Głosowanie, cz. 2

San Francisco i zderzenie dwóch światów

Każdy kto ma blade pojęcie o dziejach środowiska LGBT wie, że San Francisco było homoseksualnym centrum amerykańskiej kulturowej rewolucji lat 60-tych i 70-tych. Dzielnica Castro miała się wkrótce stać prawdziwym gejowskim kwartałem, którym zresztą pozostała do dzisiaj. To tam w 1972 roku zamieszkał Harvey Milk, kilka lat później wybrany na radnego miasta mimo, że był otwartym gejem, a następnie zabity za to, że był otwartym gejem.

W 1970 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne postanowiło zorganizować swój coroczny zjazd w San Francisco, co z kolei dało aktywistom walczącym o prawa LGBT okazję do zorganizowania protestów mających uświadomić psychologom i psychiatrom, że ich przekonanie o homoseksualizmie jako zaburzeniu nikomu nie pomaga, wręcz przeciwnie, stanowi pretekst do nacisków na leczenie (awersyjna terapia z użyciem elektrowstrząsów) czy zwalniania z pracy.

W latach 50-tych i 60-tych nawet lekarze-homoseksualiści nie odbiegali pod względem poglądów na temat patologii homoseksualizmu od reszty środowiska. Jak tłumaczył po latach jeden z nich, John Fryer, prawdopodobnie przez zinternalizowaną homofobię nikomu z nich nie przyszło do głowy kwestionować panujących opinii. Każdy lekarz-gej żył w cokolwiek schizofrenicznej sytuacji: choć sam nie dostrzegał w sobie niczego, co przeszkadzałoby uprawiać mu zawód, w przypadku wyoutowania mógł być pewny zwolnienia z pracy – trudno przecież, by ktoś chory na umyśle leczył lub badał innych chorych na umyśle, lub by uczył psychologii czy psychiatrii.

Niemniej jednak następowały powolne zmiany. Jedną z nich były nieformalne spotkania tajnej grupy psychiatrów-gejów, które organizowano w trakcie corocznych zjazdów APA. Sami siebie nazywali żartobliwie GAYPA. Jednak, co znamienne, chociaż wszyscy doświadczyli życia w ukryciu, nie kwestionowali ustalonych w naukowej społeczności koncepcji. Inną siłą powstałą w łonie APA była grupa młodych liberalnych psychologów pragnących zmienić podejście APA do problemów współczesności takich jak Wietnam, feminizm, czy, także – homoseksualizm. Przez członków rodziny jednego z nich określani byli jako „Młodzi Turkowie”.

Tymczasem w trakcie zjazdu w 1970 roku konformistyczny główny nurt APA zderzył się z zupełnie niekonformistyczną postawą outsiderów, którzy zakłócili i przerwali sesje. W zjeździe brało udział dwóch psychoanalityków, Irving Bieber i Charles Socarides, którzy odgrywali kluczową rolę w dziedzinie patologii homoseksualizmu w latach 60-tych. Bieber sam siebie postrzegał jako osobę walczącą o prawa osób homoseksualnych. Jak wspominała po latach jego żona, poświęcił on wiele dla pracy w US Army, gdzie normalną praktyką w przypadku wykrycia homoseksualizmu żołnierzy było w tych czasach aresztowanie i niehonorowe zwolnienie ze służby, czasami skierowanie na leczenia, zawsze ostateczne wydalenie z armii w aurze wstydu i kompromitacji. Bieber bronił takich żołnierzy – uważał, że jako chorzy nie powinni być prześladowani.

Irving Bieber

Irving Bieber

Widać tutaj jak szlachetne motywy mogą tragicznie rozminąć się z efektami, jeśli realizowane są w oparciu o nędzną wiedzę. Jeśli słyszycie jeszcze czasami żenujące argumenty na temat homoseksualizmu jako skutku wychowywania przez nadopiekuńczą matkę i nieobecnego ojca –wiecie już, kogo winić. To Bieber przeprowadził coś w rodzaju badania, polegającego na wywiadzie z 77 lekarzami, którzy, jak zdeklarowali, mieli kontakt z setką homoseksualistów w armii; konkluzją badania była psychoanalityczna teoria genezy homoseksualizmu (męskiego). To właśnie wynik tej pracy, opublikowany w 1962 roku, nie tylko ekscytował środowisko lekarzy, ale także w pełni zwrócił uwagę aktywistów walczących o prawa LGBT na medycynę jako jedno z głównych źródeł usprawiedliwienia opresji na gejach i lesbijkach.

Nietrudno zrozumieć, że Bieber nie cieszył się szczególną estymą wśród walczących o prawa mniejszości seksualnych. Co oczywiste, stał się jednym z celów ataków w trakcie zjazdów w 1970 roku. Gdy aktywistki i aktywiści, ubrani w kapelusze z powtykanymi ptasimi piórami, wdarli się na sesję, na której obecny był też Bieber, siedzący w pierwszym rzędzie, zwyzywali lekarzy od sadystów, a samego Biebera od skurwysynów.

Bieber był zaszokowany. Socarides, także świadek tych ekscesów, nawet po latach nie krył zdumienia, nie rozumiał, jak mogli się stać obiektem takich ataków. Wszak żaden z nich nikogo nie „torturował”, zaś homoseksualiści po prostu byli zaburzonymi osobami, które trafiały do lekarzy dobrowolnie szukając pomocy. A jednak awersyjna terapia z użyciem elektrowstrząsów, szprycowanie hormonami i inne tego rodzaju metody raczej nie znalazły zrozumienia u tych lesbijek i gejów, którzy nie chcieli się leczyć.

Z perspektywy czasu widać tutaj po prostu rozziew między tym, czym była psychologia i psychiatria w wyobrażeniu większości jej adeptów, a tym czym była faktycznie. Trzeba to dobrze pojąć: w latach 60-tych psychologia była wciąż zdominowana przez psychoanalizę, funkcjonowały też w jej obrębie inne, bardziej niebezpieczne koncepcje. Teorie psychoanalityków miały tyle wspólnego z tym, jak faktycznie działa umysł, co tradycyjna teoria humorów z funkcjonowaniem ludzkiego ciała. Właśnie o takiej „nauce” zniszczonej przez „głosowanie” mówimy.

Jeśli moja ocena psychologii wydaje się przesadzona, to pozwolę sobie zwrócić uwagę na pewną wielce obiecującą terapię opracowaną przez psychiatrów XX wieku: lobotomię. Owa technika psychochirurgii polegała na odcięciu, za pomocą noża wciśniętego przez oczodół lub otwór wywiercony w czaszce, płatów czołowych mózgu. W wielu ciężkich schorzeniach „pomagało” to pacjentom. Przynajmniej w tym sensie, że się stawali pasywnymi, „spokojnymi”, zroślinniałymi zombie i nie zawracali dłużej swoją chorobą nikomu głowy. Nie dziwota: płaty czołowe mieszczą znaczną część wyższych funkcji intelektualnych i złożonych emocji. Do lat 50-tych w samych USA poddano lobotomii ponad 20 000 osób. Wśród nich były „leczone” z homoseksualizmu lesbijki i geje.

Tak więc po jednej stronie byli oburzeni sadyzmem lekarzy geje i lesbijki, po drugiej – psychologowie zaskoczeni wściekłymi atakami. Jak wspominał John Fryer, nawet członkowie GAYPA, którzy po prostu nie sądzili, by APA mogła kiedykolwiek zmienić kryteria klasyfikacji homoseksualizmu, byli zdumieni atakami aktywistów.

Ale przecież parcie w kierunku zmian zaczęło być powoli widoczne w samym lekarskim środowisku. „Młodzi Turkowie”, skupieni wokół Johna Spiegela, późniejszego prezesa APA, wiedzieli, że muszą doprowadzić do zmian we władzach APA, gdyż inaczej wszelkie propozycje korekt zostaną zawetowane. Wśród nich byli także geje, a jedną z pożądanych zmian było usunięcie z klasyfikacji homoseksualizmu jako choroby.

Siły „Młodych Turków”, GAYPA i aktywistów, działające do tej pory niezależnie, miały się połączyć w 1972 roku.

 

Dr Anonymous

Kluczową postacią dla tych wysiłków była Barbara Gittings, lesbijska aktywistka, która uznała, że wrzaskiem i atakami na lekarskie konferencje nie uda się przekonać naukowego środowiska do swoich racji. Zamiast tego – rozumowała – najlepiej byłoby znaleźć lekarza psychiatrę, który przy okazji byłby gejem. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, bo znalezienie chętnego wydawało się niewykonalne. Nietrudno to zrozumieć: wciąż mówimy o czasach, gdy lekarz-gej byłby postrzegany jak lekarz-schizofrenik. Chory pragnący leczyć chorych. Jeśli jakiś lekarz zostawał rozpoznany jako homoseksualista, zasadniczo jego kariera kończyła się.

B. Gittings, F. Kameny i J. Fryer jako Dr Anonymous

B. Gittings, F. Kameny i J. Fryer jako Dr Anonymous

Ten smutny los spotkał między innymi Johna Fryera. Gdy w 1971 roku otrzymał pierwszy telefon od Gittings z propozycją wystąpienia w roli swoistego mediatora pomiędzy środowiskiem LGB a lekarzami, był świeżo po zwolnieniu z posady na Uniwersytecie Pensylwańskim. Jego szef podejrzewał go o bycie gejem. Niedługo potem stracił pracę w szpitalu z tego samego powodu, zaś próby znalezienia zatrudnienia gdzie indziej spełzły na niczym – plotki w lekarskim światku rozniosły się szybko.

Tym bardziej absurdalną wydała mu się prośba Gittings o wystąpienie przed innymi lekarzami. Jego kariera już wydawała się wisieć na włosku, zaś taka akcja całkowicie by ją przekreśliła. Ponieważ jednak Gittings nie była w stanie znaleźć innego chętnego lekarza, kilka miesięcy później Fryer przystał na jej prośbę.

Pod jednym warunkiem: jego tożsamość nie mogła zostać ujawniona. Gittings zgodziła się i zaproponowała pewne rozwiązanie… Tak narodził się Doktor Anonymous, ubrany w za duży o kilka rozmiarów smoking, perukę i maskę o twarzy prezydenta Nixona oraz mówiący przez mikrofon zniekształcający brzmienie głosu.

Na konwencji APA w Dallas w 1972 roku grono amerykańskich psychiatrów i psychologów miało więc po raz pierwszy usłyszeć jednego ze swoich przemawiającego nie tylko w roli lekarza, ale także dobrze się czującego, niepatologicznego geja. Przemowa Fryera poruszyła zarówno kwestię życia lekarza-geja, ciągłą presję i ryzyko wyoutowania, jak ogólne, humanitarne przesłanki, które powinny leżeć u podstaw pracy każdego medyka. W tym szacunek dla oczekiwań i opinii ludzi.

Po skończonym wystąpieniu Doktor Anonymous został nagrodzony owacją na stojąco. Ziarno zostało posiane.

 

Homolobby w Honolulu

To w sumie ironiczne, że w pewnym sensie homofobiczny beton ma rację: u podstaw decyzji APA o usunięciu homoseksualizmu z listy ich klasyfikacji schorzeń psychicznych leżała aktywność „homolobby”. Tylko, że wbrew wyobrażeniom nie była to wszechogarniająca sieć tajemnych wpływów, ani nawet nie polityczne naciski aktywistów gejowskich  z zewnątrz, lecz działania grupy zwyczajnych lekarzy o po prostu odrobinę bardziej nowoczesnym podejściu do zmian kulturowych i rozumienia wolności osobistej. Większość z nich nie była nawet gejami.

Wspomniani już „Młodzi Turkowie”  odnotowywali postępy. Wspierany przez nich kandydat został wybrany na nowego prezesa APA. Zaś jeden z „Młodych Turków” został wiceprezesem APA. Nadszedł czas bezpośredniego uderzenia na bastion starego systemu – komitet nomenklatury APA. To właśnie to ciało miało rzeczywistą władzę nad ustalaniem co jest a co nie jest, według APA, chorobą. Osobą, dzięki której uzyskano by możliwość wpłynięcia na postępowanie komitetu miał być Robert Spitzer.

Robert Spitzer

Robert Spitzer

Na jesieni 1972 roku brał udział w konferencji poświęconej terapii behawioralnej zorganizowanej w Nowym Jorku. Na konferencję dostała się także grupka gejowskich aktywistów, która w dość bezceremonialny sposób przerwała  spotkanie. Jako mówca ze strony aktywistów wystąpił Ronald Gold, który zaatakował zgromadzonych lekarzy agresywną tyradą. Po przerwanym spotkaniu podeszła do niego jakaś kobieta i pogratulowała mu, mówiąc, że wraz z innymi robią dobrą robotę. Przedstawiła go też Spitzerowi.

Spitzer był pod mniejszym wrażeniem, nie uważał, by przerywanie naukowych spotkań, nawet jeśli ktoś się nie zgadza z tezami tam prezentowanymi, było stosownym zachowaniem. W trakcie krótkiej wymiany zdań Gold zorientował się, że Spitzer jest członkiem komitetu nomenklatury APA. Zaproponował, by zorganizował dla nich spotkanie z przedstawicielami komitetu oraz panelową dyskusję na kolejnym dorocznym zjeździe APA.

Spitzer się zgodził. Spotkanie odbyło się kilka miesięcy później: aktywiści przedstawili swoje racje przed grupą lekarzy z komitetu nomenklatury. Nie doprowadziło to do żadnych konkluzji. Niemniej przekonało Spitzera, że sensowne jest zrealizowanie drugiej części planu: oficjalnego spotkania zwolenników skreślenia homoseksualizmu z listy chorób z szerokim gronem psychologów, w tym ze zwolennikami patologizacji takimi jak psychoanalitycy Socarides i Bieber.

Takowe odbyło się na konwencji APA w Honolulu w 1973 roku. Sala pełna lekarzy mogła przyglądać się dyskusji przedstawicieli obu obozów. Ronald Gold wystąpił z przemówieniem pod znaczącym tytułem „Stop It – You’re making me sick”. Charles Socarides wspomniał po latach, że zasadniczo zwolennicy leczenia homoseksualizmu zostali zwyzywani od nieludzkich szczurów będących obrazą dla profesji. Gold twierdzi jednak, że Socarides odwołał się do argumentów w rodzaju „Zdradzacie swoje męskie dziedzictwo”, z powodu czego wybuczała go sala.

Każda dobra teoria spiskowa zakłada, że naprawdę ważne decyzje podejmuje się za kulisami. W przypadku Honolulu i homoseksualistów było podobnie. Choć nie angażowali się jawnie, członkowie GAYPA też byli obecni na zjeździe i jak to zwykle robili, zorganizowali w pewnym barze małe spotkanie po oficjalnych częściach konferencji. Tym razem zaprosili na nie także outsidera – Ronalda Golda. Gold przyjął zaproszenie, ale, nic nie mówiąc innym, postanowił wziąć ze sobą Spitzera.

Zabronił mu tylko się odzywać, miał on udawać jakiegoś przypadkowego geja. Członkowie GAYPA wciąż byli całkowicie zakonspirowani i zapewne nie życzyli sobie by ktoś odkrył kim są, tym bardziej, gdyby wiedzieli, że ten ktoś należy do APA i pracuje w komitecie nomenklatury. Niestety, plan udał się umiarkowanie. Jak uczestnicy tamtego spotkania później wspominali, Spitzer dość szybko zaczął zadawać pytania, które go zdemaskowały. Ktoś zażądał, by natychmiast opuścił spotkanie. Strach członków GAYPA był zrozumiały: zdawało się, że dekonspiracja mogła zakończyć ich naukowe kariery.

I wtedy nastąpiło coś osobliwego. Do baru wszedł żołnierz, który spojrzał na zgromadzonych, po czym rzucił się w ramiona Golda i zaczął szlochać. Oszołomione towarzystwo wkrótce dowiedziało się, że ma do czynienia z wojskowym psychologiem – gejem, który był wcześniej na spotkaniu APA i słuchał przemowy Golda. Po tym po raz pierwszy postanowił pójść do gejowskiego baru i trafił akurat tam, gdzie spotkanie mieli członkowie GAYPA, Gold i Spitzer.

Jak wspominał później Gold, zaraz po tej dziwnej scenie Spitzer wypowiedział znamienne słowa: „Napiszmy rezolucję”.

 

Finał

Projekt zmian w nomenklaturze został napisany tego samego wieczoru w pokoju hotelowym Spitzera. Usunięto słowa o homoseksualizmie jako formie patologii. Zamiast tego pojawiła się kategoria homoseksualizmu egodystonicznego, która opisywała sytuację osoby niezdolnej zaakceptować swojej homoseksualnej orientacji i cierpiącej z tego powodu.

Projekt zmian został następnie przekazany do oceny komitetu referencyjnego, na czele którego stał człowiek, wokół którego organizowało się środowisko „Młodych Turków” – John Spiegel. Przy okazji był on też wtedy prezesem elektem APA. Po akceptacji komitetu referencyjnego projekt został przesłany do akceptacji zarządu APA, w tym ówczesnego prezesa Alfreda Freedmana, który na swój urząd został wybrany także ze wsparciem „Młodych Turków”.

15 grudnia 1973 roku prezes i jego rada zwołali konferencję prasową, na której ogłosili, że w USA skończył się homoseksualizm jako choroba. Oczywiście – żartuję. Użyli innych słów, ale meritum było dokładnie takie. Decyzja ta wywołała furię tej części środowiska lekarskiego, które wciąż uznawało homoseksualizm za patologię, a jego „terapie” za istotne osiągnięcia naukowe. Byli to głównie różnej maści szamani psychoanalizy. Sporządzili oni petycję nawołującą do głosowania wszystkich członków APA nad unieważnieniem zmian. Głosowanie, owo słynne głosowanie, odbyło się w 1974 roku. Większość członków APA poparła decyzję o usunięciu homoseksualizmu z listy schorzeń.

Tak więc, mityczne głosowanie odbyło się po właściwej decyzji stosownych komitetów APA i było po prostu porażką grupy obskuranckich reakcjonistów pragnących uprawiać dalej swoje szamanistyczne praktyki.

 

Postscriptum

Poniżej krótka lista miejsc wartych odwiedzenia.

W temacie filozofii nauki warto zajrzeć do Stanfordzkiej Encyklopedii Filozofii. Na przykład tutaj, do artykułu o nauce i pseudonauce. Choć oczywiście poleca się oryginalne źródła: „Wiedzę obiektywną” Karla Poppera i „Strukturę rewolucji naukowych” Thomasa Kuhna.

Ładna sylwetka Evelyn Hooker dostępna jest na stronie samej APA. Warto też zerknąć tutaj, gdzie znajduje się inna notka biograficzna, wraz z wyborem eulogii jakie ukazały się w prasie po jej śmierci.

Z kolei część notki skupiona na samych zdarzeniach związanych z wykreśleniem homoseksualizmu jako choroby z podręcznika APA bazuje na relacjach z pierwszej ręki przedstawionych w audycji z cyklu „This American Life” zatytułowanej „81 words„. Naprawdę warto posłuchać.

 

[Tekst jest rozszerzoną wersją publikacji przedstawionej na blogu "Pochodne kofeiny"]

 

Autorzy:

zdjęcie slwstr

slwstr

Na co dzień heroicznie walczy już to z doktoratem, już to z monstrami „World Of Warcraft”. Czasami pisuje bloga „Pochodne kofeiny”.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa