- homiki.pl - https://homiki.pl -

Gdy gej zastąpił pedała

Piotr Bukowski, Paweł Walczak: Pomyśleć, że jeszcze dwa lata temu nie było większych problemów z organizacją parady w Warszawie. Historia jednak zatacza koło. Przez chwilę szliśmy do przodu z co raz bardziej podniesionymi głowami a dziś wydaje się, że znów schodzimy do podziemia.

Marta Abramowicz: Czasy, kiedy geje i lesbijki musieli siedzieć w podziemiu, miejmy nadzieję przeminęły na zawsze. Parada odbędzie się – nasi prawnicy znaleźli furtkę, która pozwoli nam manifestować mimo zakazu prezydenta Warszawy. Zamiast jednej parady zorganizujemy osiem różnych manifestacji. Z drugie strony to śmieszne, że musimy uciekać się do takich sztuczek, by w demokratycznym państwie móc demonstrować swoje prawa. A nawet jeśli uniemożliwiono by nam skorzystanie z tej furtki w prawie, wiele osób już zapowiedziało, że przyjdzie na Paradę bez względu na to czy ona będzie na nią wydana zgoda czy nie. Ja tam też będę! Polskie prawo broni demokratycznych praw do wolności: prawa do zgromadzeń, prawa do publicznego wygłaszania swoich poglądów, czyli wolności słowa. Nagle okazuje się, że można tak manipulować poszczególnymi przepisami, żeby niektórym prawa do wolności odmawiać. Dlatego właśnie, aby bronić tych wartości, które nasze prawo miało gwarantować, spotkamy się 11 czerwca o 12 pod Sejmem!

Socjolodzy zwracają uwagę, że biorąc udział w Paradach, stajemy obok kibiców i oszołomów prawicowych, zatem jesteśmy identyfikowani podobnie, jako element awanturniczy. Może warto jednak zostać w domu?

Każda akcja typu Marsz Tolerancji czy Parada Równości, aby przyniosła swój efekt, a nie wyrzuciła nas jeszcze bardziej na margines, musi być drobiazgowo przygotowana. Obecna Parada Równości to cztery lata pracy nad zaangażowaniem w to, co się dzieje w Polsce europejskich polityków, a następnie ściągnięcie ich do Polski na konferencje organizowaną tuż przed Paradą (na sam marsz nie wypadałoby im przyjechać). To także codzienna praca nad budowaniem kontaktu z polskimi politykami czy relacjami z mediami, po to gdy np. robi się skandal wokół Parady ktoś zadzwonił po komentarz do KPH, a nie do biskupa Pieronka i dal nam miejsce na pierwszej stronie, a nie wzmiankę na ostatniej. Zapewniam Was, że nic co się dzieje, nie dzieje się przypadkiem i nie dzieje się ot tak hop-siup. To naprawdę efekt ciężkiej pracy mnóstwa osób. Dzięki temu jesteśmy w centrum dyskusji o wolności i nie zsyła się nas do getta jako tzw. element awanturniczy.

A co z tym planem organizacji ruchu, którego podobno zabrakło we wniosku organizatorów? Czy naprawdę nie dopatrzyliście się jakiegoś punktu i przez to dostaliście odmowę?

To był jedynie pretekst. To jawna dyskryminacja. Przed złożeniem wniosku urzędnicy dali nam listę dokumentów, które musimy załączyć. O zmianie organizacji ruchu nie było tam mowy. Zresztą od większości demonstracji nie wymaga się takiego dokumentu. Przepisem tym chce zająć się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Dodatkowo, zdaniem naszych prawników, prezydent przynajmniej o tydzień przekroczył ustawowy termin odpowiedzi. Jego decyzja jest niezgodna z prawem i oczywiście zaskarżymy ją do wyższej instancji.

…czyli wytaczacie działa przeciw, być może przyszłemu prezydentowi Polski. Jak na razie Lech Kaczyński w sondażach prezydenckich ma największe szanse na przeprowadzkę do Pałacu Namiestnikowskiego. Co więcej – w nowym Sejmie władzę będą dzierżyły prawdopodobnie PiS i PO – partie jednoznacznie opowiadające się przeciwko emancypacji gejów i lesbijek. Co na to KPH?

Będziemy robić to, co robimy do tej pory i to, co wychodzi nam całkiem dobrze. Przez ostatnie lata wiele w Polsce się zmieniło, czego dowodem chociażby obecna dyskusja wokół Parady Równości. Dwa, trzy lata temu nikomu nie śniłoby się, aby gejów i lesbijki postawić w centrum debaty na temat przestrzegania demokracji w Polsce. Uważam, że największym zwycięstwem ostatnich miesięcy jest komentarz Gazety Wyborczej pod tytułem „Nie chcemy takich tekstów” dotyczący artykułu księdza Oko. Podpisali się pod nim najznamienitsi dziennikarze GW. [Artykuł księdza Oko jest katalogiem najbardziej kłamliwych stereotypów i uprzedzeń dotyczących osób homoseksualnych i został opublikowany w GW bez słowa komentarza ze strony redakcji]. No i tekst Jacka Żakowskiego w „Polityce” „Wszyscy jesteśmy gejami”. Przed Żakowskim w zeszłym roku w podobnym duchu pisał Seweryn Blumsztajn, szef krakowskiej „Wyborczej” nawołując do wzięcia udziału w Marszu Tolerancji w Krakowie. I co również ważne – głos gejów i lesbijek w mediach. Niedawny tekst Roberta Biedronia w „Gazecie Wyborczej” na temat zakazu Parady Równości pozwala nam, przynajmniej częściowo, uczestniczyć w przestrzeni publicznej. Mówię o tym wszystkim po to, żeby uświadomić, że nie tak łatwo nawet PiSowi i PO będzie zamknąć usta ludziom, którzy jasno i wyraźnie bronią praw gejów i lesbijek.

Może czas zakasać rękawy i założyć na wzór francuskich Różowych Panter organizację walczącą, która nie bałaby się np. outowania polityków. Czy aksamitna rewolucja obyczajowa w Polsce, bez przemocy i przelewu krwi jest możliwa?

Ja uważam, że tak. Co nie znaczy, że jestem przeciwna Różowym Panterom. Prowokacje zmuszają do myślenia i wyciągają na światło dzienne sprawy, o których społeczeństwo nie chce słuchać. Oczywiście zdarzyć się mogą prowokacje, które bardziej szkodzą niż pomagają, ale nie mamy wpływu na to czy się pojawią. Podejmując każde działanie, trzeba się zastanowić nad jego skutecznością i nad tym, czy osiągnie się dzięki niemu zamierzony cel. Jeśli analiza wypada pozytywnie – trzeba działać! I bardzo się cieszę ze wszelkich głosów wzywających do radykalnych działań, bo to znak, że w końcu geje i lesbijki przestali się godzić na to, że są dyskryminowani i zmuszani do ukrywania swojej życia. Jeszcze dwa lata temu można było usłyszeć: „Po co nam „Niech Nas Zobaczą”? Mamy swoje kluby, niech KPH nie robi rozróby, przecież żyje nam się całkiem dobrze”. Więc ja dziękuje za takie życie, bo dla mnie to myślenie niewolnika i cieszę się, że takie głosy są coraz rzadsze.

Na razie przyczepioną mamy „mordę”. Słowo „gej” jest przekleństwem już w przedszkolu. Jak można zmienić ten zbitek stereotypów?

Ja nie wiem, może jestem zbyt optymistyczna, ale naprawdę widzę, że jest dużo lepiej niż było. Gej zastąpił pedała, to moim zdaniem pewien postęp. A tak poważnie trzeba po prostu z anielską cierpliwością tłumaczyć na każdym kroku, że geje i lesbijki są tak samo cool jak wszyscy inni. Praca nad zmianą postaw trwa jakieś 10-15 lat i to i tak w ekspresowym tempie. Nam się już udało naprawdę dużo.

Teoretycy queer piszą o fantazmacie innego, odmieńca. I krytykują działania organizacji zmierzające do asymilacji homoseksualistów w heteronormatywnym społeczeństwie. „To tylko kopiowanie norm hetero”, „musimy pokazać swoją inność”. To w końcu mamy pokazywać, że jesteśmy normalni, tak jak reszta społeczeństwa, czy krzyczeć i demonstrować swoją inność?

Będę złośliwa i powiem, że skoro teoretycy queer chcą być w zgodzie ze swoimi postulatami, powinni wreszcie zacząć mówić o sobie głośno, że są pedałami, bo to właśnie oznacza słowo queer w oryginale. A w Polsce powiedzieć o sobie queer, to jakby nic nie powiedzieć. Żaden manifest. No i teraz mój osobisty pogląd: choć mam spory kontakt z nauką, jestem przede wszystkim praktykiem (chyba nie można powiedzieć praktyczną?) i uważam, że wąskie grono teoretyków queer uprawia dyskurs na takim poziomie, że stracili już kontakt z realnym światem. A w realnym świecie jest 13-letni chłopak, którego pobito w szkole, bo powiedział, że jest gejem albo 50-letnia lesbijka, która płacze z samotności w czterech ścianach. Co tym dwojgu po teorii queer? Naprawdę szybciej przekona się społeczeństwo do tolerancji, pokazując że osoby homoseksualne są tak samo normalne i mają takie same pragnienia, tęsknoty i problemy jak każdy człowiek. Bo przecież tak jest w istocie. A agresywne demonstracje budzą agresję i nie poprawiają wizerunku gejów i lesbijek w oczach społeczeństwa, choć wierzę, że poprawiają samopoczucie tych osób, które to robią, bo jest to jakiś sposób na uniknięcie bezradności. Ale oczywiście niech każdy sam rozsądzi jak chce bronić swoich praw. Bo najważniejsze, żeby ich bronić.

A co z tymi, którzy nie chcą, by ich bronić? Ogromna część gejów i lesbijek żyje w przeświadczeniu, że nie są dyskryminowani i że parady, wiece, konferencje to wymysły żądnych kariery działaczy i działaczek.

Nie wiem jaką karierę można w Polsce zrobić, zajmując się gejami i lesbijkami. Pracuje się dużo i za darmo, a na dodatek jeszcze mnóstwo osób cię krytykuje, począwszy od homofobów, a skończywszy na środowisku. Jeśli myślenie jest takie, że przecież musimy mieć z tego jakieś profity, to mamy – własną satysfakcję. Dla mnie to wystarczy. Jeśli zaś chodzi o dyskryminację, to niewolnicy też żyli w przeświadczeniu, że taki ich los. No ale to nie jest nomalne, że nie można przytulić swojego chłopaka czy dziewczyny na ulicy, a do tego rodzice każą ci udawać, że nie jesteś gejem czy lesbijką. Jestem pewna, że coraz więcej osób też zauważy, że presja na ukrywanie swojej orientacji, to właśnie dyskryminacja.

Szacuje się, że około 2 miliony mieszkańców Polski to osoby homoseksualne. Społecznie działa kilkaset osób. To nie jest nawet promil z dwumilionowej społeczności. Jak obudzić tego śpiącego olbrzyma i zachęcić do wyjścia z szafy?

Parę lat temu było to kilkanaście osób, więc wszystko przed nami. Poza tym w o prawa gejów i lesbijek upominają się nie tylko sami bezpośrednio zainteresowani – w KPH np. działa wiele osób biseksualnych i heteroseksualnych. I właśnie o to chodzi, żebyśmy wszyscy razem sprzeciwiali się jakiejkolwiek dyskryminacji czy będzie ona dotyczyła gejów i lesbijek czy Wietnamczyków albo żydów.
Polskie społeczeństwo w ogóle jest mało zaangażowane społecznie i pewnie upłynie jeszcze wiele lat zanim to się zmieni. Ale przecież nie chodzi o to, żeby od razu wszyscy szli na barykady. Można po prostu nie ukrywać się, żyć normalnie i w ten sposób uczyć ludzi tolerancji.

*Marta Abramowicz – urodzona 21 listopada 1978 roku w Warszawie. Absolwentka Miedzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych na UW, praca magisterska o stereotypach i uprzedzeniach obroniona na Wydziale Psychologii. Aktualnie pisze doktorat w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej, ale większość czasu pochłania jej praca dla KPH. W Kampanii od samego początku, najpierw jako członkini zarządu, obecnie wiceprezeska. Była koordynatorką kampanii społecznej „Niech Nas Zobaczą” oraz akcji „Jestem gejem. Jestem lesbijką”. W KPH jest m.in. odpowiedzialna za działalność edukacyjną i pomocową – prowadzi warsztaty, na których uczy, że inny nie znaczy gorszy.
Na podstawie informacji umieszczonych na stronie www.kampania.org.pl [1]

Autorzy:

zdjęcie Piotr Bukowski i Paweł Walczak

Piotr Bukowski i Paweł Walczak [2]

wrocławianie na występach gościnnych w Londynie. Kochają dalekie spacery, bieganie i dobrą kuchnię. Nie mają marzeń, tylko cele do zrealizowania. W przyszłości zamierzają ukończyć maraton, nauczyć się hiszpańskiego i objechać świat dookoła (parę razy). Razem od 10 lat.