Dlaczego wkurza nas Światowy Dzień AIDS?

Jak wiemy, 1 grudnia przypada Światowy Dzień AIDS, a to oznacza,  proszę Państwa, że dziś wszystkie nośniki komunikacji będą ogłaszały z trwogą i przerażeniem, że w Polsce „lawinowo rośnie liczba zakażonych na HIV”. Mimo braku akceptacji dla medialnej formy przekazów w atmosferze sensacji i bzdur, jakie zostaną wypowiedziane przez przejętych dziennikarzy, trzeba temu przyklasnąć. Tylko rzetelna informacja, nawet przemycona między sprytnie zmontowanymi obrazkami z niusa, jest najlepszym narzędziem do walki z wirusem HIV czy chorobą AIDS.

Dlatego przygotowaliśmy poniżej kilka przydatnych linków – już naprawdę nie wypada zakrywać się niewiedzą, brakiem edukacji seksualnej w szkole, nielubieniem prezerwatyw, alkoholem czy chucią uniemożliwiającą na 5 sekund przerwanie uniesienia, by założyć gumę. A jednak coś sprawia, że media mają racje – dobrze wyedukowana grupa mężczyzn mających seks z mężczyznami (w skrócie MSM – nie tylko gejów czy mężczyzn biseksualnych, bo iluż „heteryków” , „żonatych” ogłasza się na seksportalach!), testująca się na potęgę (oby!), ulega zakażeniom. Kobiety mające seks z kobietami (analogicznie WSW) też powinny uważać – wirus HIV przenosi się poprzez wydzieliny, więc nawet jeśli ryzyko bywa mniejsze, to jednak trzeba zachować ostrożność w kontaktach seksualnych, podczas seksu oralnego czy penetracji pochwy.

————————————-

Dziś chcielibyśmy jednak nieco inaczej odnieść się do tematu, bardziej osobiście. Przy całym wysiłku, jaki wkładamy w to, by informować o ryzyku zakażeniem zwłaszcza „nie od święta” – a czynimy to naprawdę rzetelnie, przy współpracy profesjonalistów, jest wiele rzeczy, które nas po prostu WKURZA.

To, że co roku musimy podawać statystki, publikować popularnonaukowe informacje, wieszać banery, pisać po raz tysięczny, że trzeba się testować i zwyczajnie myśleć. Ileż można?

To, że taki przekaz nie osiąga swojego celu. Można pójść w dyskurs grozy, straszyć szkieletem z kosą, można ośmieszać, można racjonalnie informować i edukować – robimy to. A jednak gdzieś następuje porażka; najwyraźniej wirus HIV jest tak oswojony przez społeczność MSM, że stał się niewidzialny. Naprawdę macie (niektórzy MSM) wszystko w d…?

To, że wciąż dominuje przekonanie, jakoby można było „żyć z wirusem HIV normalnie”. Owszem, można funkcjonować w miarę bezproblemowo, da się i tak być powinno. Ale nie jest różowo, o czym powie każda osoba z HIV. Po pierwsze, jest to dramat w momencie przyswojenia informacji. Olbrzymia tragedia, strach, przewartościowanie całego swojego życia. Potem ­– „jechanie” na tabletkach do końca życia, liczne wyrzeczenia i ostrożność na każdym kroku, jak choćby unikanie zwyczajnych infekcji  i uważanie na siebie w każdej sytuacji.  Do tego dochodzi wzięcie odpowiedzialności za swoich najbliższych; sam hivowy coming out jest niezwykle trudną kwestią, bo konotuje związane z tym kolejne dramaty. A trzeba informować – partnera seksualnego (jest na to paragraf: „kto świadomie naraża na zakażenie HIV drugą osobę, podlega karze pozbawienia wolności o lat 3”), rodzinę, lekarza, dentystę etc. Ostracyzm społeczny jest okrutny, zwłaszcza gdy zakażenie HIV nie zawsze jest prywatną sprawą. I niep iszemy tego, by stygmatyzować osoby żyjące z HIV, bo zawsze będziemy apelować o szacunek i akceptację. Chodzi o świadomość pewnych realiów.

To, że – właśnie w świetle informacji podanych powyżej o trudnościach życia z HIV/AIDS, zarówno tych zdrowotnych, jak i tych społecznych, wielu ludzi mimo podejrzeń nie testuje się. „Wolą nie wiedzieć”. Jak tak można?! Jak można świadomie ignorować swoje zdrowie, lekceważyć swoje życie i narażać innych, w tym być może osobę ukochaną?

To, że w całym dyskursie dotyczącym AIDS bagatelizuje się relacje „monogamiczne”. Jak powiedzieć nagle partnerowi, nawet będąc osobą niezakażoną, ale po ryzykownym kontakcie z inną osobą: „sorry, ale musimy używać prezerwatyw”, by nie narazić się na brak zaufania z drugiej strony? Od momentu ryzykownego kontaktu do momentu zrobienia testu powinno minąć trzy miesiące – zazwyczaj nie da się uniknąć kontaktów seksualnych z partnerem przez ten czas, a nie każdy chce się przyznać do „zdrady”. Przecież skoki w bok, jednorazowe przygody, romanse to codzienność w relacjach, niezależnie od orientacji psychoseksualnej. Trudny to temat, ale przecież w końcu „miłość to odpowiedzialność”.

To, że wciąż istnieje przeklęta AIDS-fobia, która sprawia, że osoba żyjąca z HIV jest społecznie prześladowana. Wynika to z faktu powszechnej seksofobii w społeczeństwie polskim, wpływów Kościoła katolickiego na morale polityków, negacji relacji seksualnej osób tej samej płci, przez co ciągle trzeba przekonywać, że AIDS nie jest chorobą „pedałów” i „narkomanów”, a tzw. „grupy ryzyka” to bzdura, bo narażony jest każdy. Mówimy o „ryzykownych kontaktach”, dotyczą one potencjalnie każdego.

To, że kwestie zdrowia seksualnego podporządkowane są ideologii (analogicznie – spójrzcie na przepychanki z zabiegami in vitro, przerywania ciąży). Czego skutkiem jakiś idiota na ważnym urzędzie potrafi zablokować świetną kampanię społeczną informującą o ryzykownych zachowaniach tylko dlatego, że pokazano w niej… prezerwatywę. Czego skutkiem kampanie produkowane przez różne podmioty, mimo dobrej woli pracowników, są nietrafione – domek w Toskanii, mamusia, tatuś i wesołe dzieci mają przekonywać o tym, że trzeba się zabezpieczać i myśleć. Nie ma klimatu politycznego do poważnej pracy i edukacji, a niestety AIDS to najbardziej upolityczniona choroba – z całym odium negatywnych emocji, tak było od początku jej odkrycia. Wydaje się, że jej społeczna recepcja splotła się z powszechną homofobią. Dlatego tak bardzo nas to wkurza – przypominamy, edukujemy, bo istnieje taka konieczność, a równocześnie odnosimy wrażenie, że sami reprodukujemy stereotypy „geja z HIV”. Powinno mówić się o zdrowiu bez naleciałości ideologicznych, bez presji politycznej. W dyskursie hivowym brak zdrowego rozsądku.

————————————-

Na zakończenie apelujemy – myślmy, kupujmy prezerwatywy (męskie i damskie), nośmy ze sobą saszetki z żelem nawilżającym, testujmy się trzy miesiące po ryzykownym kontakcie i nie popełniajmy błędów cyklicznie, żyjąc od testu do testu.

 

Liczymy także na Was – świadectwa osób żyjących z HIV, mających w swoim otoczeniu osoby zakażone czy chore na AIDS, mogą być najlepszą formą profilaktyki HIV/AIDS. Każdy przypadek jest indywidualny, warto poznać różne historie. Jeśli chcecie podzielić się z nami swoją – chętnie ją opublikujemy na łamach Homiki.pl. Piszcie do nas na adres listy@homiki.pl. Gwarantujemy anonimowość i przyjazny kontakt.

 

————————————-

A oto obiecana lista cennych informacji:

Co zrobić, gdy dojdzie do zakażenia HIV? – porady zupełnie praktyczne w tym pierwszym momencie, kiedy zostajesz z pozytywnym testem w ręku

Trzydzieści lat minęło, czyli HIV i AIDSnaukowo o wirusie

Ruszył Wirtualny Punkt Pomocy dla ludzi żyjących z HIV – nie musisz stawać twarzą w twarz z drugim człowiekiem, by dowiedzieć się jak najwięcej

Żyję z HIV – świadectwo…

Coś, co przydarza się Innym Ludziom - kolejne świadectwo
 

[mt]

 

 

 




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa