Hip… hip… hipster – na zdrowie!

Kiedyś byli hip… hip… hipisi! To było moje pokolenie. Może nie dokładnie rocznikowo, ale z pewnością duchowo. Teraz – jako przedstawiciel pokolenia oldskulowego, co odkryłem zupełnie niedawno – są na świecie hipsterzy! Mamy znów nową (nowo-starą) subkulturę. Hip… hip… hurra!

Podwinięte nogawki dżinsów rurek, okularki w czarnej rogowej oprawie, ekologiczne worki lniane zamiast plecaka, odlotowy, oryginalny i w 100 procentach niekomercyjny – proszę Państwa: oto hipster jak się patrzy! Nosi szalik i czapkę latem! Posiada całą masę iGadżetów: iPody, iPady, iPhony iParę iNnych iRzeczy niezbędnych do iKomunikowania się z iLudźmi. Jako ciocia-gejocia stwierdzić mogę, z całym przekonaniem, że taki hipster jest seksi!. Dla mnie po prostu miodzio. I dlatego o nich piszę. Antyk spotyka cudo, ach cudo, prześliczne i młode. Młodość ta fascynuje antyka swoją hipsterowatowością. Ile takiego hipstera jest w hipsterze? Sprawdźmy.

Hipsterzy żerują w małych wielkomiejskich kawiarenkach, stanowiących doskonałe tło dla hipsterowego wyglądu danego osobnika i jego hipsterowych (lewicowo-postępowych) poglądów. Hipster wybiera zazwyczaj lokalne bary z domowym wystrojem, gdzie menu wypisane jest kredą na tablicy albo szarym kartonie, a zamiast zapiekanek z colą zamawia się tartę z ekologicznym sokiem albo piwem z małego browaru, koniecznie niepasteryzowanym. Wyluzowany barman chętnie pogada tu z tobą o życiu, kiedy będzie robił ci latte na sojowym mleku. (Newsweek.pl). Mały lokalik to takie naturalne środowisko hipstera, w którym żeruje. Kiedy ma się szczęście, można takiego hipstera w tym naturalnym, awangardowym środowisku podpatrzeć i poznać jego intelektualne zdolności i upodobania.

- Odkryłem nowy zespół!
- Jak się nazywa?
- Nieważne, pewnie nigdy o nich nie słyszałeś.

Klasycy literatury, jak np. Jack Kerouac i jego „On the Road”, odgrywają tu w życiu intelektualnym hipstera niepoślednia rolę. To dzieło z czasów, gdy hipsterzy stanowili małą, nic nie znaczącą grupę, i prowadzili walkę o pożywienie i społeczne znaczenie. Co łączy dzisiejszych „apple kids” z ówczesnymi, będącymi prawie na wymarciu, oryginalnymi hipsterami, nie zostało naukowo zbadane i wyjaśnione. Faktem jest, że bycie hipsterem stało się w ostatnich paru latach fenomenem na skalę światową. Sporo takich ludzi widuje się w Wielkiej Brytanii, USA, w Niemczech i w innych Europo-Zachodnich krajach. środowiskiem hipstera jest tylko i wyłącznie miasto, gdyż gdzie indziej zginą z braku ekologicznej żywności i ciuchów z wyprzedaży, lumpeksów i second handów. Jednak dokładne opisanie gatunku hipstera nastręcza sporo trudności. Bo jak już wiemy z lekcji biologii, w wypadku interkontynentalnego rozwoju danej populacji, lokalne mutacje nie są wykluczone. I właśnie dzięki tym ciągłym zmianom, dotyczącym głównie wyglądu zewnętrznego osobników, tak trudno jest zdefiniować styl hipstera i jego atrybuty.

Szczytowym osiągnięciem hipstera, swego rodzaju nirwaną, jest całkowite wyzbycie się swojej osobowości i stanie się przeciwieństwem każdego dookoła. (Nonsensopedia). Jeżeli chodzi o konsumpcję, to hipster swoje  rewir łowieckie zakłada głównie w sklepach second hand. Tu ma możność złowienia odpowiedniego elementu garderoby z całej gamy historycznych przemian świata mody zwłaszcza ubiegłego wieku, co pomaga mu w stworzeniu własnego „unikalnego i niepowtarzalnego” stylu. Bez niego hipster sam w sobie nie istnieje i traci rację bytu.

Stolice państw, milionowe metropolie, a nawet zeuropeizowany ostatnio, dzięki Euro 2012, niegdyś zapyziały Wrocław, to idealne miejsca dla indywidualistów, zatem dla hipsterów. Coraz częściej można tu spotkać ich stadka krążących pomiędzy H2O, Tolerancją i Palm Cafe, w Warszawie pomiędzy Planem B a Charlotte na pl. Zbawiciela, zaś w Berlinie między Neukölln a Kreuzbergiem. Kto może, nosi zarost, przynajmniej nad górną wargą, bo gdzie indziej niestety nie rośnie. Komu rośnie, może pochwalić się bujną (znowu modną!) nieprzycinaną brodą. Włosy na głowie (i w miejscach intymnych – sprawdziłem! – nie golą się!) to fenomen sam w sobie. Fryzura średniej długości, bądź hipisowato dłuższe włosy, zazwyczaj w nieładzie unikają możliwości standaryzacji: garnek, emo grzywka, włosy krótkie, acz rozszalałe, włosy długie i rozszalałe, a ostatnio popularne stało się uczesanie na sarmatę, z wygolonymi bokami i bujnym czubem. Latem włosy przykryte bywają radziecką futrzanką (sic!) lub bejsbolówką z daszkiem.

Kiedy hipster pojawia się publicznie dociera tam na rowerze, gdyż rzadko korzysta z komunikacji miejskiej (wyjątkiem bywa metro!), a zupełnie nie uznaje taksówek. Jego pokoik jest kwintesencją umiaru, oszczędności i ubóstwa. Stare (sprzed 20-30 lat) meble z demobilu. Ciuchy na drucianych wieszakach, bez żadnej szafy, wiszą w zasięgu ręki. Zamiast łóżka, materac z wiecznie nieposłaną pościelą. Na stoliku najnowszy model Maca, bo hipster brzydzi się Windowsem. To koronny dowód na przynależność gatunku hipstera do tzw. klasy średniej. Za pomocą MacBooka hipster przeczesuje blogi w poszukiwaniu nowych inspiracji dla swej niepowtarzalności i oryginalności stylu. Ale uwaga: im bardziej hipster pasuje do powyższego opisu, tym mniej się z nim identyfikuje. Pogarda jaką hipster żywi w stosunku do mainstreamu („mainstream” to najczęściej używane przez hipsterów słowo jako synonim wszelkiego zła), zmusza go do bycia alternatywnym i dzięki czemu niepodlegającym żadnej kategoryzacji. Hipster nie chce jej podlegać i już!

Hipster, w zasadzie  nie może być gejem. Bycie gejem to takie banalne, komercyjne i beee! A jednak na fociach kumpello-fellowych-gayromerowych można znaleźć całą masę hipsterów i osobników hipsteropodobnych. Mnie się taki styl też podoba. A Wam?

Kim jest zatem taki hipster? Hipster, to takie wyrośnięte emo! Nie chodzi tu o gatunek muzyczny nazywany emo, a jedynie o styl ubierania się młodzieży, której głównym dylematem jest to, czy wystarczająco dramatycznie byłoby sobie podciąć żyły różową żyletką. Kiedy już emo dorośnie, zaczyna myśleć nad ironią losu. Wprawdzie podciąć sobie żyły różową żyletką byłoby ultra-ironicznie, ale jest jeszcze tyle offowej muzyki i książek, które tak doskonale podkreślają nicość tego świata, że paradoksalnie warto dla nich żyć. (Hipster, czyli wyrośnięte emo)

Na zakończenie multimedialna odpowiedź na pytanie, skąd się wzięli hipsterzy:


 

Polecam także „encyklopedię hipstera”.

Każdemu zaś życzę, by spotkał swego ukochanego hipstera – pieszczoszka!

Co mnie się nawet ostatnio udało!

Wasza Juanitta

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

1 komentarz do: Hip… hip… hipster – na zdrowie!

  • mania.swierszcz

    A to ciekawe, bo żaden z moich homisiów nie goli sobie ni wacka, a tym bardziej anusa – i żaden z nich nie jest hipsterem. Zresztą facet z ogolonymi utensyliami wygląda komicznie – kwintesencja zdziecinnienia. Ja u swojego byłego męża uwielbiałam g ten gąszcz ciągnący się od sutków po głębinę jego krocza)))).




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa