Wielka polityka i działania oddolne

Z osobami zaangażowanymi w działania akcji Miłość Nie Wyklucza spotykam się raptem na kilka dni przed początkiem kolejnej wielkiej batalii o związki partnerskie – pierwszego czytania w Sejmie projektów ustaw o związkach partnerskich. Wiktoria Beczek, Aleksandra Boczkowska, Dariusz Goliński i Marcin Szczepkowski opowiadają o działaniach podjętych w 2012 roku przez akcję Miłość Nie Wyklucza, o polityce, o zmianie myślenia wizerunkowego i o planach – tych bliższych i tych dalszych.

 

Była duża polityka

Uschi Pawlik: Moje pierwsze pytanie dotyczy podsumowania działań akcji Miłość Nie Wyklucza w 2012 roku. Co się działo na froncie politycznym, a co w kampanii W Związku Z Miłością?

Marcin: W 2012 roku podejmowaliśmy działania w dwóch kierunkach. Jeden to była działalność kampanijna, czyli nasza kampania wizerunkowa W Związku z Miłością, która wystartowała w kwietniu i działa się głównie w Internecie. I taki był też jest zamysł – że to jest kampania facebookowa, internetowa, która miała na celu zachęcić ludzi do przesyłania własnych zdjęć, jako popierających ideę związków partnerskich. Do tej pory otrzymaliśmy chyba ponad 120 zdjęć. W 2013 roku planujemy właśnie wyjść z kampanią poza strefę Internetu, czyli w outdoor. Jeśli chodzi o działania polityczne to w 2012 roku trafiliśmy na obszar, o którym chyba jeszcze wcześniej nie myśleliśmy – czyli działania po części lobbingowe, po części typowo polityczne. W lipcu, kiedy to projekty trafiły do Sejmu i miało się odbyć głosowanie nad włączeniem punktów dotyczących związków partnerskich w obrady aktualnego posiedzenia Sejmu, zorganizowaliśmy dwukrotnie pod Sejmem pikietę, która moim zdaniem była całkiem sporym sukcesem.

To było bardzo rozpoznawalne wydarzenie. Jednorazowo udało się nam zgromadzić maksymalnie około 120 osób. To było w kluczowym momencie, w dniu, kiedy projekty zostały wycofane spod obrad Sejmu. Przez cały ten okres pod Sejmem przewinęło się około 200 osób. Wydaje mi się, że to działanie w pewnym sensie zintegrowało nasze środowisko i pokazało, że wcale nie trzeba działać w organizacji pozarządowej czy tworzyć jakieś wielkie kampanie – że wystarczy przyjść i pokazać, że chce się zawrzeć związek partnerski, że popiera się tą ideę. To jest cały czas realizowanie założenia akcji Miłość Nie Wyklucza – nie działalność zorganizowana tylko oddolna. Chcemy cały czas włączać w tę aktywność jak najwięcej ludzi. Teraz planujemy Zimowisko pod Sejmem. Zobaczymy, na co pogoda nam pozwoli, ilu ludzi się pojawi pod Sejmem, żeby pokazać poparcie dla związków partnerskich.

Aleksandra: Ale widać, że ludzie się już cieszą teraz, kiedy wydarzenie zostało ogłoszone w Internecie – od razu widać, że rozpoznają tę akcję, piszą, że będą, że fajnie, że wracamy.

Marcin: Kolejnym posunięciem było nakręcenie filmiku. To już było działanie typowo lobbingowe. Wspólnymi siłami, w bardzo krótkim czasie – bo chyba w sumie pięciu dni – wymyśliliśmy scenariusz, nakręciliśmy filmik z pomocą naszych przyjaciół. To była produkcja skierowana do posłów i posłanek. Mówiliśmy o tym, czym są związki partnerskie, co dają, a także, czego w związkach partnerskich na dobrą sprawę nie ma, żeby jakoś rozpędzić te uprzedzenia, które cały czas siedzą w głowach posłów i posłanek. Nagraliśmy te filmy na płyty, dołączyliśmy do nich listy i przekazaliśmy je wszystkim posłom i posłankom przed samym głosowaniem. Mamy nadzieję, że jak największa liczba z nich je zobaczyła. Chociażby z ciekawości. A jeśli nie wtedy, to może później je zobaczyli i przemyśleli sprawę i może już podczas tego najbliższego głosowania wyrażą inne zdanie.

Czy to wszystko, co zrobiliście na płaszczyźnie politycznej?

Marcin: Byliśmy inicjatorami założenia koalicji Partnerstwo dla Związków. W tym momencie jest to już 38 organizacji, które łączy wspólna idea poparcia dla instytucji związków partnerskich w Polsce. Spotkaliśmy się także, jako jedni z organizacji pozarządowych i grup nieformalnych, z panią marszałek Kopacz, rozmawialiśmy z nią o sytuacji osób LGBT w Polsce i o związkach partnerskich. Pani marszałek wtedy potwierdziła, że zrobi wszystko, żeby doprowadzić do pierwszego czytania – i potwierdziła swoje słowa w tym momencie. Miejmy nadzieję, że to jej poparcie będzie trwało i będzie dużo głębsze, czyli że chociażby sama z siebie zagłosuje za związkami partnerskimi i przekona do tego inne osoby.

 

Zdjęcia i rodziny

Opowiedzcie o drugiej odsłonie kampanii W Związku Z Miłością. Angażujecie ludzi do przysyłania Wam swoich zdjęć. Podtrzymujecie jej charakter wyraźnie apolityczny, bardziej uświadamiająco-wspierający?

Wiktoria: Bo to jest kampania stricte wizerunkowa. Odchodzimy od politycznego aspektu, lobbingowego i pokazujemy po prostu ładne obrazki. Pokazujemy fajne pary, pary homo- i heteroseksualne, które są razem, są szczęśliwe.

Marcin: To wynikło częściowo z faktu, że wiele osób uznało, że taka kampania agresywna, stricte polityczna, nie przemawia do wielu osób niezainteresowanych tym tematem. Kampania wizerunkowa może dotrzeć do większej liczby osób i je zainteresować. Są to zdjęcia przysyłane nam przez ludzi – naprawdę często ściskające za serce, rozczulające czy rozśmieszające. Taka kampania dużo bardziej angażuje osoby spoza kręgu działaczy, które chociaż w ten sposób, pokazując swoje zdjęcie, chcą wyrazić poparcie dla idei związków partnerskich.

A dlaczego skupiliście się na działaniach w Internecie?

Marcin: Facebook, jak wiadomo, jest to jedno z najszybciej rozwijających się w tym momencie mediów, docierających do stosunkowo szerokiego grona odbiorców. To też jest dobre miejsce do wypróbowania tego, jak kampania będzie odbierana zanim wyjdzie w outdoor. Chcieliśmy sprawdzić, jak nasza kampania będzie widziana w Internecie, jaki będzie poziom zaangażowania ludzi, jaka będzie rozpoznawalność tej marki – żeby potem wyjść z nią poza Internet, czyli na billboardy, na wyświetlacze LED-owe i do gazet.

Dariusz: Poza tym przez Internet zdecydowanie łatwiej jest zaangażować ludzi – bo łatwiej im się włączać, przesłać swoje zdjęcia, czy swoje filmiki. Taka akcja daje lepszą responsywność.

Drugi klip kampanii jest zupełnie inny niż poprzedni. Widać w nim konkretną parę kobiet – Olę i Wiktorię – która jest otoczona przez bliskich, przez rodzinę, przez przyjaciół. Dlaczego poszliście akurat w tym kierunku, jaka myśl stoi za przedstawieniem rodziny i bliskich danej pary?

Dariusz: Dotarło do nas, że w tej kwestii społeczeństwo w Polsce jest mało uświadomione. Ludzie nie wiedzą, że tak naprawdę idea związków partnerskich ważna jest nie tylko dla samych zainteresowanych, dla samych par, ale dla wszystkich, którzy stoją wokół nich – tak jak to widać na tym filmie, dla najbliższych po prostu: dla rodzin, dla rodziców, dla rodzeństwa, a także dla przyjaciół i znajomych. Bo zakładamy, że wszystkim tym osobom zależy, żeby dana para była szczęśliwa, żeby mogła zawrzeć związek partnerski, kiedy nie może zawrzeć ślubu – lub nie chce. Wydaje nam się, że tego się w Polsce nie uświadamia, ciągle przeciwstawia się osoby, które chcą wprowadzenia związków partnerskich, całej reszcie społeczeństwa. A ta cała reszta społeczeństwa nie jest przecież tak jednoznacznie przeciw. Właśnie za tymi zainteresowanymi osobami stoi szereg innych, które niekoniecznie same muszą chcieć wstąpić w taki związek partnerski, ale mogą tego chcieć na przykład dla swoich dzieci.

Wiktoria: Kluczowy było moment apelu matek osób LGBT w sejmie, kiedy się nagle okazało, że poza nami, poza tym środowiskiem LGBT, są właśnie jeszcze inne zainteresowane osoby. Teraz w mediach widać głównie te matki i bardzo dużo się w tym momencie o nich mówi. My też korzystamy z tej fali, z możliwości pokazania, że nie jesteśmy sami w walce o związki partnerskie.

Aleksandra: Tak to zresztą widać zresztą klipie: my jesteśmy na nim dwie, a wokół nas i gromadzi się, nie wiem, około dziesięciu osób. Czyli oprócz tych samych zainteresowanych par doliczamy do każdej z nich po jeszcze dziesięć, piętnaście, może dwadzieścia osób z otoczenia…

Dariusz: Świadczy to też chyba o zmianie podejścia właśnie w społeczeństwie, bo nie tylko osoby homoseksualne wychodzą z szafy i pokazują się publicznie, ale również rodzice i ich najbliżsi zaczęli to robić w Polsce. I to jest bardzo ważne.

A dlaczego wy się akurat zdecydowałyście?

Ola: A to wyszło przez przypadek zupełnie. [śmiech]

Wiktoria: Tak. Nie będziemy tutaj ściemniać. Inna sprawa, że akurat my mamy dość wspierające rodziny, które mogły wystąpić w tym klipie i nie miały oporów przed tym właśnie wyjściem z szafy. Nie trzeba było ich długo namawiać.

 

Do posłów i posłanek oraz w outdoor

Chciałabym teraz zapytać Was o najbliższe plany na przyszłość.

Marcin: W najbliższy wtorek, 22 stycznia o godzinie 11:00 pod kancelarią prezesa Rady Ministrów odbędzie się konferencja prasowa organizacji zrzeszonych w partnerstwie dla związków, gdzie będzie złożony list adresowany do premiera z prośbą o spotkanie ze środowiskami LGBT. Drugi list zostanie złożony tego samego dnia w Kancelarii Prezydenta. Będą to zaproszenia do spotkania z organizacjami społecznymi.  Jakby nie patrzeć, głos premiera, czy głos prezydenta w tej sprawie jest dosyć znaczący, nie tylko dla posłów, ale także dla dużej części społeczeństwa. Chcemy ich przekonać, że związki partnerskie to nie jest nic strasznego, nic, co doprowadzi do deprawacji instytucji małżeństwa, co doprowadzi świat do zagłady, tylko coś, co ułatwi wielu osobom normalne życie.

W tym tygodniu odbędzie się Zimowisko pod Sejmem, w które chcemy zaangażować ludzi – by przyszli i pokazali swoje poparcie. Razem z KPH zamierzamy też zachęcać ludzi do tego, aby kontaktowali się ze swoimi posłami i posłankami, żeby rozmawiali z nimi, żeby umawiali się z nimi na osobiste spotkania. Sami też mamy w planach odwiedzanie posłów i przekonywanie ich osobiście, rozmową w czterech oczy, do idei związków partnerskich. Chcemy odwiedzić głównie posłów, którzy w czasie ostatniego głosowania – i zobaczymy też, co okaże się w najbliższym – wstrzymali się od głosu lub nie brali udziału. Uważamy, że warto uderzać do tej całkiem jednak sporej części parlamentarzystów, która jest niedoinformowana i niezdecydowana.

Wiktoria: Chcemy po prostu pójść do posłów i opowiedzieć im nasze historie. Powiedzieć im: ja mam taki a taki problem w związku z tym, że nie mam możliwości zawarcia związku partnerskiego. Pokazujemy, że na przykład przychodzi z nami nasz heteroseksualny przyjaciel, który mówi „tak, ja również tego chcę dla moich przyjaciół”, przychodzą rodzice.

Marcin: Na pewno nie zdążymy odwiedzić posłów przed najbliższym posiedzeniem Sejmu. Planujemy to zrobić po posiedzeniu. Biorąc pod uwagę, że to jest całkiem spora liczba posłów i posłanek, to będzie to projekt dosyć długofalowy, który wymaga jeszcze dokładnego dopracowania, spisania harmonogramu i zebrania ludzi, którzy zdecydowaliby się tego podjąć.

Zaraz, ale jeżeli teraz w tym czytaniu po prostu projekty zostaną odrzucone…

Marcin: No przecież nie kończy się jeszcze kadencja.

Dariusz: I nie kończy się batalia.

Wiktoria: A poza tym zakładamy, że ci posłowie, którzy teraz są w Sejmie, prawdopodobnie będą też w następnej kadencji, więc cały czas musimy tych samych ludzi urabiać.

Marcin: Poza tym ta kadencja będzie jeszcze trochę trwała, więc liczymy na to, że któraś z opcji politycznych wyjdzie z poprawionym projektem – być może jednym z tych projektów, które mamy już teraz. Wtedy temat związków partnerskich będzie znowu obecny i postaramy się zrobić wszystko, żeby następnym razem się udało. Czesi próbowali pięć razy, my postaramy się krócej.

A jak będzie kontynuowana kampania W Związku Z Miłością i działania akcji Miłość Nie Wyklucza?

Marcin: Część z tych działań nowych już się rozpoczęła, do tej pory mieliśmy dwie imprezy W Związku Z Miłością w Zielonej Górze i Poznaniu. Na najbliższe miesiące planujemy obecność w outdoorze w Olsztynie i Lublinie oraz inne działania.

Czyli rozumiem, że W Związku Z Miłością przetestowana w Internecie teraz wychodzi na świat?

Marcin: Tak. To będzie również kampania wizerunkowa na billboardach i na wyświetlaczach LED-owych. Próbowaliśmy znaleźć ambasadorów kampanii w tych regionach, gdzie chcemy uderzyć z kampanią outdoorową. Nie było to proste. Niewiele par na przykład z Olsztyna chciało użyczyć swojej twarzy i swojej osoby do promocji kampanii W Związku Z Miłością. Nie łatwo jest się wyoutować w swoim mieście. Tym bardziej, że byłyby to osoby, które wypowiadałyby się na ten temat w mediach, które byłyby także do tego przygotowane przez nas. Tak więc będą to osoby z kampanii, które do tej pory w niej się udzielały. Dalej będziemy próbować znaleźć osoby w innych miastach. Zobaczymy, może się uda.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Strony internetowe akcji i kampanii, gdzie znajdziecie więcej bieżących informacji:

http://zmiloscia.pl/

http://miloscniewyklucza.blogspot.com/

 

 

Rozmawiała Uschi Pawlik. Za pomoc w opracowaniu wywiadu dziękuję Natalii Zaborniak.

 




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa