Savoir-vivre w kontaktach z osobami transpłciowymi, cz. 2. Randki (i nie tylko)

Załóżmy, że któregoś dnia podczas poszukiwania w sieci ciekawej osoby do towarzystwa znajdujesz fajny profil. Wczytujesz się i widzisz sformułowania takie jak „trans”, „pre-op”, „TS”, „TV”, „M/K”… Może być również tak,  że świadomie dążysz do poznania osoby transpłciowej. Na drodze do udanej randki czekają na Ciebie mniej lub bardziej nieznane pułapki i potencjalne błędy. Jak sobie z nimi poradzić?

Kropla przygotowania merytorycznego…

Żeby uniknąć większości pułapek, w zupełności wystarczy Ci minimalna wiedza na temat osób trans – czyli to, o czym już pisałem. Oprócz przeczytania pierwszej części Savoir-vivre zapamiętaj, czym się różni transwestyta (TV) od transseksualistki (TS) oraz że oprócz transkobiet (transseksualistek, M/K, MTF) istnieją jeszcze transmężczyźni (transseksualiści, K/M, FTM). Odrobienie tej lekcji ułatwi Ci rozmowę i pozwoli uniknąć kłopotów. Jakich? Wyobraź sobie, że umawiasz się z kimś i w trakcie dogrywania szczegółów spotkania – albo podczas randki – okazuje się, że ten ktoś jest odwrotnej płci niż Ci się wydawało. Bywa niezręcznie…

Dużo zyskasz, jeśli przynajmniej minimalnie będziesz orientować się w procedurze korekty płci (upraszczając: najpierw hormony, potem zmiana dokumentów, wreszcie operacje) i zapamiętasz, że znacząca grupa osób trans* nie chce przechodzić (pełnej) tranzycji.

W sytuacji, gdy nie interesują Cię osoby transpłciowe i wiesz, że nie chcesz się z nimi umawiać, ta wiedza też Ci się przyda. Sporo ludzi zupełnie ignoruje komunikaty „jestem trans” czy dopiski „MTF” w nicku. Efekt – niepotrzebne zaangażowanie, gafy i czyjaś przykrość.

Jeżeli już znajdziesz się w sytuacji, w której musisz odmówić osobie trans, spróbuj unikać głębokich dla Ciebie wywodów, np. o tym, jak to jesteś lesbijką, umawiałaś się kiedyś z mężczyznami, ale ten rozdział jest za Tobą, więc nie, nie pociągają Cię osoby mające penisa. Unikaj też sugestii, by dana osoba poszukała szczęścia w innym miejscu. Bezwzględnie unikaj agresji. Dla Ciebie to pierwsza taka sytuacja, dla osoby trans – kolejne bolesne, potencjalnie niebezpieczne odrzucenie.

Łyżka świadomości: kim ja jestem, kim Ty jesteś?

Dla wielu osób transseksualnych niezwykle istotne jest jako kto są postrzegane i raczej nie umówią się z kimś, kto sprawia, że czują się niekomfortowo. W kontekście randki omyłkowe użycie niewłaściwego rodzaju może być odebrane mniej więcej tak, jak nazwanie partnerki imieniem jej poprzedniczki.

Na czarnej liście u wielu osób są geje podrywający transmężczyzn, „bo chcieliby sprawdzić, czy mogliby umówić się z kobietą” czy heterycy eksperymentujący ze swoją orientacją na transkobietach. Sporo cisów komunikuje taką motywację wprost, nie zdając sobie sprawy, że podrywanie dla testowania uprzedmiotawia drugą stronę. Jeszcze gorzej postrzegane jest podrywanie transkobiet przez gejów –  ten „słodki chłopiec” jest nią, która najczęściej bardzo nie chce być atrakcyjna dla kogoś interesującego się wyłącznie mężczyznami. Oczywiście, analogicznie jest z podrywaniem transmężczyzn przez lesbijki – to jest mężczyzna, a nie „męska kobieta”/butch.

Warto jednak pamiętać, że różni mają różnie i to, co jednej osobie wyłącza pożądanie, innej osobie może nie przeszkadzać.

Szczypta ostrzeżenia: umawiasz się z człowiekiem czy z transpłciowością?

Jesteśmy ludźmi, nie swoją transpłciowością. Spróbuj poznać jedyną i niepowtarzalną osobę, która siedzi przed Tobą czy z którą właśnie się umawiasz. Odwołuj się do innych, mniej fascynujących rzeczy, jakie o niej wiesz, bazując chociażby na informacjach z profilu.

Randka zdominowana przez Twoje pytania o różne aspekty transpłciowości przeważnie nie jest oceniana jako wyjątkowo udana. Jeżeli co prawda nie zadajesz pytań, ale bez przerwy powracasz do tego tematu i czynisz z niego główny wątek waszych rozmów, również może to być odebrane bardzo źle.

Uważaj na stereotypy. Nie jest tak, że wszystkie osoby trans mają te same cechy i potrzeby. Nie zakładaj, że z racji transpłciowości mamy jakąś wspólną orientację seksualną, preferencje odnośnie tego, kto jest na górze, a kto na dole, poglądy polityczne, rodziny, stan majątkowy, wykształcenie, podejście do siebie, rozmiar buta itd.

W szczególności uważaj na stereotypy płciowe. W relacjach heteroseksualnych transkobiety często traktowane są jako naiwne, mało rozgarnięte idiotki, które potrzebują męskiego, silnego ramienia i opieki. Od transmężczyzn część partnerek oczekuje bycia w 200% mężczyznami, podczas gdy one będą teraz ładnie pachniały.

I wreszcie ten seks…

Sporo osób trans nie akceptuje pewnych części swojego ciała lub nie zgadza się na to, by pieściła je druga osoba. Niektórzy transmężczyźni chcą np. iść do łóżka w t-shirtach i nie zgadzają się na penetrację waginalną, a transkobiety mogą nie chcieć, by dotykano czy komentowano ich penisy. Niezależnie od tego, jak bardzo pragniesz komplementować, przekonywać, odradzać, namawiać, macać, pieścić etc. – uszanuj granice drugiej osoby. Są lepsze afrodyzjaki niż wciskanie komuś akceptacji do gardła.

Miej również świadomość, że część osób trans używa różnych nienormatywnych określeń dla swoich części ciała i aktywności seksualnych, np. transmężczyźni mogą mieć towar/balast zamiast piersi i preferować „obciąganie” zamiast „minetki”. Mile widziane jest naturalne (!) dostosowanie się. Jeżeli chcesz wygłosić komentarz w stylu „to nieprawda, robisz sobie krzywdę taką postawą, mów tak i tak”, ugryź się w język.

Z drugiej strony, istnieją także osoby transpłciowe, które w ogóle nie pasują do tego schematu lub aktywnie pracują nad przełamywaniem własnych oporów. Są i takie osoby trans, które co prawda nie zgadzają się na pewne czynności, ale za to nie mają żadnych oporów przed mnóstwem innych rzeczy. Oraz takie, które w ogóle się nie rozbiorą.

Ponieważ jesteśmy bardzo różnorodni, warto porozmawiać o wzajemnych preferencjach, zanim niechcący zrobi się coś wbrew woli drugiej osoby lub niepotrzebnie zrezygnuje z aktywności przyjemnej dla wszystkich zaangażowanych.

Jak NIE zaczynać rozmowy?

Na deser najczęstsze teksty. Jeżeli nauczysz się ich unikać, Twoje szanse bardzo wzrosną.

Podryw na zawartość majtek. „Masz jeszcze penisa?” „Zrobiłaś sobie cipkę?” „Ale powiedz, jesteś po operacji?” „Czy to znaczy, że jesteś kobietą z wackiem?” „Wow, nigdy nie uprawiałem seksu z facetem z cipką”. Rekordziści potrafią się upierać, że to podstawowa informacja, od której zależy charakter znajomości – pewnie dlatego używają jakiegoś wariantu tego pytania zamiast powitania.

Podryw na księcia z bajki. „Witam, mam 40 lat, 17 cm, dobrze sytuowany, atrakcyjny, zadbany, z własnym mieszkaniem. Moim głębokim pragnieniem jest poznanie i pokochanie pięknej transseksualnej kobiety z penisem, najlepiej do 25 lat. Jestem czuły i romantyczny, oferuję ci całkowitą akceptację i zrozumienie, marzę o wspólnych spacerach. Seks nie ma znaczenia, nie jestem żadnym fetyszystą, zależy mi na stałym związku”. Anonse osób o „nieczystych” intencjach brzmią nieco mniej seksualnie i są skuteczniejsze: spragnione uczuć dziewczyny chętnie uwierzą w obietnice dozgonnej miłości. Jeżeli szukasz kogoś, bo masz fantazję seksualną o kobiecie z penisem, bądź szczery.

Podryw na sponsora. „Cześć. Ile za godzinę?” i „Cześć. Chętnie pomogę finansowo, jeśli potrzebujesz”. Sporo transkobiet zmaga się ze stereotypem, że każda M/K to prostytutka. O ile ktoś nie ma konta escort lub nie komunikuje jednoznacznie w inny sposób, że liczy na gratyfikację finansową, nie wyskakuj z taką ofertą.

Podryw na zagubienie. „Nie rozumiem, co to znaczy, kim ty jesteś?”. „Ale ja nadal nie rozumiem, wytłumacz mi”. Część z nas będzie miała dużo cierpliwości i będą Ci wszystko tłumaczyć dopóki nie zrozumiesz. Inni odeślą do Wiki i Googli. Reszta machnie ręką i poszuka kogoś bardziej w temacie.

Podryw na transa. „Cześć, moim zdaniem to bardzo ciekawe, że jesteś trans. Odezwij się do mnie, jeżeli jesteś zainteresowany”. Fascynująca propozycja.

Podryw na filozofa. „Aha, jesteś trans. Uważam, że to straszne, przez co przechodzicie, bo…” rozpoczynające długi, ckliwy i pełen współczucia wywód o tym, co się komuś wydaje. Jeżeli trafisz na kogoś, kto się z Tobą zgodzi – pewnie Ci odpisze. Jeżeli będziesz mieć pecha, wyśmieje Cię.

Podryw na trolla-kamikadze. „Oo, jesteś trans. Co myślisz o Krzysztofie Bęgowskim, pseudonim Anna Grodzka?”. Czyste samobójstwo.

 

Autorzy:

zdjęcie Marcin Rzeczkowski

Marcin Rzeczkowski

Wyoutowany transmężczyzna, założyciel strony Trans-Optymista, autor wielu artykułów na temat transpłciowości. Studiował psychoterapię i terapię seksualną. Od 2013 r. prowadzi grupę wsparcia dla osób transpłciowych w siedzibie Lambda Warszawa.

3 komentarzy do:Savoir-vivre w kontaktach z osobami transpłciowymi, cz. 2. Randki (i nie tylko)

  • Bardzo potrzebny artykuł. Dopiero teraz zdałam sobię sprawę, iż szukając znajomości z transkami kierowana wyłącznie ciekawością, jak to jest czuć tak daleko posuniętą awersję do własnego ciała, z dużym prawdopodobieństwem zostanę odebrana jako grubianka.

  • Altena

    Miałam kiedyś kilkoro znajomych trans, akurat zawsze trafiałam na k/m, jedyny odwrotny przypadek był akurat u osoby, u której podejrzewam za dużą niestabilność psychiczną, aby uznać, że to na pewno m/k, a nie psychopata udający kobiety i napalony na lesbijki. Co do tych pozytywnych znajomości z k/m jednak, nie zauważyłam u siebie problemów z przestawieniem się na rodzaj męski na przykład, wystarczy porządnie wbić sobie to do głowy. Słuszna uwaga na temat podrywania – nieporozumieniem jest, kiedy lesbijka podrywa k/m bo „ciało wciąż kobiece”, ale jeszcze większym nieporozumieniem jest jak to k/m podrywa lesbijkę, bo cóż, nie lubi swego ciała, ale ogólnie leci na kobiety, więc w czym problem. Nie lubię też przeginania. W rodzaju, spotkałam się ze zjawiskiem k/m, którzy usiłowali być bardziej męscy od największych macho mężczyzn, tudzież wszem i wobec ogłaszali, że sam fakt, że są k/m oznacza, że są od dzisiaj największymi autorytetami w dziedzinie męskiej płci, psychiki, sposobów odczuwania – i generalnie znają się na mężczyznach najlepiej na świecie, podczas gdy, niezależnie jakiej płci mamy ciało i kim się czujemy, takich rzeczy każdy uczy się przez całe życie i nie znamy tak do końca nawet samych siebie.

    • DJ

      „W rodzaju, spotkałam się ze zjawiskiem k/m, którzy usiłowali być bardziej męscy od największych macho mężczyzn, tudzież wszem i wobec ogłaszali, że sam fakt, że są k/m oznacza, że są od dzisiaj największymi autorytetami w dziedzinie męskiej płci, psychiki, sposobów odczuwania – i generalnie znają się na mężczyznach najlepiej na świecie, podczas gdy, niezależnie jakiej płci mamy ciało i kim się czujemy, takich rzeczy każdy uczy się przez całe życie i nie znamy tak do końca nawet samych siebie.”

      To zrozumiałe. Jeśli od małego trzeba walczyć o to, aby nie być upupianym zgodnie ze swoją płcią fizyczną, a niezgodnie z odczuwaną, to w końcu udowadnia się całemu światu, że jest się kobietą/mężczyzną i niczego się sobie nie ubzdurało. Gdy całe/większość otoczenia próbuje ci udowodnić, że tak naprawdę, to wcale taka męska/taki kobiecy (na przekór zawsze zgodnie z płcią fizyczną) nie jesteś, to starasz się być nie w 100 a w 110% męski/kobieca i często takie udowadnianie „wchodzi w krew” i zostaje. Oczywiście, że można być „delikatnym” mężczyzną i „twardą” kobietą, zarówno jako genetyczni jak i ts, ale, niestety, lekarze, otoczenie tkwią w starych schematach, w których trans musiał być hetero, musiał reprezentować stereotyp płci, do której się poczuwa, musiał nienawidzić siebie i mieć na koncie przynajmniej jedną próbę samobójczą.




Skomentuj: Soniasonia Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa