Sto lat za… Irlandią

Na gruncie chrześcijańskiego charakteru naszego państwa i na tej podstawie, praktyki homoseksualne są moralnie złe, jest to szkodliwe zarówno dla zdrowia jednostki, jak i dla społeczeństwa, a wreszcie, jest potencjalnie szkodliwe dla instytucji małżeństwa – tak brzmiał fragment uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego Irlandii z 1983 roku, w procesie, w którym David Norris, obywatel-homoseksualista, domagał się zniesienia kryminalizacji homoseksualizmu.

Trzydzieści lat temu w głęboko katolickiej Irlandii oprócz praktyk homoseksualnych prawo zabraniało również rozwodów i jakiejkolwiek formy antykoncepcji, w tym używania prezerwatyw, zawierało również absolutny zakaz aborcji. Prawo nakładające kary za akty homoseksualne zostało formalnie zniesione dopiero w 1993 roku. Na rozwody Irlandia pozwoliła jeszcze później, bo w roku 1996.

Trzydzieści lat temu Polska była bardziej liberalna w kwestiach światopoglądowych. Teraz jesteśmy daleko w tyle za Zieloną Wyspą. Irlandia w ciągu ostatnich lat przesunęła się o lata świetlne w stosunku do miejsca, gdzie była jeszcze w niedalekiej przeszłości. Polska w tym samym czasie zrobiła co najwyżej kilka małych kroków naprzód.

Historia Irlandii i Polski to podobna historia narodów walczących z potężnym sąsiadem o prawo do wolności, do samostanowienia, do suwerenności. To historia społeczeństw o głęboko zakorzenionych wartościach katolickich. Gdy w 1989 roku Polska odzyskiwała niepodległość, a Kościół katolicki dawne wpływy i potęgę, Irlandia wybierała pierwszą kobietę prezydenta, zaś do opinii publicznej docierały sygnały o skandalach pedofilskich w tutejszym kościele – jak się za kilka lat okaże, skandalach o niewyobrażalnych wprost rozmiarach.

Kobietą, która odniosła zaskakujące zwycięstwo w wyborach prezydenckich, była Mary Robinson – niepasująca do bardzo konserwatywnego politycznego establishmentu charyzmatyczna prawniczka, obrończyni praw człowieka i nie kto inny jak adwokatka Davida Norrisa, reprezentująca go przed Sądem Najwyższym w 1983 roku. Jako prezydent zmieniła Irlandię. Jej energia, zapał i siła sprawiły, że kraj stał się bardziej otwarty i liberalny. To ona dała impuls i stworzyła klimat dla zmian, które doprowadziły do liberalizacji prawa.

Na przewartościowania światopoglądowe Irlandczyków ogromnie wpłynęły także skandale związane z pedofilią w Kościele katolickim. Od odzyskania przez Irlandię niepodległości w 1922 roku Kościół miał wielkie wpływy. Praktycznie całe szkolnictwo było przez niego kontrolowane, a prawo państwowe opierało się w dużej mierze na wartościach katolickich – stąd zakaz rozwodów, prawo karzące za homoseksualizm, zakaz sprzedaży środków antykoncepcyjnych. W 1990 roku zaczęły się pojawiać informacje o molestowaniu seksualnym dzieci przez księży w szkołach, domach dziecka i ośrodkach pomocy przez nich prowadzonych. Na skutek narastającej liczby niepokojących doniesień rząd zdecydował o powołaniu specjalnej komisji do zbadania zarzutów. Raport komisji był miażdżący. Między 1940 a 1990 rokiem dziesiątki tysięcy dzieci były ofiarami przemocy fizycznej i znęcania, wiele cierpiało z powodu molestowania seksualnego. Sprawcami byli księża, zakonnice i personel kościelny.

Sprawa ta na tyle zbulwersowała społeczeństwo, że Kościół stracił swoje dotychczasowe wpływy i znaczenie. Jego autorytet ucierpiał jeszcze bardziej, gdy w 2005 roku w innym raporcie rządowym przedstawiono dowody na to, że wielu biskupów wiedziało o problemie molestowania dzieci i nie zdecydowało się na podjęcie żadnych działań. Występki księży były zatajane przed policją. Szczególnie bulwersujący był przypadek, kiedy jeden z biskupów po otrzymaniu informacji o księdzu pedofilu wielokrotnie przenosił go do różnych placówek zajmujących się dziećmi, w tym do ośrodków dla dzieci niepełnosprawnych umysłowo. Hipokryzja Kościoła, brak współpracy z organami państwa przy ściganiu przestępstw związanych z molestowaniem i odmowa współpracy z komisjami rządowymi badającymi przypadki księży-pedofilów doprowadziły do zerwania kontaktów dyplomatycznych Irlandii ze Stolicą Apostolską. Obecnie Irlandia jest jednym z niewielu państw, które nie posiadają ambasady w Watykanie.

Skandale te spowodowały, że społeczeństwo nabrało większego dystansu do Kościoła katolickiego, a głos hierarchów w dużym stopniu skompromitowanych przez ujawnione nadużycia przestał być wykładnią moralności.

Nie bez znaczenia dla rosnącej tolerancji społeczeństwa było też otwarcie na imigrantów. Po wstąpieniu Irlandii do Unii Europejskiej zaczął się boom gospodarczy, który ściągnął rzesze przybyszów praktycznie z całego świata. Bogacący się w szybkim tempie Irlandczycy zaczęli przyzwyczajać się do obecności różnych kultur w ich kraju. Otwierali się coraz bardziej na innych, i sami zaczęli chętniej poznawać świat. Obecnie 12% populacji Irlandii to osoby nie urodzone w tym kraju. Irlandczycy musieli nauczyć się tolerancji dla odmienności i zdali z niej egzamin.

Współczesną Irlandię dzieli przepaść od tego, co było 30 lat temu. Podobna przepaść dzieli dziś także Irlandię i Polskę. Gdy w Dublinie w radosnej paradzie LGBT uczestniczy 20 tysięcy osób i jest to święto tolerancji i akceptacji, w Warszawie, Krakowie, Poznaniu podobne marsze muszą być chronione szczelnym kordonem policji. Trzy lata przed tym, jak polski Sejm wyrzucił do kosza wszystkie projekty ustaw dających możliwość legalizacji związków partnerskich, irlandzcy posłowie zalegalizowali związki osób tej samej płci bez głosu sprzeciwu. Warto zauważyć, że konstytucja Irlandii podobnie jak i polska zawiera klauzulę o szczególnej ochronie małżeństwa.

Polska, kiedyś bardziej otwarta i liberalna niż Irlandia, dziś została daleko w tyle, mimo podobnego bagażu historycznego, mimo podobnych wartości. Zabrakło nam silnych liderów. Polityków którzy nie baliby się bronić podstawowych wartości – równości, sprawiedliwości, tolerancji. Zabrakło nam klasy politycznej, która miałaby odwagę iść pod prąd oczekiwaniom hierarchów Kościoła katolickiego, uzurpujących sobie przywilej wpływania na prawo państwowe.

Państwo jest dla wszystkich, wierzących i niewierzących, heteroseksualnych i nieheteronormatywnych. Prawo stanowione jest dla wszystkich obywateli i w procesie legislacyjnym nie można odwoływać się do prawa boskiego lub moralności katolickiej. Jeśli Kościół nie dopuszcza aktów homoseksualnych, niech naucza o tym wierzących, jeśli zechcą słuchać, ale niech nie wpływa na legislaturę państwową. Bo dla państwa to konstytucja jest najważniejsza, nie Biblia. Zadaniem państwa jest zapewnić równość wszystkim obywatelom. Klasa polityczna w Irlandii to zrozumiała. Dziś nie ma tu partii, która kwestionowałaby prawa osób homoseksualnych do zawierania związków partnerskich. Różnorodność jest wartością.

Czy którykolwiek z Polskich premierów mógłby wypowiedzieć słowa podobne do tych, które w 2006 r. wygłosił premier Irlandii?

Nasza orientacja seksualna jest istotną częścią tego, kim jesteśmy. Wszyscy obywatele, bez względu na ich orientację, są równi w oczach prawa. Orientacja nie może być podstawą do traktowania ludzi jako obywateli drugiej kategorii. Nasze prawo się zmieniło i będzie się zmieniać dalej, aby odzwierciedlić tę fundamentalną zasadę.

Jeśli Polska chce dogonić Irlandię, musi zacząć biec. Jeśli nic nie zostanie zrobione, dystans nie tylko do Irlandii ale i do całej reszty Unii Europejskiej będzie się pogłębiał. W kwestiach praw osób LGBT jesteśmy zdecydowanie w ogonie Europy. Jakiś czas temu w kampanii wyborczej obiecywano nam nad Wisłą drugą Zieloną Wyspę – zacznijmy czerpać z doświadczeń Irlandii.

 

 

 

2 komentarzy do:Sto lat za… Irlandią




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa