typu wydarzeniu. Osób homoseksualnych nie pojawiających się w klubach, nie podpisujących listów poparcia czy protestacyjnych, nie interesujących się działaniem rozmaitych organizacji. Dla niektórych z Was sobotnia parada stanowiła społeczny coming out. Licznie przybyli także ci, którzy, heteroseksualni, nawet nie mający wśród przyjaciół homoseksualistów, chcieli zamanifestować poparcie dla różnorodności, akceptacji i – wreszcie – wolności zgromadzeń. Należą się im specjalne podziękowania – za obecność, ciepłe słowa, wsparcie. Byli wśród nas bardzo liczni przedstawiciele świata mediów, kultury, polityki. Niektórzy pchali się do kamer i fleszy, inni śpiewali z nami, wmieszani w tłum. Ale jeszcze bardziej ucieszyła mnie znaczna reprezentacja osób starszych, osób z dziećmi. Byli przypadkowi przechodnie dołączający się do pochodu, przychodnie przyjacielsko machający i skandujący z nami, gapie w oknach i na balkonach.

Naszym oponentom media zapewniły niezłą obecność na antenie, nieproporcjonalną do ich liczebności na ulicy. Jak w TVN24 podkreślił Sławek Sierakowski, mówienie o jakiejkolwiek symetrii pomiędzy paradą a jej oponentami nie ma sensu i jest błędne. Wszechpolaków, młodych prawicowców, miłośników odzieży sportowej, pseudokibiców czy kimkolwiek byli – nie wiem, nie przedstawili się, było znacznie, znacznie mniej niż nas. Prezydent Kaczyński piał o rzekomej wulgarności manifestacji homoseksualistów, ale to jego zwolennicy skandowali hasła obraźliwe, wulgarne, padały też takie sformułowania jak „śmierć!” czy „do gazu!”. Nie wspomnę już może o błędach ortograficznych na wszechpolskich transparentach. Jajka i pomidory dokupywali na bieżąco, niestety w ruch poszły też butelki i kamienie. Było to jednak – z perspektywy całej parady – wydarzenie marginalne, choć chętnie podchwycone przez media jako element spektaklu dla żądającego rozrywki przeciętnego telewidza. Gdy działo się coś złego, policja zatrzymywała pochód, tak więc większość jego uczestników o butelkach, szarpaninie i latających kamieniach dowiedziała się dopiero z telewizji. W korowodzie czuliśmy się całkowicie bezpieczni.

Wielu z Was paradę obserwowało w telewizji, obszerne materiały zaprezentowały wszystkie stacje. Z trzech, które widziałem – w Wydarzeniach na Polsacie, Faktach TVN i Wiadomościach TVP1 najpełniej przebieg parady i jej atmosferę przedstawiły Wydarzenia. To właśnie Fakty najchętniej pokazywały przepychanki, latające jajka. Dziennikarze zastanawiali się czy policja postąpiła właściwie. TVP1 zaś, po materiale o paradzie, zafundował swym widzom migawkę z Paryża, gdzie wolontariusze Act Up zorganizowali happening w katedrze Notre Dame – dwie dziewczyny w sukniach ślubnych powiedziały sobie „tak”, doszło do przepychanek z ochroną. Problem polega na tym, że wydarzenie to miało miejsce tydzień temu. Taśma siedem dni czekała na emisję. Dlaczego? Czyżby – dla zachowania równowagi – po sukcesie parady należy nadpsuć opinię o gejach i lesbijkach wśród polskiego telewidza? Współredaktor Wiadomości Dorota Gawryluk oświadczyła, że materiał był cenny i atrakcyjny, a TVP była obecna na miejscu zdarzeń z własnym dziennikarzem. Ale dlaczego tygodniowa zwłoka? Na „incydent” TVP reaguje już prasa, posypały się listy protestacyjne i prośby o wyjaśnienie.

Zastanawia mnie poziom „debaty”, wszelkich debat w Polsce. Dlaczego idea równości nadal podlega dyskusji, negocjacjom, targom politycznym? Nie odmawiam Młodzieży Wszechpolskiej czy innym organizacjom napotykanym przez nas z własnymi transparentami na ulicach Warszawy w sobotę prawa wyrażania własnych poglądów, daleki jestem od tego. Dlaczego jednak, zważywszy na ich zachowanie i metody, jajka, kamienie, „śmierć!”, wulgaryzmy, ich głos bywa lepiej słyszany, nagłaśniany, obecny w telewizji? BBC Word bez żenady nazwało uczestników sobotnich kontrdemonstracji „neo-nazi”.

Swoją drogą, zgodnie z orzeczeniem sądu rzucanie jajkami stanowi „dopuszczalną formę wyrażania opinii w dialogu społecznym”. Dialog czasem potrafi zaboleć.

Martwi mnie nagonka na policję ze strony polityków o zranionej dumie. Policja została wielokrotnie nagrodzona brawami przez uczestników parady. Działała sprawnie i dyskretnie, profesjonalnie. Osłaniający nas policjanci niestety także stali się obiektem niewyszukanych wyzwisk. Nie będę się wypowiadał o rzekomym poleceniu na szczeblu politycznym, by paradę eskortować i ochraniać. Nie wierzę w taka teorię. Uważam ją za bezpodstawną. Policja w przypadku zgromadzeń kieruje się koniecznością zapewnienia wszystkim bezpieczeństwa i działa pragmatycznie. Poza tym policja, powstała z przekształcenia peerelowskiej milicji obywatelskiej, jest dostatecznie chroniona przed poleceniami politycznymi. Jest niezależna od koniunktury politycznej. Tym bardziej kompromitujące są sugestie byłego działacza antykomunistycznej opozycji, prezydenta Kaczyńskiego, że „jego policja będzie słuchać”. Po co w takim razie obalał system, w którym milicja wykonywała polecenia polityczne przełożonych wedle ich upodobań, a nie kierowała się obowiązującym prawem? Wielu prawicowych polityków dziwi się, że zgromadzeni pod Sejmem nie zostali rozpędzeni. Nietrudno wyobrazić sobie, jakie zagrożenie taka decyzja mogłaby sprowadzić na uczestników parady. Demonstracja, choć nielegalna, czyli nie posiadająca administracyjnego zezwolenia, była zgromadzeniem pokojowym. W takim przypadku służby porządkowe rzeczywiście mają obowiązek nawoływać do rozejścia się uczestników. Jednak, jak już zaznaczyłem, muszą działać pragmatycznie, oszacować, jakie rozwiązanie będzie lepsze dla porządku i bezpieczeństwa. Zważywszy na naszą liczebność pod Sejmem, cel pochodu – odbywający się dwie godziny później legalny wiec w innym punkcie miasta, pokojowe nastawienie uczestników oraz zagrożenie ze strony agresywnych kontrdemonstrantów, parada ruszyła i dotarła z pomocą służb porządkowych do celu.

Jeszcze raz dla policji: dzię-ku-je-my!

Pozdrawiam gorąco tych wszystkich, którzy, nawet nieobecni w sobotę, wyrazili swe poparcie dla równości, demokracji, akceptacji. To był bardzo ważny dla mnie dzień, dla wielu z Was także. Dzięki!

Michał Minałto