Homoseksualność daleka i bliska

Nakładem Wydawnictwa Psychologii i Kultury ENETEIA ukazała się książka pt. „Homoseksualność daleka i bliska. Słowa, mity, symbole”. Jest ona kolejną w dorobku dr. Pawła Fijałkowskiego. Myślę, że podtytuł doskonale oddaje charakter książki – otóż autor z tego klucza bada i prezentuje homoseksualizm przez epoki, wiele kultur i krain. Porusza się na gruncie historii, archeologii, sztuki, filozofii, religii, psychologii, medycyny czy semantyki.

Zastanawiałem się swego czasu, jaki jest najstarszy materialny ślad homoseksualnego zachowania człowieka. Czy może to jakiś tekst w granicie, na papirusie lub glinie? Jakaś figurka albo naskalny piktogram czy też petroglif? Paweł Fijałkowski wskazuje na inne tropy. Otóż mogą to być słowa i symbole. Jakże trafne ujęcie! U początków Homo sapiens funkcjonowało już bowiem „wszystko, co jest dużo starsze od gatunku ludzkiego i człowieka jako twórcy kultury” [1]. W tym i homoseksualność. Symbole i słowa wzajemnie się uzupełniają. Opierając się zaś na dużo starszych archetypach, są utrwalane i przekazywane przez pokolenia. Taką funkcję mają również mity.

Wychodząc od pradziejów ludzkości Fijałkowski bada i eksploruje mity traktujące o homoseksualności. Wydobywa na światło dzienne to, co było pomijane lub przeinaczane. Przed 50 laty profesor Mikołaj Kozakiewicz, mając na myśli m. in. homoseksualizm, pisał: „wszystkie odchylenia od normy, którymi w czasach dzisiejszych zajmuje się prawo karne lub medycyna, występują w bujnym życiu erotycznym antycznych bogów. Dlatego właśnie trzeba było we wszystkich krajach opracować mitologię grecką ad usum scholarum (do użytku szkolnego), aby usunąć i złagodzić drastyczne opisy przygód miłosnych bogów, które naprawdę są nieraz bardzo mało budujące.” [2] Jakie były skutki takiego podejścia? Otóż przekazywanie i nauczanie niepełnej, zawoalowanej mitologii według Jana Parandowskiego czy Wandy Markowskiej.

Basen Morza Śródziemnego jest kolebką naszej cywilizacji. Paweł Fijałkowski poprzez swą rzetelną pracę wraca więc do źródeł, odsłania zapomniane mity, co jest niezwykle cenne, gdyż w polskiej literaturze fachowej brak takich prac! Nie wiem jednak, czy dzisiaj nie ważniejszą rolą jest przywracanie właściwej pozycji i proporcji homoseksualizmu w nauce, kulturze i sztuce. W starożytności „życie uczuciowe i kultura miłości heteroseksualnej była niska. (…) Literackie ślady jakiś wyższych uczuć miłosnych znajdujemy w dziedzinie związków homoerotycznych, rozpowszechnionych, jak wiadomo, w antycznej Grecji”. [3] Sic!

Mity są odzwierciedleniem kondycji człowieka. Autor skupiając uwagę na homoseksualizmie, nie zapomina o biseksualizmie czy obupłciowości. Przytacza liczne przykłady mitów traktujących o tym: o Hermesie, Hermafrodytosie, Orfeuszu, Zeusie i Ganimedesie, Apollonie i Hiacyncie, Wenus i Adonisie i inne. Do poznania reszty odsyłam do lektury tej oraz poprzednich jego książek. [4] Analizując fenomen homoseksualizmu trzeźwo zwraca uwagę, że adwersarze „wiążą homoseksualność z pasywnością w sposób wręcz absurdalny, bo z pominięciem, kwestii, że homoseksualna pasywność byłaby niemożliwa bez homoseksualnej aktywności”. [5] Objaśnia źle rozumianą pederastię. Wychodząc od „Uczty” Platona uzmysławia, jak była ona pojmowana i praktykowana w społeczności greckiej.

Podwaliny mitów to wydarzenia autentyczne, w tym z udziałem homoseksualistów. I tak śledzimy miłosne perypetie króla Teb – Lajosa i porwanego przez niego młodzieńca Chrysipposa albo cesarza Hadriana i jego nastoletniego kochanka Antinousa. Oba przykłady są niestety tragiczne. Zajmijmy się krótko drugim, który wydarzył się w 130 roku n. e. Zdarzenie to miało reperkusje w dalszych wiekach i stało się toposem homoseksualnym. Pisarz kościelny w IV wieku, Euzebiusz z Cezarei, z kronikarskiego chyba obowiązku notuje: „nie będzie, naszem zdaniem, od rzeczy wspomnieć tutaj o Antinoosie, który żył za naszych czasów, a którego wszyscy ze strachu z wielką czcili gorliwością jako boga, aczkolwiek wiedzieli, kto on był i skąd pochodził”.[6] Jak widać pamięć o tych przeszłych zajściach była nadal żywa, skoro je wspominano. Kim był rzeczony Antinous? Pochodził on z Bitynii. Z racji swej nieprzeciętnej urody został ulubieńcem cesarza. W mistycznym obłędzie złożył za niego swe życie, topiąc się w nurtach Nilu w Egipcie. Hadrian ku jego czci na miejscu samobójstwa wystawił miasto Antinoupolis i wyniósł go do rzędu bóstw.

Dalej Fijałkowski prowadzi nas poprzez religię judaizmu i jej zawiłości, które są czasem według niego jak labirynt. Judaizm opiera się na Biblii, która jest jawnie anty-homoseksualna. Autor wskazuje jednak na jeden tekst, który ma wyraźnie homoseksualną konotację. Zainteresowanych zachęcam do zajrzenia do Księgi Koheleta 4,9.11. „Skoro jeden z najważniejszych przekazów Biblii poucza nas, że każdy człowiek został stworzony na podobieństwo Boga, nie można potępiać homoseksualizmu jako zjawiska niezgodnego z naturą” [7] konkluduje autor. Z kręgu religii islamu, której święta księga Koran jest także homofobiczna, prezentuje romans Irakijczyka z Kazachem.

Intrygująca jest partia książki traktująca o tym, jak „to” nazywano. Homoseksualizm, występujący od zawsze, był przez wieki przemilczany, insynuowany. Obiektywność występowania wymusza jednakże konieczność wprowadzenia nazewnictwa oficjalnego zamiast słów zastępczych. I tak Fijałkowski śledzi i ukazuje na konkretnych przykładach bogaty zasób słownictwa stosowanego w odniesieniu do zjawiska i skali zachowań nieheteronormatywnych. Wychodząc od języka greckiego i łacińskiego, które miały wiele takich określeń, autor przytacza nazewnictwo w językach słowiańskich, w tym polskim. Czyni tak na bazie przekładów Biblii, jak również gwar czy slangu. Omawiając homoseksualizm mężczyzn i kobiet zatrzymuje się także przy obojnactwie. Czy istnieje trzecia płeć? Występujący i funkcjonujący androgyni często są myleni z homoseksualistami. Pisarz podaje polskie przykłady hermafrodytów: lekkoatletki Stanisławy Walasiewicz (1911-1980) i Zofii/Józefa Smętek (1910-1983).

W dalszej części prezentuje sylwetki oraz badania homoseksualnych i homofilnych lekarzy: w Związku Radzieckim Lwa Siemionowicza Friedlanda (1888-1960), w Niemczech Magnusa Hirschfelda (1868-1935), a w Polsce Janusza Korczaka (1878-1942). Były to postacie pozytywnie wyróżniające się na tle epok sposobem myślenia i metodami w podejściu do homoseksualizmu.

Na przestrzeni wieków trwała obyczajowa, ustawowa i medyczna penalizacja homoseksualizmu. Wychodziła ona od praktyki biblijnego kamienowania, poprzez ścięcie mieczem z nakazu edyktów wydawanych przez cesarzy, dalej poprzez średniowieczne ustawodawstwo europejskie, które wprowadziło restrykcyjnie karę śmierci przez spalenie na stosie, po późniejsze kary więzienia, zesłania, eksterminacje przez nazistów, aż po prześladowania państwowe. Słynny paragraf 175 obowiązujący w podzielonych Niemczech został zniesiony całkowicie dopiero w roku 1967 i 1990.

Na tle tej historii autor podaje jeden przykład homoseksualnej żywotności, który jawi się jak zielony przebiśnieg na mrozie, i to z okresu samego nazizmu. Jest to książka ewidentnie homoseksualna z 1944 roku napisana przez homoseksualistę, a znaleziona w antykwariacie przez autora i szczegółowo przez niego omówiona.

Fijałkowski prezentuje próby „leczenia” homoseksualistów przez kastracje, przeszczep jąder i operacje chirurgiczne polegające na wszczepianiu „sztucznego gruczołu” czy przymusowe wizyty u prostytutek. Resocjalizacja i terapie były przyczyną cierpień fizycznych i psychicznych. Próbowano doszukiwać się przyczyn występowania homoseksualizmu. Przyczyn tych „różni badacze wskazali tak wiele, że gdyby istotnie miały przypisywane im znaczenie, ludzie heteroseksualni od dawna stanowiliby mniejszość”, [8] podsumowuje.

Paweł Fijałkowski postuluje, że tolerancja to za mało. Potrzebna jest pełna akceptacja. Na przykładzie społeczności Żydów eksponuje on, jak nieżyciowe i nie-przyszłościowe są losy społeczeństw, które nie są tolerancyjne, które nie respektują praw mniejszości, każdej mniejszości, w tym seksualnej. „Jedną z największych tajemnic natury ludzkiej jest to, że choć homoseksualiści na ogół nie przekazują swoich genów, w kolejnych pokoleniach rodzą się wciąż nowi mężczyźni i kobiety natchnieni duchem miłości jednopłciowej”. [9]

Począwszy od zamieszek w barze „Stonewall” w 1969 roku aż po skreślenie homoseksualizmu z listy chorób w 1990 roku ruch osób nieheteronormatywnych przebył rzeczywiście długą drogę. Intrygujący jest opis tego, jak wyglądał początek ruchu homoseksualnego w Polsce od roku 1987. Można zapoznać się z relacją autora jako bezpośredniego uczestnika tych wydarzeń.

Książka Fijałkowskiego jest również komentarzem na temat homoseksualnych symboli w dziejach. Jakie one są, a jakie były? To kaduceusz, gorytos, labrys i tęcza, przy czym frapujące jest, że czasami są używane zarówno przez środowisko LGBTQ jak i ultraprawicy.

Książka „Homoseksualność daleka i bliska” jest wyjątkową pozycją w polskiej nauce. Napisana przystępnym językiem może posłużyć wielu pragnącym zapoznać się z tematyką homoseksualizmu w dziejach ludzkości. To erudycyjna pozycja co rusz pełna cytatów. Zaletą jest końcowa bibliografia dla ciekawych, obejmująca 180 źródeł. Prezentuje homoseksualne  –  choć nie tylko – postacie prawdziwe i mityczne, bogów, władców, ludzi sztuki, ale i zwykłych śmiertelników. Dużym jej atutem jest ujęcie polskich wątków w temacie, samych Polaków i tekstów przez nich pisanych oraz wejście na polski grunt. To w Polsce przecież istniały niemieckie obozy śmierci, gdzie ginęli masowo m. in. homoseksualiści.

Publikacja zawiera barwne i czarno-białe ilustracje Tomasza Bohajdyna. Zabrakło mi jednak zdjęć wspominanych w tekście osób czy zabytków, np. posągu sapera z Mostu Magdeburskiego z 1939 roku autorstwa Mehnerta vel Franka. Wzbogaciłoby to niemało lekturę. Tom zawiera za to liczne ciekawostki i dawkę humoru. Można się dowiedzieć, ile kolorów ma gejowska tęcza i dlaczego, oraz co ma wspólnego gej z hydraulikiem…

[1] Paweł Fijałkowski, „Homoseksualność daleka i bliska”, s. 9

[2] Mikołaj Kozakiewicz, „O miłości prawie wszystko”, Warszawa 1962, s.127

[3] Mikołaj Kozakiewicz, dz. Cyt., s. 13

[4] por. Paweł Fijałkowski, „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym”, Warszawa 2007 oraz „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja”, Warszawa 2009

[5] Paweł Fijałkowski, dz.cyt. s. 26

[6] „Historja kościelna” IV, 8.3, tłum. Ks. Arkadjusz Lisiecki, Poznań 1924, pisownia oryginalna

[7] Paweł Fijałkowski, dz.cyt. s. 60

[8] Paweł Fijałkowski, dz.cyt. s. 105

[9] Paweł Fijałkowski, dz.cyt. s. 182

Zdjęcia pochodzą z książki – Mikołaj Kozakiewicz, „O miłości prawie wszystko”, Warszawa 1962

 

Homoseksualność daleka i bliska – Paweł Fijałkowski

Wydawnictwo: Eneteia
Liczba stron:
199
Rok wydania: 2014
Wydanie: pierwsze
ISBN:
978-83-61538-65-3
Seria: Pytania o Kulturę

 

 

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa