Główny nurt – postaci LGBT cz. 1

We wcześniejszych artykułach opisywałam mangi, w których wątki LGBT stanowiły motyw główny, oraz utwory z podtekstami homoromantycznymi, które stały się podstawą do stworzenia interesujących dzieł fanowskich. W tym artykule postanowiłam podejść do tematyki od nieco innej strony, prezentując najbardziej moim zdaniem interesujące postaci nieheteroseksualne w utworach, w których wątki romantyczne nie są głównym elementem. Wybrane tytuły (za wyjątkiem jednego) łączą niebanalne fabuły, dobrze skonstruowane, wiarygodne pod względem psychologicznym postaci oraz szokujący, nagły zwrot akcji pod koniec fabuły.

 

Przykład pierwszy: Dobra Nowina o Nowym Stworzeniu

„Neon Genesis Evangelion” to wyprodukowany w 1995 roku liczący 26 odcinków serial science-fiction podejmujące ulubione przez chłopców tematy: inwazję z kosmosu oraz nastolatków pilotujących gigantyczne roboty bojowe w walce z najeźdźcami. W przeciwieństwie do innych tego typu produkcji autorzy starali się nadać swojemu dziełu nieco realizmu, ukazując zniszczenia spowodowane przez walki oraz pogłębiając psychikę postaci.

Ale po kolei. W świecie anime w 2000 roku wydarzył się kataklizm, który stopił lody Antarktydy, wywrócił klimat ziemski do góry nogami i spowodował śmierć połowy ludzkości. Jakby tego było mało, piętnaście lat później pojawiło się Coś. Gigantyczne stworzenia, co do których nie można stwierdzić na pewno, czy to istoty żywe czy mechanizmy.  Pewne są tylko dwie rzeczy: ich celem jest Tokio, a konwencjonalna broń jest wobec nich nieskuteczna.

Główny bohater, czternastoletni Shinji Ikari, jest zakompleksionym, zamkniętym w sobie półsierotą, który po śmierci matki został przez ojca wysłany do krewnych na wsi. Pewnego dnia otrzymuje list, w którym ojciec prosi go o powrót do Tokio. Prześladowany przez pecha chłopak przybył akurat w dniu, w którym zaatakowało pierwsze Coś… Ledwie uszedłszy z życiem dowiaduje się, że jego ojciec stoi na czele organizacji o nazwie NERV, która do walki z dziwnymi potworami, nazywanymi Posłańcami, wybudowała gigantyczne roboty – Ewangeliony. Chce, by chłopak pilotował jednego z nich. I to nie jest prośba.

Przez kilkanaście pierwszych odcinków serial ma strukturę jeden odcinek-jedna walka, z przerwami na odcinki poświęcone życiu codziennemu pilotów, którymi, oprócz Shinjiego, są Rei Ayanami – tajemnicza, wydawałoby się pozbawiona emocji albinoska, którą stopniowo zaczyna z chłopcem łączyć więź emocjonalna, oraz Asuka Langley, niezrównoważona dziewczyna o temperamencie, który dobrze określa jej imię po odcięciu pierwszej litery. W tym momencie jest to po prostu kolejna seria oparta na znanym motywie.

A potem reżyser Hideaki Anno dostał depresji. Efektem tego jest szokująca scena kanibalizmu z końca dziewiętnastego odcinka. Potem jest jeszcze gorzej. Stopniowo otwierający się wcześniej na ludzi Shinji traci wszystko, co było mu drogie, a wartości, które nauczył się wyznawać, okazują się być warte tyle co papier, na którym można je spisać. Pogrążający się w depresji chłopak spotyka kogoś, kto mógłby mu pomóc.

Shinji i Kaworu na plakacie promującym trzecią odsłonę filmowej serii „Odbudowa Ewangelii: Przyśpieszenie”.

Kaworu Nagisa jest nieco starszym chłopcem, tajemniczym albinosem, od pierwszego spotkania ofiarującym Shinjiemu  przyjaźń i wsparcie. Spokojny i zrównoważony, jakby wzięty z innego świata niż bohaterowie skrywający wiele tragedii, od razu zdobywa jego zaufanie, a nawet coś więcej – od momentu pojawienie się Kaworu chłopcy właściwie cały czas są razem, dzieląc najbardziej intymne chwile. Chociaż nie zostaje to jednoznacznie powiedziane, oczywistym wnioskiem jest, iż są w sobie zakochani, zwłaszcza jeśli porównamy to, jak Shinji zachowuje się w towarzystwie Kaworu do jego reakcji na próbę fizycznej bliskości ze strony jego opiekunki Misato Katsuragi.

NGE nie jest serią, w której możliwe są szczęśliwe zakończenia. Kaworu rzeczywiście okazuje się być nie z tej Ziemi. Pomimo ludzkiej formy jest Posłańcem. Jako ostatni pilot Shinji musi go zabić, o co zresztą Kaworu go prosi. Śmierć przyjaciela ostatecznie gasi wolę życia chłopca.

Czy to już koniec? Tak. I nie.

Rei i Asuka w działających na wyobraźnię strojach do pilotowania Ewangelionów. Chociaż w oryginalnej serii Asuka nienawidziła Rei, a w „Odbudowie Ewangelii” za nią nie przepada, w „Kronikach” jest ona skrycie zakochana w Rei i cierpi, wiedząc, że jej uczucia nigdy nie zostaną odwzajemnione.

„Dusza” Kaworu powraca w surrealistycznym zakończeniu serialu, jak również w drugiej części filmu „Koniec Ewangelii: Kwiaty dla Algernona”, gdzie pełni symboliczną rolę przewodnika pomagającego Shnjiemu podjąć najważniejszą decyzję. Ponadto w latach 2007-2009 powstawała manga „Gakuen Datenroku” (który to tytuł dziwnie brzmi w naszym języku – „Akademickie Kroniki Zstąpienia z Niebios”) autorstwa Ming Ming. Jej akcja rozgrywa się w inspirowanej mitologią nordycką alternatywnej rzeczywistości, gdzie Posłańcy są fragmentami Drzewa Świata, którym wyłom w czasoprzestrzeni spowodowany przez nieudany eksperyment umożliwił wydostanie się do świata ludzkiego. Ich zniknięcie powoduje wysychanie Drzewa, co z kolei może doprowadzić do końca wszystkich wszechświatów. Polowanie na zbiegłych Posłańców prowadzi NERV – organizacja gromadząca ludzi o nadprzyrodzonych zdolnościach. Gdy Shinji przez przypadek jest świadkiem walki Rei i Kaworu z Posłańcem, który przybrał ludzką postać, ze zdziwieniem odkrywa, iż sam posiada moc niezbędną do polowań i wkrótce staje się członkiem organizacji.

Maya Ibuko oraz Ritsuko Akagi. Maya, młoda pracownica NERVu, jest wielką fanką słynnej informatyczki – Ritsuko. W „Kwiatach dla Algernona” dowiadujemy się, że była w niej zakochana. Ponieważ część tragedii z końca serii spowodowana była nieodwzajemnioną miłością Ritsuko do Gendo Ikariego, ojca Shinjiego, pozostaje zastanawiać się, co by mogło się zmienić, gdyby wiedziała o uczuciach Mai…

„Kroniki” są ciekawym przykładem przeniesienia fabuły w odmienną konwencję – zamiast techniki jest magia, zamiast dziwnych interpretacji tradycji żydowskiej – Edda. Również postaci ukazane są w nowym świetle, co pozwala je lepiej zrozumieć, a bohaterowie epizodyczni otrzymują większe role. Najlepiej widać to na przykładzie Kaworu. Tutaj relacje między nim a Shinjim ulega w pewnym sensie odwróceniu – bez tych wszystkich tragicznych wydarzeń Shinji jest normalnym chłopcem, natomiast żyjący w izolacji Kaworu ma problemy z kontaktami międzyludzkimi , któremu pomoc okazuje Shinji. O ile w anime Kaworu pojawia się (za życia) tylko w 24 odcinku, tutaj chłopcy mają dużo więcej czasu na rozwój znajomości. Jak można się było spodziewać, historia nie ma dla tej pary szczęśliwego zakończenia, jednak wydarzenia z ostatniego tomu rzucają nowe światło na to, kim jest Kaworu w…

Remake’u serii. Począwszy od 2010 roku, japońscy widzowie co roku mają szansę obejrzeć w kinie kolejną odsłonę nowej adaptacji serii. Chociaż w tym przypadku akurat remake może nie być najlepszym określeniem, bowiem już od samego początku liczne wskazówki sugerują, iż jest to jednak kontynuacja filmu. Dla wtajemniczonych wystarczą trzy słowa: księżyc splamiony krwią. Wracając do samych filmów, o ile pierwszy powtarza wydarzenia z serii z dodaniem szczegółów dotyczących geopolityki zniszczonego świata, o tyle ostatnie pół godziny drugiego kompletnie wyrywa się z kanonicznego ciągu wydarzeń.

Na początku trzeciego filmu Shinji budzi się w dziwnym miejscu. Ostatnie, co pamięta, to to, że ratował Rei pożeraną przez Posłańca… Jak się okazuje, od tego czasu minęło czternaście lat, a próba uratowania dziewczyny wywołała kolejny kataklizm, niszczący niedobitki cywilizacji. Dla tych, którzy przeżyli, stał się wrogiem numer jeden. Jest jednak jedna osoba, która traktuje go przyjaźnie. Osoba, która zatrzymała kataklizm, zanim ten zamienił się w totalną apokalipsę niszczącą planetę. Osoba, która już wcześniej go spotkała.

Tak jest, Kaworu. Tak jak w oryginale, Kaworu pomaga Shinjiemu wyjść ze stanu katatonii, w jakim znalazł się po szokujących informacjach. Chłopcy mają też dużo więcej czasu, by się ze sobą związać. Scenom z ich udziałem towarzyszą, co ciekawe, motywy charakterystyczne dla gatunku yuri, ze wspólną grą na pianinie na czele (obok krzewu bonsai w kształcie serduszka). Na drodze do romansu stoi jednak bezgraniczne oddanie, jakie Shinji żywi w stosunku do Rei. Pragnąc szczęścia przyjaciela, Kaworu zdradza mu tajemnicę, w jaki sposób można odwrócić katastrofę, jaką spowodował. Jednakże nawet Kaworu nie zna wszystkich tajemnic, a miłość Shinjiego do albinoski wykracza poza granice zdrowego rozsądku…

 

Przykład drugi: Nanoha i Fate

Kapitan Nanoha Takamachi jest dziewiętnastoletnią instruktorką sztuk walki w Biurze Zarządzania Czasoprzestrzenią. Pochodzi z Ziemi, a obecnie stacjonuje w głównej bazie organizacji na świecie Midchilda. Jako dziewięciolatka dzięki przypadkowemu spotkaniu ze zmiennokształtnym Yuno Sukurają odkrywa w sobie magiczne moce, które wykorzystuje  do zdobywania zaginionego magitechu. W czasie swoich przygód poznaje równolatkę Fate Testarossę (potem Haraoun), początkowo przeciwniczkę – córkę Precii Testarossy, złej czarodziejki. Smutna dziewczynka kradnie magitech, by przypodobać się niekochającej jej matce, ostatecznie jednak przechodzi na stronę Nanohy i zostaje członkiem biura.

„Nanoha” to liczący trzy sezony serial animowany należący do popularnego w Japonii gatunku historii o obdarzonych magiczną mocą zwykłych dziewczynkach. Dwa pierwsze sezony są typowe dla gatunku i szczerze mówiąc raczej nudne dla starszego widza, natomiast w połowie trzeciego, „Strikers” (2007), fabuła zaczyna iść w nowym kierunku, pojawia się też ciekawy wątek interesujący z punktu widzenia LGBT.

Vivio jest tajemniczą dziewczynką znalezioną razem z magitech, jak się później okazuje – klonem zmanipulowanym do zabicia Nanohy (co się nie udaje). Starsza dziewczyna zostaje jej adopcyjną matką, a w wychowaniu córki pomaga jej Fate, razem z którą mieszka. Jest to najbardziej oczywisty przykład homorodziny, z jakim spotkałam się w japońskiej fikcji literackiej. Szczególnie zabawny jest fakt, iż Vivio wygląda, jakby była spokrewniona z obiema matkami. Nie da się zaprzeczyć, iż dziewczyny kochają się wzajemnie oraz Vivio.  Jak powiedziała Erica Friedman, zachodnia guru w sprawach yuri, „jedyne, co mogłoby nas [fanów yuri] bardziej uszczęśliwić w tej serii, to romantyczny pocałunek Nanohy i Fate”.  Co ciekawe, w mangowych kontynuacjach serii, w których główną bohaterką jest Vivio, dziewczynka wielokrotnie wspomina miłość i przywiązanie, jakie łączy jej matki.

Fate i Nanoha z Vivio. Czy to nie najsłodsza rodzina pod słońcem?

 

Autorzy:

zdjęcie Aleksandra Lazarek

Aleksandra Lazarek

studentka anglistyki na Uniwersytecie Śląskim ucząca się języków azjatyckich. Jej zainteresowania obejmują zagadnienia kolonizacji i postkolonializmu, historię i kulturę nie-białych mieszkańców obu Ameryk, wszystko, co związane ze Wschodnią Azją, zoopsychologię, anatomię ewolucyjną, wyższą fizykę, mistycyzm i teorie z pogranicza nauki oraz fenomen fanfiction. Pokorny sługa kotki – Tej, Która Ma Wiele Imion, a która obecnie dla świętego spokoju została Małpą.

2 komentarzy do:Główny nurt – postaci LGBT cz. 1

  • Altena

    Fajny tekst :) Ale trochę dziwi mnie dobór anime, w Evangelionie tych wątków jest tak naprawdę tyle, co kot napłakał i tylko prawdziwy fan je wychwyci… Co do drugiego, anime to nie wiem, będę musiała obejrzeć.
    Przyszły mi bardziej do głowy takie pozycje jak Sailor Moon, czy w bardziej kryminalnych Canaan, szczególnie pierwszy serial stał się ikoną związków homoseksualnych w japońskiej animacji :)

  • O „Czarodziejce” napisałam już w artykule o historii yuri. Cierpię też na fanowskie typowe przegięcie:
    Drugoplanowe wątki kanoniczne – manga yuri
    Podteksty i klimat – manga z wątkami yuri
    Podteksty, które widać dopiero przez lupę – podteksty.
    Dlatego też jeden z moich artykułów poświęciłam „Hetalii”.
    W „Nanoha Strikers” są dosyć (moim zdaniem) silne podteksty plus potwierdzenie romantycznej relacji łączącej bohaterki przez reżysera i aktorki, natomiast w samym anime nic nie jest powiedziane na 100%. Generalnie anime przewidywalne i nieskąplikowane. Mnie samą zainteresował podtekst homorodzicielski.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa