Savoir-vivre w kontaktach z osobami transpłciowymi, cz. 1

Widoczność osób transpłciowych w społeczności LGBT zwiększa się z roku na rok: mamy swoją organizację i reprezentującą nas posłankę, pojawiamy się w branżowych lokalach i na branżowych portalach randkowych, akcentujemy przy różnych okazjach, że frazy „dla gejów i lesbijek” w kontekście LGBT wykluczają nie tylko osoby biseksualne, ale także nas. Równocześnie jednak wiele osób nadal czuje się w kontaktach z nami lekko niepewnie, a źródłem niepewności często jest niewiedza o tym, jak się zachować i czego nie robić, żeby nie strzelić jakiejś gafy. Dlatego chciałbym Wam przedstawić krótki poradnik bazujący na najczęściej popełnianych omyłkach.

 

Podstawa: zgodnie z tożsamością

W przypadku osoby transpłciowej zewnętrzny wizerunek, ubiór i dokumenty nie zawsze oddają tożsamość płciową; traktowanie nas zgodnie z tym, jak się identyfikujemy, dla wielu z nas jest ważne lub ekstremalnie ważne (choć są również osoby, którym wszystko jedno jest, jako kogo je traktujesz, bo wszystko „trafia” w ich identyfikację).

Jeżeli to nie jest dla Ciebie jasne, warto zapytać, w jakim rodzaju gramatycznym zwracać się do danej osoby i jakiego imienia lub formy grzecznościowej używać. Możesz też podsłuchać, jak osoba trans sama o sobie mówi, aczkolwiek sporo ludzi – zwłaszcza zaraz po wyjściu z szafy – jest zbyt niepewnych siebie, by mówić o sobie zgodnie ze swoim poczuciem płci bez „przyzwolenia” otoczenia. Jeżeli nie masz pojęcia, jakiej formy używać a sytuacja uniemożliwia zapytanie, przejdź na formy bezrodzajowe (np. „Co podać?” zamiast „Co dla pana, pani, yyy”) lub na „ty” („Co dla ciebie?”). Wersji z dużą ilością „yyy” spróbuj w każdym razie unikać.

Kiedy już dowiesz się, jak ktoś chciałby być traktowany, konsekwentnie tego przestrzegaj. W rozmowie z nim jak i za jego plecami. Jeżeli się pomylisz, przeproś i popraw się. Spróbuj unikać wchodzenia w długie wytłumaczenia, które mogą być dla osoby transpłciowej obraźliwe („Och, bo wiesz, wyglądasz tak męsko, hahaha, trudno mi o tobie myśleć jak o kobiecie”) lub po prostu będą przedłużały dyskomfortową sytuację. Uwaga, osoby transseksualne często długo nie rozumieją, że identyczne pomyłki zdarzają się również w odniesieniu do osób cispłciowych.

Jeżeli osoba transpłciowa w jakiejś sytuacji podaje podwójne dane (np. podczas wypełniania formularza rejestracji na szkolenie), jest dość prawdopodobne, że nie chce, by upubliczniać te dane, które są niezgodne z jej poczucie płci.

Istotne bywają również gesty podkreślające płeć, takie jak przepuszczanie przodem w drzwiach, kolejność podawania ręki, noszenie czyichś rzeczy. Osoba trans może mieć z tym problem, ponieważ często była socjalizowana do innej roli niż ta, którą preferuje. Ty też możesz mieć z tym problem, bo tego typu gesty są często poza świadomą kontrolą. Ponieważ takie zachowania powoli zanikają w społeczeństwie, w razie poważniejszych wątpliwości po prostu zapomnij o formalnościach.

 

Uwaga na komplementy

Komplementy są niebezpieczne w dwóch sytuacjach.

Pierwsza sytuacja: „Bardzo dobrze ci w tym ubraniu, wyjątkowo podkreśla twoją talię”. Transkobieta, która na swoją talię przeważnie ciężko pracowała, zapewne to doceni. Transmężczyźnie, który np. musiał założyć takie ubranie do pracy i czuje się w nim jak pajac, zrobisz niechcący przykrość. A jeśli on wie, że Ty wiesz, że on jest trans, to pomyśli, że było to „chcący”.

Druga sytuacja to teksty w stylu „No coś ty?! Świetnie wyglądasz, w życiu nie przyszłoby mi do głowy, że kiedyś byłaś mężczyzną! Naprawdę, stuprocentowa babka z ciebie! Co nie, Beatko?”. Za pierwszym, drugim, trzecim razem to balsam na duszę. Za setnym i tysięcznym razem zaczynamy wyczuwać protekcjonalność i fałsz lub tłumimy ziewnięcie. Osoby ileś lat po tranzycji, dawno traktowane przez wszystkich jak cis, mogą być wściekłe lub spojrzeć na Ciebie z politowaniem.

 

Żywa Książka poza Żywą Biblioteką?

Kiedy spotykasz pierwszą w życiu osobę transpłciową, możesz mieć „OMG, udało mi się poznać kogoś trans!” i czuć potrzebę zadania jej dziesiątek pytań. Postaraj się jednak tego nie robić. Większość osób trans ma po pewnym czasie serdecznie dość udzielania odpowiedzi na pytania „Od jak dawna wiesz, że jesteś trans?”, „Jak twoi rodzice to przyjęli?”, „Czym się bawiłaś w dzieciństwie?” itd. Swego czasu na randce byłem tak znudzony podobnym wywiadem, że zabawiałem się przewidywaniem kolejnych pytań rozmówcy (i dobrze mi szło!). Tego rodzaju pytania najczęściej nie są nietaktowne (dużo zależy od kontekstu), natomiast prawdopodobnie zadano je nam tysiące razy. Jeśli chcesz zaspokoić swoją ciekawość, lepiej poczytaj blogi albo zaczekaj – może osoba trans powie Ci to z własnej inicjatywy.

Są i nietaktowne pytania. Nie wypytuj o „prawdziwą płeć” (kiedy masz na myśli biologiczną) i „prawdziwe imię” (kiedy masz na myśli to nadane po urodzeniu). To sugeruje, że uważasz tożsamość płciową rozmówcy za mniej prawdziwą (to porównywalne z uważaniem orientacji homoseksualnej za gorszą). Większość osób, które przeszły korektę płci, nie zechce pokazać swoich zdjęć z młodości. Jest też bardzo ciekawe pytanie o orientację seksualną, które brzmi mniej więcej tak: „Ale ja nie rozumiem, jak to jest – skoro czujesz się kobietą i zmieniasz płeć, powinni ci się podobać mężczyźni!”. Szczególnie lubię je w wykonaniu osób LGB, ponieważ jeśli przyjrzysz mu się bliżej, zobaczysz uwewnętrznioną homofobię.

Są także pytania, które niemal zawsze naruszają granice prywatności rozmówcy. Należą do nich zwłaszcza te o przebyte operacje i obecne narządy płciowe, w których lubują się media. Sprowadzanie rozmówcy do „masz waginę czy penisa?” nienajlepiej świadczy o zadającym pytanie – a jednak ludzie często jakoś zapominają, że mamy coś takiego jak strefa intymna. Sytuacjami wyjątkowymi są rozmowy u lekarza i te poprzedzające seks – wtedy anatomia może mieć znaczenie, ale nadal odradza się obcesowość. I jeśli masz wrażenie, że to oczywiste, wyobraź sobie, że o genitalia pyta Cię sprzedawca…

Uogólniając, zaspokajanie własnej ciekawości kosztem drugiego człowieka jest przyjmowane źle. Rozmowa w stylu „100 pytań do…” przeważnie nas nudzi, uprzedmiotawia lub narusza naszą prywatność, więc zwróć uwagę, czy osoba trans czuje się komfortowo i chętnie udziela odpowiedzi. Jeżeli zaczniesz wyczuwać napięcie, lepiej zmień temat. Oczywiście jeśli zaprzyjaźnisz się z osobą trans albo znajdziesz się w gronie osób trans, sytuacja będzie wyglądała inaczej.

 

Strefa ognia

Każde z powyższych pytań można w jakimś kontekście zadać. Są jednak wypowiedzi, o których po prostu zapomnij. Należą do nich przede wszystkim żarty typu „A ja czuję się kotem / drzewem / Napoleonem”, doszukiwanie się chorób psychicznych i mówienie per „ono” (chyba że osoba trans tak właśnie się identyfikuje). Niewybaczalne jest również celowe publiczne zwracanie się do wyoutowanej osoby transpłciowej w niewłaściwy sposób oraz poprawianie jej lub otoczenia. Usprawiedliwianie tego Twoją własną definicją płci (geny? niezmienione dokumenty? nieprzekonujący Cię wygląd? brak operacji na genitaliach?) nie zmienia faktu, że jest to transfobia. A jeżeli masz problem z czyimś niejednoznacznym wizerunkiem lub ekspresją płciową, lepiej unikaj sfrustrowanego „Zdecyduj się kim jesteś! Jak tak można, ani to baba, ani chłop!” albo dziwowania się ponad miarę.

„Zboki”, „tranzystory”, „przebierańcy” i „babochłopy” powinny być oczywiste, ale np. butch w świecie les wielokrotnie są obrażane, a ich tożsamość – negowana. Ofiarami czegoś pomiędzy homofobią i transfobią padają również nienormatywni płciowo geje i drag queen. A skoro już wspomniałem o zachowaniach wewnątrzśrodowiskowych, cis-gejom zdarza się mówić o sobie i do siebie w rodzaju żeńskim. Dla trans-gejów może to być zbyt niekomfortowe.

I jest jeszcze seksizm… Seksizm w cispłciowym świecie to trudny temat. Seksizm podkreślający płeć biologiczną osoby trans – zwłaszcza kiedy jesteś cis i macie ten sam gender – to cios poniżej pasa. Czyli jeśli np. jako cismężczyzna zaczniesz się śmiać, że transmężczyzna zachowuje się jakby miał PMS, to właśnie zostałeś zaklasyfikowany jako beznadziejny przypadek najgorszego chama i już nie żyjesz, a Twoja głowa została zatknięta na słup ku przestrodze. Chyba że osoba trans czuje się ze sobą tak źle, że uzna, że masz do tego prawo. Albo jeśli wasza relacja jest nie z tej ziemi – ale wtedy nie potrzebujesz tego poradnika.

 

***

Większość z tych rzeczy jest dość oczywista: uszanuj ludzką tożsamość i granice prywatności oraz unikaj chamstwa, wścibstwa, seksizmu i emanowania nietolerancją, a raczej będzie dobrze. Osoby trans przeważnie świetnie rozumieją, że to trudny temat i przymkną oko na drobne wpadki. Wyjaśnienie, że temat jest dla Ciebie nowy, również może być pomocne – chyba że zrobisz to tak wylewnie, że osoba trans zacznie się zastanawiać, czy przypadkiem nie jest fioletowym ludzikiem z odległej Galaktyki.

W części drugiej: nietakty randkowe.

 

 

Autorzy:

zdjęcie Marcin Rzeczkowski

Marcin Rzeczkowski

Wyoutowany transmężczyzna, założyciel strony Trans-Optymista, autor wielu artykułów na temat transpłciowości. Studiował psychoterapię i terapię seksualną. Od 2013 r. prowadzi grupę wsparcia dla osób transpłciowych w siedzibie Lambda Warszawa.

18 komentarzy do:Savoir-vivre w kontaktach z osobami transpłciowymi, cz. 1

  • Bardzo dziękuję za ten artykuł. Sama przykładam olbrzymią wagę do kultury, zwłaszcza osobistej, i zawsze staram się odnosić do innych zgodnie z regułami savoir-vivre’u. Poza tym też nie lubię, jak ktoś się do mnie zwraca nie w tym rodzaju.

    Marcin, a jak umawiasz się na randki, to mówisz od razu, że jesteś trans, czy dopiero, jak kogoś lepiej poznasz?

  • Myślę, że odpowiedzi na to pytanie – zadane mi do tej pory zaledwie kilkadziesiąt razy – udzieli Ci notka pod tekstem. Jeżeli interesują Cię szczegóły, zapraszam do uważnej lektury Trans-Optymisty… albo zaczekania na drugi tekst z serii ;)

  • krzsz1986

    Transpłciowość nie jest dla mnie sexy, ale potrafię spojrzeć na nią spoza perspektywy swoich upodobań. Bardzo kibicuję posłance Grodzkiej. Uważam za karygodne żarty z jej wyglądu. Zresztą, wiele dojrzałych kobiet wygląda podobnie. A w ostatnim czasie duże wrażenie zrobił na mnie filmik, do którego link zamieszczam: http://www.pudelek.tv/video/Z-chlopaka-w-dziewczyne-w-trzy-lata-1737/ Polecam. :)

  • Walcz_o_normalnosc

    O płci decydują geny, a nie opinie. O tym, czy osoba znana jako „anna grodzka” jest mężczyzną czy kobietą nie decyduje bowiem jej wola, ani tym bardziej dokumenty z sądu, a geny. Jak ktoś ma układ XX – jest kobietą, a jak XY – mężczyzną. I koniec. Szczególnie w sytuacji, gdy miało się żonę i dziecko z nią. Doprawianie sobie czy usunięcie narządów nie może tego zmienić. Podobnie jak faszerowanie się męskimi czy żeńskimi hormonami. I stwierdzenie to w niczym nie ma umniejszać dramatu osób cierpiących na transseksualizm. To niewątpliwie bardzo ciężkie schorzenie. Brak akceptacji własnej płci – musi być ogromną tragedią. Operacja zmiany płci nie jest jednak uleczeniem tylko okaleczeniem człowieka. Operacja – określana zabiegiem zmiany płci – w istocie jej nie zmienia, a jedynie usuwa jedne narządy, by zastąpić je rekonstrukcją (zazwyczaj nie do końca udaną) innych. Mężczyzna nie staje się przez to kobietą, a jedynie się do niej upodabnia.

    • Dziękuję za ten przepiękny przykład braku kultury. Oraz wiedzy z zakresu genetyki i chirurgii.

      Właśnie takich wypowiedzi należy unikać. Mamy tutaj podważanie tożsamości, fałszywe współczucie (o którym zapomniałem napisać) i fascynujący przykład normatywnego myślenia o wyznacznikach płci („Szczególnie w sytuacji, gdy miało się żonę i dziecko z nią”). Nietakt za nietaktem, a do tego ta cudowna ignorancja…

      Przy okazji dziękuję również za inspirację, do kolejki tematów dołącza tekst o płci – m.in. o mężczyznach XX i kobietach XY.

      • Walcz_o_normalnosc

        Z tej paplaniny nic nie wynika.Jeśli ktoś wmawia mi że jest Napoleonem, to ja wcale nie muszę się do niego zwracać wasza wysokość.

  • zewsząd i znikąd

    Rany kota, skąd się tego tyle namnożyło? Na Innej Stronie też kolejne buce, właściwie prawdopodobnie jeden buc pod kolejnymi ksywkami (właśnie, może da się zbanować IP?). Podobno ściślej mówiąc przychodzą z Frondy, ale w każdym razie są tak agresywni, że jeszcze większa agresja ogarnia człowieka przy czytaniu takiego czegoś.

  • homiki.pl

    Informujemy, że kolejne wypowiedzi o charakterze transfobicznym będą usuwane. Powyższe potraktujemy edukacyjnie.

  • Walcz_o_normalnosc

    Co takiego „transfobicznego” było w poście, który został ocenzurowany ?
    Zapytam prosto z mostu : Czy przyjmujecie jakąkolwiek krytykę, czy zatykacie palcami uszy ?

  • zewsząd i znikąd

    To nie jest krytyka, tylko agresja.

    • To wyjątkowo nudny troll, który po mojej wypowiedzi w stylu „a teraz, droga wycieczko, widzimy…” strzelił samobója tekstem o Napoleonie. Nie powie nam niczego, czego nie słyszelibyśmy fafnaście tysięcy razy wcześniej. Po co tracić na niego czas, jeśli można zaczekać aż Redakcja go wytnie?

  • Kuba Michal Bartusiak

    Zacznę od deklaracji: nie mam nic przeciwko osobom trans, poznałem nawet kilka a z jedną mieszkałem. I nigdy nie zachowywałem się agresywnie, nietolerancyjnie.
    Muszę jednak powiedzieć, że czytając ten artykuł mam trochę mieszane uczucia: fakt, nie pyta się nowo poznanej osoby o to, czy ma genitalia na swoim miejscu. Jednak skąd się bierze ta ogromna wrażliwość na pomyłki w rodzajnikach na przykład? Ja nie neguje, że okropne musi być zamknięcie w ciele o złej płci, ale to nie zmienia faktu, że każdy w kontakcie z osoba transseksualną powinien z uporem maniaka dbać, aby nie popełnić gafy- zachowanie takie świadczy o poprawności politycznej, a nie o tolerancji, o akceptacji nie wspominając.
    To trochę tak jak walczy się ze słowem pedał: po co? Jeśli na wzór Ameryki na przykład zabronimy używać ludziom słów- pedał, ciota, lesba, czarnuch.. nie przeniesiemy się nagle do cudownej idylli. Wszystko będzie tak samo, ale po cichu. Nie należy zapominać, że słowa są też medium dla intencji. A to intencja jest najważniejsza. Przynajmniej tak mi sie wydaje.
    Aha: płeć mamy jedną. Z urzędowego punktu widzenia. Czego nie rozumiem, to dlaczego będąc na przykład transpłciowym (m/k) Janem Kowalskim, osoba taka ma problem z zaznaczeniem płci „mężczyzna”? A przynajmniej do czasu zmiany płci. Czy jest to taka okropna ujma?

    • Kubo, w obydwu przypadkach – a zwłaszcza w przypadku rodzajników – nie chodzi o niepoprawne politycznie słowa w rodzaju „pedała”, „tranzystora” czy „zboka”. Chodzi o uszanowanie jednej z podstawowych cech składowych tożsamości danej osoby – jej tożsamości płciowej. Walka z obelżywymi słowami może się przyczynić do zmiany rzeczywistości osób LGBT, ale nie musi – natomiast uszanowanie czyjejś tożsamości płciowej jest DOKŁADNIE tym, o co chodzi. Jest czymś analogicznym do uszanowania, że rozmówca nie jest hetero, tylko dotyczy czegoś jeszcze głębszego, bardziej wszechobecnego.

      Jeżeli do osoby transseksualnej mówisz w niewłaściwy sposób, sygnalizujesz jej, że masz gdzieś to, kim jest, jak się czuje, co przeżywa, poniewasz masz swój pogląd na to, jakiej płci jest. Trudno mi nawet znaleźć analogię pokazującą, jak bardzo to jest ważne, ponieważ ani „jak czułbyś się, gdyby do Ciebie mówiono w rodzaju żeńskim?”, ani całe to „no dobrze, jesteś gejem – a kiedy znajdziesz sobie żonę?” nie oddaje w pełni doświadczeń osoby transseksualnej, której przez całe życie, codziennie, na każdym kroku, cały świat komunikuje, że jest kimś innym niż ona się czuje. Przez wiele osób na pewnym etapie życia niewłaściwy rodzaj jest każdorazowo odczuwany jak wbicie kolca w serce. Używając takich form, po prostu przyczyniłbyś się do jej poczucia uwięzienia, zaszczucia i bólu. Przypuszczam, że nie masz takich intencji :)

      Z kolei płeć urzędowa… cóż. Tak, to JEST ujma. To upokorzenie. TakA transpłciowA M/K, o której piszesz, NIE JEST Janem Kowalskim – ma tak w papierach. I przeważnie głęboko cierpi z tego powodu.
      Jeśli piszesz, że z urzędowego punktu widzenia mamy jedną płeć i czy to taka ogromna ujma… czy piszesz też, że przecież nikt nie zabrania gejom i lesbijkom brać ślubów w Polce (heteroseksualnych)? Nie, prawda? Bo wiesz, że nie o takie rozumienie frazy „nie mogą zawierać małżeństw” chodzi. W przypadku osób trans tego nie wiesz i rozumiem, że dla osoby nie w temacie to może być trudne do zrozumienia, ale może ćwiczenie z wyobraźni pomoże?

      Myślę, że jakby Tobie teraz nagle kazano, na podstawie jakiegoś absurdalnego z Twojego punktu widzenia kryterium, zaznaczać wszędzie, że jesteś kobietą i podawać się za kobietę w każdym urzędzie,
      jakbyś musiał – wbrew sobie! – zacząć tłumaczyć zdziwionym osobom, że TAK, mimo że wyglądasz jak wyglądasz, JESTEŚ kobietą (bo np. inaczej nie dostałbyś pieniędzy z banku czy odebrać przesyłki na poczcie),
      jakby każda urzędowa sytuacja zaczęłaby kojarzyć Ci się z zagrożeniem, szokiem otoczenia, wyśmiewaniem i masą przeszkód,
      jakby zapisywano Cię gdzieś jako panią Bartusiak, a potem przychodziłbyś i mówił, że to nie pomyłka, nie jesteś za siostrę, to Ty jesteś panią Bartusiak, ale nie, nie jesteś panią Bartusiak tylko panem Bartusiakiem – i to byłoby Twoje wejście do grupy, z którą musisz współpracować,
      …po jakimś czasie też byłbyś wkurzony, bezsilny, upokorzony, zraniony. Być może wtedy też każdorazowe podanie się za kobietę czy potraktowanie Cię jako kobietę byłoby dla Ciebie paskudnym doświadczeniem.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa