Piątek w piątek: Chcę jeszcze chwilę tu pobyć

„Nie musimy tu być i nie będziemy. Postanowiliśmy, że wyjedziemy” – takie zdanie przeczytałem w przejmującym liście gejowskiego małżeństwa, które w obliczu mowy nienawiści lejącej się z sejmowej mównicy i z ust niektórych posłów, postanowiło wynieść się z Polski, by gdzie indziej żyć swoim szczęściem. „Wy nas potrzebujecie, choć tego nie rozumiecie. Jeszcze.” – piszą w liście jego autorzy, właściciele firm i pracodawcy.

Nie sądzę, rzecz jasna, by jakiekolwiek apele gejów, lesbijek czy transów zrobiły wrażenie na politykach, do których słowa są kierowane. Przecież nic się nie stało – patrioci, obrońcy tradycyjnych rodzin, katolicy w Sejmie dali odpór atakowi cywilizacji śmierci. Nie będzie gej pluł nam w twarz (jak przeczytałem kiedyś na transparencie niesionym przez uśmiechniętą, dobrze ubraną kobietę na religijnej demonstracji katolickich  „normalsów”). W kraju nad Wisłą prawo do plucia na innych ma wyłącznie większość. A jej samozwańczą reprezentantką została m.in. dziwna pani w okularach, doktor habilitowany z wyższej szkoły tego i owego w Ostrołęce, która została wystawiona przez PiS, by zaprezentowała stanowisko tej partii na temat płciowości, miłości, partnerstwa, związków etc. Podobną samozwańczą rolę pełnił pewien smutny nieuk z Solidarnej Polski, partyjeczki bez żadnego realnego wpływu na życie polityczne, której przewodniczy inny ponury pan – niegdysiejszy szeryf, piękny Zbigniew Z.

Zapalczywą niechęć, obelgi ze strony PiS czy SP mogę jeszcze jakoś zrozumieć – oba te ugrupowania łaszą się do Kościoła katolickiego, który – choć to w pewnym sensie placówka obcego państwa – ma tak duży wpływ na życie codzienne i publiczne w Polsce, jakiego prawdopodobnie nigdy nie miał „bratni” ZSRR za dawnych czasów. Jest i rząd dusz i wpływ na rządzenie. W ogóle nie rozumiem jednak, a nawet się boję, pychy posła Jarosława Gowina, któremu pomylił się urząd publiczny z reprezentacją Kościoła. Nie dostrzega on widocznie różnicy pomiędzy rolą ministra sprawiedliwości a świętą misją naśladowcy Tomasa de Torquemady, słynnego urzędnika Świętego Oficjum.

Chamskie występy na mównicy sejmowej przyniosły jednak pożądany przez prawicę efekt – oto Episkopat dostrzegł starania swoich wiernych parlamentarnych owieczek i ładnie im podziękował w liście za walkę z pedalstwem: „Rada ds. Rodziny z wielkim uznaniem dziękuje Paniom i Panom Posłom, którzy głosowali w obronie wartości instytucji małżeństwa i rodziny”. Żaden z biskupów chyba nie czyta prasy, a cały Episkopat stroni od elektronicznych mediów, bo gdyby któryś z purpuratów oglądał transmisję z Sejmu w ubiegłym tygodniu, to chyba dostrzegłby mowę nienawiści, brak szacunku i pogardę – szerzone przez współbraci w wierze?

Boli mnie erozja najwyższych urzędów i instytucji w Polsce. Bo co zaangażowany w życie publiczne obywatel ma sobie myśleć o Sejmie, gdy w sali obrad mowa nienawiści leje się bez przeszkód, a marszałek prowadzący obrady nie przerywa posłom z nienawistnym słowotokiem? Dla przypomnienia – obrady prowadził Cezary Grabarczyk, wicemarszałek. Według Regulaminu Sejmu do jego zadań należy stanie na straży powagi izby sejmowej. Wywiązał się z tego zadania? Moim zdaniem – nie.

A co do mowy nienawiści – warto przypomnieć obywatelskie starania z jesieni ubiegłego roku, by „hate speech” została wpisana do katalogu przestępstw w Kodeksie karnym. Nie udało się i teraz trudno byłoby pozwać krzykliwą posłankę okularach (choć nikogo – jak sama twierdzi – nie obraziła), niedouczonego posła z Solidarnej Polski (co za erozja znaczeń! „solidarność” – przyznaję – to słowo brzmi mi dzisiaj podejrzanie!) i innych harcowników (w tym posła Niesiołowskiego, który wolałby, aby nas nie było). Pogarda i nienawiść we współczesnym orzecznictwie sądowym ma najczęściej „znikomą szkodliwość społeczną” – niestety. Choć w Polsce niezbywalna godność człowieka jest wpisana do Konstytucji! Standardy są jednak jak z pisowskiej Wolski.

Co robić? W ubiegły piątek pomyślałem sobie, że może naprawdę trzeba stąd wyjechać? Bo nic się nie zmieni… Jeszcze miesiąc temu skarciłbym siebie za taką myśl, uznając, że byłaby to tchórzliwa kapitulacja. Dziś już się waham, choć mam chęć jeszcze chwilę tu pobyć. Bo jeszcze mi zależy.

P.S. Z ostatniej chwili. Brawo dla prezydenta RP za słowa: „Sejm z niewiedzy i braku pomysłów nie umiał zająć się związkami partnerskimi. To przykre”. I czerwona kartka za pomysł, by związki uregulować, modyfikując istniejące już ustawy. Prowizorka prawna to również wyraz braku szacunku. Nie jesteśmy atrapą obywateli. Zatem: dziękuję, panie prezydencie, ale NIE!

 

Cytaty za Gazeta.pl

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.

5 komentarzy do:Piątek w piątek: Chcę jeszcze chwilę tu pobyć

  • krzsz1986

    Bez jaj, przecież i tak nie wezmę ślubu z facetem. ;)

  • Soniasonia

    Przenieśmy się na chwilę w nieco inne miejsce, tak w lata pięćdziesiąte…
    Skoro obywatel Bob Bobson z Lousiany nie zamierza wziąść ślubu z czarną kobietą, to po jaką cholerę legalizować małżeństwa międzyrasowe w tym stanie? To nienaturalne.
    A teraz, Krzychu, przemyśl jeszcze raz, co napisałeś.
    Co do artykułu, to jest on nadmiernie histeryczny. Koniec świata nie nastąpił. To, że adwersarzom brak klasy, nie oznacza, że i my musimy o niej zapomnieć. W długiej skali czasu myślenie pozytywistyczne zawsze odnosi sukces.

    • krzsz1986

      Sońka, ja przecież żartowałem. :) Poza tym lepiej napisz co u Ciebie, a nie bądź taka śmiertelnie poważna. :) Pozdrawiam.

  • Altena

    To, co się dzieje, to długi i bolesny proces ewolucji. W końcu te związki będą, podobnie jak wszystkie inne prawa, niegdyś nieoczywiste dla konserwatystów. Równość rasowa, prawa kobiet do głosu. Równość dla związków jednopłciowych jest po prostu kolejnym etapem. Zawsze też w historii była masa tych, co chcą tę ewolucję zatrzymać, bo odpowiada im poczucie władzy jakie nadaje im np. religia. Ale i to się zmieni.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa