Geje i lesbijki w rodzinie

Można odnieść wrażenie, że w powszechnym mniemaniu wciąż jeszcze osoby o niestandardowej orientacji seksualnej postrzegane są jako dość wyalienowane, skupione wokół branżowych klubów i stron internetowych, skoncentrowane na własnej seksualności, skrajnie liberalne i hedonistyczne, a jednocześnie samotne i niezdolne do tworzenia  opartych na zaufaniu więzi. Znamy przecież argumenty przedstawicieli prawicowego tradycjonalizmu: parady równości mają na celu zniszczenie wartości rodzinnych, zalegalizowanie związków partnerskich stanowi zagrożenie dla rodziny, itp., itd. Homoseksualizm i rodzina to – w dominującym medialnym dyskursie – raczej antonimy.

 

Rodzina to nasze źródło

Niezależnie jednak od tego, jak potoczą się losy naszej tożsamości płciowej, każdy z nas przychodzi na świat w pewnym środowisku rodzinnym i wiele wskazuje na to, że od początku naszego istnienia nastawieni jesteśmy na poszukiwanie bliskości i tworzenie więzi. Pragnienie to, uznane w psychologii za pierwotną, wrodzoną potrzebę, przechodzi różne metamorfozy w toku życia, co w ostatecznym rozrachunku decyduje o kształcie i charakterze relacji z bliskimi nam ludźmi – czyli o tym, jak funkcjonujemy w rodzinie i jak tę rodzinę współtworzymy[1]. Orientacja seksualna ma tu niewiele do rzeczy, a z doniesień klinicznych i empirycznych wynika wyraźnie, że relacje rodzinne są ważnym obszarem życia osób homoseksualnych[2].

Z psychologicznego punktu widzenia to właśnie obszar więzi międzyludzkich ma podstawowe znaczenie dla myślenia o rodzinie jako o pewnej całości. W całości tej – według podejścia systemowego[3] – wszystkie elementy są ze sobą powiązane i oddziałują na siebie, dążąc do utrzymania pewnego stanu równowagi. Warto podkreślić, że o sile łączących nas więzi nie decydują jedynie te emocje, które kojarzymy z bliskością (jak poczucie bezpieczeństwa doświadczane w towarzystwie bliskich, przyjemność czerpana ze wspólnie spędzanego czasu, troska w sytuacji trudnej, tęsknota w obliczu rozłąki i radość z ponownego spotkania), lecz także całe spektrum emocji negatywnych (jak: żal, gniew, rozczarowanie, poczucie winy czy bezradność), pojawiających się w chwilach zawiedzionych oczekiwań, niespełnionych nadziei i konfliktów. Uczucia w relacjach rodzinnych często są silne i niejednoznaczne, niejednokrotnie ogarnia nas ambiwalencja. Z pewnością nasze rodziny nie są nam obojętne, co nie znaczy, że zawsze znajdujemy w nich to, czego najbardziej szukamy.

Jak to wszystko ma się do orientacji seksualnej człowieka? Przede wszystkim tak, że jeśli nie mieści się ona w heteronormatywnych standardach, to fakt ten wpływa na funkcjonowanie pozostałych osób, wymuszając na nich jakiś rodzaj odniesienia. Dotyczy to przede wszystkim rodziców gejów i lesbijek oraz ich dzieci, a także rodzeństwa i pośrednio – dalszych członków rodziny. Pragnienie związania się z osobą tej samej płci, w różnym stopniu ujawniane przez daną osobę, konfrontuje członków rodziny z koniecznością wprowadzenia zmiany w dotychczasowy ogląd rzeczywistości, prowadzi do przeformułowania wizji własnej rodziny, każe postawić pytania o dalsze jej losy… Niewątpliwie stanowi dla systemu rodzinnego wyzwanie – wyzwanie tym większe, im mniejszy poziom społecznego przyzwolenia i uznania dla jednopłciowych związków miłosnych.

 

Pierwsza reakcja

W zorganizowanej ostatnio przez Kampanię Przeciw Homofobii kampanii społecznej na rzecz rodziców osób LGB zatytułowanej „Rodzice, odważcie się mówić!”[4] można zobaczyć dojrzałych ludzi, którzy z niemałą odwagą opowiadają o relacjach ze swoimi, dorosłymi już, homoseksualnymi dziećmi. Ich determinacja i zaangażowanie zasługują na podziw i szacunek. W końcu to nie takie łatwe stanąć przed kamerą i powiedzieć całej Polsce: „Jestem mamą lesbijki”. Uznanie budzi też zaufanie, jakim bohaterowie akcji darzą swoje dzieci i akceptacja, którą deklarują z dużą swobodą, choć stosunkowo niewiele można usłyszeć o ich wewnętrznych rozterkach i drodze, jaką przeszli, by dojrzeć do takiej postawy. Domyślam się, że nie to było celem wspomnianej kampanii, jednocześnie jednak nie wątpię, iż przejście tej drogi niektórym rodzicom może się wydawać się nad wyraz trudne.

Źródła trudności, jakich doświadczają rodzice w odpowiedzi na uświadomienie sobie homo lub biseksualnej orientacji swoich dzieci są różnorakie. Można je w moim odczuciu podzielić na trzy kategorie, które nie wykluczają się, lecz mogą współistnieć, potęgując lęk i poczucie bezradności[5]. Są to:

-   niedostatki wiedzy na temat homoseksualizmu,

-   konieczność zmiany wizji rodziny, własnego dziecka i samego siebie jako rodzica, (z czym wiąże się szereg negatywnych emocji i psychologicznych obron),

-   niepokój i troska o dziecko.

Co więcej, wszystko to może nakładać się na powstałe wcześniej deficyty lub zakłócenia w relacji między rodzicem a dzieckiem.

Proponuję prześledzić po kolei wymienione obszary, aby lepiej zrozumieć rodziców, którzy w znakomitej większości chcą utrzymywać kontakt ze swymi dziećmi, chronić je i budować z nimi relacje oparte na zaufaniu.

Zacznijmy od szeroko rozumianej wiedzy na temat homoseksualizmu. Współczesna wiedza medyczna i psychologiczna dotycząca orientacji psychoseksualnej człowieka wciąż jeszcze nie jest elementem wiedzy powszechnej, w przeciwieństwie do sporej liczby krzywdzących stereotypów podzielanych przez znaczną część polskiego społeczeństwa[6]. Z tego powodu większość rodziców, dowiadując się (lub jedynie snując domysły) o homoseksualizmie dziecka, staje przed koniecznością zmierzenia się z czymś nieznanym. O ile rodzic nie zna jakiegoś geja lub lesbijki – a przynajmniej nie wie, że zna – i o ile sam nie miał nigdy wątpliwości związanych z własną orientacją, jest to zwykle jego pierwsze spotkanie z tego typu „innością”. Czy okaże się na tyle rzutki, by szukać informacji o tym, czym jest homoseksualizm? Na jakie źródła trafi? Czy zdobędzie się na odwagę, by przełamać głęboko zakorzeniony wstyd związany z seksualnością w ogóle, a z seksualnością niestandardową w szczególności i porozmawiać o tym z kimś bliskim, nie wspominając o szukaniu porady u specjalistów? A jeśli tak się zdarzy, z jaką reakcją się spotka?

Choć wiedza na temat homoseksualizmu, przy odrobinie otwartości i podstawowej znajomości internetu, jest w tej chwili dostępna na wyciągnięcie ręki, to niekiedy upływa sporo czasu, zanim ojciec czy matka gotowi są po nią sięgnąć. Czasem – zwłaszcza gdy dziecko nie decyduje się na ujawnienie – zaprzeczanie widocznym oznakom zainteresowania dorastającego lub dorosłego już dziecka tą samą płcią trwa latami. Rodzice wierzą w „jedynie słuszne” wersje wydarzeń podawane przez dziecko i niekiedy po upływie długiego czasu przyznają, iż przeczuwali, że „coś jest nie tak”, snuli domysły na temat preferencji dziecka, lecz bali się dopuścić je do głosu łudząc się, że ich to nie dotyczy. Kiedy indziej rodzice szukają pseudo-racjonalnego wyjaśnienia dla zachowania dziecka, obarczając odpowiedzialnością zmiany kulturowe, wpływ „lobby homoseksualnego” lub wprost partnera czy partnerkę, którzy „sprowadzili dziecko na złą drogę”. Rodzice mogą też mieć nadzieję, że wyznanie dziecka (zwłaszcza jeśli dopiero wkracza ono w okres adolescencji) jest jedynie przejściowym wyrazem buntu lub eksperymentowania, i w duchu czekać na przejawy zainteresowania płcią przeciwną.

Wszystkie te psychologiczne zabiegi są przykładami – zwykle nieświadomej – obrony psychicznej, która staje się bardziej zrozumiała, jeśli zastanowimy się, czego w rzeczywistości dotyczy. Mimo, że brak akceptacji i nadzieja, jaką żywią rodzice na zmianę orientacji dziecka, może być przez nie odbierana jako bardzo bolesna reakcja wymierzona przeciwko niemu, to zwykle jest efektem wewnętrznych zmagań, jakie rodzic toczy sam ze sobą.

 

Na drodze do akceptacji – lub nie

Rodzice nierzadko czują się odpowiedzialni za szeroko rozumiany rozwój (w tym rozwój psychoseksualny) swojego dziecka. Często w oparciu o przestarzałe bądź niesprawdzone teorie psychologiczne szukają przyczyny homoseksualizmu syna lub córki w swoim postępowaniu. Analizują wówczas swój styl wychowawczy, sposób podejmowania ról płciowych czy jakość własnej relacji miłosnej/małżeńskiej, zastanawiając się, czy kontakt z dzieckiem tej samej płci nie był zbyt bliski, a w odniesieniu do dziecka płci przeciwnej – zbyt słaby. Mogą obwiniać się o własne niepowodzenia w budowaniu związku miłosnego i upatrywać w nich przyczyn orientacji dziecka. Potrzeba szukania wyjaśnienia genezy homoseksualizmu jest często podyktowana właśnie chęcią poradzenia sobie z poczuciem winy i odpowiedzialności za zdrowie i prawidłowy rozwój syna czy córki. Zważywszy, że jak dotąd nie sformułowano jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o genezę homoseksualizmu[7], moment w którym rodzice przestają uporczywie szukać odpowiedzi na pytanie „Dlaczego?” jest zwykle krokiem ku godzeniu się z preferencjami dziecka.

Ponadto dokonywany przez dziecko wybór na partnera życiowego osoby tej samej płci pociąga za sobą konsekwencje dotyczące wizji samego siebie. Rodzice osób homoseksualnych nie tylko muszą pogodzić się z faktem, że ich dziecko jest inne i dokonuje innych wyborów niż oni sami (co jest elementem rozwoju relacji rodzinnych niezależnie od orientacji dziecka); muszą też nauczyć się myśleć o sobie właśnie jako o matce czy ojcu geja lub lesbijki, poddać refleksji swój system wartości, uporać się z emocjami, które pociąga za sobą utrata dotychczasowej wizji własnej i dziecka przyszłości, czy wreszcie stawić czoła własnemu coming-outowi. Zanim będą gotowi to zrobić, w ich doświadczeniu może pojawić się niepewność co do właściwego wywiązania się z roli rodzicielskiej. Co więcej, dziecko wiążąc się z osobą tej samej płci wchodzi na ścieżkę, którą rodzic nigdy nie podążał, dlatego mimo całego swojego doświadczenia rodzice mogą czuć się nieco bezradni, a swoją znajomość życia oceniać jako niewystarczającą, by właściwie wesprzeć córkę lub syna.

Ojcowie i matki osób homoseksualnych konfrontują się także z wieloma pytaniami dotyczącymi przyszłości swojej rodziny, na przykład: Czy kiedykolwiek doczekam się ślubu mojego dziecka? Co się stanie, jeśli związki homoseksualne nie doczekają się regulacji prawnych i związek mojego dziecka będzie pozbawiony ochrony państwa? Czy moje dziecko poczuje się zmuszone, by wyjechać z kraju ze względu na powszechną homofobię? Jak będą odnosić się do niego lub do niej pozostali krewni? Współpracownicy? Sąsiedzi? Czy kiedykolwiek zostanę dziadkiem lub babcią? Jak będzie rozwijał się mój wnuk, jeśli tak się zdarzy? Jaki będzie jego status i sytuacja jego rodziny? I znowu: Czy będzie chroniony przez państwo?

Niemożność udzielenia odpowiedzi na tak wiele pytań dotyczących przyszłości własnego dziecka może budzić szereg obaw, a także złość i żal (Dlaczego ja? Dlaczego właśnie moja córka/mój syn?). Co ważne, emocje te często nie mają swego adresata i stanowią element procesu godzenia się ze swoistą stratą (podkreślmy – nie stratą dziecka, lecz wyobrażeń na temat jego przyszłości, własnych kompetencji wychowawczych, wyobrażeń na temat dalszego funkcjonowania rodziny). O ile proces ten zostanie pomyślnie zakończony, trudne do zniesienia uczucia ulegają wyciszeniu na rzecz stopniowej akceptacji istniejącego stanu rzeczy, co może zaowocować dokonaniem szeregu przewartościowań, polepszeniem (lub utrzymaniem na zbliżonym, dobrym poziomie) kontaktu z dzieckiem oraz zaangażowaniem się w stabilizację systemu rodzinnego, funkcjonującego na nowych zasadach.

Pytania zasygnalizowane wcześniej są także wyrazem troski o dobro i bezpieczeństwo dzieci. Rodzice przeżywają szereg obaw związanych z potencjalnym brakiem akceptacji i uznania dla swoich synów i córek, co niekiedy skłania ich do utrzymywania orientacji dzieci w tajemnicy i powstrzymuje przed wspieraniem chęci ujawniania się. Motyw troski jest jednak tym, który w ostatecznym rozrachunku może okazać się konstruktywnym zasobem, pozwalającym rodzicom poradzić sobie z wymienionymi wcześniej trudnościami. Chęć ochrony dziecka i własnej z nim więzi skłania rodziców do przekraczania własnych ograniczeń, szukania wsparcia dla siebie i dziecka, podejmowania refleksji nad swoim systemem wartości, a także – o czym przekonują rodzice z kampanii „Odważcie się mówić!” – angażowania się w działania na rzecz własnych dzieci po to, by uczynić ich życie widocznym, bezpiecznym i szanowanym.

 

Dobra baza to podstawa

Opisane wyżej źródła potencjalnych trudności, jakich doświadczają rodzice uświadamiając sobie niekonwencjonalną orientację psychoseksualną dziecka, nie mają charakteru uniwersalnego, niekoniecznie więc stanowią element doświadczenia wszystkich matek i ojców. Na podstawie badań empirycznych i doniesień psychologów klinicznych wydają się jednak najczęstszymi przyczynami niepewności i obaw, które towarzyszą rodzicom w procesie akceptacji dziecka. To, czy (i na ile) coming out dziecka zdestabilizuje funkcjonowanie rodziny w dużej mierze zależy od dotychczasowej jakości relacji między jej członkami. Jeśli dziecko dotąd wzrastało w poczuciu bezpieczeństwa i miało szansę na budowanie zaufania w relacji ze swoim opiekunem, prawdopodobnie zarówno sam coming out, jak i reakcja na niego, będzie się opierać na poczuciu bliskości i chęci zrozumienia drugiej strony, a obawy i wewnętrzne rozterki będą miały charakter przejściowy. Jeśli z kolei więzi w rodzinie są pozorne lub obciążone napięciem, lękiem i wrogością – ujawnienie własnej orientacji przez syna lub córkę może mieć dramatyczny przebieg i pociągnąć za sobą poważne negatywne konsekwencje.

Na zakończenie dodam, że według Briana Willoughby’ego[8] dla poradzenia sobie przez rodzinę z informacją o niestandardowej orientacji seksualnej któregoś z jej członków najważniejsze są trzy czynniki:

-   zasoby rodziny, do których zalicza się właśnie pozytywne relacje między jej członkami, a także kompetencje społeczne i umiejętność rozwiązywania problemów, wypróbowaną we wcześniejszych sytuacjach trudnych;

-   istniejące wcześniej przekonania i postawy wobec praktyk homoseksualnych: im bardziej są one tolerancyjne, tym łatwiej i spokojniej rodzina przyjmuje coming out, choć warto w tym miejscu podkreślić, że religijność rodziców – słusznie kojarzona z większym tradycjonalizmem – nie oznacza automatycznie odrzucenia homoseksualizmu dziecka, a wręcz może być impulsem do refleksji i przewartościowań w kierunku nadania sensu takiemu doświadczeniu;

-   ogólny poziom stresu oddziałujący w danym momencie na rodzinę – co wskazuje na niebagatelną rolę momentu, który zostanie wybrany na ujawnienie się. Zdecydowanie bardziej sprzyjający jest okres względnej równowagi, kiedy rodzina ma szansę odwołać się do własnych zasobów, które nie są w tym czasie wykorzystywane na przezwyciężanie innych trudności.

Żaden z tych czynników sam w sobie nie przesądza o dalszych losach relacji rodzinnych, jednak zdając sobie sprawę z ich znaczenia można z większym poczuciem odpowiedzialności podjąć decyzję o tym, czy w ogóle, a jeśli tak, to w jakich okolicznościach i w jakiej formie ujawnić się przed bliskimi. Ostatecznie proces coming outu spostrzegany jest jako jedno z ważniejszych (i – najczęściej – pozytywnych) doświadczeń w budowaniu relacji rodzinnych przez wszystkich jego uczestników[9]. Jest trudnym do przecenienia krokiem ku otwartości, szczerości i lepszemu porozumieniu. Jest też formą autoekspresji, a często okazją do uwolnienia się od balastu przemilczeń i kłamstw. Jest w końcu szansą na zniesienie – sztucznej przecież – bariery między światem hetero i homo.

 

 

 



[1] J. Bowlby, Przywiązanie, Warszawa: PWN, 2007.

[2] R. Savin-Williams, Homoseksualność w rodzinie. Ujawnienie tajemnicy, Gdańsk: GWP, 2011.

[3] I. Namysłowska, Terapia rodzin, Warszawa: Instytut Psychiatrii i Neurologii, 2000.

[4] Oficjalna strona kampanii: www.odwazciesiemowic.pl

[5] Potencjalne źródła trudności rodziców opisuję w oparciu o publikacje: Savin-Williams, R., Homoseksualność w rodzinie. Ujawnienie tajemnicy, Gdańsk: GWP, 2011; a także:  My rodzice. Pytania i odpowiedzi rodzicek lesbijek, gejów i osób biseksualnych (przekład i redakcja: K. Gajewska i K. Remin), Warszawa: KPH, 2011, a także na podstawie własnych doświadczeń zawodowych i osobistych rozmów z dorosłymi osobami homo i biseksualnymi.

[6] I. Krzemiński, Polacy i „odmieńcy”. Sytuacja osób LGBT w świetle badań empirycznych z 2008 roku. W: I. Krzemiński (red.) Naznaczeni. Mniejszości seksualne w Polsce, raport 2008. Warszawa: Instytut Socjologii UW; 2009. s. 7-11.

[7] por. informacje zamieszczone na stronie Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego: http://www.apa.org/helpcenter/sexual-orientation.aspx

[8] za: V. Clarke, S. J. Ellis, E. Peel, D. W. Riggs, Lesbian, Gay, Bisexual, Trans and Queer Psychology. An Introduction, New York: Cambridge University Press, 2010.

[9] V. Clarke, S. J. Ellis, E. Peel, D. W. Riggs, Lesbian, Gay, Bisexual, Trans and Queer Psychology. An Introduction, New York: Cambridge University Press, 2010; a także: Savin-Williams, R., Homoseksualność w rodzinie. Ujawnienie tajemnicy, Gdańsk: GWP, 2011.

Autorzy:

zdjęcie dr Jowita Wycisk

dr Jowita Wycisk

psycholog, psychoterapeutka systemowa, członkini Polskiego Towarzystwa Analizy Transakcyjnej. Prowadzi gabinet psychologiczny INACZEJ. Pracuje między innymi z osobami dorosłymi o niestandardowej orientacji seksualnej i ich bliskimi (rodzicami, dorosłymi dziećmi) nad kwestiami coming-outu, akceptacji i budowania konstruktywnych form komunikacji w rodzinie. www.jowitawycisk.com.pl, www.facebook.com/Inaczej.Gabinetpsychologiczny




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa