Rzeźniczak pierwszy raz o śmierci swojego syna: „Zmarł mi na rękach”

Nie masz czasu na przeczytanie artykułu? Przesłuchaj go:

Jakub Rzeźniczak to postać, której nie trzeba przedstawiać fanom polskiej piłki. Ostatnio w jednym z programów sportowiec opowiedział o najbardziej bolesnym doświadczeniu w życiu każdego rodzica – stracie dziecka.

Legionista z krwi i kości

Jakub Rzeźniczak przez lata był podporą defensywy stołecznej drużyny, a także jej kapitanem. Pięć mistrzostw Polski, sześć Pucharów Polski – lista jego osiągnięć jest naprawdę imponująca. Do tego europejskie puchary i występy w reprezentacji Polski. Jego kariera piłkarska jest imponująca.

Po odejściu z Legii Rzeźniczak próbował swoich sił za granicą, m.in. w Azerbejdżanie, gdzie zdobył kolejne trofea. Potem wrócił do Polski i grał w Wiśle Płock. Niestety, z czasem zaczęły się kontuzje i inne problemy zdrowotne. W końcu nadszedł moment, kiedy trzeba było powiedzieć „dość”. W 2024 roku oficjalnie zakończył piłkarską karierę i… postawił na sporty walki.

Burzliwe życie prywatne

Życie uczuciowe byłego piłkarza od lat jest na świeczniku. I nie ma co ukrywać, że dostarcza mediom sporo tematów do rozmów.

Najpierw głośne małżeństwo z modelką Edytą Zając. Związek zakończył się rozwodem, a piłkarz znalazł szczęście u boku Magdaleny Stępień. Ich relacja również nie przetrwała próby czasu, ale owocem tej miłości był syn Oliwier.

Po rozstaniu ze Stępień życie Rzeźniczaka znów się zmieniło. W 2023 roku ożenił się z Pauliną i doczekał kolejnego dziecka. Wydawało się, że wreszcie odnalazł spokój, ale jego decyzje – zwłaszcza szybki ślub – były szeroko komentowane przez media i internautów.

Najtrudniejszy moment w życiu

Nikt nie jest gotowy na stratę dziecka. To coś, czego nie da się opisać słowami. A jednak Jakub Rzeźniczak postanowił o tym opowiedzieć.

W programie „Mistrzowskie pojedynki. Eternal Glory” piłkarz wrócił do najtrudniejszego okresu swojego życia – walki o życie syna Oliwiera, który zmagał się z rzadkim nowotworem wątroby.

A propos oceny ludzi, to tak samo było, jak zmarł mój syn. Bardzo mnie to dotknęło. Miałem bardzo ciężki okres, jak wróciłem wtedy z Izraela, bo niestety mój synek zmarł mi na rękach. Ja tak sobie mówię, że czekał na mnie, bo ja przyleciałem o 20:00 do szpitala i minęło kilka godzin i zmarł – wyznał Rzeźniczak przed kamerami.

Chyba nie można wyobrazić sobie większego bólu. Oliwier odszedł w lipcu 2022 roku mimo ogromnych wysiłków rodziców i zbiórki na leczenie za granicą.

Ludzie też bardzo rozprawiali nad tym, jak długo powinna trwać żałoba. Ludzie pisali, że powinieneś być w żałobie rok, smutny chodzić i tak dalej – wyznał.

Rzeźniczak pierwszy raz o śmierci swojego syna: "Zmarł mi na rękach"

Najnowsze artykuły