Juanitta i napletki

Do gabinetu chirurga wbiega facet w szlafroku i od progu krzyczy:
– Panie doktorze! Proszę mnie jak najszybciej wykastrować!
– Proszę się uspokoić. Nie mogę Pana tak po prostu wykastrować, proszę powiedzieć o co chodzi.
– Panie, ja nie mam czasu na wyjaśnienia, płacę każdą kwotę, ale ma być na już.
– Ok, zapraszam na salę operacyjną.

Po udanym zabiegu pacjent się budzi i lekarz zaczyna:
– Teraz Pan musi trochę poleżeć, to ma Pan czas mi powiedzieć dlaczego się tak Panu spieszyło z tą operacją?
– Moja kobieta jest żydówką i powiedziała że bez tej operacji ze ślubu nici…
– A czy ona czasem nie miała na myśli obrzezania?
– O k***a, a co ja powiedziałem?

 

Kiedy chcemy prześledzić historię obrzezania i poznać jej początki sięgnąć musimy aż do ojczulka narodu wybranego – Abrahama, pierwszego obrzezanego faceta. Jak głosi Biblia (Rdz. 17, 10-14) od niego się właśnie wszystko zaczęło. Nowsze badania biblistów i archeologów biblijnych zakładają jednak, że obrzezanie na skalę masową wprowadzili Hebrajczycy dopiero za Mojżesza, czyli w okresie niewoli egipskiej: miał to być sposób na swego rodzaju rytualizację urągającego godności ludzkiej egipskiemu zwyczajowi znaczenia w taki sposób niewolników.

Chrześcijanie wierzą (a jak nie wierzą, to wierzyć powinni), że „boska cząstka” – napletek Jezusa z Nazaretu – w końcu Żyda z krwi i kości, jest jedyną resztką jaka po wniebowstąpieniu pozostała ze zbawiciela na Ziemi i jest do dziś dnia czczona aż w siedmiu sanktuariach jako relikwia (mały Jezusek miałby zatem co najmniej 7 napletków!?). Przed soborem dzień 1 stycznia był nawet w kalendarzu liturgicznym dniem wspomnienia świętego napletka – obecnie Watykan stara się ograniczyć zainteresowanie tymi relikwiami ze względu na „niezdrowe zaciekawienie” przedmiotem czci.

W kontekście praw człowieka toczy się obecnie w mediach niemieckojęzycznych dyskusja o prawie do obrzezania oraz reperkusjach karno-prawnych z tym związanych. Jest to reakcja na niedawny wyrok sądu w Kolonii, który uznał obrzezanie chłopców za karalne uszkodzenie ciała.

W wydanym pod koniec czerwca orzeczeniu sędziowie w Kolonii zakazali poddawania dzieci obrzezaniu, argumentując, że taki zabieg powoduje trwałe i nieodwracalne okaleczenie dziecka. – Zabieg narusza interesy dziecka, nie pozwalając mu później na podjęcie swobodnej decyzji o swej przynależności religijnej – uzasadnił sąd. Uznał, że o poddaniu się obrzezaniu powinni decydować sami zainteresowani po uzyskaniu pełnoletności.

Wyrok dotyczył sprawy czteroletniego muzułmańskiego chłopca, który po obrzezaniu zaczął krwawić i został zawieziony przez matkę do szpitala. O przypadku dowiedziała się prokuratura, która uznała zabieg za nielegalny i sporządziła akt oskarżenia. Lekarz został uniewinniony, ponieważ – jak stwierdzili sędziowie – działał w przekonaniu, że postępuje słusznie. (pap)

Wyrok oburzył Żydów i muzułmanów, którzy uznali go za ograniczenie swobód religijnych. Rabini ostrzegli nawet, że zagrożona jest przyszłość życia żydowskiego w Niemczech. Wyrok został też skrytykowany, co ciekawe, przez kanclerz Angelę Merkel, posłów Bundestagu oraz przez kościół katolicki w Niemczech (sic!).

Czy człowiek ma prawo do posiadania napletka? Czy takie napletkowe prawo to niezbywalne prawo człowieka? Dyskusja toczy się w najlepsze nad Renem i Łabą a nawet nad pięknym i modrym Dunajem. Zainteresowani są i obrzezani i nieobrzezani, przy czym ci pierwsi zazwyczaj chcą obrzezania, a ci drudzy wręcz przeciwnie. Oczywiście debata ma charakter religijny, a zatem emocjonalny. Nie chodzi tu już tylko o kawałeczek skóry okrywającej żołądź męskiego penisa (oczywiście że penis może być tylko męski! Żeńskich penisów nie ma!). Dysputa przeradza się w kontrowersje, konflikty i napięcia: chrześcijanie kontra żydzi i muzułmanie, nowoczesny zachód vs. tradycjonalistyczny, zacofany wschód. Chodzi o tożsamość i o integrację. A jak nasza kultura radziła sobie i radzi z obrzezaniem?

Chrześcijaństwo stanowiące – czy tego chce czy nie – sektę w obrębie judaizmu odcinało się na początku od judaistycznych praktyk dla zaznaczenia różnicy dzielącej starowierców i staroobrzędowców od wyznawców Jezusa. Już Paweł z Tarsu twierdził: Obrzezanie posiada wprawdzie wartość, jeżeli zachowujesz Prawo. Jeżeli jednak przekraczasz Prawo będąc obrzezanym, stajesz się takim, jak nieobrzezany. Jeżeli zaś nieobrzezany zachowuje przepisy Prawa, to czyż jego brak obrzezania nie będzie mu oceniony na równi z obrzezaniem? I tak ten, który od urodzenia jest nieobrzezany, a wypełnia Prawo, będzie sądził ciebie, który, mimo że masz księgę Prawa i obrzezanie, przestępujesz Prawo. Bo Żydem nie jest ten, który nim jest na zewnątrz, ani obrzezanie nie jest to, które jest widoczne na ciele, ale prawdziwym Żydem jest ten, kto jest nim wewnątrz, a prawdziwym obrzezaniem jest obrzezanie serca, duchowe, a nie według litery. I taki to otrzymuje pochwałę nie od ludzi, ale od Boga (Rzym. 2:17–29). Zatem w chrześcijaństwie obrzezania rytualnego (na szczęście!) nie ma. Chwała Bogu i Pawłowi chociaż za to.

Na całym świecie ponad 400 milionów mężczyzn, chłopców – wyznawców Jehowy czy Allacha – traci w dzieciństwie swe napletki, zazwyczaj nieświadomie bo w okresie niemowlęctwa. W judaizmie jest to 8 dzień po narodzeniu; w islamie obrzezanie traktowane jest jako religijny nakaz lub tylko ważne zalecenie, jako że nie wspomina o nim Koran, a jedynie Sunna. Dokonywane jest w różnych krajach islamskich od ósmego dnia życia, lecz najczęściej w wieku około 14 lat. Żydzi traktują obrzezanie jako symbol przymierza zawartego pomiędzy Bogiem Jahwe a Abrahamem i jego potomstwem. Muzułmanie zaś zawdzięczają swoje obrzezane peniski – jeśli wierzyć przekazom historycznym – faktowi, że prorok Mahomet przyszedł na świat z przykrótkim napletkiem! Tak czy siak obrzezanie stanowi kamień węgielny tożsamości zarówno żydów jak i mahometan.

Współczesny angloamerykański i chrześcijański dyskurs w sprawie obrzezania zaczyna się dopiero w czasach nowożytnych i sprowadza się głownie do kontroli zachowań seksualnych. Już w XVIII w. szwajcarski lekarz-katolik Samuel Tissot zalecał obrzezanie jako środek przeciw masturbacji, którą doktorek postrzegał jako źródło młodzieżowego buntu, wszelakich histerii i neurozy. Choroba zwana onanizmem winna była być zwalczana wszelkimi środkami: aparaturą elektryczną, metalowymi bądź skórzanymi zabezpieczeniami lub właśnie za pomocą obrzezania. Był to pomysł, który znalazł poklask wśród klas wyższych brytyjskiego społeczeństwa i jest do dziś rozpowszechniony w całym Commonwealth. W purytańskich Stanach Zjednoczonych podobne pseudomedyczne publikacje znalazły pożywkę i były publikowane od połowy XIX w. Propagowały one obrzezanie jako środek sublimujący i kontrolujący przemożny popęd płciowy.

Athol A. W. Johnson w roku 1860 pisał w lekarskim periodyku: W wypadku masturbacji musimy okiełznać te szkodliwe przyzwyczajenia, a dokonać tego możemy doprowadzając owe części ciała (genitalia) do takiego stany, któryby uniemożliwiał bądź utrudniał dokonywania podobnych praktyk. W tym celu możemy dokonać obrzezania pacjenta. Tego rodzaju operacje. Zabiegu tego nie należy dokonywać przy znieczuleniu chloroformem, tak by doznany w czasie obrzezania ból mógł być w pełni kojarzony z przypadłością masturbacji, której to chcemy się w ten sposób pozbyć.

Faktycznie, onanizm po usunięciu napletka jest trudniejszy (polegam tu na relacjach znajomych, bo sam obrzezany nie jestem), a czasem możliwy tylko przy użyciu śliny, żelu lub innych lubrykantów. W wielu przypadkach gdy w trakcie obrzezania usunięty został fragment skóry zwany ciałkiem Meissnera (mechanoreceptory), którego jedna trzecia znajduje się właśnie na powierzchni napletka i ma decydujące znaczenie dla odbierania bodźców dotykowych, męski organ pozostaje nieczuły na delikatny petting, a czasem boleśnie nadwrażliwy przy próbach mechanicznego pobudzenia ręką bez użycia „środków poślizgowych”.

Do dziś połowa amerykańskich chłopców zaraz po urodzeniu traci nieodwracalnie swe napletki. Argumentacja przyświecająca tego rodzaju praktykom nie jest jednak moralno-etyczno-religijna lecz raczej higieniczno-medyczna. Dyskusja o celowości tego rodzaju zabiegów trwa, przy czym punkt ciężkości został przesunięty. Tradycja rządzi! Argumenty religijne mieszają się z medycznymi, przy czym należy podkreślić, że w krajach i kulturach, gdzie panują niedostatek wody oraz wysoka temperatura (Bliski Wschód) pomysł na obrzezanie był (w aspekcie odkryć Roberta Kocha) wcale nie taki głupi.

W wielu innych kulturach – w krajach afrykańskich – spotykamy formy obrzezania mające znaczenie wyłącznie rytualne. Łączą się one z uzyskiwaniem męskości, przy czym motyw seksualnej kontroli popędu nie jest tu także bez znaczenia – chodzi o ograniczenie bezsensownego z punktu widzenia danej populacji marnotrawienia „energii jądrowej” (onanizm osłabia też organizm) przy zachowaniu koniecznej płodności.

Z mojego doświadczenia brak napletka u partnera stanowi barierę zarówno estetyczną (nieobrzezane chujki są ładniejsze!) jak i erotyczną. Trudniej jest takiego kutaska pobudzić, inaczej taki reaguje na bodźce oralne i analne o ręcznych nie wspominając. Wolę zatem zdecydowanie facetów takich „jak ich natura stworzyła”.

Zainteresowanym tematem polecam http://www.obrzezanie.com/

Wasza (nieobrzezana i lubiąca nieobrzezanych)

Juanitta

PS. Ciekawa jestem jaki procent gejów w Polsce jest obrzezanych i z jakiego powodu muszą teraz z gołą żołędzią paradować! Religia czy higiena? Allach czy Jehowa? A może jednak sąd w Kolonii!? Czekam na info i komentarze. Cmok w krok!

 

[obrazek – Cuddling Cox, źródło: tomoffinlandfoundation.org]

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

3 komentarzy do:Juanitta i napletki

  • klapek

    Ostatnimi czasy, tak na starość (względnie pojmowaną) dokonałem obrzezania ze względów medycznych – otóż donoszę „z pierwszej ręki” iż znaczącego wpływu na masturbację nie zauważyłem :D . Żona tylko coś tam przebąkuje, że stracił swój wcześniejszy urok.

  • ziemowit

    Za usuwaniem napletków jest też całkiem liczna grupa gejów, którzy chcą być „modni” i wyróżniać się od reszty. To taki obrzezany lansik… Ja osobiście jestem temu przeciwny. Skoro natura facetów wyposażyła w napletki, to powinni je mieć. Ma on funkcję ochronną dla żołędzi prącia, którego powierzchnia bez napletka ulega procesowi keratynizacji. Z mojego jestem zadowolony i usuwać nie chcę. A blizny po obrzezaniu mi się nie podobają.

    Samo tak często przywoływane przez zwolenników obrzezania zmniejszanie zakażenia HIV zaczyna być dyskusyjne i podejrzewam że niedługo WHO, zamiast je propagować zacznie je zwalczać.

    warto poczytać jeszcze o napletku te artykuły:
    http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/d,10/t,39412
    http://www.polgej.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4506&Itemid=46

  • Walpurg

    Onanizm jest „możliwy tylko przy użyciu śliny, żelu lub innych lubrykantów” – no i tu trzeba bardzo uważać! Wie o tym, każdy, kto widział przygody bohaterów „American Pie”, a konkretnie wątek pomylenia tubki żelu z tubką kleju podczas oddawania się tej czynności. :P

    Także „trąba słonia” ponad wszystko!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa