Piątek w piątek: Społeczeństwo obywatelskie walczy z radarami

Żyjemy w ciekawych czasach. Z jednej strony jesteśmy świadkami poszerzania sfery wolności, szybkich przemian kulturowych, uwrażliwiania coraz to nowych grup ludzkich na całym świecie na prawa człowieka, galopującego postępu technicznego itd. Z drugiej strony coraz mocniejsza jest siła dośrodkowa, próbująca te zmiany przyhamować, albo nawet ich płomień całkowicie ugasić. Mamy rosnące nacjonalizmy, radykalizujące się żądania różnych grup społecznych i religijnych, rosnące jak grzyby po deszczu nowe definicje zagrażających nam obcych (tutejszych, nie pozaziemskich – rzecz jasna).

W tak ciekawych czasach potrzeba rzeczowych sporów, dysput, dyskusji i ścierania poglądów – nie pyskówek jednak i okopywania się w swoich szańcach. Potrzebny jest też szerszy ogląd, uwolniony od tematów zastępczych. W kiełkującym u nas społeczeństwie obywatelskim wymiana myśli pomiędzy różniącymi się grupami praktycznie nie istnieje. I co gorsza – nie widać znikąd wychowawczego wsparcia.

Reformy edukacji, serwowane przez wszystkie rządy od 1989 roku, spowodowały , że szkoła coraz mniej objaśnia świat i nie wychowuje obywatelsko. W zamian serwuje się młodemu pokoleniu uczenie do testów, oderwanie od rzeczywistości i uwikłanie w katolicką, konserwatywną ideologię, której obecności w szkolnych murach mało kto się dziś już dziwi (a jeśli nawet oburza, to nie ma jak i gdzie tego oburzenia wyrazić).

W kształtowaniu społeczeństwa obywatelskiego w coraz mniejszym stopniu uczestniczą również media, które coraz częściej odwołują się do emocji niż do rozumu i wiedzy widza. Gdyby zjawisko to dotyczyło tylko prasy brukowej, nie byłoby w tym nic dziwnego. Rzecz w tym, że tanią emocją brukają się wydawcy i nadawcy do niedawna kojarzeni z dziennikarską powagą. Kto nie wierzy, niech zada sobie trud i przejrzy wydania „Wyborczej” sprzed kilkunastu lat i obecne, albo obejrzy archiwalne programy – przykładowo – Moniki Olejnik lub Tomasza Lisa, którzy w „starych, dobrych czasach” zapraszali do studia oszołomów tylko po to, by obnażyć ich intelektualną niekompetencję. Dziś w modzie są pary (trójce, czwórce) o skrajnie różnych poglądach – ładnie się w studio pokłócą. I będą emocje. Będzie zabawa i oglądalność.

Emocje w przestrzeni publicznej, rodzące się z zastępczych tematów, wciągają, angażują i trawią niepotrzebnie siły. W ostatnim czasie tematem imitującym zaangażowanie obywatelskie w sposób zupełnie niepotrzebny była awantura o rosnącą liczbę radarów na drogach. Zaskoczyła mnie wysoka temperatura emocji, zgodny chór obywatelskich głosów oburzenia rozlegający się w każdym medium informacyjnym i publicystycznym. Świadomie się z tego wyłączyłem, chcąc sprawdzić, czy nieuczestniczenie w sporze czegoś mnie pozbawi.

Otóż nie! Bo radar na drodze to nie jest główny problem naszego kraju i dziś temat znaczy już naprawdę niewiele. Nie zbliży nas do rozstrzygnięć ważnych kwestii, które już dziś powinny być w wspólnie przez społeczeństwo podejmowane, a przed którymi to pytaniami nie uciekniemy. Jak wyobrażamy sobie Polskę przyszłości? Gdzie będziemy na mapie świata? Jaki zbiór wspólnych symboli będzie nas wszystkich ożywiać? Jak ukształtujemy naszą państwowość? Jak będziemy rozumieć cnoty obywatelskie i co postawimy w centrum (auto)identyfikacji „ja – obywatel”? Jak będziemy się włączać do globalnej walki o zachowanie zasobów dla przyszłych pokoleń?

To oczywiście zagadnienia-kobyły, nie do ruszenia w krótkim czasie. Droga do nich wiedzie jednak przez uporządkowanie spraw ważnych dla nas tu i teraz. Pozwolę sobie kilka wyliczyć, przy czym kolejność nie odzwierciedla skali ważności. Dla naszego środowiska ważna jest walka z uprzedzeniami, niwelowanie skutków homofobii, rzetelna edukacja w społeczeństwie, wprowadzenie prawnych rozwiązań dla związków partnerskich. Natomiast wszystkim nam pomiędzy Bugiem a Odrą przydałyby się rozwiązania problemów służby zdrowia, zagrożenia bezrobociem, dyskryminacji o różnych obliczach, niedojrzałości naszej demokracji itd.

Tematy zastępcze kanalizują emocje, odwracają uwagę od spraw istotnych i nie pozwalają dojrzewać społeczeństwu obywatelskiemu. Świadectwem niedojrzałości jest zaangażowanie i rozemocjonowanie milionów Polaków sprawą radarów, słowami sędziego Tulei, gołym brzuszkiem agenta CBA czy uziemionymi dreamlinerami, podczas gdy problemy krzyczące o uwagę nie są podejmowane. Czy Polacy przejmują się brakiem pieniędzy na walkę z rakiem i odsyłaniem chorych z kwitkiem przez kliniki? Czy temat ten budzi emocje podobne do tych „radarowych”? A powinien. To tylko jeden przykład, jedna z wielu niepokojących spraw.

Na zakończenie chciałbym napisać o czymś, co mi autentycznie doskwiera i wkurza. Wkurza mnie zabetonowanie tej części społeczeństwa, z którą nam jest po drodze: lewicującej inteligencji, euroentuzjastów, ludzi ciekawych świata i otwartych na jego różnorodność. Tej ogromnej grupie bardzo trudno się zmobilizować, by cokolwiek wyrazić w publicznej przestrzeni. Tak jakby wolność, demokracja, niecenzurowany przez tajne służby internet, itd – były nam dane na zawsze. Tak nie jest, o czym prawdopodobnie pamiętają jeszcze osoby generacji 40+, która część życia spędziła w PRL.

Zazdroszczę naszym oponentom z prawej strony determinacji i wiary – skupiają się wokół idei, których – mówiąc eufemistycznie – nie podzielam. Robią to jednak wytrwale, grupują się, dają o sobie znać. Z naszej strony (w uproszczeniu – tej lewicującej, otwartej) jest natomiast sennie, a naprawdę masowe, wielotysięczne protesty to wyjątki – skupione na jakichś eskapistycznych celach typu wolność odurzania się trawą.

Bu.

***

P.S. Już niedługo będzie okazja, byśmy – ludzie homo i biseksualni – mogli dopominać się o swoje prawa. Powtórzę, co już pisaliśmy w innym miejscu:

W przyszłym tygodniu przyjdźcie pod Sejmem na Zimowisko! Na trawniczku na Wiejskiej będzie różowy baner. Warto pokazać parlamentarzyst(k)om, jak bardzo zależy nam na merytorycznej dyskusji o projektach ustaw o związkach. Pikieta odbędzie się  w dniach 23-25 stycznia w godzinach 10.00-16.00. Warto wpaść, choćby na chwilkę! Załóżcie tylko grube kapoty i wzujcie ciepłe saboty, bo mróz ma być trzaskający.
Ilustracje: Raczkowski.pl, fanpage Paczaizm na FB, Wiki

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa