Kto wyśledzi Meklenburga?

Seksualna odmienność była już w latach 20. interesującym kąskiem dla prasy. Świadczy o tym chociażby historia Zofii Sadowskiej, nie był to jednak pierwszy tak szeroko omawiany przypadek polskiego skandalu z „pederastycznym / safickim” wątkiem. Otóż kilka miesięcy przed wybuchem afery wokół Zofii Sadowskiej, 8 sierpnia 1923 roku mieszkańcy Ostrowa Wielkopolskiego mogli przeczytać, że w Warszawie zamordowano adwokata, Konrada Meklenburga, a śledztwo w sprawie mordu (…) obejmuje już prowincję. Aresztowano 3 młodych ludzi i ustalono też, że mord został popełniony na tle seksualnem. – Meklenburg był homoseksualistą i nawet za czasów okupacji niemieckiej był za te występki karany sądownie.[1]

Artykuł okazuje się być właściwie przedrukiem z warszawskich gazet, które już 3 sierpnia donosiły, że „zamordowano adwokata Meklenburga”. Jak pisała na trzeciej stronie „Gazeta Poranna 2 Grosze”:

W domu własnym przy ul. Chmielnej 56, trzypokojowy bogato i gustownie umeblowany apartament zajmował znany w mieście adwokat przysięgły 48-letni Konrad Meklenburg. Jako kawaler mieszkał samotnie. Nie trzymał nawet służącej. Wszelkie porządki w mieszkaniu robił mu stróż tegoż domu, Antoni Madejowski, który zazwyczaj przychodził do mieszkania p. Meklenburga o godz. 8-ej. Podobnież i w czwartek o tej porze stróż zapukał do mieszkania p. Meklenburga, lecz nikt nie odpowiadał. Powtórzyło się to o godz. 11 z tym samym skutkiem. W tymże czasie przyszedł brat cioteczny p. Meklenburga, Stefan Normak, administrator tego domu. Długie niedawanie o sobie znaku życia wielce zdziwiły p. Normaka, który nawet był zamówiony przez p. Meklenburga, do siebie na godz. 11. W ciągu dnia p. Normak jeszcze kilkakrotnie przychodził do stróża jego domu dopytując się czy powrócił z miasta p. Meklenburg, lecz otrzymał odpowiedzi przeczące.

Wiedząc, że p. Meklenburg przyjmuje interesantów między godz. 18-19, a często i do 20, p. Normak przyszedł około g. 18 i znowu nadaremnie dobijał się do mieszkania. Po chwili zjawiła się i maszynistka, która pracowała tam tylko w porze przyjęcia klientów. Oświadczyła ona, że wychodząc onegdaj do domu o godz. 10, p. Meklenburg pozostał w mieszkaniu. Ponieważ stróż również nie widział wychodzącego, przeto upewniono się, że właściciel lokalu musi być w domu.

W tym celu p. Normak zawiadomił policję 8 komisarjatu, która przy pomocy śluzarza drzwi mieszkania otworzyła. W gabinecie paliła się lampa na biurku. P. Meklenburga znaleziono martwego, leżącego na ziemi w odległości dwóch kroków od okna balkonu. Był on skulony, głowę z prawej strony miał opartą na siedzeniu fotelu, pod trupem znajdowała sie kałuża krwi, która wysączyła się z piersi zabitego.,

Jaka to jest rana, cięta – od noża lub sztyletu lub postrzałowa, tego narazie nie można było ustalić z powodu niemożności poruszenia trupa do czasu pozwolenia prokuratora i sfotografowania zwłok.

Morderstwa dokonano w celu rabunkowym. Świadczy o tem otwarta i opróżniona kasa ogniotrwała. Futerały do biżuterii również puste, w jednym tylko pozostała wstążka od orderu. Co się stało łupem zbrodniarza lub zbrodniarzy, trudno ustalić gdyż wiedział to tylko nieboszczyk.  Na podłodze i w kasie są rozrzucone ze złamanego kółeczka kluczyki, natomiast klucz od kasy tkwi w zamku. Zabójca widocznie nie mógł otworzyć kasy, nie wiedząc sekretu na alfabecie, przeto z pomocą noża stołowego alfabet ten odłamał. Na biurku znaleziono butelkę likieru oraz dwa kieliszki opróżnione do połowy z likieru, nadto obok stoi talerz drewniany z ciastem cukierniczem.

Na miejsce ohydnej zbrodni przybył lekarz sanitarny 8-go okręgu, który stwierdził śmierć adw. Meklenburga przed kilkunastu godzinami. Następnie zjechali zastępca naczelnika urzędu śledczego p. Kurnatowski, prokuratorzy: Wójcicki i Gostyński, sędzia śledczy 5go okręgu p. Wityński, kierownik agentury śledczej 8-go komisarjatu p. Szeter oraz inni przedstawiciele władz policyjno-sądowych.

Około godz. 11 w nocy przyjechał fotograf urzędu śledczego, który dokonał kilku zdjęć w różnych pozycjach.

Mieszkanie opieczętowano do powtórnego przybycia władz dziś przed południem.[2]

Identyczny artykuł zamieściła tego samego dnia „Rzeczpospolita”, choć dopiero na stronie piątej.[3]

4 sierpnia „Gazeta Poranna 2 Grosze” w artykule „Echa mordu na osobie mecenasa Meklenburga”[4] donosiła o postępach w śledztwie:

Śledztwo w sprawie zamordowania adwokata przysięgłego, Konrada Meklenburga zatacza coraz szersze kręgi i już obejmuje prowincję.

W ciągu dnia wczorajszego władze śledcze III brygady (bandyckiej) aresztowały 3 mężczyzn. Pozatem sie odbywa bez przerwy badanie młodzieńców, którzy rzadziej lub częściej gościli w apartamencie zamordowanego.

Od osób znajomych bliżej Meklenburga dowiadujemy się o trybie jego życia. Od kobiet stronił, natomiast widywano go często w towarzystwie młodych chłopców. Żył umiarkowanie, nie nad stan, t.j. nie był skąpy, ale i nie rozrzutny.

Kasetki ręcznej oderwanej od kasy ogniotrwałej nie otworzono, pozostaje również nadal zamkniętą i skrytka w górnej części kasy, którą można otworzyć, kto zna jej sekret.

W ciągu całego dnia wczorajszego władze sądowo-śledcze były w mieszkaniu zamordowanego i szczegółowo wertowały całą korespondencję oraz fotografje.

Wszelkie bliższe szczegóły tej zbrodni trzymane są na razie w tajemnicy. Od 2 do 5 pp. odbywała się sekcja zwłok Meklenburga, dokonana przez dr. Krasuskiego.

Sugestia na temat „młodych chłopców” musi robić na warszawskim czytelniku odpowiednie wrażenie. Karuzela się rozkręca. Co prawda doktora Krasuskiego zapewne to nie zaskakuje, skoro sam w tym czasie pracuje nad opisem jednego z nielicznych przypadków obojnactwa[5], ale gazeta – jeszcze – milczy w tej „delikatnej” sprawie. Jednocześnie „Gazeta Bydgoska” donosi, że według policji sprawcą mordu była kobieta[6],

5 sierpnia wszystko się wyjaśnia. Otóż usłyszano „Echa mordu przy ul. Chmielnej”:

Zbrodnia, której ofiarą padł adwokat Meklenburg, postawiła na nogi cały aparat śledczy policji warszawskiej. Zelektryzowała ona nietylko policję śledczą, lecz nawet mieszkańców stolicy.

Sprawa jest bardzo skomplikowana, to też nic dziwnego, że zajął się nią specjalnie naczelnik Urzędu śledczego p. Kurnatowski, który wczoraj po raz trzeci wyjechał na miejsce przestępstwa, celem dokładnego zaznajomienia się z terenem zbrodni.

Aresztowani w tej sprawie trzej osobnicy, jak wynika z dotychczasowego dochodzenia, nie mają ze zbrodnią tą nic wspólnego. Mamy jednak nadzieję, że dzięki nadzwyczajnej energji i zainteresowaniu się tą sprawą organów śledczych, przestępca rychło znajdzie się w rękach sprawiedliwości.

Tymczasem wyniki śledztwa z powodów zrozumiałych są utrzymane w tajemnicy.[7]

Tego samego dnia informuje o tym łódzka „Republika”, która dodaje pikantne szczegóły;

Zamordowanego zastała policja śledcza na klęczkach opartego głową o krzesło. (…) Powszechnie przypuszczają [śledczy] że adwokat K. Meklenburg został zamordowany przez jakiegoś przyjaciela, z którym  utrzymywał bliższe stosunki gdyż znany był jako człowiek płciowo anormalny.[8]

W kraj poszła informacja – zabito homoseksualistę. Czytano o tym zarówno w Ostrowie Wielkopolskim jak i Wągrowcu.[9]  Niestety na tym nasz trop się urywa – gazety już w listopadzie dostaną informacje o Zofii Sadowskiej, a sprawa Meklenburga zostanie wyciszona. Oszczerstwo, czy prawda? Do tego zapewne nigdy nie dojdziemy. Czy był skazany za homoseksualizm za czasów okupacji niemieckiej? Nie wspominają o tym gazety warszawskie, jednak plotka pojawia się m.in. w „Gońcu Wielkopolskim”, który pisze;

Pamiętny jest w Warszawie proces wytoczony śp. Meklenburgowi przez niemieckie władze okupacyjne z powodu jego homoseksualizmu. Adw. Meklenburg skazany był wówczas na trzy miesiące więzienia.[10]

Jeśli tak to, musiało się to stać na terenach zaboru niemieckiego, a Konrad Meklenburg (czasem jako Meklemburg) urodził się w Warszawie 1876 roku. Był synem Konrada Meklenburga, który w  1874 roku wziął ślub z Amalią (Amelią) Ręczlerską. Ojciec naszego bohatera umiera w 1916 roku, rok później matka. Konrad ma trójkę rodzeństwa – Zofię, Witolda i Artura. Z akt wynika, że przynajmniej od 1874 roku rodzina Meklenburgów zamieszkuje w centrum Warszawy. Kamienica przy ulicy Chmielnej 56 usytuowana na przeciw ówczesnego Dworca Głównego obecnie nie istnieje. Był to trzypiętrowy, niczym nie wyróżniający się budynek. Może z wyjątkiem tamtejszego sklepu monopolowego i…  burdelu zamkniętego przez policję w 1928 roku. Przez jakiś czas mieszkała tam również działaczka feministyczna Cecylia Walewska.

Po śmierci Konrada w mieszkaniu zastajemy jego brata, Witolda, który – według książek adresowych – przynajmniej do połowy lat 30. prowadzi tam praktykę adwokacką.

Tropienie historii nienormatywnej ma w sobie coś z praktyki detektywa. Może ktoś wyśledzi Meklenburga?

 



[1] Tajemnicze morderstwo w Warszawie, „Orędownik Ostrowski” 1923, nr 63, s. 1.

[2] Zamordowanie adwokata Meklenburga, „Gazeta Poranna 2 Grosze” 1923, nr 210, s. 3.

[3] Zamordowanie adwokata Meklenburga, „Rzeczpospolita” 1923, nr 210, s. 5.

[4] Echa mordu na osobie mecenasa Meklenburga, „Gazeta Poranna 2 Grosze” 1923, nr 211, s. 3. Podobna informacja: „Dziennik Białostocki” 1923, nr 185, s 1.

[5] Aleksander Stanisław Krasuski, Obojnactwo pod względem prawnym i społecznym. Na podstawie dwuch przypadków kazuistycznych, „Lekarz wojskowy” 1923, nr 12, s. 1065-1076.

[6] Tajemnicze morderstwo, „Gazeta Bydgoska’ 1923, nr 177, s. 2.

[7] Echa mordu przy ulicy Chmielnej, „Gazeta Poranna 2 Grosze” 1923, nr 212, s. 3.

[8] Zamordowanie adwokata w Warszawie, „Republika” 1923, nr 206, s. 10.

[9] „Gazeta Wągrowiecka. Pismo dla Rodzin Polskich” 1923, nr 63, s. 3.

[10] „Goniec Wielkopolski’ 1923, nr 177, s. 2.

Autorzy:

zdjęcie Wojciech Szot

Wojciech Szot

rocznik 86, pracownik, księgarz

1 komentarz do: Kto wyśledzi Meklenburga?




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa