Piątek w piątek o demonstracjach

Prezydent podpisał nową ustawę o zgromadzeniach, która podoba się właściwie tylko jemu oraz Platformie. Zaostrzanie przepisów nie usunie jednak przemocy z ulic w sytuacji, gdy to sami politycy podsycają ekstrema. Narodowcy wykupują w sklepach kominiarki na swój marsz w sobotę we Wrocławiu, gdzie tego samego dnia odbędzie się Parada Równości. Urzędnicy rozkładają ręce,  twierdząc,  że nowa ustawa jeszcze nie weszła w życie, więc nic się nie da zrobić.  To nieprawda – obowiązujące prawo o zgromadzeniach z 1990 roku pozwala im działać.

Polskie media i rodzimi politycy żyją w tym tygodniu sprawą manekina z tytułem profesorskim, który został przedstawiony jako kandydat pewnego ugrupowania na premiera rządu. Gabinetu, który zapewne nie powstanie. Więc to raczej premier nierządu. W tym samym czasie większość obywateli (czy też naród – jak chce mówić dominująca w przestrzeni publicznej pomiędzy Bugiem a Odrą prawicowo-konserwatywna opcja) zajmuje się codziennymi sprawami. Mój znajomy homo-bloker z dzielni wyraziłby to dosadniej: zapieprza w tyrce, żeby mieć na papu. I ja biorę udział w tym rytuale dokładania swojej cegiełki do produktu krajowego brutto (duma mnie rozpiera!). Jednak starcza mi jeszcze czasu, by się trochę powkurzać.

Wkurz (kląć nie chcę) podlany adrenalinką nie pozwala mi przechodzić obojętnie obok spraw, które wydają mi się istotne – nie tylko dla mnie, ale i dla moich współobywateli, nawet tych, którzy się ze mną nie zgadzają. Ważne nawet dla przyszłych pokoleń (a co, jako homoseksualista, niedzieciaty – ale kto wie, co się zdarzy? – też mam prawo troskać się o to, jak świat będzie kiedyś, gdy mnie już nie stanie, urządzony!). Powiem Wam, że rozniecił się we mnie przygasły już mocno wkurz na głowę. Głowę państwa. W dodatku stał się na tyle gorący, że miałbym ochotę chwycić za golarkę, by zlikwidować głowie wąs. Jak zauważyłem, u postszlacheckich nobliwych postaci płci męskiej szczeć pod nosem ma znaczenie patriotyczne wielce. Jest wąch? Jest! Ooo… to patriota, mocium panie! Z wąsa jest i siła, i moc – jak z włosów Samsona.

Do rzeczy jednak, do rzeczy! Otóż głowa państwa podpisała dopiero co powstałą z własnej inicjatywy nowelę ustawy o zgromadzeniach. Zaostrza ona całkiem niezłą ustawę z 1990 roku (gdy określenie „wolność słowa i zgromadzeń” było wartością bez mnożących się wyjątków i różnych „ale”). Dawni działacze opozycyjni (rzecz jasna – pozaparlamentarni), a także blisko dwieście (tak!) organizacji pozarządowych nie zostawiło suchej nitki na inicjatywie ustawodawczej strażnika konstytucji Bronisława Komorowskiego. Mówią one zgodnie, że nowe prawo może się  stać biczem na niemiłe władzy demonstracje. Nie miejsce na to, by analizować szczegółowo podpisaną właśnie ustawę. Sęk w tym, że powstała ona, bo władza nie daje sobie rady z przemocą na ulicach (zainteresowanych odsyłam do licznych artykułów o rosnącej w siłę wrzeszczącej, nacjonalistycznej gromadzie – wujek Google pomoże). Głowa państwa wzburzyła się, bo 11 listopada 2011 roku był uliczny konflikt: obywatele-demokraci dali odpór kibolskiej i NOP-owskiej, czy ONR-owskiej zgrai. A to zepsuło dotychczasowy rytuał kościółkowo-wojskowo-narodowy.

Dzięki wkurzowi, który pobudza mnie do działania, sięgnąłem po ustawę o zgromadzeniach z 1990 roku, by przekonać się, czy władza naprawdę musi zezwalać na przemarsze łysolków z NOP, Zadrugi i tym podobnych organizacji, na hajlowanie, skandowanie rasistowskich, antysemickich haseł, na atakowanie innych demonstracji odbywających się w tym samym czasie. Otóż artykuł 8 tego aktu prawnego pozwala zakazać zgromadzenia publicznego, gdy narusza ono przepisy ustaw karnych lub też zagraża życiu, zdrowiu, mieniu w znacznych rozmiarach. Nie ma u nas przestępstwa z nienawiści, bo nie chce tego zachowawcza i polit-katolicka PO. Zagrażanie życiu lub zdrowiu obywateli jest jednak dostateczną przesłanką, jak sądzę, by na pewne demonstracje się nie godzić. Inicjatywa ustawodawcza Bronisława Komorowskiego nie jest do tego w ogóle potrzebna. Papierek wystękany przez urzędników kancelarii prezydenckiej tylko spowolni powstawanie społeczeństwa obywatelskiego.

Przykład? Proszę bardzo. Jutro we Wrocławiu odbędzie się Parada Równości. Na ten sam dzień Narodowe Odrodzenie Polski zgłosiło demonstrację przeciwko nowej ustawie o zgromadzeniach. Urząd miasta przyjął do wiadomości zgłoszenie NOP, a urzędnicy gminni wzruszyli ramionami, wskazując na fakt, że komorowska ustawa jeszcze nie weszła w życie i muszą zezwolić na obie demonstracje. I będzie prawdopodobnie tak, że we „Wroclove, mieście spotkań” (to hasełko reklamowe stolicy Dolnego Śląska) skrajni nacjonaliści staną naprzeciwko Parady Równości. Na oficjalnej stronie NOP można wyczytać, że nasi przeciwnicy wystąpią w „marszu kominiarek” oraz że (cytuję dosłownie!) „zupełnym zbiegiem okoliczności w tym dniu odbędzie się w centrum parada homoseksualistów”. Naprawdę nie ma zagrożenia dla bezpieczeństwa, zdrowia  i życia ludzi?

Niestety na wzrost nienawiści (rasizm, antysemityzm, homofobię…) jest w Polsce duże przyzwolenie, a niektóre partie – jak Prawo i Sprawiedliwość – próbują nawet zagospodarować skrajne środowiska. To właśnie atmosfera pobłażania i zgody na prawicowy radykalizm, na symbolikę demonstracji podpatrzoną na filmach Leni Riefenstahl, na kopiowanie haseł nazistowskich marszów (np. Deutschland – erwache!, Przebudźcie się, Niemcy!) powodują, że we Wrocławiu zdumionych mieszkańców i turystów witają dobrze zorganizowane pikiety i pochody nacjonalistów, a prezydent miasta nawet nie raczył przez lata gęby otworzyć, by bronić europejskich i demokratycznych wartości i tym samym dać twardo i wyraźnie do zrozumienia, że w „mieście spotkań” miejsca na nienawiść nie ma. Ostatnio Rafał Dutkiewicz w końcu przemówił, zmuszony przez dziennikarzy i organizacje pozarządowe do zajęcia stanowiska po nacjonalistycznej demonstracji 17 września. To jednak pierwsze mocne zajęcie stanowiska w tej sprawie! Wkurz, bo przez lata nic się nie działo. Sobotnia Parada Równości będzie jak papierek  lakmusowy – przekonamy się, ile jest treści i chęci w słowach władzy.

 

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa