Mam dwie matki

Mam dwie matki to nowa pozycja na rynku „tęczowej” literatury, skierowana do dzieci wychowywanych przez rodziców tej samej płci. Pokazuje, że mają one prawo do spokojnego dorastania, akceptacji, do rozmawiania o swojej rodzinie w nieskrępowany sposób – bez konieczności opowiadania zmyślonych historii oraz przeżywania całej sytuacji w odosobnieniu.

Książka skierowana jest również do przyszłych ojców i matek, którzy często, decydując się na wychowywanie dzieci, obawiają się, że wprowadzają w ich życie zamęt i czują winni, że obarczają je własnymi uwarunkowaniami seksualnymi. Książka pokazuje, że ich obawy są bezpodstawne.

Jednocześnie jest to piękna, ciepła opowieść rodzinna. Zachęcamy do lektury fragmentu.

***

Jutro jest bardzo ważny dzień dla całej rodziny, ponieważ odbędzie się ślub. Moje mamy w końcu mogą się pobrać. Uchwalili jakieś nowe prawo, które im na to pozwala. Są bardzo zadowolone. Ja też. Teraz, kiedy już obowiązuje to nowe prawo, będę mogła opowiedzieć koleżankom ze szkoły o moich mamach i nie będą mi zadawać więcej tylu pytań. Odpowiedzi na nie znajdą w telewizji i to wszystko nie będzie dla nich już dziwne. Na uroczystość ślubną wybrałam białą sukienkę i białą bluzeczkę z krótkim rękawem, bowiem jest jeszcze bardzo gorąco. Moja siostra Carla mówi, że fajnie wyglądam, gdyż biały ładnie prezentuje się na mojej ciemnej skórze. Mam też białe buty ze sprzączką na niskim obcasie – ponieważ mam już dziesięć lat. Carla kupiła podobne – z tym, że czerwone, gdyż będzie miała suknię w kolorze czerwono-pomarańczowym. Carla pójdzie na ślub bardzo wystrojona, cały czas powtarza, że jest to dla niej bardzo ważny dzień. Jest najstarsza z nas, będzie więc świadkiem. Drugim – będzie dziadek Bernat. Początkowo nie chciał, ale zdołali go przekonać. Z tego, co mówi moja mama Nuria, dla dziadka dwie kobiety, które mieszkają razem, to nic takiego. Ale pobierać się, to już zupełnie inna sprawa. Uważał, że ślub to robienie przedstawienia, powtarzał: „po co posuwać się tak daleko?” Babcia Rosa nie chciała być świadkiem. Dowiedziałam się o tym od Marii, która mówiła, że babcia nie chciała nawet o tym słyszeć i nie będzie nawet pytać dlaczego. Carla, o której mówią, że jest bardzo radykalna powiedziała, że to nawet lepiej, bo dzięki temu ona będzie mogła być świadkiem – a marzyła o tym całe życie. Jest bardzo zadowolona. Kupiła sobie sukienkę i buty, chce świetnie wyglądać. Mówi, że na pewno się rozpłacze, gdy usłyszy pytanie, czy chcą się pobrać, a one odpowiedzą – „tak”. To według niej najważniejsza część tej uroczystości. Tyle lat czekały, aż ktoś im je zada. Ich odpowiedź oczywiście znamy już wszyscy. Carla twierdzi, że się rozpłacze. Na pewno ja też będę płakać. Nigdy jeszcze nie widziałam jej łez. Wydaje mi się, że będzie mi wtedy bardzo smutno. Nuria powiedziała, że nie życzy sobie nic z tych rzeczy. Chciała, by ślub był wesoły. Zaś Carla stwierdziła, że będzie płakać, ale z radości. Teraz ma już do tego prawo. Ja nie do końca rozumiem, o co w tym wszystkim chodzi.

Odkąd wprowadzili tę ustawę, Carla dzwoni i rozmawia przez telefon z naszymi mamami zawsze, kiedy mówią o tym w telewizji. Bardzo się denerwuje, ma już dosyć tego, że wszyscy wyrażają swoją opinię. Przyszła kiedyś na obiad z Markiem, który jest jej facetem (ona mówi o nim – „mój partner”, a on o mnie – „szwagiereczka”) i opowiadała, że napisała do gazety. Była bardzo rozgniewana, że wszyscy wypowiadają się na temat wychowywania dzieci przez rodziców homoseksualnych i gadają głupoty. Mówiła, że cały wieczór dzwoniła do programu, w którym wypowiadali się różni ludzie, ale nie dopuścili jej do głosu. Nie wydrukowali też tego, co napisała do gazety, bo było zbyt długie. Na szczęście w końcu zadzwonili do niej i pozwolili wypowiedzieć się dla radia. Moja siostra Carla potrafi bardzo ładnie mówić. Wszyscy uważają, że jest bardzo mądra, poza tym robi dubbing dla telewizji. Jej głos bardzo ładnie brzmi.

Carla powiedziała, że jutro będzie najszczęśliwszy dzień w jej życiu. W moim także. Powiedziałam, że nasze mamy na pewno też tak powiedzą, kiedy nikt nie będzie słyszał. Mówią, że już wystarczy tego ukrywania się. Ludzie muszą się w końcu przyzwyczaić.

Teraz opowiem, jak będą wyglądały na ślubie. Nuria chce się ubrać na jasnoniebiesko, ma to być niespodzianka. Nie pozwala obejrzeć stroju przed dniem jutrzejszym, zdradziła więc tylko, że będą to długie spodnie. Mówi: „zobaczycie, jak się wystroję”. Założy ponadto bluzkę z rękawem „trzy czwarte” i biały naszyjnik, który należał do jej mamy, czyli mojej do babci, która już nie żyje. Włosy będzie miała rozpuszczone. Maria, której włosy są bardzo krótkie i jasne, bardzo lubi jej czarne, długie i kręcone. Mówi, że nie pójdzie do fryzjera przed ślubem (aha! Carla też jest blondynką, ale ma długie włosy i też nie wybiera się do fryzjera). Widzieliśmy już strój ślubny Marii. Jest biały tak, jak mój – z tym, że ona będzie miała spodnie. Twierdzi, że sukienka do niej nie pasuje. Nuria z tym się nie zgadza. Bluzka Marii ma delikatny, biały haft. Obie pójdą do ślubu z bukietami. Dawno temu, kiedy byłam jeszcze mała, oglądaliśmy zdjęcia z jakiegoś ślubu. Maria powiedziała wówaczas, że jeżeli któregoś dnia będą mogły w końcu się pobrać, każda będzie miała w dłoni swój bukiet i kiedy rzucą go w powietrze, być może każda z nas złapie po jednym. Carla dodała, że to głupoty i żeby na nią nie liczyć. Maria trochę się wzburzyła i rzekła: „Zobaczysz, wyjdziesz za mąż zanim się obejrzysz, bo ty najlepiej wiesz, co oznacza sytuacja, w której nie można się pobrać i nie ma się żadnych praw”. Powoli zaczynałam już rozumieć, o co chodzi z tymi prawami. Maria dodała, że może nie będzie mi tak śpieszno do ślubu, bo sytuacja nie była dla mnie aż tak trudna. Czasem wydaje mi się, że ona nie ma o niczym pojęcia. W każdym razie rzeczywiście Carla poszła do ślubu wcześniej niż Maria i Nuria.

Jutro będziemy razem na ślubie naszych matek. Cała rodzina jest zadowolona. Przyjdą przyjaciele, Marc i dziadkowie. Potem pójdziemy na obiad. Dziadek Bernat powiedział, że zaprasza wszystkich. Babcia Rosa jednak nie przyjdzie.

Teraz piszę może ostatni raz, bo jak już się pobiorą, to będę bardziej normalna i wszyscy dookoła przestaną mi mówić, żebym pisała pamiętnik i rozmawiała ze sobą. Teraz będę rozmawiać ze wszystkimi o wszystkim, co mi przyjdzie do głowy. Mimo iż wszyscy będą wiedzieć, jaka jest moja mama Nuria, nikt jej nie odbierze kurateli nade mną. Jakoś tak to nazywała i mówiła, że jak ktoś się dowie, mogą mnie odesłać z powrotem do Nepalu.

Sara

Żegnaj pamiętniku. Nie będę cię już więcej pisała.

 

***

Mam dwie matki
Muriel Villanueva Perarnau
Tłumaczenie: Dariusz Kuźniak
Wydawnictwo: AdPublik, listopad 2012
ISBN: 978-83-934640-1-2
Liczba stron: 81

 

 

Muriel Villanueva Perarnau urodziła się w Walencji w 1976 roku. Studiowała Teorię Literatury i Literaturę Porównawczą na Uniwersytecie w Barcelonie oraz Wychowanie Muzyczne na Uniwersytecie w Walencji. Obecnie pracuje w Szkole Twórczego Pisania (Escola d’Escriptura) w Ateneu Barcelonès, prowadząc zajęcia z pisania prozy, powieściopisarstwa i opowiadania. Oprócz książki Mam dwie matki (2006), wydanej po katalońsku, hiszpańsku, portugalsku i koreańsku, opublikowała również powieści w języku katalońskim: Ja gram, a ty tańczysz (Nagroda Montflorit 2009), Baracoa (2010) i Kociarnia (Nagroda J.M. Casero 2011). Jest autorką tomiku poezji Wiersze bez kropki (Nagroda Les Talúries 2011).

 

 

 

3 komentarzy do:Mam dwie matki

  • zewsząd i znikąd

    Jakieś takie sztuczne. A poza tym „żegnaj pamiętniku”… jakie to okropne, naprawdę mi się zrobiło żal pamiętnika. Pisać pamietnik z przekonania, że jest się dziwną i potrzebuje się autoterapii (a jak związek matki staje się legalny, to już się jej nie potrzebuje)? Pamiętnik się pisze dla pogłębiania swojego życia wewnętrznego. Mówię to jako pamiętnikarka od prawie 22 lat.

  • Altena

    Faktycznie brzmi nieco sztucznie. Udawanie 10 letniego dziecka jest literacko bardzo trudne, autorce się średnio udało. Treść oczywiście rewelacyjna, ale zyskałaby, gdyby narratorem była jednak osoba dorosła, na przykład wspominając dzieciństwo. Bo ten styl tutaj jest… dziwny.

  • homiki.pl

    Być może warto wyjaśnić, że książka składa się z opowieści różnych osób. Ten fragmenty został wybrany ze względu na wiek narratorki właśnie, ale nie jest ona jedyną osobą, która się tu wypowiada. Zachęcamy do lektury :)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa