Nie jesteś w moim typie – czyli gejowski Godot

[Łukaszowi Filozofowi oraz Pitersonowi felieton ten dedykuję!]

 

„Z reguły podobamy się tym, którzy nam się nie podobają, a nam podobają się ci, którzy nie są zainteresowani nami” (Emmett Honeycut, QAF)

 

Brak zainteresowania! Sorki, nie jesteś w moim typie! Znamy te odzywki. Faceci szukający facetów ciągle je słyszą. Najczęściej na czaterii, czasem na kumpello-fellow-gayromero portalach. Czasem pojawiają się one już po pierwszym i zarazem ostatnim spotkaniu, które nie wypadło zbyt pomyślnie. Rzadko kiedy przebiega to nieco subtelniej, kiedy słowa te padają dopiero po paru dniach lub tygodniach, kiedy ten drugi jednak spostrzega, że wcale nie jesteś taki wspaniały. Nie dzwoni, nie oddzwania, nie zgłasza się, nie pisze… Ignoruje, unika….

Co jest tego przyczyną? W czym tkwi właściwie problem? Jesteś przecież całkiem przeciętnym, miłym facetem. Masz wielu znajomych, przyjaciół, a jednak jak przyjdzie co do czego, kiedy udasz się w końcu na poszukiwanie Faceta Twego Życia, ciągle dostajesz kosza. I kopa też. Masz pecha?

Przesiadujesz całymi wieczorami i nocami przed kompem i studiujesz portale społecznościowe. Czatujesz i skajpujesz tygodniami. A kiedy w końcu ma dojść do spotkania, on nie przychodzi, numer nie odpowiada, a profil, z którym wiązałeś tyle nadziei, zostaje usunięty. I temu podobne, i tego pochodne. Może tamten szukał kogoś, kto ma mu więcej do zaoferowania? Więcej mięśni, mniej brzuszka, więcej luzu, mniej rozważań intelektualnie pobudzających. Może winien był twój mięsień piwny, oponka lub łysinka (a przecież prawie jej nie widać!). A może to dlatego, że zbyt dużo opowiadałeś mu o Transformersach i StarWarsach? Ale przecież to twoja pasja od dzieciństwa – płakałeś po śmierci Optimusa Prima i nadal się nią wzruszasz! Prawdziwy mężczyzna nie wstydzi się uczuć.

A może to było po prostu tak: spotkaliście się na imprezie. Od razu coś między wami zaiskrzyło. On powiedział, że jesteś „grzechu warty”. Ty spytałeś „to dlaczego nie grzeszysz?”. Podoba ci się jego poczucie humoru. Możesz z nim gadać o wszystkim. Taki facet do tańca i różańca. Super kandydat na przyjaciela. Tylko przyjaciela? Właściwie mógłby być w twoim typie, zostać Facetem Twojego Życia, ale…właśnie jest w związku. Zajęty! Rozchodzicie się i już nigdy więcej nie spotykacie.

Dla każdego, kto dostaje kosza, jest to doświadczenie niewątpliwie deprymujące. Coraz częściej zadajemy sobie to sakramentalne pytanie: czy to w ogóle ma sens? Szukać tego jedynego, wymarzonego wytęsknionego. Faceta Na Całe Życie i Jeszcze Na Dłużej. Księcia z bajki. Mr. Perfekta.

Perfekt, czyli doskonały. Kto jest doskonały? I co to znaczy doskonałość? Ideał z Sevres pod Paryżem? Adonis, Apollo? Istota nierealna, bez wad fizycznych i duchowych. Anioł? Nie! Anioły są bezpłciowe! Diabeł zatem! Doskonale wyglądający, inteligentny. Z ogonkiem (sic!)! I bez skazy.

Osobnicy, którzy właśnie zasygnalizowali ci swój brak zainteresowania, szukają dokładnie takich typów. Kto się w tych idealnych ramach nie mieści, kto do wzorca nie pasuje – ten się na casting nie załapie. Wypada za burtę zainteresowań.

Geje myślą ekstremalnie. A ich randki dotyczą zawsze tego samego – idealnego seksu z idealnym partnerem, którego przecież w realu nie ma. Faceci to wzrokowcy. Kto się wyglądem i zachowaniem nie wyróżnia, naszej uwagi nie przyciąga – odpada z kretesem. Z takim przeciętniakiem nie chcemy się wiązać. Nie będziemy tracić naszego cennego wolnego czasu dla faceta, który ma zainteresowania tak różniące się od naszych. Albo kogoś (są tacy!) niezainteresowanego seksem. Z kimś takim nie można się zaprzyjaźnić i związać związkiem (in spe) partnerskim.

Facet gej zamyka się przed innym gej-facetem, jeśli ten nie jest odbiciem jego samego bądź jego marzeń o idealnej rzeczywistości. Nawet wtedy, gdy chodzi tylko o zwykłą i a-seksualną przyjaźń. Niektórzy bronią się przed poznaniem innego mężczyzny, gdy brak szansy na wieczną miłość lub też na szybki niezobowiązujący seks. Zajęty? Brak ciupciania? To nie mam chęci ani czasu, by się nim zajmować, a nawet zainteresować.

Niektórzy z nich pewnego pięknego dnia spytają zapewne siebie: czemu nigdy nie spotkałem tego właściwego. Chociaż mam tak wielkie grono znajomych, choć tak wiele zaczynałem związków, które nigdy nie wyszły. Chociaż znam tak wielu gejów.

Facet gej z wieloletnim stażem wiecznego poszukiwania-oczekiwania na Gejota (czyli geja Godota) nawet nie zauważa, jak jest zamknięty w sobie i dla siebie. Nigdy właściwie nie otworzył się na drugiego człowieka. Nawet nie był gotów poznać go naprawdę. Kto wie, co go w życiu ominęło. Co przeszło niezauważone obok. Co bezpowrotnie utracił. Przyjaźń prawdziwą? Nowe spojrzenie na rzeczy wyglądające dotychczas zupełnie inaczej? Miast seksu i powierzchownych znajomości – doświadczenie prawdziwej przyjaźni…?

Może nasz facet gej nauczy się kiedyś otwartości. I oduczy stawiania a’priori wymagań i oczekiwań drugiemu facetowi, których ten drugi i tak spełnić nie będzie w stanie. Komu to się uda, ten znajdzie prawdziwego przyjaciela i kiedyś być może tego jednego, jedynego Faceta Swojego Życia.

Czego zwłaszcza Łukaszowi i Piotrowi życzę

Wasza Ciocia Juanitta

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

10 komentarzy do:Nie jesteś w moim typie – czyli gejowski Godot

  • ziemowit

    Dla mnie to jest właśnie zupełnie niezrozumiałe, jak niektórzy mogą oceniać człowieka po jednym spotkaniu i dawać chłopakowi kosza, po godzinie rozmowy, albo co gorsza po obejrzeniu zdjęć i przeczytaniu opisu w profilu na portalu randkowym? To jest przecież prymitywne i poniżające. U niektórych to ciągłe poszukiwanie księcia z bajki, to jakaś forma uzależnienia, choroby. Takie poszukiwanie nie daje szczęścia, tylko niespełnienie. Czy wiecznie poszukujący geje są tego świadomi? Myślę, że takim osobom, powinna być udzielana pomoc psychologiczna.

  • bostoniensis

    Super felieton, niestety to swieta prawda. Ostatnio sam mialem cala mase takich doswiadczen – tyle ze dawalem ludziom kazda mozliwa szanse i tak jak to opisuje felieton, zdarzalo sie ze goscie mi truli o przyjazni etc. przez telefon albo chat, a potem nie dochodzilo nawet do pierwszego spotkania i ci ludzie nie mieli nawet odwagi powiedziec ze nie maja ochoty na dalszy kontakt tylko po prostu przestawali odpowiadac na maile, telefony, etc. Beaucoup de gens n’ont pas le savoir-vivre :(

  • bostoniensis

    n’ont pas DE savoir-vivre :(

  • Soniasonia

    Nagłe zrywanie znajomości jest bardzo częste, niezależnie od orientacji, z tym, że powodowane jest zwyczajnym chamstem, a nie idealizmem bynajmniej. Kolejny bezsensowny artykuł w wykonaniu Juanity.

    • nieluzacka_muza

      Celne spostrzeżenie!

      To, o czym pisze autorka artykułu, to jest zwykłe chamstwo, a ona nie dość że takiemu chamstwu najwyraźniej schlebia, to jeszcze próbuje temu nadać jakiś sens… brak słów.

    • czujny

      Niestety – mylisz się. Homoseksualiści w taki sposób postępują dużo częściej. Pytanie – dlaczego tak jest? Może dlatego, że forma zapoznawania jest bardziej ograniczona i prostsza niż u heteryków. Portale randkowe, czaty i kluby gejowskie to główne formy poznawania nowych partnerów – inne sposoby są marginalne. Może powodem jest to, że kultura w której żyjemy popieprzyła wielu w głowach – szukamy ideałów – najlepiej wyglądających jak modele z pornosa, bogatych, ustawionych w życiu, zdrowych. Nikt sobie nie uświadamia, że piękno jest ulotne, bogaty może stać się biedny, pracujący stracić pracę a zdrowy zachorować na wiele lat. Takie myślenie chyba jest bardzo bolesne. Lepiej szukać idylli, bujać w obłokach i szukać księcia. Hehe ale na szczęście każdy kiedyś umrze i takim poszukiwaniom kostucha położy kres. A może nawet wcześniej starość.
      Cenny artykuł, przedstawia rzeczywistość taką jaka jest i oczywiście niektórym nie jest to na rękę. Nie od dziś wiadomo, że środowisko tęczowe nie lubi krytyki pod swoim adresem.

    • nieluzacka_muza

      Czujny, ja się z tobą zgadzam co do oceny sytuacji – ludzie mają popieprzone w głowach – ale twoim zdaniem ten artykuł jest krytyczny? Toż to apoteoza tego stanu a nawet ustrajanie tego w jakiś mit – że tak ma być.

      No a co do porównań, to jak zawsze nie zawadzi szersza perspektywa. Może i ludzie bardzo normatywni hetero poznają się w inny sposób, ale nie są wolni od konsumpcyjnej postawy. Presja otoczenia, by formować stałe związki, niczego tu nie zmienia – jest to po prostu o jeden opresywny czynnik więcej.

      • czujny

        Moim zdaniem formowanie stałych związków to nie jest presja – to jest potrzeba psychologiczna. Nawet naukowcy zwracają się teraz ku ocenie, że monogamiczne związki są dla nas naturalne http://www.focus.pl/nauka/zobacz/publikacje/wiernosc-jaskiniowcow/nc/1/ Co do konsumpcyjnej to się zgadzam. Nasze społeczeństwo taki model teraz prezentuje. Być może kiedyś on się zmieni, i większe znaczenie będą miały wartości duchowe. Oczywiście nie chciałbym być zrozumiany w taki sposób że generalizuje, ale w większości przypadków jest tak jak opisałem.

  • Ganesz

    Ja tego nie bardzo rozumiem. Trzeba życ sensownie (tak jak się potrafi), rozwijac się, robic swoje (najlepiej, jak sie potrafi), a ta druga połowka jakoś sama się trafi bez szukania. Szukac mozna do tzw. „usr… śmierci” i niczego się nie znajdzie. Po prostu: nie szukac! (oczywiście nie mam tu na myśli czeskiego znaczenia tego słowa :-) ) Nie szukac, ale życ. I jak ktoś się ma znaleźc, to się sam znajdzie w sposób niejako naturalny. Tak było w moim przypadku. Trwało kilka lat, potem się „rozeszło”, ale teraz znów jest (bez żadnego szukania) i jest jeszcze lepiej!

    pozdrawiam szukających :-)

    Krzysztof Zabłocki (bo ja lubie otwartą przyłbicę – może dzięki temu jakoś bez szukania mi się trafia? :-) )

  • Altena

    Może i mężczyźni to wzrokowcy, nie mnie o tym wiedzieć, ale nie rozumiem tych obrażonych, że jak to, on po godzinie już mówi, że nie chce znajomości? A musi chcieć? Rozumiem, że nikomu nie jest miło dostawać kosza, ale mało kto z nas też kiedyś tego kosza nie dał. Nie zdarzyło się Państwu nigdy poznać człowieka i od pierwszego wejrzenia czuć, że tej osoby to chyba nie polubimy? Istnieje coś takiego jak intuicja. Nie widzę powodu, dla którego mam zmuszać się do poznania bliżej kogoś, kto od pierwszego wejrzenia mnie odrzuca, a nawet jak nie od pierwszego wejrzenia, to spotkania, przy którym rozmowa się nie klei, nudzę się, i wyraźnie widzę, że nie mam z tym człowiekiem nic wspólnego. Orientacja i płeć też nie mają znaczenia, przez takie rzeczy przychodzi prędzej czy później każdy.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa