Drugi nurt

Logo Straight for EqualityGdy po raz pierwszy zobaczyłem tytuł debaty: „Czy w Polsce powstanie ruch Sojuszników LGBT?”, pomyślałem, że tak naprawdę nie wiem, jak odpowiedzieć na to pytanie. Ale spędziwszy w Polsce pięć dni, jestem przekonany, że taki ruch tu powstanie. Co więcej, jest taka potrzeba.

PFLAG został założony przez heteroseksualną kobietę – matkę, która chciała poprawić sytuację swojego syna geja. Działamy od 40 lat i przez te cztery dekady bardzo dużo nauczyliśmy się na temat tego, co robić, a czego nie robić, aby zachęcić osoby heteroseksualne do działania na rzecz równości. Nasza działalność obejmuje trzy elementy: wsparcie, edukację i lobbing.

Pierwszą rzeczą jest wsparcie – dla takich rodziców, którzy dowiadują się, że ich dziecko jest lesbijką, gejem, osobą biseksualną czy transpłciową. To również wsparcie dla osób LGBT w procesie coming outu. Doskonale rozumiemy że dla wielu osób, zarówno osób LGBT jak i ich rodziców, wyjście z ukrycia nie jest jednorazowym wydarzeniem – jest to proces który czasem trwa długo. Prowadzimy działalność edukacyjną w szkołach, od podstawówek po uniwersytety. Mamy specjalny program szkoleń adresowany do dużych firm. Prowadzimy działania edukacyjne we wspólnotach religijnych, w grupach obywatelskich, ponieważ wiemy, jak bardzo wiele jest fałszywych wyobrażeń i mitów na temat homoseksualności. I wreszcie lobbing – staramy się wpływać na ustawodawstwo, aby skończyć z dyskryminacją osób LGBT i ich rodzin.

„My – oni”

Przez 35 lat działalności zauważyliśmy, że udało nam się osiągnąć duży postęp jeżeli chodzi o równość zagwarantowaną prawem. Chciałbym podkreślić, że często to właśnie głosy rodziców miały największą moc zmieniania sytuacji i wpływania na nastawienie ludzi do nas. Było dla nas jasne, że jeśli postawimy z jednej strony wszystkie osoby LGBT i wspierających ich członków ich rodzin, a z drugiej strony wszystkie pozostałe heteroseksualne osoby mieszkające w naszym kraju, nas będzie dużo, dużo mniej. Warto jednak pamiętać, że naszym ostatecznym celem nie jest równość prawna – naszym najważniejszym celem jako organizacji jest afirmacja w społeczeństwie wszystkich ludzi niezależnie od różnic, także osób LGBT. Uświadomiliśmy sobie, że aby osiągnąć ten konkretny cel, musimy zachęcić i zaangażować osoby heteroseksualne, skierować do nich przekaz edukacyjny inaczej, niż robiliśmy to wcześniej.

guide to being a straight allyZdecydowaliśmy się zatem na inne podejście – nie polityczne, nie zmierzające do konfrontacji i nie kontrowersyjne. Chcieliśmy znaleźć sposób, by zaangażować ludzi jakąś inną drogą – inną nawet niż zachęta do wsparcia naszej organizacji. Większość materiałów informacyjnych PFLAG jest, delikatnie mówiąc, bardzo kolorowa – tęcze, różowe trójkąty, lambdy, wszystko, czego można byłoby spodziewać się po organizacji LGBT. Tymczasem w tamtym momencie pomyśleliśmy o wydaniu zupełnie innej publikacji, z zupełnie innym podejściem. Poradnik dla heteroseksualnych sojuszników (Guide to being a straight ally) zdecydowanie nie jest tęczowy w swojej warstwie graficznej. Zrobiliśmy tak nie bez powodu.

Naukowcy już od jakiegoś czasu próbowali znaleźć odpowiedź na pytanie, jak zaangażować w sprawy społeczności LGBT heteroseksualną większość. Dodatkowo zleciliśmy przeprowadzenie sondażu, w którym zapytano 2300 heteroseksualnych Amerykanów o ich opinię na temat społeczności LGBT. Badania objęły też grupy fokusowe, podczas których poproszono osoby heteroseksulane w różnych częściach kraju o podanie powodów, które mogłoby ich skłonić do zaangażowania się w ruch LGBT. I muszę przyznać że, te wyniki nas – jako organizację, która składała się głównie z rodziców, z krewnych, bliskich osób LGBT – zaskoczyły. Dowiedzieliśmy się na przykład, że terminologia, jakiej używaliśmy, takie słowa jak „homofobia”, „heteronormatywność”, „uprzywilejowanie” były im znane, ale czuli się z nimi niekomfortowo. Patrząc na te wyniki niektórzy z nas mówili: „oczywiście, że taki język jest dla nich niekomfortowy, nie używamy go jeszcze wystarczająco długo, musimy używać go częściej, a im więcej go będziemy stosować, tym swobodniej oni będą się nim posługiwać”. Kiedy jednak głębiej przeanalizowaliśmy wyniki badań, odkryliśmy, że ten język pogłębiał podział, utrwalał dystans „my – oni”, nasz język i ich język.

Trzy zasady

Postanowiliśmy więc, że jedną z głównych zasad prowadzenia projektu Osoby heteroseksualne na rzecz równości (Straight for Equality) będzie zawieszenie na jakiś czas stosowania tej terminologii, która była nam najlepiej znana w naszej pracy. Okazało się to bardzo trudnym zadaniem dla wielu rodziców, którzy przez lata byli działaczami i używali go, jak też dla wielu osób LGBT z naszej organizacji. Doszliśmy również do wniosku, że absolutnie nie będziemy poruszać tematów politycznych. To było czymś niesłychanym w naszym kraju, gdzie tak dużo energii angażowano w walkę ustawodawstwo na poziomie stanowym, federalnym czy lokalnym. Ale skoro badania pokazały, co o nas myślą ludzie z zewnątrz – że ogólnie rzecz biorąc ruch LGBT jest zbyt polityczny i dlatego nie chcą się w niego zaangażować – to musimy posłuchać tego, co nam mówią.

Naszą strategią stało się więc po pierwsze zawieszenie stosowania specjalistycznego żargonu, po drugie zarzucenie polityki, a po trzecie – otwartość na spotkanie się z ludźmi tam, gdzie oni się w danym momencie znajdują. Szczególnie ta ostatnia koncepcja znalazła szerokie zrozumienie wśród rodziców w naszej organizacji. Kiedy prowadziliśmy szkolenia rodziców – członków PFLAG – dotyczące tego nowego programu, pozwoliliśmy sobie na przeprowadzenie swoistego ćwiczenia intelektualnego: poprosiliśmy, żeby ci rodzice cofnęli się do momentu zanim dowiedzieli się, że ich dziecko jest homoseksualne. Chodziło o ten czas w ich życiu, kiedy kwestie LGBT nie były jeszcze dla nich ważne, nie byli zaangażowani w nie emocjonalnie – i kiedy znajdowali się dokładnie w tym miejscu, w jakim są teraz ludzie, do których chcemy dotrzeć. Tak właśnie narodził się projekt Osoby heteroseksualne na rzecz równości.

Spektrum heteroseksualistów

Stworzyliśmy również coś, co nazywamy straight ally spectrum (spektrum heteroseksualnych sojuszników). Jeżeli wyobrazicie sobie poziomą linię, to na samym jej końcu po lewej stronie będzie się znajdował ktoś, kto czuje się bardzo niepewnie w tych wszystkich sprawach LGBT. To są osoby które zwykle siadają w ostatnich rzędach. Kiedy przesuniemy się trochę po tej linii w prawo, spotkamy osoby, które już zaczynają rozumieć, po co w ogóle o tym rozmawiamy. Być może dlatego, że mają kolegę czy koleżankę w pracy, która jest osobą LGBT i zaczynają rozumieć, że taki człowiek musi się mierzyć z innymi problemami niż oni. Dalej mamy osoby, które zaczynają używać odpowiedniego języka, mówią o „lesbijkach”, o „gejach”, o „osobach biseksualnych” czy „transpłciowych” i wypowiadają te słowa w miejscach publicznych głośno, nie szeptem. Zaczynają rozumieć, że to nie jest żadne tajne stowarzyszenie, że ten język nie służy do samoidentyfikacji jako osoba LGBT. Przesuwając się dalej w prawo znajdziemy osoby, które zaczynają rozumieć wyzwania, jakie stoją przed ludźmi transpłciowymi i w jaki sposób różnią się one od wyzwań , z którymi muszą się mierzyć osoby LGB. Po prawej stronie mamy takie osoby heteroseksualne, które mówią sobie: „jako sojusznik społeczności LGBT dojrzałem do tego, żeby uczestniczyć w działalności jakiejś organizacji LGBT czy zaangażować się w grupę wsparcia w moim miejscu pracy. I wreszcie na zupełnym krańcu tego spektrum mamy takich super-sprzymierzeńców, którzy są gotowi w pełni działać na rzecz swoich przyjaciół, znajomych czy współpracowników LGBT .

Mówimy o tym spektrum po to żeby dać każdej osobie heteroseksualnej możliwość wejścia w świat LGBT w takim miejscu, które dla tej osoby jest komfortowe. Być może ktoś czuje, że jest bardziej po lewej stronie tego spektrum, może gdzieś pośrodku, jeszcze niegotowy na aktywną działalność, ale już jest w stanie mówić o tych kwestiach swobodnie, a ktoś – poprzez swoje doświadczenia życiowe na przykład – jest już daleko po prawej stronie. Zaczęliśmy się zastanawiać, co to znaczy, że ktoś jest właśnie gdzieś po lewej stronie. Być może takie osoby nie są jeszcze przekonane, że pary lesbijskie czy gejowskie powinny móc zawrzeć związek partnerski czy wziąć ślub. Może nie zgadzają się na to, by partnerzy homoseksualni czy nawet osoby samotne mogły adoptować dzieci. Tacy ludzie znajdują się bardzo daleko od głównego nurtu naszych działań.

W tym miejscu trzeba pamiętać o naszej trzeciej zasadzie – spotkać się z ludźmi tam, gdzie oni się w danym momencie znajdują. Zasada ta ma do dziś do rodziców czy członków rodzin osób LGBT, którzy przychodzą do nas po raz pierwszy – takich rodziców, którzy nagle odkrywają że ich nastoletnie dziecko jest gejem czy lesbijką, i być może sam ten fakt nie jest trudny dla nich do zaakceptowania, ale boją się, co to dziecko spotka w szkole czy w środowisku rówieśników. Jeżeli w trakcie pierwszego spotkania w PFLAG z takimi rodzicami zaczniemy rozmawiać o adopcji czy równości małżeńskiej, będzie to dla nich po prostu przytłaczające, być może zbyt radykalne – i są szanse, że takie osoby już do nas nie wrócą. Być może tacy rodzice są głęboko wierzącymi katolikami – w takiej rodzinie właśnie ja się wychowałem. Być może ich wspólnota religijna i ksiądz przekonują ich, że homoseksualizm jest grzechem i że nie powinni wspierać swoich dzieci.

Zrobić miejsce dla wszystkich

Przez 35 lat działalności naszej organizacji wiedzieliśmy doskonale, że takie podejście – spotkanie z ludźmi w miejscu, w którym są – sprawdza się w przypadku rodziców osób LGBT. Dlatego też pięć lat temu postanowiliśmy wykorzystać tę zasadę oraz dwie pozostałe – prosty język i apolityczność – i stworzyć projekt dla osób heteroseksualnych. Staramy się wejść z nim do najróżniejszych miejsc – zakładów pracy, szkół, wspólnot religijnych, organizacji społecznych – do których już wcześniej próbowaliśmy dotrzeć. I przez te ostatnie pięć lat, kiedy nasza praca biegnie dwoma torami, jesteśmy świadkami ogromnego wzrostu projektu Osoby heteroseksualne na rzecz równości. I wzrost ten nastąpił w obszarze, w którym niegdyś decydenci, działacze polityczni, szefowie dużych firm, ludzie mający szerokie wpływy, nie mogli się odnaleźć. Tym bardziej więc apeluję, byście walczyli o utworzenie takiego ruchu w Polsce, w tym kontekście kulturalnym i politycznym, w którym potrzeba wam sojuszników.

 

[Tłum. Uschi Pawlik]

 

Tekst jest skróconą wersją przemówienia Jody’ego Huckaby’ego podczas spotkania zorganizowanego przez Kampanię Przeciw Homofobii i Ambasadę USA w Polsce. Śródtytuły od redakcji. Dziękujemy wolontariusz(k)om KPH za pomoc w transkrypcji tekstu.


Autorzy:

zdjęcie Jody Huckaby

Jody Huckaby

Amerykański działacz LGBTQ, Dyrektor Wykonawczy amerykańskiej organizacji PFLAG (Parents and Friends of Gays and Lesbians) od 2005 r.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa