Główny nurt – postaci LGBT cz. 2

We wcześniejszych artykułach opisywałam mangi, w których wątki LGBT stanowiły motyw główny, oraz utwory z podtekstami homoromantycznymi, które stały się podstawą do stworzenia interesujących dzieł fanowskich. W tym artykule postanowiłam podejść do tematyki od nieco innej strony, prezentując najbardziej moim zdaniem interesujące postaci nieheteroseksualne w utworach, w których wątki romantyczne nie są głównym elementem. Wybrane tytuły (za wyjątkiem jednego) łączą niebanalne fabuły, dobrze skonstruowane, wiarygodne pod względem psychologicznym postaci oraz szokujący, nagły zwrot akcji pod koniec fabuły.

 

Przykład trzeci: Dziewczęta o czarnych dłoniach

Noir…  To imię pradawnego przeznaczenia. Dwie panny władające śmiercią. Swym czarnymi rękoma ochraniają spokój nowo narodzonych.

Mireille Bouquet jest elitarnym zabójcą do wynajęcia. Wywodzi się z Korsyki, gdzie jej rodzina była miała znaczące wpływy w świecie mafijnym. Jednak kiedy Mireille miała dziewięć lat, jej rodzice i brat zostali zamordowani, a ona sama musiała opuścić wyspę razem z wujem, który wprowadził ją do zawodu. Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje e-mail z Japonii, w którym nastoletnia Kirika Yuumura zaprasza ją na „spotkanie z przeszłością”. Gdy przybywa na miejsce, odkrywa, że Japonka posiada zegarek z pozytywką, który wcześniej należał do rodziców Mireille. Co więcej, gdy zostają zaatakowane przez grupę ewidentnie wynajętych do tego celu mężczyzn, okazuje się, że Kirika ma pistolet – i potrafi z niego korzystać nie gorzej niż Mireille! Dziewczyny postanawiają połączyć swoje siły w poszukiwaniu prawdy o sobie i wydarzeniach z przeszłości, w międzyczasie tworząc duet zabójczyń o nazwie Noir – słowem tym określa siebie pozbawiona pamięci Kirika.

Kirika i Mireille na okładce wydanie DVD serii. Kot jest bardzo znaczący.

Wykonując kolejne zlecenia i uchodząc z życiem z zastawionych na nie pułapek, dziewczyny krok po kroku odkrywają kolejne wskazówki. Ich wrogiem wydaje się być organizacja Les Soldats, co do której przez większość serii wiadomo tylko tyle, że ważną rolę odgrywa w niej tajemnicza Altena, skonfliktowana z główną frakcją organizacji. Jest ona opiekunką jeszcze jednej zabójczyni, Chloe, nastolatki wykazującej dziwną obsesję na punkcie Kiriki i nazywającej siebie prawdziwą Noir. Początkowo epizodyczna seria nabiera tempa w dwudziestym odcinku, gdy okazuje się, iż Kirika również wywodzi się z Les Soldats…

Pochodzące z 2001 roku i liczące 26 odcinku anime, mimo, iż nie należy do gatunku yuri, nasycone jest romantycznymi podtekstami relacji między różnymi bohaterkami. W ósmym i dziewiątym odcinku przeciwniczką Noir jest Silvana Greone, psychopatyczna zabójczyni na usługach sycylijskiej mafii mająca kręćka na punkcie Mireille (zgadza się, w tej serii nikt nie jest okazem zdrowia psychicznego) – obsesję o zdecydowanie seksualnym odcieniu. Uczucia Chloe wobec Kiriki są łatwe do zauważenia od pierwszego odcinka, w którym się pojawia, jednak równocześnie inny rodzaj więzi można zauważyć między nią a Alteną.

Kolaż przedstawiający główne bohaterki w jednym kadrze.
Zgodnie z ruchem wskazówek zegara: Altena, Chloe, Kirika, Mireille.

Najbardziej interesujący jest jednak związek między Kiriką i Mireille. Na początku były jedynie partnerkami dążącymi do osiągnięcia wspólnego celu – Mireille powiedziała Kirice, że zabije ją, gdy ich współpraca się skończy. W miarę rozwoju fabuły jednak obie coraz lepiej się poznają i przywiązują do siebie. Gdy nieoczekiwanie dowiadują się, że stoją po przeciwnych stronach metaforycznej barykady, rzeczywistość zmusza je do przemyślenia swojej relacji. List Kiriki do Mireille łatwo zinterpretować jako wyznanie miłości, a decyzję starszej dziewczyny, by po nią przybyć – jako odwzajemnienie uczuć.

 

Przykład czwarty: Serca Pandory

Pozwolę sobie na małą lekcję historii. W 1492 roku Krzysztofowi Kolumbowi udało się, po długich staraniach, nakłonić władców Hiszpanii do zorganizowania wyprawy w poszukiwaniu zachodniej drogi do Chin i Indii. Mimo upłynięcia znacznie dłuższego czasu niż przewidywany flota nie dotarła na miejsce. Marynarze byli na skraju buntu gdy jeden z nich zauważył ląd. Europejczycy po raz pierwszy dotarli do…

Japonii.

W świecie wydawanej od 2006 roku przez Jun Mochizuki mangi „Pandora Hearts” kontynenty amerykańskie nie istnieją, bądź też zniknęły wieki temu. Zamiast tego Europejczycy podjęli próbę kolonizacji wschodniej Azji, ostatecznie tworząc na terenie Japonii mieszaną kulturę europejsko-japońską. U progu dwudziestego wieku, gdy zaczyna się fabuła mangi, mieszkańcy archipelagu noszą angielsko lub francusko brzmiące imiona, jednak ich język zawiera charakterystyczne cechy języka japońskiego, jak różne rodzaje osób gramatycznych w tej samej liczbie, ich ubiory noszą wyraźne ślady tradycji z obu krańców Eurazji (nie mówiąc o tym, że kategoryzacja sukni jako stroju kobiecego jest im całkowicie obca), zaś ważne dla nich pojęcia honoru i lojalności są z kolei typowo japońskie.

A fabuła? W szlacheckim pałacu żyją trzy małe dziewczyn… Stop, wróć. Mała Ada Vesalius, jej nastoletni brat Oz i jego służący, najlepszy przyjaciel i obiekt ciągłych żartów – Gilbert. Ten ostatni został znaleziony na terenie posiadłości Vesaliusów kilka lat wcześniej: okazało się, że nie pamięta nic poza własnym imieniem. W chwili obecnej cała trójka przebywa w Pałacu Ceremonii – miejscu, gdzie odbywają się ceremonie wkraczania w dorosłość szlacheckich synów. Tym razem wszystko idzie nie tak, jak trzeba – pojawiają się zamaskowani Baskervillowie pragnący „ukarać” Oza, dziwna dziewczyna zamieniająca się w groteskowego królikołaka, a ostatecznie zdumiony chłopiec zostaje wtrącony do Otchłani – znajdującej się pomiędzy światami przestrzeni zamieszkanej przez potworne Łańcuchy, stwory z gatunku tych, które wspólnie z Posłańcami dostają zaproszenia na urodziny Cthulthu. Tajemnicza Alicja – Czarny Królik – jest jednym z nich.

Główne postaci „Pandora Hearts”. Patrząc od lewej: Break, Oz, Alicja (tak, królik), Gilbert i Vincent.

Po zawarciu iście faustowskiego paktu z Alicją Ozowi udaje się wydostać z Otchłani, wkrótce jednak oboje zostają złapani przez agentów Pandory – nie aż tak tajnej organizacji badającej i nadzorującej Otchłań. „Nakłonieni” do współpracy, wykonują powierzone im zadanie odnalezienia nielegalnego kontrahenta pod nadzorem Kruka – nieco starszego chłopca o wiecznie posępnej aparycji. Jakież jest ich zdziwienie, gdy odkrywają, iż od pamiętnej ceremonii minęła dekada, a Kruk to nikt inny jak płaczliwy Gilbert po ostrym treningu walki! Spotykają też jego brata, nieprzyjemnego i dziwnego Vincenta…

Gil jest interesującą postacią. Skuszony przez Xerxesa Breaka wizją uratowania Oza został wtyczką Pandory w rodzie Nightrayów, którzy adoptowali go wkrótce po zniknięciu chłopca. A tak naprawdę stał się zabójcą działającym na zlecenie obu frakcji. Ze względu na profesję stara się ukrywać swoje emocje, co jednak niespecjalnie mu wychodzi, gdyż mimo wszystko ma w sobie wiele z przestraszonego, płaczliwego dziecka.  Już kilka pierwszych rozdziałów sugeruje, że chłopiec żywi w stosunku do Oza uczucia wybiegające poza lojalność wobec „pana”- jedynego chłopca, który był miły dla przybłędy o przeszłości tak przerażającej, że wyparł ją z pamięci. W miarę rozwoju fabuły dowiadujemy się, iż Oz stanowi centrum wszystkich marzeń i starań Gilberta, a wydarzenia z dziewiętnastego tomu, kiedy to chłopakowi udaje się w końcu odpowiedzieć na pytanie, czego tak właściwie pragnie, jednoznacznie potwierdzają jego motywacje.

Autorzy zarówno serii, jak i jej adaptacji wielokrotnie bawili się z fanowskimi interpretacjami Gila. W „wywiadzie” z małym Gilem ten cały się rumieni, mówiąc o Ozie. Z kolei w dwóch odcinkach specjalnych rozgrywających się w szkole romantyzm relacji między Ozem i Gilbertem wychodzi na pierwszy plan, pomimo sabotażu ze strony Vincenta. W prezentowanej scenie z rozdziału specjalnego „Prawdziwa Kraina Czarów” mały i duży Gilbert są tego samego zdania – łono Oza jest najbardziej interesującym obiektem w otoczeniu. [aby powiększyć kliknij obrazek]

Autorka mangi zdaje się wierzyć w teorię o genie homoseksualizmu. Tłumaczyłoby to fakt, iż Vincent żywi w stosunku do brata uczucia jednakowo silne, jak te, którymi Gilbert darzy Oza, i te, którymi Oz darzy Alicję (W tej historii skomplikowane wielokąty miłosne są najmniej dziwacznym elementem, wierzcie mi.). Chłopak jest, że tak powiem, bardzo „fizyczny” w stosunku do brata, podczas spotkań dążąc do kontaktu cielesnego i zbliżając się do niego na niekomfortowo bliską odległość. Co nie przeszkadza mu jednocześnie być playboyem podrywającym dziewczynę za dziewczyną. Niemożliwa do zapomnienia jest scena, w której uprawia seks z kobietą uwięzioną w ciele dziecka oraz ponad stuletnią pięknością o obfitym biuście. W tym samym czasie. Chociaż Vincent może wydawać się początkowo odrażający, zwłaszcza kiedy widzi się, jak okrutnie traktuje podwładną, zyskuje sympatię czytelników po odkryciu jego przeszłości i prawdziwego wieku oraz tajemnicy zniszczenia miasta Sablier. Drugiej tajemnicy. Zresztą, nie lubię zdradzać kluczowych szczegółów wyjawianych w połowie fabuły…

 

Przykład piąty: Groteskowy kamerdyner

Pragnęłabym teraz omówić jeden z najdziwniejszych tytułów, z jakimi miałam okazję się zetknąć. O ile „Evangelion” i „Pandora Hearts” mogą być trudne do przełknięcia dla kogoś przyzwyczajonego do zachodnich konwencji fantastyki, „Kuroshitsuji” to dziełko, które staje okoniem nawet wytrawnym czytelnikom twórczości japońskich umysłów.

Akcja mangi zaczyna się w Wielkiej Brytanii roku 1888. Teoretycznie. Sądząc po strojach bohaterów, jesteśmy w osiemnastym wieku. Sądząc po technologii, jakiej używają oraz załączonej w jednym z rozdziałów mapie politycznej, nie wcześniej niż w latach czterdziestych XX wieku. Sądząc po niektórych rzeczach, które mówią, we współczesnej Japonii. A królowa Wiktoria jest władczynią absolutną i królową pająków z Marsa. Serio.

Przede wszystkim, napędem dla autorki serii Yany Toboso jest groteska w stanie czystym. W dużych ilościach. Od której jest uzależniona. Jej historii nie można brać na poważnie – inaczej nie da się czerpać przyjemności z jej czytania. Ja sama „odpadłam”, gdy natrafiłam na rozdział poświęcony atakowi zombie na Titaniku. Ookej. Zaczątek fabuły powstał poprzez połączenie wątków  z kilku popularnych mang – magiczno-realistycznej „Loveless” (która jest tak ciekawa, że aż prosi się o odrębny artykuł), fantasy o aniołach śmierci „Yami no Matsuei” oraz gotyckiego horroru „Count Cain” – wsadzenie ich do blendera i dolanie Substancji X. Ta-dam!

Ciel Phantomhive ma dwanaście lat, tylko jedno oko i kasę, o której recenzentka może tylko pomarzyć. Oraz diabelnie kompetentnego kamerdynera, Sebastiana Michaelisa, zdolnego do wykonania zadań niemożliwych. Dosłownie. Sebastian jest bowiem diabłem czyhającym na duszę Ciela, którą zdobędzie, gdy odkryje sprawców śmierci jego rodziców. W międzyczasie obaj rozwiązują zagadki związane z tajemniczymi przestępstwami. W większości diabelskimi.

Ich pierwszą akcją jest polowanie na Kubę Rozpruwacza. Jak myślicie, który z historycznych podejrzanych w fikcyjnej rzeczywistości okazał się być mordercą? Może ktoś z królewskiej rodziny? Otóż nie. Ciotka Ciela, bezpłodna ginekolożka ukrywająca się pod pseudonimem Czerwona Dama. Oraz jej służący, Grell Sutcliff. Który w rzeczywistości jest upadłym aniołem śmierci. Który w rzeczywistości jest kobietą. W pewnym sensie.

„Uśmiechnij się, kotku~!” – Grell Sutcliff i Czerwona Dama. Te zęby…

W postaci Grella groteska „Kamerdynera” sięga zenitu. Fizyczna śmierć zafascynowana okrucieństwem, wyraźnie flirtująca z szaloną morderczynią, pomimo posiadania męskiego ciała (od kiedy to personifikacje praw natury mają ciała?) uważająca się za kobietę i zachowująca się jak najbardziej stereotypowy transwestyta? Koszmar wcielony. Nic dziwnego, że czytelnicy ją z miejsca pokochali. Niestety, autorka najwyraźniej nie podziela ich preferencji i Grell nie pojawiła się w mandze po zakończeniu historii o Rozpruwaczu. Być może kara, jakiej ją poddała Rada Śmierci doprawdy była śmiertelna… Dziwaczna Śmierć jest natomiast stałym członkiem obsady w wyświetlanej w latach 2010-11 39-odcinkowej adaptacji mangi, mającej mało wspólnego z pierwowzorem, za to łatwiejszej w odbiorze ze względu na znaczne ograniczenie elementów groteskowych i nieco bardziej wysublimowany humor.

 

Na koniec mała uwaga co do dostępności wymienionych tytułów w Polsce. Mangową wersję „NGE” opublikowało wydawnictwo JPF, podczas gdy anime zostało wydane przez nieistniejące obecnie wydawnictwo Anime Gate – płytki z odcinkami są obecnie niemalże niemożliwe do zdobycia. „Pandora Hearts” i „Kuroshitsuji” zostały wydane w Polsce nakładem wydawnictwa Waneko.  Wszystkim czytelnikom zaś dziękuję za dotarcie wraz ze mną do końca artykułu i żywię nadzieję, że spotkamy się ponownie.

 

Autorzy:

zdjęcie Aleksandra Lazarek

Aleksandra Lazarek

studentka anglistyki na Uniwersytecie Śląskim ucząca się języków azjatyckich. Jej zainteresowania obejmują zagadnienia kolonizacji i postkolonializmu, historię i kulturę nie-białych mieszkańców obu Ameryk, wszystko, co związane ze Wschodnią Azją, zoopsychologię, anatomię ewolucyjną, wyższą fizykę, mistycyzm i teorie z pogranicza nauki oraz fenomen fanfiction. Pokorny sługa kotki – Tej, Która Ma Wiele Imion, a która obecnie dla świętego spokoju została Małpą.

3 komentarzy do:Główny nurt – postaci LGBT cz. 2

  • Yay, napisałaś o Noir! :D Bardzo się cieszę ^^ Pandory wciąż nie udało mi się obejrzeć, pozostaje na liście „to do” – natomiast za trzecią serię usiłowałam sie zabrać chyba dwukrotnie. Za każdym razem rezygnowałam po chyba drugim odcinku. To jest… nie wiem, chyba zbyt dziwne. I groteskowe, jakoś mi nie podeszło. Ale nie wiem, może jeszcze kiedyś spróbuję.
    Myślę, że na notkę zasługuje też Mai Hime/Otome ze względu na postać Shizuru – to chyba jeszcze bardziej wyoutowana lesbijka niż słynna Haruka z Sailor Moon.
    Dobra robota, miło się Twoje opisy czyta :)

  • PS.Aa, jeszcze tylko… Tłumaczenie tego Noirowego motto chyba lepiej by brzmiało „dwie dziewice władające śmiercią” – w tłumaczeniach użyte jest słowo „Maiden” – tak jakoś te „panny” nie brzmią… Ale to moje noirowe małe zboczenie ^^

  • Fajny tekst, zwlaszcza podoba mi sie ten fragment o Noir:)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa