Lesbijka na drzewie

rodzice400

Od dawna intryguje mnie kwestia „zakotwiczenia” związków jednopłciowych w szeroko pojętych rodzinach. Jakie zajmują miejsce, jak są traktowane, czy są akceptowane.

Yga Kostrzewa zaprasza do podzielenia się refleksjami o Waszych rodzinach

Kamingałtowanie w sanatorium

Stereotypowych przekazów o samym „zjawisku sanatoryjnym” nasłuchałam się wiele od różnych znajomych, których ktoś z rodziny przebywał w takimż miejscu. Głównie były to informacje typu: to nie sanatorium, ale „kurwitorium”, co tam się dzieje, poruta i burdel, etc

O teorii i praktyce, czyli co ma piernik do wiatraka

Dyskusji o queer i praktyce ciąg dalszy…
Inną metodą jest szok i nagła zmiana – być może, mam nadzieję, takim lekkim szokiem będzie EuroPride 2010 w Warszawie, gdy pojawi się, zapewne dla wszystkich zauważalne, kilkadziesiąt tysięcy gejów, lesbijek, osób bi- i trans a także innych „dziwaków”. Spodziewam się, iż to będzie wstrząs również dla nas samych jako środowiska, społeczności. I mam nadzieję, iż da nam to pozytywną energię do dalszych działań.

Uniwersytet Śląski otworzył się na spotkanie z żywym przykładem lesbijek…

Czy dwie kobiety wychowujące dzieci lub dwaj mężczyźni całujący się na ulicy będą wkrótce tak samo „naturalni” jak kobiety na uczelniach czy przy urnach wyborczych?

Projekt: moja żona

Jesteście w związku dłuższy czas, kochacie się, macie wspólne dobra (konto, działkę, samochód, mieszkanie, meble, książki, talerze, długi – do wyboru do koloru), koty, psy. Wówczas pojawia się taki problem językowy – będąc w długoletniej relacji trochę głupio powiedzieć o partnerce „moja dziewczyna”, szczególnie jeśli ktoś ma 40 czy 50 lat. Znacznie bardziej poważnie (?), czy adekwatnie (??) brzmi sformułowanie „moja żona”.

Senność

Tkwienie w uśpieniu, marazmie jest głównym motywem książki i filmu pod tym samym tytułem – „Senność”. Książkę napisał Wojciech Kuczok, a film wyreżyserowała Magdalena Piekorz – to już drugi wspólny projekt tej pary twórców, po „Gnoju” / „Pręgach”.

Warszafka bawi się, a wieś płacze

Zastanawia mnie to już od dawna, dlaczego lubię miasto. Oprócz tego, iż wiele się w mieście dzieje od strony imprez, kultury, wydarzeń, znajomych, to na pewno swój procentowy udział ma czynnik właśnie wielkomiejskości, polegający na pewnej anonimowości. Dzięki temu mogę się czuć troszkę jakby „bezkarna” – moja inność gdzieś rozpływa się i nie stanowi tematu nr 1 wśród otoczenia, podwórka. Sąsiedzi raczej nie interesują się, z kim mieszkam, kto do mnie przychodzi, kto wychodzi ode mnie i kiedy. Podczas gdy na wsi jesteśmy poddani czujnemu oku okolicznych sąsiadów.

I Śląskie Dni Równych Szans dla Wszystkich – relacja w dwugłosie

Przedstawiamy dwugłos o zakończonych Pierwszych Śląskich Dniach Równych Szans dla Wszystkich.

Yga Kostrzewa: Kolejne polskie miasto włączyło się w „tęczowy szlak”, czyli maszerowanie po ulicach mające na celu zapewnić naszą widoczność i zwrócenie uwagi na nasze postulaty (przecież na Śląsku też żyją osoby LGBT!

Anka Zet: Już za chwilę na wielu skrzyżowaniach było czarno. Tym razem czarno od policji w strojach antyterrorystycznych. Czy dlatego, że ta grupka demonstrantów jest groźna? A może faktycznie grozi im aż takie niebezpieczeństwo, że muszą być ochraniani takim wsparciem? To dlaczego zatem nie daje się tej ochrony na co dzień?

Brendan i Tom – refleksje po wizycie

Opadły już emocje związane z wizytą w Polsce dwóch „gejów z orędzia prezydenta”. A ja wciąż nie mogę o nich zapomnieć…

Panie prezydencie!

Bardzo łatwo jest straszyć kogoś, wystraszyć – rządzenie strachem należy do łatwego sposobu sprawowania władzy, ale dlaczego posługuje się pan straszydłem w postaci związków homoseksualnych? Czy my naprawdę musimy być „dżumą” z Unii Europejskiej w XXI wieku w Polsce? I jak mają się czuć polskie związki homoseksualne, złożone z Polaków i Polek?

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa