- homiki.pl - http://homiki.pl -

Piątek w piątek myśli o wyborach

Przestałem czytać newsy polityczne. Zwykle wystarczy rzucić okiem na tytuł, by od razu rozpoznać, że chodzi o wstrząsającą informację zupełnie pozbawioną znaczenia. Tusk powiedział, Błaszczak odpowiedział, Macierewicz znów tokuje, Pawłowicz plecie androny, Rokita bieduje w Italii. Czy te wydarzenia polepszą mój byt, zapewnią bezpieczną przyszłość, rozszerzą horyzonty wolności i umocnią mnie obywatelsko? Lepiej przejść od razu do aktualności celebryckich – więcej pożytku z oglądania cudzych majtek (lub ich braku) „na iwencie” takim czy siakim.

[1]Pośród tych plew pojawiło się ostatnio mrowie newsów wyborczych, plew nad plewy. Oprócz tradycyjnych wyników sondaży różnych cebosów, obopów i pentorów („gdyby wybory odbywały się dziś, zagłosowałbym na…”), pojawiły się również proroctwa komentatorów politycznych, publicystów różnej maści, a nawet samych polityków na temat tego, kto wygra następne wybory. Ja rozumiem, że na fali odwołań burmistrzów z PO, referendów będących sądnym dniem dla prezydentów (również z Platformy), temat sympatii politycznych jest nośny i rozpala wyobraźnię.

Gorączka (przed)wyborcza jest jednak tak wysoka, jakbyśmy mieli iść do urn już zaraz, za chwilkę, za dni parę. Zamiast pracy nad budową rzeczpospolitej, posłowie w środku kadencji już podkręcają reklamowe kampanie. I podlizują się wyborcom. PiS i PO czapkują przed podobnym elektoratem – na prawo, bardziej na prawo i jeszcze bardziej na prawo od na prawo (tak, to w tym zbiorze wyborców maszeruje się z pochodniami, a niektórzy nawet rysują sprejami po murach „hinduskie symbole szczęścia”). SLD ma wyraźny problem z targetem, a określenia dla RP to nawet nie potrafię znaleźć.

Na fali popularności sondaży poparcia, mniej lub bardziej poważnych analiz tychże, przyspieszonych wyborów w regionach tu i ówdzie, gdzie ludzie mają dość PO, zacząłem się zastanawiać, kogo ja wskazałbym w sondażu poparcia, gdyby zadzwonił do mnie ankieter z pytaniem, na kogo bym… gdyby wybory… dziś. I choć zwykle się nad sobą nie rozczulam, to tym razem pożałowałem siebie, i to mocno. Bo dzisiejsza wyborcza rozterka hipotetyczna w 2015 roku zamieni się w prawdziwy dylemat. Co zrobić, by nie zmarnować głosu, postąpić jak obywatel i do tego zgodnie z sumieniem? Dziś te trzy dobre zasady uczestnictwa w życiu publicznym wydają mi się nie do pogodzenia. Jest prawdopodobne, że w za dwa lata nadal takie będą, bo jakoś nie wierzę, że powstanie na arenie lewicowa (ideowo, a nie z nazwy!) siła, na którą chciałbym oddać mój głos.

Strategii widzę kilka, żadna nie jest zadowalająca. Można nie iść na wybory, oddać nieważny głos, zagłosować negatywnie, a może – z ociąganiem – postawić krzyżyk przy kandydacie SLD lub RP? A może te pytania, zmartwienie z powodu słabej kondycji naszej demokracji to jakieś fanaberie? Dla większości moich rodaków chyba tak właśnie jest. Bo jak wynika z najnowszej diagnozy społecznej prof. Janusza Czapińskiego, prawie trzy czwarte Polaków nie uważa wcale, że demokracja jest najlepszą formą rządów.

 

 

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek [2]

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.