Piątek w piątek: Nad Sekwaną radość, nad Wisłą bez zmian

Polskie media przez dwa dni żywiły się nową francuską rewolucją, czyli przyjęciem przez francuskie Zgromadzenie Narodowe ustawy, dzięki której geje i lesbijki będą mogli zawrzeć związek małżeński, a nawet adoptować dzieci. Na ekranach telewizorów królowały emocje, czyli uliczne protesty, które – według prasowych doniesień – zgromadziły kilka tysięcy osób. Atrakcyjne wizualnie zamieszki zdominowały fakty – m.in. taki, że ponad 60. proc. Francuzów poparło nowe uregulowania przeforsowane przez socjalistów pod wodzą Francoisa Hollande’a (warto przyjrzeć się młodzieńcom demolującym centrum Paryża – dużo tam drechów i kapturów, typowych obrońców „prawa naturalnego”, na jednym z ujęć widać bandytę atakującego policję labrysem – nazistowską siekierką –> zobacz klip). Błędne jest przy tym twierdzenie, że republika zezwoliła na jakieś tam „homomałżeństwa”. Otóż nic podobnego – we Francji nadal istnieją po prostu małżeństwa – tylko że bez segregacji.

Nad Sekwaną radość (zobacz owacje >>) i zamieszki, a nad Wisłą Lech Wałęsa znowu liczy dolary. Prezydent przestał skarżyć się w mediach na zakręcony kurek z wykładami po niegrzecznej (delikatnie mówiąc) wypowiedzi o miejscu gejów w Polsce. Moc gejowskiego lobby struchlała w obliczu zdrowego rozsądku – Wałęsa chwali się tak dużą ilością zaproszeń na wykłady w Ameryce, że „aż się nie wyrabia”. Jak mówił jednak w Radiu Zet, odmawiać nie chce, bo to przecież niegrzecznie. Czyli po raz kolejny będzie musiał, choć nie chce. Były prezydent podkreśla, że tam za wielką wodą ludzie się przebudzili i zauważyli, że on, Wałęsa, żadnym homofobem nie jest. On tylko chce, aby „było to poukładane”.

Sam nie wiem, co kryje się w powyższym stwierdzeniu. Chciałbym wierzyć, że Lech, żywa legenda „Solidarności”, pragnął podkreślić konieczności poukładania naszej trudnej w Polsce sytuacji. Podejrzewam jednak, że swoim zwyczajem idzie w zaparte. Niedawno przecież ponownie próbował nas odstawić do kąta: przyznał, że związki potrzebne, ale pouczył przy okazji, byśmy na powrót stali się niewidzialni, rzekłbym – społecznie przeźroczyści. Być może Lech Wałęsa wyciągnie do nas rękę – kiedyś. W końcu Aleksandrowi Kwaśniewskiemu przed laty nie chciał podać choćby nogi, a później się z nim trochę pobratał. To byłoby nawet fajne, gdyby symbol polskiej walki o wolność i demokrację był nam jeśli nawet nie przychylny, to przynajmniej uprzejmie obojętny.

Nie były prezydent jest jednak naszym głównym zmartwieniem. Raczej to, że nasze sprawy utknęły w świecie „wielkiej polityki”, czyli ugrzęzły w platformerskich gabinetach. Od kilku miesięcy nad ustawą o związkach z mozołem pracowała poselska trójca Artur Dunin, Elżbieta Achinger i Jerzy Kozdroń. Ich zadaniem było przygotowanie projektu, który „zadowoli wszystkich” (konserwatystów postępowców z PO, bo przecież nie nas!). Niestety, jak niedawno informowaliśmy, lizusowska strategia Dunina nie przyniosła spodziewanych efektów, ponieważ konserwa najwyraźniej nie zamierza ustąpić. Karty w sprawach światopoglądowych w partii Donalda rozdaje dziś pięknousty Jarosław G., a sztandar „cywilizacji życia” coraz mocniej łopocze nad Platformą.

 

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa