Piątek w piątek: Pozwólmy bredzić aktorom, nasze problemy są gdzie indziej

fot. Wiktor SidorukW ostatnim tygodniu antybohaterką mediów stała się Joanna Szczepkowska, słynna z tego, że w 1989 roku ogłosiła w telewizji urbi et orbi, że oto „skończyła się komuna”. Zwykle staram się od razy wywracać problem na nice, tym razem temat rozwijał się szybciej, niż byłem w stanie za nim nadążyć. Nadrabiając zaległości, przeczytałem wczoraj zarówno artykuł pani Szczepkowskiej, jej występ w „Kropce nad i”, jak i komentarze publicystów oraz jej kolegi Jacka Poniedziałka. Przyjrzałem się sprawie już trochę poniewczasie, dzięki czemu zyskałem szerzy (i spokojniejszy) ogląd.

Przede wszystkim poczułem się zawiedziony, że pani Szczepkowska, która zawsze wydawała mi się kobietą sympatyczną, a i aktorką całkiem niezłą, nagle wskoczyła w pieniackie buty. Otóż wypowiedzi tej artystki wydały mi się zlepkiem osobistych urazów, homofobii, ciepłych wspomnień z dzieciństwa o gejach i lesbijkach – przyjaciołach rodziców, spiskowych teorii o  wszędobylskim lobby homoseksualnym, a także postępowych (tak!) poglądów na temat homoseksualistów, którzy – jak podkreśliła Szczepkowska u Olejnik – powinni mieć prawo do zawierania małżeństw. Wszystko to podane bez ładu i składu, pomieszane, ze sobą sprzeczne – po prostu bez sensu.

Oburzające jest to, że Joanna Szczepkowska, mówiąc o homolobby (które „jest wszędzie” – wyraźnie słyszałem na własne uszy), powtarza nieświadomie, choć z głębokim przekonaniem, słowa, które w przeszłości stały się zarzewiem wielkiego zła. Bo przecież nie tak dawno powszechna była opinia o żydowskim lobby, które jest wszędzie, winne wszelkich wojen i nieszczęść na świecie. Co więcej – w naszym kraju wielu moich rodaków nadal tak uważa. Osoby próbujące wytłumaczyć sobie zawiłości świata legendami o globalnych spiskach, a brzydzące się przy tym antysemityzmem, w miejsce Żyda osadza inną postać – geja albo jakiegoś innego Innego – muzułmanina, Murzyna, obcokrajowca, „lewaka”, niepełnosprawnego, feministkę.

Jestem w stanie zrozumieć, że pani Szczepkowska może przechodzić kryzys zawodowy, jednak tłumaczenie niepowodzeń istnieniem homoseksualnego lobby jest bronią obosieczną. O tym Joanna Szczepkowska przekonała się zresztą bardzo szybko, bo koledzy po fachu szybko naświetlili problem z innej strony. Otóż aktorka nie potrafiła dogadać się z Krystianem Lupą, i to tak dalece, że na premierze sztuki zaprezentowała publiczności gołe pupsko i trzy razy pokazała hitlerowski gest „sieg heil”(„hajlowałam publiczności” – jak bez żenady wyznała Monice Olejnik)! Nie mam na tyle wiedzy, by wgłębiać się w konflikt Szczepkowskiej z wielkim reżyserem ponad to, co zdradziła ona sama i Jacek Poniedziałek (hm, on też chyba jest z homolobby). Gdybym chciał operować na tym samym poziomie myślowym, musiałbym napisać, że to heteroseksualne lobby kazało tej znanej aktorce zrobić gejowską aferę w teatrze, żeby odciągnąć naszą – homoseksualistów – uwagę od świata polityki.

Nie warto kruszyć kopii. Proponuję, by szybko zapomnieć o wyskoku Joanny Szczepkowskiej, bo nasi prawdziwi nieprzyjaciele są gdzie indziej – w środowiskach prawicowo-religijnych, w sferze polityki, nie zaś za kulisami. Niech Szczepkowska pisze sobie, co chce – wydaje tylko sobie świadectwo. Wysoka temperatura emocji jej wypowiedziach bierze się być może również i stąd, że zawód aktora pojmowany jest u nas po trosze jak zawód kapłana (o świetnych aktorach wciąż się zdarza słyszeć, że mają prawdziwe powołanie!). Aktor widzi więcej, rozumie więcej – ma uwodzić tłumy, godnie przemawiać, sypać mądrościami. Jak dawni mistrzowie sceny. Aktorów do dziś się odpytuje w mediach na wszystkie tematy – no bo skoro „widzą więcej”, to pewnie i więcej wiedzą.

Jak dla mnie, aktorstwo to nie romantyczna misja, lecz zawód – jest się świetnym (lub złym) aktorem, a nie misjonarzem w teatrze. Pozwólmy zatem aktorom mówić mądrości, jak i pleść androny, mylić się, być głupimi, małostkowymi, urażonymi, rozgoryczonymi… Moim zdaniem Joanna Szczepkowska z osobistego problemu utkała spiskową teorię. I niestety – publicznie brnęła w nią dalej, nie znajdując argumentów poza emocjami. Nie jest argumentem stwierdzenie, że geje nie są świętymi krowami i powinni być poddawani krytyce, co nie może być nazwane homofobią, o ile ie wynika z nienawiści. Zgadzam się w stu procentach, tylko że prócz osobistych uprzedzeń i urazów nie widzę rzeczowej krytyki. Casus Joanny Szczepkowskiej to drugi przypadek ugrzęźnięcia w ruchomych piaskach w ostatnim czasie – w podobnej sytuacji jest Lech Wałęsa, który cokolwiek teraz nie mówi, tylko pogarsza swoją sytuację (również finansową) i niszczy swój wizerunek (ach przepraszam, to nie on sam jest winny – pogrąża go homolobby).

Przyzwyczajmy się: bzdur, kłamstw i pomówień będziemy słyszeć coraz więcej – im bardziej będziemy zaznaczać naszą obecność w przestrzeni publicznej.

P.S. Życzę wszystkim, którzy dobrnęli do ostatniego zdania tego tekstu dużo świątecznego odpoczynku. Nie traćmy ducha, kiedyś zima się skończy!

 

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.

1 komentarz do: Piątek w piątek: Pozwólmy bredzić aktorom, nasze problemy są gdzie indziej

  • ARMII

    Na TVN marudziła owa Pani tą wielce skomplikowaną historię. Tak długo trwał monolog aż off od pilota zakończył ten komediodramat na sezon ogórkowy.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa