Pogrzeb Henryka Berezy

 

21 czerwca zmarł w Warszawie wybitny krytyk literacki i eseista Henryk Bereza, długoletni redaktor miesięcznika „Twórczość”, członek kapituły Nagrody Nike, odkrywca takich nazwisk jak Edward Stachura czy Marek Hłasko.

Dziś w Warszawie odbędzie się Jego pogrzeb -  zaczyna się mszą świętą w kościele św. Andrzeja Apostoła na Chłodnej 9 o godz. 12:45. Na Starych Powązkach, pod bramą nr 5 przy ul. Tatarskiej uformuje się kondukt pogrzebowy.

 

 

 

***

A tak pisał o Berezie niecałe dwa lata temu Krzysztof Zabłocki:

Przed laty, charakteryzując twórczość Edwarda Stachury, Henryk Bereza stworzył termin „życiopisanie”, scalający życie i twórczość w jedną nierozłączną całość. Według Berezy prawdziwym pisarzem jest jedynie ten, „w kim wszystko jest na użytek słowa, i nie ma ceny, której by za słowo nie zapłacił” (cytuję z „Życiopisania” – eseju o Edwardzie Stachurze). Na użytek słowa, na użytek sztuki. Jest w tej opinii głęboka prawda – pomyślmy choćby o wielkich nazwiskach nie tylko z historii literatury (choćby Verlaine i Rimbaud, choćby Proust, choćby Malcolm Lowry), ale kultury w ogóle – o malarzach (Michał Anioł, Modigliani), kompozytorach (Beethoven, Czajkowski), twórcach teatru i filmu (Pasolini, Zbyszek Cybulski, Krystian Lupa). I tak ad infinitum. Myślę, że termin ten można by też odnieść i do Henryka Berezy, nieco go jednak rozszerzając. Proponowałbym otóż określenie „życioczytanie i pisanie” – bo myślę, że nie ma ceny, jakiej Henryk Bereza (by) nie zapłacił za przeczytanie tego wszystkiego, co uważał za warte lektury – za warte przeczytania i skomentowania, osądzenia, z(re)interpretowania bądź – w przypadku młodych autorów – posłużenia za kanwę wskazówek kierunku rozwoju.

Życioczytanie i pisanie Berezy – przez ponad pięćdziesiąt lat redaktora „Twórczości”, wpierw kierownika działu krytyki, a następnie prozy, zastępcy redaktora naczelnego, ma bardzo swoisty charakter. Jego refleksje o przeczytanych książkach – zamieszczane wpierw z reguły w „Twórczości”, a potem wydawane w formie książkowej, na ogół w zaprzyjaźnionym „Czytelniku” – to solidne kompendium krytyki literackiej obejmującej cały niemal korpus polskiej prozy współczesnej – począwszy od pisarzy urodzonych jeszcze w XIX-tym stuleciu (z Jarosławem Iwaszkiewiczem na czele) aż po sławetnych „młodych” autorów sławetnej „stajni Berezy” – twórców literatury artystowskiej, niemimetycznej, arcyfabularnej, i dość hermetycznej dla wielbicieli tradycyjnego lub nawet (post)modernizującego realizmu.

[...] Henryk Bereza nigdy w „szafie” nie był, podobnie jak i jego wielki Mistrz, Jarosław Iwaszkiewicz. Nie znaczy to, że afiszował się swoimi, używając jego uroczego określenia, „swobodami seksualnymi” – tak jak to czyni obecnie choćby (cudowny skądinąd) Michał Witkowski, ale też i nie czynił z tego tajemnicy. Kto był zainteresowany, kto „chciał”, ten i wiedział. Zresztą w środowisku „literatów” (słowo z epoki realsocjalizmu!), światku tłumaczy i literackich redaktorów (Krzeczkowski, Paweł Hertz, Stanisław Kołodziejczyk, Józef Waczków), ba, „artystów”, panowała znacznie większa swoboda obyczajowa, a i „władza” przymykała oko na więcej – wiadomo, twórcy, artyści! – co miało być też i dowodem humanizmu ustroju socjalistycznego. W środowisku naukowym, gdzie był „kontakt z młodzieżą”, było nieco inaczej.

 




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa