Chłopcy z dworca ZOO

Książka My, dzieci z Dworca ZOO została napisana ponad 30 lat temu, ale wciąż pozostaje niezwykle aktualna. Tak jak tematyka prostytucji – najstarszego zawodu świata. Historia piętnastoletniej Christiane F., która w wieku 12 lat sięgnęła po narkotyki, to historia powolnego staczania się na dno. Dzieje zmarnowanego życia. Opis procesu stawania się prostytutką, żeby zarobić pieniądze na kolejną działkę. Małe dramaty młodych ludzi stają się wielkim dramatem całego pokolenia, a nowe generacje młodych biznes-bojków, gerls i ich frajerów* nadal pojawiają się w Berlinie.

Film kultowego niemieckiego reżysera Rosy von Praunheim Chłopcy z dworca ZOO nie tylko w tytule nawiązuje do historii małej Christiane sprzed 30 laty. Dokument Die Jungs vom Bahnhof ZOO po raz pierwszy pokazany został na 61 Festiwalu Berlinale w supernowoczesnym Cinemaxx przy Potsdamer Platz w ubiegłym roku. Kiedy powstawała książka małej Christiane F., po pasie śmierci za berlińskim murem kicały tylko „króliki po berlińsku”. Za to kilka kilometrów dalej na zachód prostytucja przy największym dworcu zachodniego Berlina kwitła w najlepsze. Do dziś nic się w tej materii właściwie nie zmieniło.

Rosa von Praunheim – współtwórca niemieckiego ruchu homoseksualistów, znakomity dokumentarzysta i prowokator, opowiada tym razem historie pięciu chłopaków „w kwiecie wieku i potencji”, którzy na skutek kłopotów finansowo-socjalnych wsiąkają w homoseksualno-prostytucyjny półświatek. Pierwszy z nich, wykorzystywany i tyranizowany przez matkę, trafia do domu dziecka, gdzie następuje pierwszy kontakt z narkotykami i przestępczością. Ostatecznie ląduje przy „Jebenstrasse” (naprawdę tak właśnie nazywa się ta ulica zaraz za dworcem ZOO, przy której prostytuują się młodzi chłopcy z całej Europy!) gdzie idzie „na zarobek” – 100 marek to dla niego łatwo uzyskana kasa, nawet jeśli praca konieczna dla jej zdobycia nie zawsze jest przyjemna. Drugi z bohaterów filmu to mieszkaniec ubogiej wioski na bośniackiej prowincji, w której wszyscy wiedzą, że gdy pracy nie ma, pojechać można do Berlina „na facetów” i jeszcze niezły szmal zarobić. Jeżdżą zatem wszyscy, by młode, powabne ciałko i jurną potencję oferować za „dojcze-mark” a potem „ojro” zwiędłym starszym berlińskim ciotom. Najbardziej szokująca jest jednak relacja trzeciego chłopaka: w wieku lat 11 molestowany przez woźnego w szkole, przez lata wykorzystywany i sprzedawany przez bandę pedofilów, w końcu w wieku lat dwudziestu paru uświadamia sobie, że padł ofiarą przestępców.

Von Praunheim towarzyszy z kamerą współpracownikom berlińskiego stowarzyszenia „Sub/Way – Hilfe für Jungs“ udzielającego pomocy Stricherom w formie darmowych kondomów, lubrykantów, skromnych posiłków, a także porad (również lekarskich), które umożliwić by mogły chłopcom wyrwanie się z tego środowiska. Pada tu jednak zatrważające stwierdzenie: ucieczka z tego półświatka w zasadzie nie jest możliwa. Zbyt jest atrakcyjny finansowo dla kilkunastoletnich chłopaków, szukających łatwego i szybkiego zarobku (niekiedy cudo prześliczne i nowe jest w stanie w ciągu kilku godzin zarobić ok. 700 Euro!), który daje szansę na przeżycie w dżungli wielkomiejskiej metropolii osobom bezdomnym, bezrobotnym, uzależnionym, wykluczonym. Dla chłopaka znajdującego się w sytuacji bez wyjścia nawet kilkugodzinna możliwość zaznania ciepła, bezpieczeństwa i mieszkania warta jest tych kilkunastu euro – tak zdumpingowane są ceny za seksualne usługi, głownie z powodu napływających ciągle nowych biznesbojków głownie z Europy wschodniej, krajów byłego bloku wschodniego oraz krajów bałkańskich.

Prócz opowiadających swe losy chłopców w filmie do głosu dochodzi też „druga strona”. Frajerzy – klienci klubów „Tabasco” i „Pinokio”, pikiet i lokali przy Fuggerstrasse czy Jebenstrasse, starsi panowie – cioturzyce z Dworca ZOO. Przed kamerą Rosy von Praunheima pojawiają się: zamaskowany fotograf z dumą prezentujący w foto-albumie swoją „kolekcję chłopaków”, czy mega-grubas, aktor i reżyser z Wiednia szukający w Berlinie jedynej możliwości, by zapewnić sobie odrobinę „szczęścia za kasę”, bo jak sam bez żenady do kamery oznajmia: Któż chciałby być z takim jak ja potworem? – Wer möchte schon mit einem Monster wie mir zusammen sein?, po czym odpływa powoli w swym malutkim domowym basenie, a woda unosi niczym w stanie nieważkości jego potężne, tłuste i spragnione odrobiny czułości cielsko. Podaż i popyt. Prawda czasu i ekranu.

Nie miejsce tu i czas by przedstawić lub tylko zasygnalizować wszystkie opowiedziane przez von Praunheima historie. Nie ma sensu ich interpretować, oceniać, czy tym bardziej – osoby występujące tu po obu stronach banknotu euro potępiać! Jedyny wniosek, jaki się nasuwa, to że nie ma wniosku, bo być nie może. Jeżeli żyjemy w społeczeństwie, które toleruje jako oczywisty porządek fakt, że ludzie zmuszeni są sprzedawać swoje ciało i uczucia często poniżej ceny ludzkiej godności, że ludzie sypiają pod mostami i w parkach i to nikogo nie dziwi, nie oburza i wydaje się być naturalne, że bandy pedofilów pod okiem stróżów prawa, w jednej z największych metropolii świata handlują dziećmi jak bydłem – to w obliczu takiego świata wszelka dyskusja o moralności wydaje się zbędna. Widz, nawet z Polski, mieszkający w bloku spółdzielczym czy choćby kwaterunkowym, którego stać codziennie na przyzwoity wysokokaloryczny posiłek i to trzy razy dziennie, który pracuje nawet na umowę śmieciową, cieszy się szacunkiem, miłością, przyjaźnią i dumny jest z tego że jest gejem – taki człowiek nie zrozumie, nigdy nie będzie w stanie pojąć ogromu dramatu kogoś, kto znalazł się „ganz unten – na samym dnie”. I nawet całe nasze Lubiewo (z cenzurą lub bez) w tym mu nie pomoże. Prawda czasu ­– prawda ekranu, prawda o nas samych.

Film Rosy von Praunheima otrzymał nagrodę Grimme 2012 (odpowiednik naszego Wiktora) dla najlepszego filmu dokumentalnego emitowanego w ubiegłym roku w telewizji niemieckiej. Polacy mogli zobaczyć „Chłopców z dworca ZOO” w telewizji Planet + oraz obecnie na płycie DVD wydanej przez firmę Tongariro, której premiera 21 sierpnia.
———————————————
* Stricher własciwie Strich-junge, biznes-bojek, kurwa męska – chłopak zajmujący się zarobkowaniem jako prostutut(ka). Auf den Strich gehen – prostytuować się za kasę. W niemieckim rzadko używa się w opisie takiej sytuacji eufemizmu „sponsoring”
Freier – klient Strichera.

* * *

Rosa udzielił też krótkiej wypowiedzi dla polskiej społeczności LGBTQ

Rosa von Praunheim: Dziękuję polskim gejom, lesbijkom, biseksom i transom za ich odwagę. W Polsce by być innym trzeba mieć więcej odwagi niż u nas w Niemczech, gdzie jest już bardzo liberalnie. Dlatego podziwiam Waszą odwagę, że walczycie w Polsce o swoje prawa. Wiem jak trudno jest przeciwstawić się potędze konserwatywnego kościoła katolickiego, który nie chce uznać praw i godności ludzi homoseksualnych.

Janusz Boguszewicz: Jak sądzisz, w jakim kierunku powinien teraz pójść ruch gejowski? Jak powinna przebiegać nasza dalsza emancypacja? Quo vadis LGBT? Czy powinniśmy się asymilować w świecie hetero, czy raczej walczyć o prawo do inności?

Niestety mamy w Niemczech przeważnie taką sytuację, że geje i lesbijki dopasowali się do heteryckości. Przykładem tego są małżeństwa homoseksualne i związki partnerskie, niewidoczny i niewyróżniający się sposób życia i funkcjonowania w społeczeństwie. Byle nie prowokować! Z drugiej strony, zawsze wiedzieliśmy, że nie tylko o gejów i lesbijki tu chodzi, lub też o prawa kobiet, lecz o przemianę całego społeczeństwa. Społeczeństwo, jako całość, musi zostać zreformowane. My chcemy mieć swoje utopie i je realizować. Pragniemy społeczeństwa postępowego, które stać na eksperymenty z seksualnością, ze sposobami funkcjonowania w życiu i wzajemnym współżyciu, eksperymenty w wychowywaniu dzieci. Te ideały zostały niestety w Niemczech zagubione. Za bardzo się dopasowujemy, a młodzi ludzie stają się bardzo konserwatywni. Życzyłbym sobie na całym świecie społeczeństwa myślącego perspektywicznie. Społeczeństwa, które marzy! Bo to jest najważniejsze. Mieć marzenia. I nigdy ich nie zgubić.

Czyli praktycznie jesteś przeciw asymilacji i małżeństwom homoseksualnym?

Zawsze byliśmy przeciwni dopasowaniu. Byliśmy nie za integracją, lecz za emancypacją. Byśmy jako geje i lesbijki, z całym naszym bogactwem odmiennego stylu życia, mogli tę naszą inność przeżywać i z nią żyć. Z drugiej zaś strony byśmy wspólnie z innymi mogli tworzyć nowe społeczeństwo. A przede wszystkim za tym, by geje i lesbijki stawali się polityczni (politycznie zaangażowani), by się włączali w sprawy innych. Chodzi o to, by nie mówić egoistycznie „to JA jestem najważniejszy”, ale o świadomość, że jest cały szereg innych problemów. Najważniejsze, by być tych problemów świadomym i wiedzieć, że musimy też walczyć o innych. Nie tylko nasz własny los jest ważny!

Jakie jest Twoje zdanie o teorii queer?

Tak, ona już istnieje dość długo. (uśmiech). To bardzo ważne, by mówić: wszyscy, którzy są queer, a zatem, dziwni, inni, w poprzek, wspak (not straight) powinni trzymać się razem. Byśmy wspólnie zobaczyli, że jesteśmy mniejszościami, indywidualnymi osobowościami i z tego powodu powinniśmy się wzajemnie wspierać.

Nad czym teraz pracujesz? Jakie masz plany na najbliższe lata? Czy jest coś jeszcze, czego nie spróbowałeś w swojej działalności artystycznej, a co chciałbyś koniecznie spróbować?

Obecnie pracuję nad filmem o męskiej prostytucji, o biznesbojkach, pt. Stricher (Ostateczny tytuł to Jungs vom Bahnhof ZOO). Zajmujemy się właśnie montażem i udźwiękowianiem. A za dwa lata będę miał 70-tkę. I do tego czasu chciałbym nakręcić 70 nowych filmów.

Czego Ci również serdecznie życzymy! Dziękujemy za wypowiedź dla polskich czytelników. Wszystkiego najlepszego z okazji Twoich urodzin Rosa! Hoch sollst Du leben!

9.10.2010

* * *
Rosa von Praunheim – sylwetka reżysera

25 listopada Rosa von Praunheim skończy 70 lat. Piękny wiek, jak na geja i to geja nadal aktywnego (artystycznie). W niemieckim środowisku nikt nie jest tak prowokacyjny i prowokujący jak on. A zaczęło się wszystko od filmu z nakręconego w 1970 Nicht der Homosexuelle ist pervers, sondern die Situation in der er lebt (To nie homoseksualista jest perwersyjny, tylko sytuacja, w której on żyje), którego emisja stała się skandalem. Na początku odważyła się stacja WDR. Ogólnokrajowa niemiecka „jedynka” – ARD – puściła film w godzinach nocnych rok później. Tylko Bawaria wyłamała się i wyświetlała w tym samym czasie planszę „Za chwilę dalszy ciąg programu”. Dla wielu gejów w RFN film ten stał się inspiracją i siłą napędowa tzw. „drugiego, nowego ruchu gejowskiego”. W 1972 w kwietniu w Münster odbyła się pierwsza znacząca demonstracja homoseksualistów niemieckich. Trzy lata po Stonewall.

Hoger Mischwitzky, bo tak naprawdę nazywa się Rosa, urodził się 25 listopada w Rydzę na Łotwie. Wychowywał się w NRD na obrzeżach Berlina do 1953 roku, kiedy to jego rodzice zdecydowali się na ucieczkę na zachód. Osiedlili się tam we frankfurckiej dzielnicy Praunheim. Gdy Holger, juz jako student akademii sztuk pięknych w Berlinie Zachodnim organizował swoją pierwszą wystawę malarską, przyjął wówczas pseudonim artystyczny: Rosa (różowy) z Praunheim. Słowo rosa miało przywoływać pamięć o różowym trójkącie, które osoby homoseksualne zmuszone były nosić w obozach koncentracyjnych w czasie wojny. Taki też był tytuł jego pierwszego filmu z 1967. Potem pojawiły się w 1969 dalsze filmy o tematyce homoseksualnej: Schwestern der Revolution oraz 60 dalszych, nakręconych w ciągu następnych 40 lat.

Na początku lat 80-tych Rosa von Praunheim angażuje się w propagowanie bezpiecznego seksu oraz działalność edukacyjną na temat AIDS. Organizuje punkty informacyjne, pisze prowokacyjne teksty do Spiegla, osoby negujące „safer sex” nazywa mordercami. 1985 kręci swój pierwszy film fabularny na temat Aids, Ein Virus kennt keine Moral (Wirus nie zna moralności), po którym następują 2 następne. Positiv, Schweigen=Tod (Pozytywny, milczenie = śmierć) oraz Feuer unter dem Arsch (Ogień pod dupą). W grudniu 1991 von Praunheim wywołuje kolejny skandal, w popularnym talk show stacji RTL „Explosiv” outując znanych niemieckich celebrytow: Alfreda Biolka oraz Happe Kerkelinga (taki niemiecki Majewski lub Wojewódzki). Bycie schwulem (gejem) zdaniem Rosy nie jest sprawą prywatną.

Na swoje 50. urodziny Rosa wydał autobiografię 50 Jahre Pervers, na 60. kolejną – Pfuj Rosa, a na 65 następną: pamiętniki Rosas Rache. Ostatnio zebrał też „113 paskudnych wierszyków” w tomik Mein Armloch. Jego wcześniejsze książki są praktycznie nie do dostania. Filmy można zamówić na VHS lub DVD u samego reżysera. (http://www.rosavonpraunheim.de).

W 1999 powstał najlepszy film fabularny Rosy Der Einstein des Sex o seksuologu Magnusie Hirschfeldzie. Godnymi polecenia są jednak przede wszystkim dokumenty Tunten lügen nicht (Cioty nie kłamią) o światku słynnych berlińskich cioturelli, Dein Herz in meinem Hirn (Twoje serce w mym umyśle) – rzecz o słynnym przypadku kanibalizmu w Niemczech, Meine Mütter – Spurensuche in Riga (Dwie matki) – rzecz o adopcji (Holger Mischwitzky nazywa się właściwie Radtke i został w dzieciństwie adoptowany, o czym od swojej przybranej matki dowiedział się od niej samej na krótko przed jej śmiercią), Rosas Höllenfahrt (Wpiekłowstąpienie Rosy) oraz produkcja z 2010: New York Memories (Pamiętniki nowojorskie) pokazywane także na festiwalu w Warszawie. W 2012 Rosa zrealizował też dokument König der Comics poświęcony znanemu także w Polsce autorowi komiksów gejowskich i ateistycznych Ralfowi Königowi.

* * *
Właśnie dostałem od Rosy info, że na swoje 70 urodziny udało mu się jednak zrealizować w ciągu minionych dwóch lat te 70 obiecanych filmów dokumentalnych ze świata gejów, bohemy i pedalsko-queerowego (pół)światka. Oto trailer:

 

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

1 komentarz do: Chłopcy z dworca ZOO




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa