Odzyskajmy Piotra Własta!

Ponad sto temu, w 1907 roku, mieliśmy w Polsce wielki transpłciowy coming-out. Znany młodopolski poeta, pisarz, dramatopisarz, krytyk literacki i tłumacz, przypisany po urodzeniu do płci żeńskiej, mający reputację „skandalistki”, zdecydował się na niezwykle odważny krok: ujawnił otoczeniu swoją tożsamość płciową.

Lech Robakiewicz. Portret Marii Komornickiej

Portret Marii Komornickiej (Lech Robakiewicz). Nie zachował się żaden męski wizerunek Piotra Własta.

Młodopolski coming-out

Coming-out Piotra Własta był całkowicie zgodny z epoką, w której żył. Przede wszystkim był niezwykle teatralny: spalenie sukni, wyrwanie wszystkich zębów, powoływanie się na protoplastę rodu. O tym pisze każdy, to zwracało uwagę.

Drugim, mniej oczywistym aspektem, był ograniczony zakres możliwości. Piotr Włast, podobnie jak jego otoczenie, nie dysponował żadną – dosłownie żadną – wiedzą o transpłciowości. Nie mógł sięgnąć do Internetu, poczytać, nawiązać kontaktu z innymi osobami trans. Nie mógł zgłosić się do żadnego specjalisty zajmującego się osobami trans lub pokierować tam swojej rodziny, bo specjalistów w owym czasie nie było. Nie mógł przejść terapii hormonalnej i zabiegów chirurgicznych, bo to nie był ten poziom rozwinięcia medycyny.

To, co mógł zrobić Piotr, to wybranie sobie imienia i nazwiska, zmiana rodzaju i używanie ich z podziwu godną konsekwencją. Piotr – podobnie jak wiele współcześnie żyjących osób transpłciowych – nie rozmawiał z ludźmi, jeżeli zwracali się do niego w złej formie. Mógł także zmienić ubrania na męskie i rytualnie pozbyć się tych poprzednich, odcinając od przeszłości.

I wreszcie mógł zrobić coś, żeby jego twarz nabrała bardziej męskiego wyglądu – kazać wyrwać sobie wszystkie zęby. Działanie tyleż błyskotliwe, co radykalne.

Reakcje otoczenia

Młodą Polskę pamiętamy jako epokę literacką słynącą ze swojego liberalizmu. W 1906 roku powstała „Moralność pani Dulskiej”, sztandarowe dzieło krytykujące mieszczańską hipokryzję i kierowanie się konwenansami. Jednak każde wyzwolenie ma swoje granice. Otwarte mówienie o swojej tożsamości płciowej i domaganie się jej respektowania znalazło się poza nimi. Trudno nawet mówić o transfobii – ludzie po prostu nie wiedzieli, co z tym zrobić.

Poecie w żeńskim wcieleniu wybaczano wiele: sprzeciwianie się ojcu-despocie, utrzymywanie romansu z dwoma partnerami równocześnie, burzliwe małżeństwo z chorobliwie zazdrosnym mężczyzną (trzecim), rozwód, przyznawanie się w swej twórczości (jako „kobieta”) do odczuwania pożądania, sadomasochistyczne rysy w twórczości, podpisywanie się męskim pseudonimem.

Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy Włast zaczął uświadamiać sobie własną tożsamość. Jego coming-out zmienił wszystko.

Piotr Włast, który jako „kobieta” był wschodzącą gwiazdą polskiej literatury, został natychmiast odizolowany od społeczeństwa i zapomniany. Spędził siedem lat w kolejnych zakładach dla psychicznie chorych, zdegradowany, poniżany. Skarżył się na okrucieństwo takiego traktowania i pytał, co w nim może być leczniczego. Wszelkie decyzje były podejmowane za jego plecami. Po wybuchu wojny w 1914 jego los nieco się poprawił – został umieszczony w rodzinnym majątku w Grabowie. Nadal jednak był wyśmiewany i izolowany, cierpiał straszliwą samotność i nudę.

W latach 30. XX wieku Boy-Żeleński przekonany był, że „wybitna poetka” już nie żyje. W rzeczywistości Włast zmarł dopiero w 1949 roku – tym samym, w którym po raz pierwszy użyto na świecie słowa „transseksualizm”.

Lemańskiej nigdy nie było!

Piotr Włast pocieszał się myślą, że doczeka kiedyś „rehabilitacji, która niejednego spiorunuje, a nawet bardzo wielu niezłych ludzi okryje płomieniami wstydu lub bladością niepowetowanego żalu”. Nie dożył jej.

Własta „odkryła” dopiero Maria Janion w 1979 roku. Jej szkic „Gdzie jest Lemańska?” zapoczątkował zainteresowanie tą wyjątkową postacią. Niestety – w żeńskiej wersji.

W 1979 roku w Polsce o transseksualizmie dopiero zaczynało się mówić – korekta płci jako taka stała się dla nas dostępna w latach 80-tych, a własny głos zaczęliśmy odzyskiwać dopiero w pierwszej dekadzie XXI wieku.

Dlatego, kiedy powstawały kolejne uczone analizy, życiorys Piotra Własta był odczytywany na tle chorób psychicznych, ruchu feministycznego i LGB. Zestawiano go niekiedy z medyczną definicją transseksualizmu (zrobiła to na przykład Janion), jednakże bez zrozumienia ani istoty transseksualności, ani faktu, że życie Własta ukształtowała epoka, w której żył i w której pojęcie transpłciowości nie istniało.

Czy Piotr Włast był transpłciowy?

Feministyczne literaturoznawczynie przeważnie interpretują transpłciowy coming-out Piotra Własta w taki sposób, że jako kobieta – pisarka, poetka – był nazbyt ograniczany przez społeczeństwo i potrzebował męskiej tożsamości, by cieszyć się taką samą swobodą jak inni mężczyźni. Jakoś wątpię, by niewola i zapomnienie (!), stojące w tak wyraźnej sprzeczności z potrzebami Własta, były bardziej opłacalne niż swoboda dwudziestowiecznych (!) pisarek.

Nawet dziś część osób transpłciowych, u których omyłkowo zdiagnozowano schizofrenię i zamknięto w szpitalach psychiatrycznych, udaje, że pod wpływem leków „im przeszło” i już identyfikują się ze swoją płcią biologiczną, dzięki czemu mogą wyjść ze szpitala (i przeprowadzić korektę płci). Piotr Włast oczywiście mógł postąpić podobnie i odzyskać przynajmniej swoje stare życie. Ale się nie ugiął.

Współczesne osoby transpłciowe oburzają się na dwuletni test realnego życia, który polega na tym, że muszą funkcjonować zgodnie ze swoją tożsamością, bez hormonów, bez zabiegów chirurgicznych, bez ustalenia płci prawnej – co naraża je na ostracyzm, wykluczenie i przemoc. Część specjalistów uważa test realnego życia za bardzo dobrą metodę selekcjonowania osób transseksualnych, ponieważ tak traumatyzujące doświadczenie wytrzymują tylko ci najbardziej zdeterminowani. Potem, w nagrodę za upór, dostają upragnioną diagnozę medyczną transseksualizmu i prawo do korekty płci.

Abstrahując od ewidentnego łamania praw człowieka… Piotr Włast nie wytrwał w teście realnego życia  dwóch lat. Wytrwał czterdzieści dwa lata.

Przebij to.

Rehabilitacja Własta

W przeciwieństwie do zastanawiającej swoją trans* ekspresją płciową Marii Rodziewiczówny (Mariana Rodziewicza…?), Piotr Włast wprost określał kim jest. Opisywał się jako „człowiek, który do 31 roku życia nie mógł wiedzieć, że jest mężczyzną”. Jednoznacznie wyraził, jako kto pragnie być zapamiętany: „jako jedyny warunek stawiam ogłoszenie [utworów] pod nazwiskiem moim, nie zaś pseudonimem kobiecym”. Wymagał też zwracania się do niego w formie męskiej.

Zadanie jest więc proste… z jednym haczykiem. Włast zmarł. Nie może dopominać się o respektowanie należnych mu praw człowieka, mimo że teraz zostałby nareszcie wysłuchany. Ale my możemy mu pomóc.

Co konkretnie możemy?

Edukować, edukować, edukować. Domagać się wszędzie, by respektowano tożsamość płciową Piotra Własta na takich samych zasadach, na jakich powinno się respektować tożsamości żyjących osób transpłciowych.

Domagać się, by jego życie i twórczość odczytywano poprzez jego transpłciowość i doświadczanie cisnormatywnej opresji, a nie choroby psychicznej.

Powoływać na własne słowa Piotra, na ogólnoludzkie prawo do samostanowienia o sobie, na doświadczenia innych osób transpłciowych, na prawa osób transpłciowych zapisane w Zasadach Yogyakarty, na literaturoznawczą polemikę Wiktora Dynarskiego z Janion, Filipiak, Pigoniem i Bonieckim.

Argumentów jest dosyć – teraz potrzebny jest jeszcze wielogłos.

 

Autorzy:

zdjęcie Marcin Rzeczkowski

Marcin Rzeczkowski

Wyoutowany transmężczyzna, założyciel strony Trans-Optymista, autor wielu artykułów na temat transpłciowości. Studiował psychoterapię i terapię seksualną. Od 2013 r. prowadzi grupę wsparcia dla osób transpłciowych w siedzibie Lambda Warszawa.

1 komentarz do: Odzyskajmy Piotra Własta!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa