Parada była znakomita!

Zgodnie z zapowiedziami organizatorów startowaliśmy nie spod Sejmu, a z placu Konstytucji. To właśnie ta lokalizacja była przyczyną początkowego wrażenia, jakie można było odnieść pojawiając się tam o godz. 15 – że w Paradzie pójdzie jakieś 200 osób… Pozostałe 1000+ ukryło się gdzieś przed wzrokiem postronnego obserwatora – w podcieniach budynków naokoło, pod drzewami, na przystankach.

(fot. Wiktor Sidoruk, wszystkie zdjęcia powiększają się po kliknięciu)

Po odegraniu (i odśpiewaniu przez nielicznych) hymnu państwowego przemówienia z platformy organizatorów zaczęły się punktualnie; niestety, ponieważ platforma stanęła przy drzewie, przemawiających słabo było widać zza gałęzi, a słychać jeszcze gorzej… Mówili politycy i polityczki, przedstawiciele organizacji pozarządowych, kilka słów wygłosił też przedstawiciel akcji Miłosć Nie Wyklucza. Miłym gestem było krótkie przemówienie, które w imieniu ambasadorów stacjonujących w Polsce wygłosił (o ile nas pamięć nie myli) ambasador Wielkiej Brytanii.

Około godz. 16 ruszyliśmy. I tu po raz kolejny chcemy pochwalić decyzję organizatorów o zmianie trasy – choć niemiłosiernie długa, była dużo ciekawsza niż pierwotnie planowana i prowadziła przez bardziej „centralne” ulice Warszawy – Marszałkowską, alejami Jerozolimskimi, Emilii Plater, placem Piłsudskiego, Krakowskim Przedmieściem aż do placu Teatralnego. Na pewno to lepsza trasa niż przeciskanie się opłotkami Powiśla… Utraciliśmy symbolikę wyjścia spod Sejmu, ale zyskaliśmy bezpieczeństwo i komfort przemarszu.

(fot. Wiktor Sidoruk)

Utrata polityczności wyraziła się również w słabszym zaakcentowaniu naszych żądań w tym obszarze. Z banerów żądających ustawy o związkach, znanych z poprzednich lat, pojawił się tylko jeden. Na szczęście, choć organizatorzy Parady przydzielili mu miejsce pod jej koniec (za trzecią z pięciu platform), z racji swojej wielkości i koloru był widoczny we wszystkich mediach. Mało polityki było również w przemówieniach na początku przemarszu czy na patykowcach. To chyba wyraz szerszego trendu, któremu warto pewnie poświęcić uwagę osobno – złożenie projektów ustaw o związkach partnerskich w Sejmie chyba nieco osłabiło impet postulatów politycznych.

(fot. Wiktor Sidoruk)

Za to od strony organizacyjnej i ludycznej wszystko przebiegło praktycznie bez zarzutu. Niewielka liczba platform (5) i rozsądne rozstawienie pomiędzy nimi grup z banerami pozwoliło uniknąć pustek przy ostatnich platformach, co było nieprzyjemną cechą ostatnich dwóch parad. Niezła muzyka, odpowiedniego formatu gościnie z dziedziny kultury (Doda, Ramona) oraz niezastąpione bardziej i mniej znane drag queens zapewniły odpowiednio dobrą zabawę.

(fot. Wiktor Sidoruk)

Tak jak napisaliśmy wcześniej, zmiana trasy pozwoliła zyskać bezpieczeństwo przemarszu. Spotkania z „prawdziwymi patriotami” były oczywiście nieuniknione, ale przebiegły bez większych zagrożeń dla nas. Urzekające były w szczególności uniesione ręce jednej z grup (tylko tyle widać było zza szczelnego kordonu policji) – na przemian ściskano w nich różańce i pokazywano „faka”. Prawdziwie chrześcijańskie zestawienie. Niestety, uczestnicy Parady wracający do domów informowali potem na FB o pojedynczych incydentach na mieście.

Zapowiadane szumnie liczne kontrmanifestacje, m.in. na pierwotnym starcie Parady, czyli pod Sejmem, wyglądały zaś tak:

(fot. Ewa Tomaszewicz)

Podsumowując – świetna Parada, choć (zgodnie z ostatnią tendencją) niezbyt liczna (ok. 2-3 tys. osób), bardzo kolorowo, dużo dzieci i zwierzaków, bardzo dużo policji (chyba obawiano się zapowiadanej szumnie „odpowiedzi” na 11 listopada), do zobaczenia za rok!

 

Oto jeszcze kilka naszych impresji paradowych – na Wasze zdjęcia czekamy dziś do północy, pamiętajcie – rozdajemy filmy!

(fot. Wiktor Sidoruk)

 

 

9 komentarzy do:Parada była znakomita!

  • A w relacji „Faktów” TVN o 19.00 tylko kiczowaty cyrk, ilustrujący najbardziej niesmaczne wyobrażenia ogółu o mniejszościach seksualnych – czyli darkroomowa Warszafka się zabawiła, a teraz zwykli geje i lesbijki na prowincji przez kolejny rok będą ponosić tego przykre konsekwencje…

  • Erico

    alexanderson – chyba tutaj mamy zgrzyt dwóch nurtów – który lepszy? Walka o swoja inność, czy wtopienie w społeczeństwo?

  • Widzisz, ja wyznaję szokującą tezę – geje nie są „inni”. Więc ani nie ma tu czego eksponować, ani nie trzeba rezygnować z siebie, „wtapiając na siłę w społeczeństwo”. Jeśli już posługiwać się terminem „walka”, to toczy się ona w powszedniej codzienności…

  • urk

    jak widać naziole zawiodły. pewnie szykowały się na ojro.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa