Dla mnie istniał tylko Fassbinder…

10 czerwca 1982 roku Rainer Werner Fassbinder zmarł wskutek przedawkowania kokainy oraz środków nasennych w swym monachijskim mieszkaniu. Miał 37 lat. Trzydziesta rocznica śmierci minęła w Polsce bez echa. A szkoda bo dorobek RWF i jego znaczenie dla sztuki filmowej LGBT są naprawdę imponujące.

„Für mich gab`s nur noch Fassbinder” – publicznie przed kamerą Rosy von Praunheima głosiły takie gwiazdy kina, jak Hanna Shygulla, Irm Hermann czy Jeanne Moreau. 10 czerwca 1982 roku Rainer Werner Fassbinder zmarł wskutek przedawkowania kokainy oraz środków nasennych w swym monachijskim mieszkaniu. Miał 37 lat. Trzydziesta rocznica śmierci przypadająca właśnie w tym roku minęła w Polsce bez echa. A szkoda bo dorobek RWF oraz jego znaczenie dla sztuki filmowej LGBT są naprawdę imponujące.

44 filmy, 14 sztuk teatralnych, sześć adaptacji scenicznych, cztery słuchowiska, trzy seriale telewizyjne – Rainer Werner był niezwykle płodny. Już za życia przepowiadano mu, że jego przedwczesna śmierć stanie się okazją do przemiany w mit. I rzeczywiście, twórca – skandalista, tyran pracy, męska Diva, kochanek niszczący i eksploatujący do końca zarówno przyjaciół, jak i współpracowników do ostatka, stał się w przeciągu ostatnich 30 lat ikoną kultury Niemiec.

Aktor i producent, montażysta, dyrektor teatru, kompozytor i scenograf, W ciągu swego krótkiego życia (1945-1982) Fassbinder tworzył zawsze w pośpiechu, jakby wiedział, że czasu ma mało. Jakby każda przerwa miała oznaczać śmierć. Kiedy umierał, jego najbardziej znane w środowisku gejowskim dzieło „Querelle” – na podstawie powieści Geneta, było właśnie gotowe. Twórca zadedykował go zmarłemu byłemu partnerowi, aktorowi El Hediemu ben Salemowi. Pozostałe inne, równoległe projekty: „Kokaina” na podstawie powieści Pitigrilla oraz biografia Rosy Luxemburg nigdy już nie zostały ukończone.

„Each man kills te thing he loves” – śpiewa Jeanne Moreau w „Querelle”. To cytat z Alfreda Douglasa, kochanka Oskara Wilde`a. Ten motyw powraca w całej twórczości RWF. Od powstałego w 1969 dramatu „Katzelmacher” (polski tytuł: Dzieciorób) Fassbinder opowiadał zawsze o daremnych poszukiwaniach miłości bezpieczeństwa w anonimowym, zimnym i niszczącym indywidualności społeczeństwie. Miłość u RWF pozostaje zawsze utopią.

Fassbinder od 21 roku życia tworzył średnio jeden film na 100 dni. X muza stała się jego pasją. W roku 1969 powstaje „Miłość jest zimniejsza niż śmierć”, w 1970 „Bogowie zarazy”, w tym samym czasie RWF realizuje także „Warum läuft Harr R. Amok”, a rok później artystyczny autoportret „kliki” Fassbindera „Ostrzeżenie przed świętą dziwką”.

Przerwy pomiędzy poszczególnymi filmami stają się coraz krótsze. – Wszyscy byliśmy wówczas od niego uzależnieni – pisze we wspomnieniach o Fassbinderze Harry Baer. – Podczas, gdy RWF produkował taśmowo scenariusze i kręcił filmy jeden za drugim, by nie dawać nam wrażenia, że pracuje na jałowym biegu lub robi niepotrzebne postoje, zarabiał jeszcze dodatkowo jako aktor i „chadzał na boki” jako reżyser teatralny. Intensywność pracy RWF okupił nadużywaniem narkotyków i środków dopingujących. Jego śmierć była ponoć „wypadkiem przy pracy”, RWF cieszył się życiem, miał wiele planów, niezrealizowanych koncepcji, nienakręconych scenariuszy…

„Schlafen kann ich, wenn ich tot bin” (spać mogę wtedy, kiedy będę martwy), powiedział kiedyś Fassbinder. W kontekście jego śmierci słowa te brzmią naprawdę ponuro. 10 czerwca 1982 RWF zasnął na zawsze, a wraz z nim zasnęła pewna epoka kina niemieckiego i do dziś się nie przebudziła. Nie pojawił się już żaden „nowy Fassbinder”.

Materiałów na scenariusze nie znajdował na ulicy, nie łapał z powietrza, one wypływały z niego, wprost z jego wnętrza, z jego duszy – marzenia dzieciństwa, onirystyczne doznania okresu dojrzewania, doświadczenia brakującej miłości, braku zainteresowania ze strony dorosłych, samotności, strach przed doświadczaniem dorosłości – to było kino jako erzac życia, tego życia które Fassbinder próbował przemienić w kadry swoich filmów. – pisze w biografii RWF Harry Baer.

„Moje filmy dotyczą tego problemu, iż ludzie w ogóle miewają stosunki. Czy to pedalskie, czy normalne, czy też lesbijskie – w moich filmach i we wszystkim co robię, chodzi o to, że ludzie we wzajemnych stosunkach mają trudności” – Fassbinder w swoim prywatnym życiu też je miewał, czy to z mężczyznami, czy z kobietami jego związki były zazwyczaj nieudane.

Homoseksualność i homoseksualizm stanowią tematykę kilku filmów i sztuk Fassbindera. Dramat „Kropla na gorącym kamieniu” – powstały na przełomie 1965 i 1966 roku którego premiera miała miejsce dopiero w roku 1985 ma za głównych bohaterów parę gejów. „Gorzkie łzy Petry von Krant” wystawione na scenie 1971 roku, sfilmowane w rok później, przedstawiają histeryczną rywalizację dwóch kobiet. „Faustrecht der Freiheit” (Twarde prawo wolności) z roku 1974 z udziałem gwiazd kina niemieckiego: Karl-Heinza Böhma i Petera Chatela oraz samego Fassbindera w jednej z ról głównych (Franz) jest jednak pierwszym filmem, poświęconym wyłącznie problematyce homoseksualnej. Franz nieoczekiwanie wygrywa w Lotto i próbuje przebić się do mieszczańskiego środowiska dobrze sytuowanych homoseksualistów. Oczywiście historia miłosna przeplatana jest wątkami wykorzystywania i zniszczenia.

  • Ile płacę? On chce wiedzieć ile płacę! Ja płacę wszystko! Zawsze muszę płacić wszystko! Zawsze! – w jednej z końcowych scen skarży się Franz po rozmowie z amerykańskim żołnierzem, z którym się chciał umówić na seks.

Franz – typowy niemiecki proletariusz ponosi jak większość bohaterów Fassbindera klęskę – samobójcza śmierć dosięga go w końcu na stacji metra. Dwaj chłopcy kopią leżące bezwładnie ciało Franza, po czym beznamiętnie rabują mu złoty zegarek, plik kilkuset marek oraz ulubiona „wypasioną” kurtkę dżinsową. Spłoszeni uciekają za filar, skąd obserwują jak dawny „przyjaciel” Franza ( w tej roli znakomity Karl-Heinz Böhm) znajduje przy martwym puste opakowanie Valium. Dawny kochanek Franza ucieka z miejsca zdarzenia ze swym nowym przyjacielem, gdyż „nie chce mieć z tą sprawą nic wspólnego”. „Pomóc i tak już mu nie można”. Przy dobiegających z offu dźwiękach katarynki chłopcy kontynuują rabunek, przeszukują kieszenie martwego Franza.

Nakreślony w filmie Fassbindera portret generacji gejowskich nuworyszów oraz pedalskiej „elity” nie wygląda pozytywnie. Dosłowne tłumaczenie tytułu: „Faustrecht – Prawo pięści” sugeruje odbiorcy, z jakim prawem ma do czynienia w świecie „wolnych, bogatych i atrakcyjnych” pedałów. Sam film, który otrzymał ocenę „szczególnie wartościowego”, dozwolonego do lat 18 i którego zdaniem Niemieckiej Centrali Dystrybucji Filmów„nie należy pokazywać w Wielki Piątek, Święto Zjednoczenia Niemiec oraz Dzień Pokuty i Modlitwy”, wpisuje się w cykl filmów emancypacyjnych zapoczątkowany w 1971 roku przez Rosę von Praunheima „Nicht der Homosexuelle ist pervers…” (To nie homoseksualista jest perwersyjny, lecz sytuacja w której żyje).

Filmy Fassbindera, które zapisały się na trwałe w annałach sztuki filmowej to „Strach zżera duszę” oraz „Małżeństwo Marii Braun” – portret zrujnowanego powojennego pokolenia zachodnioniemieckiego społeczeństwa. RWF stał się kronikarzem przemian, powojennej traumy, politycznego i społecznego układu sił, ekonomicznego wyzysku, a częścią tego obrazu są osoby homo i trans. W filmie „In einem Jahr mit 13 Monden” główny bohater Edwin z miłości do Elviry dokonuje operacji zmiany płci, doznaje upokorzeń, których znieść nie może i popełnia w końcu samobójstwo. Losy Franza i Edwina splatają się z losem samego Fassbindera. Rozmywając granice między różnymi tożsamościami swych bohaterów, RWF tworzy obraz niszczących stosunków, których ofiarami padają jego protagoniści a w końcu także on sam.

Twórczość Rainera Wernera Fassbindera jest w Polsce mało znana. Coraz rzadziej też filmy RWF trafiają na ekrany niemieckich kin, coraz rzadziej pojawiają się w niemieckiej telewizji. Remasterowane wersje dla koneserów trafiły jednak w końcu do sprzedaży i są dostępne na DVD. Muzeum Sztuki Filmowej we Frankfurcie przygotowuje w tym roku wystawę poświęconą twórczości Fassbindera, zaś w Berlinie od maja 2012 realizowany jest projekt, który potrwa jeszcze do listopada (http://www.handsonfassbinder.de). W ramach tego projektu zorganizowany został cykl imprez, dyskusji i wykładów oraz koncertów. Zeughauskino w Berlinie zaprasza.

Bibliografia:

Andreas Scholz, Ruinöse Bilder, Siegesäule, 06/2012.

Harry Baer, Schlafen kann ich wenn ich tot bin. Das atemlose Leben des Rainer Werner Fassbinder, Köln 1990.

Herbert Spaich, Rainer Werner Fassbinder, Leben und Werk, Weinheim 1982.

Juliane Lorenz, Das ganz normale Chaos, Gespräche über Rainer Werner Fassbinder, Berlin 1995.

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

9 komentarzy do:Dla mnie istniał tylko Fassbinder…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa