Piątek w piątek: Obraza uczuć dla równych i równiejszych

Żyjemy w kraju, gdzie uczucia i godność jednych są cenniejsze i bardziej godne prawnej ochrony od uczuć i godności osobistej innych. Szczególną troskę państwo roztacza nad osobami wierzącymi, które skarżą się, że ich uczucia religijne zostały pohańbione przez różnej maści nihilistów, jak chociażby ateistów, wyoutowanych i krytycznych wobec Kokatu gejów (których samo istnienie w ogóle społeczeństwa obrazę stanowi), innowierców (niekatolików, a szczególnie niechrześcijan), publicznych awanturników na walce z religią swój popularny wizerunek budujących (mam tu na myśli między innymi nudną jak flaki z olejem popskandalistkę Dodę, a także – no niestety posła Janusza Palikota, którego krytyka Kościoła Katolickiego i religii przybiera często operetkowe formy).

Wystarczy przejrzeć newsy z wokandy z ostatnich paru lat, aby się przekonać, że sądy wykazywały większą surowość w przypadku obrażenia uczuć religijnych niż w przypadku obrażenia uczuć i godności po prostu ludzkich. To właśnie dlatego inicjatywa „Nasza Sprawa 2. Razem przeciwko zniesławieniu osób homoseksualnych” (pamiętacie ten „śmieszny” – haha – homofobiczny dowcip rysunkowy z kózką w Rzepie?) była skazana na porażkę. Z tego samego powodu publiczne wypowiedzenie się o autorach Biblii, iż byli „napruci winem”, skutkuje celnym ciosem żelaznej ręki prawa (to tylko przykład, ani mi się śni robić z NIEJ męczennicy).

Fragment wallu KPH na Facebooku

Zastanawia mnie oszałamiająca kariera „uczuć religijnych” w systemie prawa demokratycznej Polski. Z jakichś powodów uczucia religijne chronione są bardzo intensywnie. A ja zrozumieć tego nie jestem w stanie i fakt ten burzy moje zamiłowanie do logicznych a prostych wytłumaczeń. Jeśli bowiem uczucia religijne znajdują się za ochronnym murem majestatu Rzeczpospolitej, to gdzie sytuuje się poczucie godności, którego źródłem nie jest religia, ale szeroki zbiór wartości humanistycznych? Czy chronione są uczucia niereligijne ateistów? A przecież konserwatywni chrześcijanie, poddani Watykanu, używają sobie publicznie na ateistach jak diabeł z grzeszną duszą. I zrozumieć nie mogę, czemu religijne uczucia zasługują na tak niezwykłe przywileje?

Myślę, że jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest brak realnego rozdziału Kościoła od państwa, innymi słowy – totalne niezrozumienie sensu ewangelicznego nakazu oddawania „Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie”. Prawdopodobnie dlatego w szkołach, w Sejmie, w urzędach wiesza się krzyże. Z tego też powodu głowa mojego państwa klęka, wstaje, siada w ławce, przyjmuje komunię w trakcie państwowych uroczystości, które nie mogą obyć się bez religijnej oprawy. To dlatego księża w centrali (tu biskupi) i w regionach święcą, co tylko popadnie: szkoły, boiska, radiowozy, sikawki strażaków, autostrady, wyremontowane na Euro 2012 stacje etc., a biskup krakowski palcem św. Stanisława chciał zawracać Wisłę w czasie powodzi rok temu.

Lekce sobie ważenie obrazy uczuć niereligijnych wzmacnia, niestety, na przykład homofobię, która pomiędzy Bugiem a Odrą trzyma się mocno i jeszcze długo będzie realnym zagrożeniem dla mnie, dla ciebie, dla niej, dla niego, dla nich. Z pozoru wszyscy jesteśmy równi – każdy może poskarżyć się przed sądem na naruszenie osobistej godności. Jednak gdy przychodzi co do czego, można przeżyć rozczarowanie, gdy sędzia w imieniu państwa polskiego orzeka, że moje, twoje, jej, jego ich godność nie jest jednak tyle warta co bliźniego konserwatywne uczucia religijne. Pobłażanie dla pogardy, której źródłem nie jest szydzenie z religii, przestaje być problemem akademickim i „niegroźnym”, gdy mamy do czynienia z mową nienawiści. I mam tu na myśli nie tylko taką mowę, której adresatami są osoby LGBT, lecz również Romowie, Żydzi, kobiety, innowiercy, niepełnosprawni…

Mowy nienawiści w polskim prawie karnym nie ma. Oficjalnie dlatego, że ofiary mogą się poskarżyć na naruszenie godności osobistej lub też posługując się istniejącymi już przepisami Kodeksu karnego. Problem w tym, że to ochrona bardzo słaba i ekstremalnie rzadko zapadają wyroki na korzyść ofiary w sprawach, gdzie źródłem ataku była – przykładowo – homofobia. Nie dalej jak wczoraj, 5 września, na antenie TVN24, zostali skonfrontowani Krystian Legierski oraz poseł z PO (o którym żal mówić, bo każde wspominanie tej osoby daje legitymację powagi bełkotowi, który się z posła tego wydobywa). Platformer ów oczywiście nie widział potrzeby wprowadzenia do polskiego prawa kategorii hate crimes (bo przecież można się poskarżyć prywatnie przed sądem, jeśli ktoś urażony). A przecież w przypadku przestępstwa dokonanego z nienawiści chodzi o czyny dokonane z powodów zasługujących na szczególne potępienie: wandalizm, rozboje, obelgi, stalking i wreszcie – morderstwa. To bardzo smutne w kraju, na którego terenie znajdują się dowody zbrodni nienawiści wobec Żydów sprzed kilkudziesięciu laty. Skąd to stępienie wrażliwości?

* Grafika: fragment wallu KPH na Facebooku.

Autorzy:

zdjęcie Jerzy Piątek

Jerzy Piątek

Jeden ze współzałożycieli i redaktor portalu Homiki.pl, w stowarzyszeniu Otwarte Forum.
Zawodowo związany z branżą PR.
Prywatnie – zapalony fotograf, miłośnik poezji Rolfa Dietera Brinkmanna, dobrej kawy i rowerów.

3 komentarzy do:Piątek w piątek: Obraza uczuć dla równych i równiejszych




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa